też padało !!!!
Gość portalu: Rad napisał(a):

> Pozdrówka, wpadam i wypadam, ale oczętom nie wierzę!!!!! Jak można tak
> rozmnażać posty!!!! Do prawdy godne to uwagi :))) przed chwilą była niezła
> pompa nad saską kępą,

nad wola własnie przestaje lać, ale jakie krople leciały wielkości orzecha,
chyba blachy nie gięło....., nie nie gięło nawet nie idę sprawdzać mam zaufanie
do jary;
własnie skończyłem czytać drugi wątek, zajęło mi to....... bagatatela "tylko"
50 minut, nieżle lubie czytać więc oki, a co ze spotkaniem,
z poprzedniego wątku, a propo oleju: rzeczywiście u mnie po 12 tyś. nic nie
wzięło, i chyba tak jak mówili mi w serwisie nie bedę tam więcej zaglądał, bo
po co znowu zobaczyć na bagnecie pełną kreche oleju, głupota...., ale sie
rozbestwiłem, nie tak zebrało mi się na żarty, tak a propo czytanych w nocy
postów porównawczych kilku modeli i min. yarisy;

pozdrawiam mocno, nadal duszno u mnie w mieszkaniu na ostatnim piętrze,
deszczyk nie wiele pomógł

mac

ciekawe czy tak samo polało w całej wawie? zbieram się do
>
> zusu z deklaracjami może moja srebna strzała przebije się przez zapewne
zalane
> i zakorkowane ulice.
>
> Pozdrawiam wszystkich serdecznie
> Rad

· 

nie jestem moralista tylko mnie WKURWIA gdy tacy
CWANIACY i MEDRKOWIE pokazuja swoje 'madrosci'
na drodze.

wtedy 0.1 sec. zabraknie, jest pisk opon,
lomot gietej blachy i gina niewinni ludzie.

Nie chce niekogo nawracac bo to i tak nie odniesie
zadnego efektu tylko daje upust swojej
bezsilnej zlosci

takich kretynow i tak sie nigdy nie przekona.
ONI beda pouczac innych prowokujac bardzo niebezpiczene
sytuacje.

Zuzycie oleju w silnikach tdi ma troszke inne podloze. Wspolczesne diesle sa
silnikami mocno wysilonymi z napietym do granic wytrzymalosci obiegiem
cieplnym. Wystarczy porownac - poczciwa 'beczuszka' 240D miala 2400 ccm
i ...~60 KM! A obecne diesle przy mniejszej pojemnosci maja dobrze ponad 100
KM. Do tego dochodzi sprawa wiekszych obrotow - teraz diesle 'kreci' sie
prawie jak silniki benzynowe. Dodajac do tego wyzsze temperatury panujace w
silnikach z zaplonem samoczynnym mamy juz chyba jasny obraz sytuacji,
dlaczego 'biora' olej. Ostry styl jazdy, czy poddanie samochodu tuningowi tez
ma wplyw - gladz cylindra musi byc lepiej smarowana (oraz chlodzona) olejem,
wiec wieksze jego ilosci znajduja sie na sciankach - pierscien zgarniajacy
moze nie dac rady zebrac wszystkiego, wiec czesc ulega spaleniu. A dlaczego
starsze auta (konstrukcyjnie) nie braly az tak oleju? Bo byly po prostu...
znacznie lepsze i trwalsze (no i bez roznych 'bajerow'). Sam mam VW Derby o
przebiegu ponad 300 tys km i nie bierze nawet grama oleju.Zreszta dobry
samochod nie jest sluszny z ekonomicznego (dla fabryki) punktu widzenia. Teraz
robi sie tak, zeby auto pojezdzilo max. 10 lat i powedrowalo na zlom.Przyklad?
Prosze bardzo - wszyscy mowia jakie to teraz bezpieczne karoserie, ze gna sie
cale bo cale auto pochlania energie uderzenia - terefere! Dawniej to niby
tylko polowa blachy pochlaniala? Nie, tylko blacha byla dwukrotnie grubsza, bo
producent nie musial szukac oszczednosci na samochodzie. Dzieki temu dzis
mozemy sycic oczy takimi cudenkami jak Mercedes 500K (1928) lub 500 SL
Gullwing (1955). A jakos ciezko spotkac chocby 30-letnia honde :)
Pozdro

Czlowieku... Moze jak cie nie stac na utrzymanie tak taniego w eksploatacji
samochodu to pomysl o rowerze? Przeciez to pali 5-6 l/100km! Rozumiem gdy
samochod pali 15 l/100 i wiecej, ale 5??? Nawet jesli sie duzo jezdzi to nie
jest to jakies drastyczne zuzycie paliwa. A poza tym zadaj sobie pytanie na
temat bezpieczenstwa w takim samochodzie - co prawda zbiornik z gazem jest
wykonany z blachy 2,5 mm ale nie jest niezniszczalny a blachy seicento mozna
giac palcami... Jedno mocniejsze 'pukniecie' i szukasz butow w niebie :) A
kwestia mocy to juz odrebna sprawa.

· 

> Czlowieku... Moze jak cie nie stac na utrzymanie tak taniego w eksploatacji
> samochodu to pomysl o rowerze? Przeciez to pali 5-6 l/100km! Rozumiem gdy
> samochod pali 15 l/100 i wiecej, ale 5???

a może pytający jeździ tak dużo, że i tak wyjdą z tego znaczące oszczędności ??
a może po prostu woli wydawać mniej pieniędy zamiast więcej
zresztą nie pytał o to jak umotywować założenie instalacji :-)

> poza tym zadaj sobie pytanie na
> temat bezpieczenstwa w takim samochodzie - co prawda zbiornik z gazem jest
> wykonany z blachy 2,5 mm ale nie jest niezniszczalny a blachy seicento mozna
> giac palcami... Jedno mocniejsze 'pukniecie' i szukasz butow w niebie :)

polecam jakąś książke do chemii - coś o spalaniu w zakresie szkoły podstawowej -
może nie będziesz pisał takich głupot

poza tym, jeśli nie masz ochoty komuś pomóc tylko mędrkować to sobie daruj...

Yaris nie Yaris
Hej - to ja nie wiedzialem, ze Toyota ma tyle samochodowych platform :-)
Corolla, Camry, Yaris, a teraz Will i Probox. Jedna mid-size, jedna kompakt i
trzy sub-kompakty - cie cholera...

Chyba, ze jak juz wspomnialem, kosmetyka i giete blachy nie robia samochodu. Na
tym opiera sie caly przemysl samochodowy i Toyota robi to najlepiej. Cos nie
idzie, to obwinac w nowe szmaty i sprzedac za duzo drozej i jeszcze wszystkich
przekonac, ze jest "cool".

Ostrzeżenie dla PT Użytkowników
Wczoraj przekonałem się o znikomych walorach użytkowych podnośnika dodawanego
do dobrego skąd innąd wehikułu Suzuki Ignis. Tak się złożyło, że musiałem
zmienić koło w samochodzie Małżonki. Jak zwykle, złośliwość losu spowodowała,
że jeśli już gdzieś takie coś się stanie, to będzie to najmniej odpowiednie
miejsce. Więc zabrałem się do podnoszenia samochodu, a że podłoże było nieco
miękie, podnośnik postawiłem na jakiejś znalezionej kostce brukowej "Bauma". I
niestety, podnośnik się "wywalił", choć kostka leżała nadal na swoim miejscu.
Po prostu się "rozgiął" (jest to konstrukcja z cienkiej, giętej blachy).
Skląłem niemiłosiernie Madziarów i Japców od najgorszych, a robotę dokończyłem
korzystając z podnośnika Forda Fusion.
Zawiozłem dziś ten cud techniki do ślusarza, a ten powiada "to zabawka, czy
co?" Przecież nikt poważny nie robiłby podnośnika z takiej blaszki? Żeby
oszczędzić ćwierć kilo wagi urządzenia? Niby mi to naprostował (niemal w ręku,
co daje do myślnia, jaki to potężny sprzęt jest, ale trzeba będzie się wystarać
o coś pożądnego na giełdzie, albo gdzie...
Pozwolę sobie dodać, że podnosiłem samochód na zaciągniętym hamulcu ręcznym i z
przednim kołem z klinami z obu stron (żeby nie było wątpliwości).

W związku z takimi doświadczeniami sugreowałbym podnoszenie samochodu z wielką
ostrożnością i podkładanie czegoś pod karoserię przed zdjęciem koła.

Gość portalu: KierowiecIdiota napisał(a):

> No i nie wierzy tak jak napisałem mimo tego że napisał do niego gość który na
> własnej skórze przy prędkości 100 km/h miał koziołkowanie i cała jego rodzina
> wyszła z tego o własnych siłach bez złamań .

Kompletnie nie kumasz o co chodzi.
Porownujesz skutki uderzenia w stala przeszkode ze skutkami
koziolkowania ,gdzie wiekszosc energii idzie na obracanie duzej masy a nie
giecie blach.
Poturlaj sobie szklana kule po podlodze a drugi raz rzuc nia w sciane - bedzie
taki sam efekt?

Ktoś ma metodę na mgłę?
Wiem, ze przy komputerze i piwie różne genialne rozwiązania przychodza do głowy,
a na trasie trzeba podejmować decyzje szybko i bez namysłu.

Ale...

Wk.wiają mnie wypowiedzi "ściana mgły, nic nie dało się zrobić".

Jakby człowiek nie był homo sapiens tylko koniem w zaprzęgu razem z wielu
innymi, który na własne myśłenie nie może sobie pozwolić i musi gnać jak inni w
zaprzęgu.

Na forum AM pojawiło się kilka niegłupich wypowiedzi na ten temat.
Ja też (niegłupio? ;-)) napisałem, m.in. opisałem swoją metodę jazdy we mgle.

"Jeśli mgła wygląda na bardzo gęstą, to zwalniam znacznie jeszcze przed
wjechaniem w nią - włączam awaryjne i pukam kilkakrotnie w pedał hamulca, by
jadący za mną zajarzyli, że robi się gęsto. Z reguły to działało i wszyscy
zwalniali wcześniej.
Raz spękałem i zatrzymałem się na poboczu przed mgłą. Postałem na awaryjnych i
nasłuchiwałem - nie było zgrzytu i łoskotu blachy ani gejzerów ognia, więc
wjechałem na awaryjnych i z włączonym przeciwmgielnym, po kilkudziesięciu
metrach jazdy po poboczu zelżała i można było jechac normalnie.

Wolę się wygłupić niż zabić - to nie toto lotek, tylko moje i innych życie."

A Wasza metoda?

Pozdrawiam,
Mejson

Firma ZPAS S.A. pilnie poszukuje kooperantów !!!
Firma ZPAS S.A. pilnie poszukuje kooperantów w zakresie obróbki blach o
grubości od 0,8 do 2,0 mm - operacje cięcia, wykrawania oraz gięcia na
maszynach sterowanych numerycznie (CNC). Współpraca o charakterze
długookresowym, materiał dostawcy. Możliwość nawiązania współpracy jeszcze w
grudniu 2003 r. Informacje: p. Edward Frankowski, tel.: 074/8720176, e-mail:
ef@zpas.pl.

Zainteresowanych zapraszam tez do odwiedzenia naszej strony pod adresem
www.zpas.pl

Podaje także telefon kontaktowy do mnie(Damian Piotrowski) czynny cała dobę,
pod numerem:0504536156.

Cesja cd. i "katapulta"
"Cesja"?
Niedawno rozmawiałem z JH. NIC O CESJI NIE WIE! Zaproponowałem, żeby sprzedał
darowane mu lokale za ile się da i zwiał z forsą. Ma okazję! Nie wim czy
skorzysta? Ale to dziwne, że w "naszej" wspólnocie inni wiedzą lepiej niż
sam zainteresowany! Nikt nie pyta o zgodę na użycie cudzego nazwiska! To
kolejny raz. Ubezpieczonym w PZU była Akademicka Spółdzielnia Mieszkaniowa.

"Katapulta".
Jako spesjalista, ale bez "Fluenta" po uzgodnieniu wymiarów blachy (ok 12 m2)
oceniam siłę gnącą blachę(1.25 kg/m2 x 35x35 m2/s2x12 x cz/2, gddzie cz/2=1 z
mojego założenia, bez Flluentu), na półblachy na ok 2 tony ( 200 kPa)! A
siłę zrywającą 5 aluminiowych nitów "mocujących" na ok 5x400kg (40 kPa).
Dodam, że żaden nit nie powinien pracować na rozrywanie, tylko na ścinanie!
Liczę dalej na palcach. Ponieważ podmuch jest działaniem dynamicznym to
strażak jako (1 kPa) na blasze mógł doznać przyspieszenia ok.2g ( ok 20
m/s2). Prosze kazet3 o wyliczenie trajektorii lotu i zasięgu jaki mógł
osiągnąć strażak jako funkcjonariusz państwowy, lub strażak jako ochotnik!
Dobrze, że miałem i pożyczyłem im linę. Cz, spadło, a skrażacy nie i poszli
odpocząć! To do zawiadomienia do Prokuratury!

Dzieki za odpowiedz
No wiadomo, że rura musi być szczelna! :) Ale kwestia obudowy rury, Otóż
obudowując rury w ten sposób który przedstawiłem, eliminujesz te wszystkie
prawne pierdoły dotyczące "prób szczelności" itp.
Kwestia półki, chcę ja zrobić wyginając deskę w kształcie okręgu(1metr
średnicy), jak gniecie te fronty, na parze, na klej? Czytałem, że można to
robić na parze(tak robią modelarze) lub na klej tak robią stolarze. Poradź coś
bo już obiecałem, a nigdzie nie mogę tego znaleźć. Cały czas robię próby(
wsadziłem deske do blachy do pieczenia ciasta i do piekarnika), zobaczymy.

Koszule non-iron, straszne kompresy, wytwórnie potu, żółknące i sztywniejące na
blachę po kilku praniach. Oranżada w butelkach z porcelanowym kapslem,
zapinanym takim jak dziś piwo Grolsch, pakowana w pierwowzór kontenera czyli
drwenianą skrzynkę z przegródkami, a w wersji nowoczesnej w skrzynkę z giętego
pancernego drutu. A ta szara masa z kruszonymi waflami o której ktoś pisał
wcześniej to był BLOK. Na wagę się kupowało, nożem krojony przez ekspedientkę,
były waniliowe, kawowe i czekoladowe, niektóre nawet z pokruszonymi kawałkami
orzechów, nie tylko z waflami. Nie wiem z jakiego paskudztwa była ta masa, a
niezapomniany zapach i zmak nadawały chyba takie same zapachy jakie się do
ciast dodaje. Strasznie mi to smakowalo, mniam.... Pamiętam też mleko
sprzedawane w spożywczym z metalowej kańki, nalewane półlitrową miarką blaszaną
i śledzie solone prosto z beczki... I to mleko w "moim" sklepie stało obok
śledzi, ZAWSZE, hehe

Bajko, ten mój wypadek to dwa lata temu był. I to obok domu. I w ogóle było
tragicznie ale i śmiesznie. Wsiadam do auta żeby jechać po dzieci, które wtedy
jeszcze w wawie się uczyły. Obok mojego auta sąsiad naprawiał swoje. Mówię
cześć i odjeżdżam. A za jakieś 20-25 minut wracam, stawiam moje na miejsce, on
tak zerka odruchowo, potem z powrotem pod maskę, i nagle jak na kreskówce
uświadomił sobie jak wygląda mój samochód więc zszokowany patrzy już i na mnie
i na auto. A bok wyglądał tak jak pudełko sardynek - blacha wyrwana i
zrolowana. Jak miałam ten wypadek to pierwsze co zadzwoniłam do męża.
Oczywiście mężulek strasznie się wystraszył i powiedział że już gna do
józefowa, ale żebym koniecznie auto do domu dotransportowała. A ja, jak to
kobitka, pourywałam to co zwisało i odstawało, wsadziłam do bagażnika i na
pękniętym kole jakoś się dotoczyłam na parking.
Ale zabawa się dopiero zaczęła jak wszyscy sąsiedzi zgadywali co też z tym
samochodem się mogło stać (wyglądał nietypowo). No i tak to było. A teraz to
wiesz, nie dość że dawno naprawiony to i innym teraz jeżdżę Ale zimną mam
stracha, to fakt. A swoją drogą na kursach to powinni nie głupiego parkowania
uczyć na tysiąc sposobów, ale także wychodzenia z poślizgów, bo to wcale
niełatwe jest...

zamek napisał:

> Karolu, nie tak całkiem. We Wiedniu gną blachy i odlewają
> profile, a my tylko skręcamy to, co tam zrobią, na śrubki.
> Pozdrawiam.

Czyli w sumie tramwaje budowane są u nas. W Łodzi jest linia montażowa, a BWS w
Wiedniu i jego kooperantów można określić mianem zewnętrznych dostawców części
dla ZRT-MPK Łódź (outsourcing).

Gość portalu: Bart napisał(a):

> Apropos blachy falistej, zastanawia mnie to, dlaczego akurat niektóre pojazdy
> są nią wykładane? Rzedko to spotykane w Europie, z tego co widziałem, to
jakiś
> tramwaj w Kazaniu chyba.

Na pewno nie ma???

W Polsce np. niektóre z EZT i lokomotyw miało blachy ryflowane. Ma to tą
zaletę, że się tak łatwo płyty nie gną. Blacha płaska po wielu latach
eksploatacji pojazdu zaczyna falować i się giąć (skutek pracy całej konstrukcji
i poszycia). Widać to doskonale na starszym taborze, jeszcze przed remontem.
Ten problem nie występuje przy zastosowaniu blachy ryflowanej. Jeszcze nie
widziałem amerykańskiego autobusu z ryflami, w którym widać byłoby efekty
długoletniej eksploatacji w formie pofałdowanego poszycia.

czajek76 napisał:

> Hehe, zdjecie jest sprzed pewnie 2 lat.
> Mamy juz kilka nowych, ale chwilke potrwa zanim sie je wrzuci na stronke
> (inercja webmastera).
> Co do seminarium, to raczej nie licz na moje wyniki, bo poki co to zajmuje
sie
> gieciem blachy na obudowe mikroskopu :)
> Pozdrawiam!

Rzeczywiscie fascynujace. Mam nadzieje, ze cala praca w labie nie ogranicza sie
jedynie do obrobki skrawaniem i bedzie mozna czegos posluchac i nauczyc sie od
twojego szefa.

Puśćmy wodze fantazji. Paranoik robert pędzi 55 km/h po Poniatowskim. Uderza,
dajmy na to w samochód. Blachy się gną, szyba się wybija, a odłamki szyby ranią
siedzącą za kierownicą kobietę, która wiozła dziecko do przedszkola.
No i co? Jako uczestnik ruchu powinieneś płacić OC za swój pojazd
bezapelacyjnie!!!

Czy mogę wymienić parapety zewnętrzne bez zgody?
Witam

Od trzech miesiecy odbywa się u nas ocieplenie bloku. Budynek liczy 3 klatki i
ma lacznie 45 mieszkań (od 38 do 48 metrów kwadratowych kazde). Koszt
ocieplenia to 200 tysiecy :/ Chyba to troche za duzo, ale nie o tym chcialem
pisac. Dwa lata temu wymienilem w mieszkaniu okna razem z parapetami. Teraz te
parapety sa już za waskie, wiec załozono nowe. W zasadzie nie wiem czy można
nazwać to parapetami, bo jest to kawalek giętej blachy... (wczesniej mialem
cos znacznie lepszego, na balkonie kamien) Najwiekszy problem to, że miedzy
oknami a parapetem mam 1 cm przerwę czy nawet wieksza. Tlumaczyłem to tzw.
prezesowi wspolnoty, ktory ma 75 lat i nie za bardzo ma pojecie o tych
sprawach. Wiekszosc mieszkancow podejrzewa, ze czerpie on korzysci finansowe z
wykonywanych remontow, ale sie boi cokolwiek zrobic,aby to zmienic.
Rozmawiałem też ze wszystkimi szefami, podywkonawcami, facetem, ktory zakladal
te parapety, kobieta ze spoldzielni i nic....... Nikt nie moze zrozumiec o co
mi chodzi i kazdy twierdzi, ze jest dobrze, a szczeline zatka sie sylikonem...
Wszyscy sa zadowoleni, ze biora pieniadze, tzw. prezez wspolnoty milczy, a
remont sie wlecze.

CZY W TAKIM WYPADKU MOGE SAMODZIELNIE WYMIENIC PARAPETY ZEWNETRZNE? CZY
POTRZEBNA JEST JAKAS ZGODA WSPOLNOTY?

Pozdrawiam
Łukasz

Gość portalu: igor napisał(a):

> prezydenta Polski. Sam fakt, ze daja sobie rade u obcych swiadczy o tym, ze
sa
> madrzejsi od "nieudacznikow" w starym kraju.

Sa tez tacy, ktorzy twierdza, ze nieudaczniki ktore zawiodly w kraju musza
wyslugiwac sie obcym, ba wiazac koniec z koncem.
Ty mi na takiego wygladasz, bo co moze robic historyk z Polski w Detroid ?
Gniesz blachy ??

Dwa dni temu opel mojego znajomego przezyl crash test w najezdzie z tylu. Doszlo do powaznej demolki tylu, gdzie we wnece kola mial zbiornik. Wstepne ogledziny wykazaly, ze zbiornik razem z wneka przemiescil sie ku przodowi samochodu. Wobec tego, ze najazd byl dokladnie centralny gnace sie blachy nie zablokowaly zawieszenia (nie doszlo tam do zadnych widocznych uszkodzen). Ow znajomy dojechal do serwisu na wlasnych kolach, zasilanych gazem z przesunietej butli. Jedyne co eksplodowalo to klosze tylnych lamp.

Rozsądne głosy
Zarówno gość jak i ms-nju macie sporo racji.
Trudno przewidzieć każde nieszczęście i każdą głupotę wymyśloną przez innego
użytkownika drogi.
Nie należy też składać wszystko w ręce losu i jeździć "jak Bóg da" i ile da.

Najwiecej zależy od nas i nawet jeśli splot nieszczęśliwych zbiegów okoliczności
doprowadzi do karambolu, wolę uczestniczyc w gięciu blachy przy 30-40/h niż w
lataniu samochodów w powietrzu i miażdżeniu nadwozi jak aluminiowych puszek.

Może nawet niczego nowego w tych dyskusjach nie wymyślimy, ale bedzie dobrze,
jak choć parę osób się nad tym zastanowi.

Pozdrawiam,
Mejson

Gwałtowny skręt - huk, przeraźliwy zgrzyt giętych blach, jeszcze ostatni błysk
i...!

Ciemno.

Ciemno się właśnie robiło gdy Nadczesław, zmęczony całodziennymi
poszukiwaniami, wlókł się do domu dzierżąc w prawicy upragnioną torebkę liści
laurowych.
- Flaczki będą jak nic! - skomentowała zakupy wrona siedząca na pobliskiej
wierzbie.

W kuchni buszowalam od najmlodszych lat...
1. lizaki na lyzeczce robione z palonego cukru (karmel niby): robilam je z
dziadkiem, przy okazji palenia cukru do zaprawiania bimbru hihihihi
2. herbata - z siostra spragnione a rodzice w pracy wiec buch goraca woda z
kranu i herbata gotowa tylko jakas taka z pianka i bleee niedobra w smaku
3. wykrajane ciasteczka z ciasta pierogowego pieczone na blasze pieca
weglowego - pyszota!!!! tak samo kolacze - czyli krazki pieczone na blasze
zrobione z gotowanych ziemniakow - wynalazekmojego dziadka rodem z Limanowej
4. szklanke maki cukru szklanke wsypie zaraz do miseczki no i proszku do
pieczenia dodam jeszcze 2 lyzeczki i dwa jajka i na koniec pol stopionej
margaryny i zamieszam tylko tyle by sie rzeczy polaczyly..... najlatwiejsze
ciasto w swiecie nic a nic sie go nie gniecie.... pamietacie te piosenke? ja
zrobiulam i bylo PYCHA!!!
5. myslalam: skoro do ciasta z jajkami dodaje sie jablka i wychodzi pychna
szarlotka to do jajek na omnlet tez mozna dodac i bedzie omlet na slodko -
OCHYDA wywalilam!!!
od tamtej pory raczej wszystko mi wychodzi i rodzinka kochana uznaje mnie za
swego rodzaju "kulinarna wyrocznie" moze tez z tego wzgledu ze zjem doslownie
wszystko :))))) no i wiekszosc z tego co zjem umiem przygotowac

Światło w piwnicy widziałam i pomyślałam, że może ma odstraszać złodziei (były
dwa włamania do piwnicy), więc nie gasiłam, chociaż nie wiem czy to coś pomoże.
Drzwi wewnętrzne są po prostu złej jakości i dlatego albo zamykają się z
hukiem, albo wcale. Można to zaobserwować np. w firmach, które mają takie
drzwi. W ogóle w tym budynku pierwszy raz w życiu zobaczyłam blachę, którą
można wyginać w palcach. Jak moje drzwi wejściowe (jeszcze nie wymieniliśmy)
trzasną, np. na skutek przeciągu, to ościeżnica się gnie i w ogóle się
przestają zamykać, trzeba to dopiero odgiąć. Pierwszy raz jak to zabaczyłam,
przeżyłam szok. Jeśli chodzi o wyjątkową akustykę: pytałam w Nadzorze
Budowlanym i powiedzieli, że trzeba zrobić ekspertyzę, za którą wspólnota
musiałaby zapłacić, bo oni nie mają na to pieniędzy. Potem oni mogą nakazać
usunięcie usterek. Być może akustyka wiąże się ze stratami ciepła - brak
izolacji?! Ale to są koszty, a wynik nie jest pewny. Dobrowolnie nie usuną
żadnej usterki bo to są koszty. Być może ktoś ma znajomego fachowca od
budownictwa, który mógłby doradzić. Musimy współpracować, bez tego nic nie
osiągniemy. Pozdrawiam wszystkich miłych sąsiadów.

Wzgledna sprawa. Dla mnie akurat pierwszoplanowa nie jest zgodnosc z
ikonografia, tylko fakt, ze figura jest tam ni przypial, ni wypial. Zgadzam sie,
wiec ze sprawa jest bardziej zlozona.

Nawiasem mowiac: jak w kontekscie zgodnosci z ikonografia prezentuje sie
potworek ze stalowej kratownicy i blachy cieto-gietej przy Trasie AK? To
oficjalnie zatwierdzony w Watykanie wizerunek?

Dlaczego rury są niebezpieczne
W którymś z prog. motoryzacyjnych był filmik, który wszystko tłumaczy:
pieszy (manekin), trafiony samochodem bez rur przy prędkosći rzedu 20 - 30 km
jest podcinany i leci na maskę, robiąc w niej dół. Oczywiście, odnosi
obrażenia, ale jednak (niewielką) cześć energii pochłania gięta blacha. Co
ważniejsze, teraz producenci samochodów specjalnie tak robią maski, pochłaniały
max energii uderzenia.

Pieszy trafiony przez rurę odbija się od twardej stali jak szmaciana lalka.
Całośc energii trafia w ciałoL ręce, głowę, kar i żebra. Nie spada na maskę ale
pod koła, zwłascza, że w samochodach terenowych prześwity są sporawe.

Nibu różnica niewielka, ale często decyduje o życiu lub śmierci.

Z podobnych powodów kiedyś zakazane zostały wszystkie sztywne figurki i otro
zakończone lusterka. Bo rozpruwały ludziom wnętrzności.

> Co za bzdura!

Tu wymysliles niezle. Jesli jadacy 50 km/h wjezdza Ci "w tylek", w przypadku
stania na luzie doznajesz natychmiastowego przyspieszenia do, powiedzmy, 25 km/h
(strefa zgniotu nie dziala, wszystko idzie gladko, czyli zgodnie z zasada
zachowania pedu). Stoisz na hamulcu - strefa zgniotu dziala, a Ty przyspieszasz
do np. 10 km/h (duza czesc energii idzie w giecie blach, a nie natychmiastowe
nadanie energii kinetycznej Tobie).

Co wolisz?

Pzdr.

www.euroncap.com/content/safety_ratings/details.php?id1=5&id2=56
cud miod malina sie gnie.bedziesz slicznie wygladala z maseczka z blachy na
twarzy.
ci bajkopisarze z EuroNCAP i od raportow awaryjnosci :-)

slusznie podejzewasz
jezeli sciana nie ma pozimych polek
gzymsow
pekniec
na bank to wina parapetu
woda dostaje sie przez uszkodzony parapet w szczeline pomiedzy pustakami
splywa w dol u ciebie napotyka na przegrode

proponuje uszczelnic
ewentualnie wymienic parapet
koszt operacji:
parapet giety z blachy powlekanej u dekarza ok 3 dychy
plastikowe noski do parapetu dostepne w kazdym sklepie z oknami 15 zl
pianka mrozoodporna do - 10 stopni 2 dychy
flaszka mrozowego 2 dychy
razem stowa
bo sasiad dolozy sie na druga flaszke;)

pzdr.

z calym szacunkiem, ale jakos mam nieodparte wrazenie, ze i tym
razem glowna przyczyna tragedii byla...brawura.
Pomijam fakt,ze tym autem jechalo 6 osob zamiast 5.Do tego pewnie
sie spieszyli na samolot, zobaczyli kawalek nowej drogi i wio-jezdze
tamtedy dosc czesto i widze,jak zwlaszcza auta z obcymi blachami
gnaja ile fabryka dala.Droga jest nowa ale niestety nie jest prosta
jak klasyczna autostrada tylko wije sie to w lewo to w
prawo.Okoliczne pola sprzyjaja mglom i gololedzi-trzeba miec
wyobraznie zeby tamtedy gnac.
Szczescie w neisczesciu,ze nikomu postraonnemu krzywdy nie zrobili.

doriana, przesłałabym Ci zdjęcia, ale w domu będę dopiero wieczorem.
Jeśli tam, gdzie mieszkasz, jest jakieś stare miasto, takie zwykłe,
gięte z blachy parapety sfotografujesz na każdym nieomal budynku. u
nas facet przywiózł na budowę przycięte arkusze blachy i wyginał na
miejscu.
białe rzeczywiście okropne, łączę się z Tobą w bólu :-)

powiedz jak doradzic
kiedy tego nie widze;)

gasiory przytlaczaja lukarny to fakt
kilku producentow robi uniwersalne mniejsze
albo 2 rozmiary

ciekawe czy jestes w stanie powiekszyc lukarne
tzn dolozyc jeszcze jedna pare krokwi
i wydluzyc polac chocby o jeden rzad dachowki
wiem rozbebeszysz pol dachu

przyciecie gasiorow jest mozliwe
spod pomalujesz farba fasadowa 2 odcienie ciemniejsza od dachowki
tarcza diamentowa do ciecia ma byc z gornej polki
tansza wyrywa glazure
kiedy lukarny sa nisko
ciecie moze byc widoczne:(

wtedy tniemy po ukosie
tak zeby wystawala wierzchnia plaszczyzna gasiora
linie ciecia maskujesz blacha okuciowa
gieta 2x
tak zeby strona wierzchnia byla strona widoczna
z gory i dolu

ciecie to loteria gasiory traca proporcje
czesto wygladaja jak nalesniki na dachu
w przypadku malych spadkow mozna pokombinowac

zeby przytulic ciety gasior do polaci
przytnij gorne krawedzie dachowek kalenicowych
podobnie jak przycina sie dachowke pod kolnierz okien polaciowych

pzdr.

z gieciem blachodachowki po takim luku nie bedzie problemu
wiecej
mysle ze duzo sztywniejsza blache trapezowa
mozna dopasowac do tego poszycia
pod warunkiem
ze wysokosc trapezu nie przekroczy 15 mm

gorzej z gasiorami
gasiory do blachodachowki maja 2m dlugosci
sa sztywne
trzeba je ciac na kawalki

zeby nie niszczyly powloki
dolna krawedz gasiora nacinamy i zawijamy blache

nie sa zbyt efektowne
sama ocen

ale
kto powiedzial ze nie da sie stosowac gasiorow ceramicznych lub betonowych
do blachodachowki
wystarczy zgrac je kolorystycznie

dochodzi jeszcze kasa
sa duzo drozsze
dolicz zakonczenia
uchwyty
tasme kalenicowa
wkrety
i dodatkowe laty na krokwiach naroznych

pzdr.

Moim zdaniem, godni uwagi byli przede wszystkim: Kaczorex, Kruk i Blacha i Kony.
Wokalistki umiały śpiewać, ale szczerze mówiąc, finałowe występy im nie wyszły.
Aleksander Martinez zrobił niezłe szoł, pokazując się z jeszcze innej strony niż
podczas poprzednich występów, a najlepsze było w nim to, że bawił się najlepiej
ze wszystkich uczestników i szczerze mu wierzę, że jest szczęśliwy, że doszedł
aż tak daleko i zwycięstwo do pełni szczęscia nie było mu potrzebne. Radosny,
uśmiechnięty, pełen energii - aż miło się na niego patrzyło.
Nie uważam, żeby "talenty" będące efektem kilkunastu lat cięzkiej pracy były
nieuczciwe czy mało warte. To, że Jadzi i Dominika były niesamowicie giętkie
dzięki cięzkiej pracy czy Marcin Wyrostek jest swietny dlatego że gra od 20 lat
wcale nie umniejsza ich zdolnościom. Przecież tu chodzi o wybranie kogoś, kto
jest w czymś dobry, a nie o szukanie ściśle wrodzonego talentu jak brzuchomóstwo
czy gięcie łyżek spojrzeniem. Nasladowanie dźwięków czy utrzymanie całego ciała
w powietrzu na tylko jednej ręce też jest przecież talentem.
I jeszcze jedno: Bracia Legun sa świetni i należy im gratulować, a jury chyba
było już zmęczone występami i po ostatnim się przyczepili... Według mnie
niesprawiedliwie.

SAGI - wg szybkich billów znaki ograniczające
szybkość są zazwyczaj idiotyczne. Akurat się nie dołączę, chociaż sporo jeżdżę.
Bowiem jest doktorek z Jeleniej Góry, który wjeżdżając do wrocka zupełnie
zignorował ograniczenie prędkości. Nie przestał gnać, bo droga szeroka i prosta.
Dla mojego Taty 10 lat temu skończyło się wszystko - przestał żyć. I czy trzeba
mieć osobistą tragedię za pazuchą, żeby patrzeć na znaki jak zalecenia,a nie
patyki z blachą?

Ciekae jak to sie tuninguje - pewnie trzeba odciac spojlery i progi, założyć
czarne zderzaki, czarne stalufelgi. Tyle z "odjętkow" a z dodatków przydałaby
sie ramka pod rejestracje, nalepka na wlew paliwa (choc tam raczej jest korek a
nie klapka), ryflowana blacha zamiast dywanikow i niebieskie podswietlenie kopyt.

A, no i obowiązkowo wieszak na gajer zamocowany na zagłówku kierowcy, taki z
pręta gięty.

BMW to BMW, marka taka jak Mercedes

to nie jest awaryjne auto, sam takie mialem, z tym niby najgorszym silnikiem 1.6 na pasku ... doskonale auto, doskonala blacha ktorej niestraszny czas. jak o kazde auto trzeba dbac, to zrozumiale

Bedziesz Mial Wydatki, ale to TANIE powiedzenie, to wymyslil przedszkolak? Czy uzytkownik Daewoo co kiedys dostal w ryj od "dresiastego" uzytkownika BMW

Gnie sie blacha w razie wypadku? Ta? W razie WYPADKU w ktorym aucie sie nie gnie? To jest bezpieczne auto, blacha wcala nie jest taka delikatna tylko bardziej ocierajaca sie o mit panzerwagenow, we wspolczesnym aucie mocniej popchniesz auto i moze zostac slad, w tym BMW mozesz nawet kopnac w drzwi i sladu nie bedzie

Te auto to legenda od ktorej zaczela sie powszechna wiedza o niemieckiej solidnosci

Cały na szczęscie. Ale auto dostało w sam środek boku, prawie
przełamało sie na pół. Kurde, do dziś pamietam jak
wykręcałem "kółka" na jezdni...

Mojego Poldka scholowalismy na parking pod dom, a Fiacior został na
Ogińskiego. I w nocy tego Fiaciora doszczędnie opierdzielili...

"Najgorszym skrzyzowanie bylo Oginskiego i Syrokomli. Tam giecie
blachy bylo nonstop." - i jest do dziś..... Tu nic sie nie
zmieniło...

"Brodno nieraz bylo jak nie z tej planety " - no nie z tej, jasna
sprawa. Bo istnieje Planeta Bróóódno

Pozdro
Krzysztof

Pisz powoli bo ci się blachy gną.
Nie gorączkuj się nazikatolicka pisbolszewicka kreaturo
bo ci żyłka pęknie.

Wy ubecy macie małe mózgi
a wydaje się wam, że jesteście wielkimi cwaniakami.
Tak łatwo was wyprowadzic z równowagi.

Wkurza cię, że twoje tanie kłamstwa są natychmiast odkrywane?
Nie potrafisz znaleźć argumentów do obrony PiSagentów?

Biedny ubek, teraz ci Kłamczyńscy przestaną płacić,
za cienki jesteś w uszach, cienki jak Jarosław.

Bywa gorzej. Do tirowcow powinno sie strzelac. Zaledwie wczoraj
jechalem na trasie Wrocek-Berlin i 4 razy tiry zajechaly mi droge.
Za kazdym razem schemat byl ten sam - jade z wieksza predkoscia (160-
180 km/h) lewym pasem, na prawym 2 tiry, i nagle jeden zaczyna
wyprzedza drugiego, zmuszajac mnie do gwaltownego hamowania. W
kazdym przypadku kierowcy mieli swietna widocznosc w tyl i musieli
mnie widziec z daleka. Za kazdym razem widzialem, jak s...syny
smieja sie ze mnie. Wszystkie, co do jednego, to byly ciezarowki na
polskich blachach.
Dodam, ze musialem gnac, bo spieszylem sie na samolot, a spieszylem
sie, bo stracilem mnostwo czasu stojac w korkach, zanim dojechalem
do Wrocka. Glowna przyczyna korkow byly, oczywiscie, tiry.
W polaczeniu z blokadami, w ktorych stalem badz wloklem sie w
poniedzialek i stracilem mnostwo czasu, mam teraz powody, by nie
lubic kierowcow tirow. Tirowcy, zycze wam (z malej litery to pisze)
jak najgorzej.

przemekthor napisał:

> Bywa gorzej. Do tirowcow powinno sie strzelac. Zaledwie wczoraj
> jechalem na trasie Wrocek-Berlin i 4 razy tiry zajechaly mi droge.
> Za kazdym razem schemat byl ten sam - jade z wieksza predkoscia
(160-
> 180 km/h) lewym pasem, na prawym 2 tiry, i nagle jeden zaczyna
> wyprzedza drugiego, zmuszajac mnie do gwaltownego hamowania. W
> kazdym przypadku kierowcy mieli swietna widocznosc w tyl i musieli
> mnie widziec z daleka. Za kazdym razem widzialem, jak s...syny
> smieja sie ze mnie. Wszystkie, co do jednego, to byly ciezarowki
na
> polskich blachach.
> Dodam, ze musialem gnac, bo spieszylem sie na samolot, a
spieszylem
> sie, bo stracilem mnostwo czasu stojac w korkach, zanim dojechalem
> do Wrocka. Glowna przyczyna korkow byly, oczywiscie, tiry.
> W polaczeniu z blokadami, w ktorych stalem badz wloklem sie w
> poniedzialek i stracilem mnostwo czasu, mam teraz powody, by nie
> lubic kierowcow tirow. Tirowcy, zycze wam (z malej litery to
pisze)
> jak najgorzej.

s....synem to akurat jestes ty. wynajmij sobie pas na jakims starym
lotnisku i tam zapie..j 180 frajerze. przez takich debili gina
ludzie.

Proszę o poprawienie zwrotów
Proszę o pomoc w przetłumaczeniu takich słówek jak:
1 zrobotyzowane stanowiska spawania laserem (mechanische
Laserschweißungarbeitsplätze)
2 nowocześnie sterowane numerycznie wykrywarki rewolwerowe (hochmodern
numerisch gesteuerte Revolweranzeigegeräte)
3 wykrywarki z kręgu (Ringanzeigegeräte)
4 w pełni zautomatyzowane centrum do gięcia blach (voll automatiziertes
Blechbiegenzentrum)
5 zautomatyzowane stanowisko do cięcia laserem (automatisierte
Laserschneidenarbeitsstelle)
6 system wynagrodzenia (Arbeitsbelohnungssystem)
7 system motywacyjny (Motivsystem)
8 adekwatny do posiadanych kwalifikacji (nach Arbeiterbefähigung)
9 największy w rejonie producent i exporter wyrobów z blach (der größte im
Bezirk Blecharbeitproduzent und -exporteur)
10 umowa zlecenie (Auftragvertrag?)
11 benificjent dotacji z funduszy EU (... von EU- Dotierungsfonds)
12 realizować plan inwestycyjny w nowsze światowe technologie (ein
Investitionsprogramm der neusten Welttechnologieen betreffend realisieren)

Z doświadczenia mamy dwójki (trzeci w drodze) przeuroczych pomocników kuchennych
lat prawie 4 i 2 z czystym sumieniem mogę Ci podpowiedzieć, że pomocnicę w tym
wieku najlepiej w kuchni zaangażować przy cieście pierogowym (niech sobie
pomocnica swoje ciasto gniecie, ugniata, nawet zjada, nic jej się nie stanie -
moje klony w tym roku będą produkować ciasteczka).
Logistycznie - zupę grzybową możesz zrobić dzień wcześniej, kołduny - jeśli
posiadasz miejsce w zamrażarce nawet już, kapustę na łazanki też możesz zrobić
wcześniej i gorącą wrzucić do słoika, słoik zakręcić, odwrócić do góry nogami,
opatulić ręcznikiem i nie trzeba wekować :), taka kapusta może sobie spokojnie
stać (bigos zresztą też). Śledzie możesz zrobić nawet dwa dni wcześniej, w
lodówce spokojnie się przegryzą.
W ramach urozmaicenia możesz zafundować rodzinie rybę po grecku, albo zupełnie
niepracochłonnego łososia pieczonego ( łososia posypujesz ziołami, delikatnie
polewasz oliwą, zawijasz w folię i do piekarnika na 15-20 minut).
Najmniej czasochłonne obiady świąteczne to chyba mięsa pieczone - np.
karkóweczka - natrzeć ziołami i zamrozić możesz już, potem tylko bzyk do pieca,
godzinę przed końcem pieczenia na tą samą blachę ziemniaki pokrojone w ćwiartki
i już.
powodzenia :)
a.

Wandale niszczą bielską starówkę
Jak ktoś demoluje starówke to strazy miejskiej nie ma, a założe się że jakby
usiąść z butelka piwa na ławce to zjawi się zaraz 10cio osobowy patrol.Po co
ta straz skoro nawet przy zainstalowanych kamerach nie potrafia interweniować
kiedy trzeba?Uruchomienie posterunku gdy się zrobi ciepło to bezsensowny
pomysł, bo jak tam będzie duzo ludzi to raczej nikt nie będzie giął blach i
oblewał pomników farbą.Teraz tam mają warować!

Wlasnie pogralem w demo mam pare spostrzezen:
- screeny np z gamersyde sa gow.. jakosci grafa w gameplayu 5 razy lepiej wyglada
- skrzynia reczna ze sprzeglem
- na powtorkach przy wlaczonym widoku z kola widac jak ladnie opona sie scina na zakretach
- model jazdy dalej taki dobry jak w poprzednich wersjach
- tekstury na Porsche w klasie R4 troche mogly byc lepsze w FM2 sa lepsze
- uszkodzenia widac ze w demo sa okrojone(lakier sie rysuje blacha gnie ale nie odpadaja elemnty w plenej wersji raczej to bedzie w poprzednich bylo)
- grafika toru bardzo dobra o wiele lepiej niz w FM2
- uszkodzenia mechaniczne jak skrzynia silnik zawieszenie sa jak w poprzednich wersjach
Ogolnie widac ze to nie finalna wersja ale jest lepiej niz w FM2 wiec jak dla mnie super, ciakwe ile bedzie u nas kosztowala ta specjalna kierownica Porsche ponoc Tauzen :D Czekam na Pelna wersje

"Pamiętasz co mówiłeś rok temu? Mam Ci przypomnieć, śmiałeś sie ze nie starczy mocy na zniszczenia, przychodzi TGS i co widzimy? Zniszczenia xD A jak zapewniali twórcy były to tylko wstępne, poniewaz z pełnej wersji ma być to jeszcze bardziej realistyczne.
Więc FAIL "

Hehe teraz mnie rozsmieszyles:) Jesli uwazasz, ze odrywajacy sie blotnik czy tez podnoszaca sie klapa jak i otwierajace sie drzwi samochodu podczas stluczki to realistyczne zniszczenia, to gratuluje yntelygencji:D
Nie bedzie zniszczen, bo by musieli kazde auto praktycznie od nowa robic, patrzac na to ile czasu im zabralo kosmetyczne oderwanie zderzaka w nie wszystkich autach, to o gieciu blachy i zarysowaniach nie ma mowy.. Jedynie w GT6.. No i najwiekszy FAIL zniszczenia nie maja wplywu na dalsza jazde!!!! Toz to skandal i tamta era konsol! Nawet w szaraku w colinie mial wplyw a tutaj w naj grze nima:D

Biedactwa ?!
Prawda jest taka że jak oberwali to są biedni i sądy itd. a jak się ma
codziennie w nocy pijackie okrzyki pod oknem i nie lecą qrwy i takie tylko
klubowe przyśpiewki w połączeniu z trzaskiem szyb i gięciem blach i tak co
najmniej 3 razy w tygodniu. Rano przed praca tylko idę zobaczyć czy moje auto
ma wszystkie wystające części nadwozia.

Nie ważne gdzie tak jest ważne że jest :/
.................................................................
politykaspoleczenstwo.blox.pl/html

Rafalres
Proponuje skorzystac z parkingu strzezonego.

rafalres napisał:

> Prawda jest taka że jak oberwali to są biedni i sądy itd. a jak
się ma
> codziennie w nocy pijackie okrzyki pod oknem i nie lecą qrwy i
takie tylko
> klubowe przyśpiewki w połączeniu z trzaskiem szyb i gięciem blach
i tak co
> najmniej 3 razy w tygodniu. Rano przed praca tylko idę zobaczyć
czy moje auto
> ma wszystkie wystające części nadwozia.
>
> Nie ważne gdzie tak jest ważne że jest :/
> .................................................................
> politykaspoleczenstwo.blox.pl/html

krwawy Kercelak
mam smutną i przykrą sposobność olgądania wszystkich wypadków, które bardzo
często zdarzają się na Kercelaku w Warszawie. Generalnie chodzi o zespół 2
skrzyżowań - Okopowej z Solidarności i z Żytnią.

Chcąc nie chcąc, co kilka dni słyszę pisk i huk giętej blachy, a potem widzę
z okien te stojące (albo leżące na bokach czy dachu) auta, motocykle, ludzi,
nieodmiennie najszybszych holowników, policję, karetki, krew i trójkąty na
asfalcie, i zastanawiam się czy mogę zrobić coś oprócz gapienia się.

Kiedyś puściłem na ten temat wątek na tym bodaj forum. Teraz postanowiłem, że
aby przestrzec wszystkich, będę regularnie prowadził kronikę tego, co widzę.

>Mnie udało się w miarę wyedukować moją Matkę-jadąc z tyłu, nie tylko ze mną,
>zwykle się zapina, gdy kiedyś zawsze była wojna

Dość niedawno około 3-lat temu do któregoś magazynu motoryzacyjnego była
dołączona płyta z zapisami zderzeń NCAP. Co innego oglądać zdjęcia, a zupełnie
innego widzieć film, który dokładnie, w zwolnionym tempie pokazuje przeciążenia
manekinów/pasażerów oraz jak bezlitoścnie gną się blachy (audio załączono, a
jakże). Zrobiłem kilka projekcji i dyskusje z najbliższą rodziną mam z głowy.

tak jak ci napisali
najwiekszy problem to chłodzenie(metalowe obudowy odprowadzaja sporą część ciepła z komputerów)

dobrze wysuszone drewno sie nie wypaczy w warunkach domowych więc ten problem odpada(wypaczyć się może drewno niedostatecznie wysuszone)

budując z drewna ciężko będzie ci zmniejszyć wymiary
szkielet zrób z dębu a pokrycie ze sklejki, z tym że jest ona wiotka

IMHO najlepiej zrobić obudowę z metalu,
kupić cienką blachę aluminiową i wygiac na odpowiedni wymiar(wbrew obawom gięcie w domu jest łatwe)
to dokręcić do platformy na której jest zbudowane mobo
dorobić ładny panel przedni, a w tylny wkomponować blachę z peceta(tę z wtyczkami)

inny prosty sposób to kupić stary, zepsuty sprzet hifi(koszt 20-30zł) i wykorzystać obudowę,
praktycznie trzeba tylko zrobić nowy przedni panel

Espace i Clio mają podobne rozwiązania technologiczne - poduszki, napinacze
itp. Clio jest nawet nowszą konstrukcją. A jednak Espace bo... Tak jak się
spodziewałem nie podałeś najbardizej oczywistej odpowiedzi - bo po prostu jest
większe. Upraszczając - z której by strony w Espace'a nie walnąć ma dwa razy
więcej miejsca na gięcie blach i przeżycie niż w Clio. I właśnie dlatego
więskze auta są bardziej bezpieczne. A dalej to już po prostu brak Ci
umiejętności czytania ze zrozumieniem - wyjaśniam: tak jak w przypadku
nowoczesnych konstrukcji auto większe zapewnia większy margines bezpieczeństwa,
tak w przypadku 50-letnich bez żadnych stref lepiej jest w coś uderzyć Warszawą
niż Fiatem 500. Bo a: masa b: wielkość to czynniki determinujące
bezpieczeństwo w podobnych technologicznie konstrukcjach. A Ty zaś musisz
zestawić najnowsze Clio z 30-letnim Polonezem, bo inaczej...
Koniec.

Długi weekend-niebezpiecznie dobre warunki jazdy..
Padł kolejny rekord głupoty - 3400 nietrzeźwych kierowców.

auto.gazeta.pl/auto/1,48316,3425871.html
"do największej liczby wypadków - 173 (zginęło w nich 16 osób) - doszło w
środę, gdy wiele osób zdecydowało się wyjechać na wypoczynek;
najtragiczniejsza była jednak niedziela (gdy wiele osób wracało do domów) -
zginęło wówczas aż 19 osób w 109 wypadkach"

Warunki pogodowe - super, przewidywalne korki i utrudnienia, a mimo to - masakra.
Zamiast wypoczynku - walka, agresja, zmęczenie a skrajnie - kolizja, wypadek,
przerwana podróż, szpital, śmierć, areszt.
O tym się nie myśli wyrywając się z miasta - ważne by szybciej, juz,
natychmiast być na miejscu.

Takich tragedii nie ma podczas najtrudniejszych pogodowo-drogowych warunków
zimą - mimo gołoledzi, śnieżnych kolein nie ginie tylu ludzi, najczęściej gną
się blachy przy lekkich obcierkach.
Tylko że zimą z reguły jeździ się ostrożnie, nie odpalają zeszkapiałe bryki,
nie da się poszpanować alufelgami na łysych gumach i stuningowanym silnikiem.
Zimą jeżdżą ostrożniejsi i bardziej doświadczeni a latem - wszyscy.

A gdyby wyrównać wszystkie drogi bez tworzenia bezkolizyjnych objazdów i
skrzyżowań, to prędkości stałyby się kosmiczne a masakra totalna.

Jedyna nadzieja w dziurawych drogach i ulewach...

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=43822246
Pozdrawiam,
Mejson

nie ma szans, żeby ten program kogoś czegoś nauczył. musiałbyś go emitować
codziennie rano, tak żeby sobie ludzie przy sniadaniu pooglądali i może wtedy
do pracy dojechaliby normalnie.

ja sama ogladam czasami galerie "ku przestrodze" i działa to na kilka jazd.
potem człowiek zapomina.
nie zapomina sie natomiast dźwięku giętej blachy, albo jeszcze czegoś innego...
głuchego uderzenia... jak człowiek wybija się w powietrze na masce samochodu...
oj, tego się nie zapomina.

wiem, bo byłam świadkiem takiego zdarzenia. nie mogę sobie odtworzyć tego
dźwięku na zawołanie, ale w otoczającym nas świecie słyszy się rózne dźwięki,
także i bardzo podbne do tego jednego - jedynego, czasem dla kogoś
ostatniego... i wtedy w umyśle od razu masz projekcję "ostatniego lotu..."

no ale... może akurat... napisałam że ten program nikogo nie nauczy, no ale
jeżeli choć jedna osoba zdejmie noge z gazu, albo rozejrzy się przed wejściem
na jezdnię, to może jednak warto.

powodzenia.

Długi weekend - niebezpiecznie dobre warunki jazdy
Padł kolejny rekord głupoty - 3400 nietrzeźwych kierowców.

auto.gazeta.pl/auto/1,48316,3425871.html
"do największej liczby wypadków - 173 (zginęło w nich 16 osób) - doszło w
środę, gdy wiele osób zdecydowało się wyjechać na wypoczynek;
najtragiczniejsza była jednak niedziela (gdy wiele osób wracało do domów) -
zginęło wówczas aż 19 osób w 109 wypadkach"

Warunki pogodowe - super, przewidywalne korki i utrudnienia, a mimo to - masakra.
Zamiast wypoczynku - walka, agresja, zmęczenie a skrajnie - kolizja, wypadek,
przerwana podróż, szpital, śmierć, areszt.
O tym się nie myśli wyrywając się z miasta - ważne by szybciej, juz,
natychmiast być na miejscu.

Takich tragedii nie ma podczas najtrudniejszych pogodowo-drogowych warunków
zimą - mimo gołoledzi, śnieżnych kolein nie ginie tylu ludzi, najczęściej gną
się blachy przy lekkich obcierkach.
Tylko że zimą z reguły jeździ się ostrożnie, nie odpalają zeszkapiałe bryki,
nie da się poszpanować alufelgami na łysych gumach i stuningowanym silnikiem.
Zimą jeżdżą ostrożniejsi i bardziej doświadczeni a latem - wszyscy.

A gdyby wyrównać wszystkie drogi bez tworzenia bezkolizyjnych objazdów i
skrzyżowań, to prędkości stałyby się kosmiczne a masakra totalna.

Jedyna nadzieja w dziurawych drogach i ulewach...

Pozdrawiam,
Mejson

no to ja widzialem cos podobnego tylko ze o znak ... slysze taki oglos gietej
blachy kilka sekund o latarnie .... ciemno bylo, se pomyslalem pewnie baba ;)
zgadlem :) golfa pogniotla ;)

No ale za to panowie za czesto mysla za kierownica nie ta glowa co trzeba ;) ale
podobno krwi wystarcza zazwyczaj do zasilania tylko jednej ;)

Nie muszę chyba pisać gdzie mi się to przytrafiło ale przytrafiło podczas tak
prostej czynności jak wymiana oleju.
Otóż jakoś inaczej niż dotychczas widziałem nie wyssano mi zużytego oleju od
góry tylko tradycyjnie od dołu.
Najpierw niechlujnymi kopniakami pan mechanik umieścił łapy podnośnika pod
podwoziem.
Oczywiście podczas podnoszenia trzeszczała gięta blacha i to nawet w dwóch
podpieranych miejscach.
Potem nakrętka nie chciała puścić i musiałem nasłuchać się k.rew jakbym to ja
zakręcał.
A na koniec czarny jak smoła olej jakoś tak perfidnie trafił pana mechanika za
kołnierz i za rękaw nawet.
Czy miałem wykazać się finansowym współczuciem?

Nowe firmy w Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomi
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,36743,2984176.html

Maciej Miskiewicz 24-10-2005 , ostatnia aktualizacja 24-10-2005 21:03

Sześć nowych firm rozpocznie działalność w dwóch podstrefach Legnickiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Dzięki temu pracę znajdzie ponad 200 osób

Pierwszym inwestorem jest włoska spółka Adeo Group. Firma otworzy w Złotoryi
zakład produkujący ekrany do wideoprezentacji. W wybudowanej za 11 mln zł
fabryce zatrudnione zostaną 23 osoby. Rocznie powstawać będzie 30 tys. ekranów.

W przyszłym tygodniu kolejnych pięć firm dostanie zezwolenia na prowadzenie
działalności w podstrefie w Środzie Śląskiej. Pierwsza z nich to Cropu Polska.
Hiszpańska firma z branży motoryzacyjnej zainwestuje 44 mln zł i w ciągu pięciu
lat zatrudni co najmniej 106 osób.

Kolejne cztery firmy to spółki z kapitałem niemieckim. FIUKA Polska zajmuje się
produkcją części tłoczonych, giętych i wykrawanych. Firma zainwestuje 9,9 mln
zł i zatrudni co najmniej 26 osób. VIA Technika Obróbki Powierzchniowej to
spółka działająca w branży motoryzacyjnej. W nowy zakład zainwestuje 4,5 mln
zł. Schürholz Polska produkuje m.in. formy do blach, części skrawane laserem i
podzespoły spawane. W fabryce, której budowa będzie kosztować 13,5 mln zł,
pracować będzie co najmniej 26 osób. Ostatni z nowych inwestorów to HMT
Heldener Metalltechnik Polska. Zajmuje się produkcją i dystrybucją m.in. części
tłoczonych, podpór nożnych i wzmocnień karoserii.

nagły lęk przed jazdą samochodem
Witam,
Jeszcze w zeszłym tygodniu Mikołaj(20miesięcy) był wielbicielem podróży
samochodem, lubił jeździć,cieszył się wsiadając do auta.Na dłuższych trasach
spokojnie zasypiał. W zeszłym tygodniu tuż przed moim autem zdarzyła się
stłuczka-nikomu nic się nie stało,ale małego przeraził huk i trzask giętych
blach. Płakał wystraszony, musiałam go uspokajać do tego na dworze była burza
z gradem ...okropna pogoda.
Następnie dwa-trzy dni było normalnie,Mikołaj nawet nauczył się sam siadać w
foteliku i próbował zapinać pasy...Aż nagle,zaczął się histerycznie bronić
przed włożeniem do auta,nie chodzi tu o fotelik ponieważ synek nie wie że
można jechać poza nim. Samo wsiadanie do auta to koszmar dla niego(i dla nas)
potem długo płacze,widać że się boi, trochę złości okazuje. Zasypia
wyczerpany.
Nie wiem czy przypomniał sobie stłuczke? czy zrozumiał z niej więcej niż
myśle? Nie wiem jak go przekonać do jazdy,jak na nowo oswoić go z jazdą. Lub
może coś innego jest przyczyną???

Dziwię się projektantowi,wykonawcy i konserwatorowi zabytków oraz Gazecie ,że
zaplanowali i wykonali oraz pokazują ten ohydny daszek nad wejściem głównym do
Jagiellonki ,który odstaje do frontu liceum.Co można teraz zrobić,najlepiej
wyrzucić ,to była pierwsza myśl gdy go obejrzałem w ubiegłym tygodniu , ale
jeżeli tyle osób w ten fatalny pomysł się zaangażowało to trzeba go chociaż
poprawić ,a mianowicie : pomalować czarną żelazną konstrukcję na kolor
jasnobrązowy jak drzwi , a białą przezroczystą pleksę zastąpić brązową blachą
lub drewnem(giętą sklejką )pokrytą materiałem przeciwdeszczowym.W obecnym
stanie jest ten daszek brzydki i nie pasuje do elewacji szkoły.A co na to
plastyk miejski MAZUŚ?Dlaczego na to pozwoliła p.E.Jaszczak-konsewator zabytków?

nawet samonośna nadwozie składa się z paru połączonych ze sobą blach
odpowiednio ze sobą połączonych (najczęściej zgrzanych ze sobą). Traktując
nadwozie jako pudełko z blach podłogę tego pudełka stanowi właśnie "płyta
podłogowa". Jest to więc ta wytłoczka z blachy (lub nawet kilka połączonych ze
sobą wytłoczek) która przy zderzeniu przenosi spore obciążenia a dzięki
przetłoczeniom, wzmocnieniom i innym usztywnieniom może być bardziej lub mniej
sztywna a przez to bezpieczna dla załogi podróżującej autem w razie BUUUM!
dlatego jedne auta podczas crash testów gna się jak karton po mleku a inne nie
nawet jeśli sa tej samej klasy i wielkości. sztywność blach poszycia
(błotniki , maska itp) nie za wiele zmienia. głównie wszystko zależy właśnie od
płyty podłogowej i stąd niektórzy chwala sie że kożystaja z takiej czy innej
płyty podłogowej. Dodatkowo płyta podłogowa decyduje w znacznym stopniu o
przestronności wnętrza i ilości miejsca dla pasażerów. Taka np Oktavia ma płytę
podłogową spokrewnioną z Golfem i mimo że jest od niego dłuższa to w środku ma
niemal tyle samo miejsca.

mam nadzieję że w miare jasno wyjaśniłem to pojęcie.

PZDR

Wieniawa
Ciemniej
Pagóry, zagaje, podłęża
nie sypią się wiankami na oczy.
Ciemniej
Z nieb czeluści otwartej na ścieżaj
bieg na ciche niedźwiedzie nocy.

Nad ulicami, rzędem,
czarne, kosmate,
będą się tarzać po domach do chwili,
gdy księżyc wybuchnie zza chmur, jak krater,
świat ku światłu przechyli.

Blachy dachów dudnią bębnom.
W dół, w górę, nierówno się kładzie
perłowy lampas:
w prostopadłej gromadzie
przedmieścia lampy.

Przeciw niedźwiedziom to mało!
Gną się, kucają domki, zajazdy, bóżnice
pod mroku cichego łapą.
Ach, trzasnęłyby niskie pułapy -
ale już zajaśniało.

Pejzaż. Wieniiawa z księżycem.

Józef Czechowicz

Gość portalu: heinz napisał(a):

> Macie panowie typowa odpowiedz kierowcy, ktory popierdziela prawym pasem wokol
> Placu Grunwaldzkiego. Wygodnie, bezstresowo, bo "ma przeciez" pierwszeństwo. W
> czasie jego przejazdu nikt nie moze zjechac...

A niby czemu mam sie stresowac, tym ze ktos kiedys za czasow dorozek wymyslil
ronda, ktore wg mnie w ogole sie do jazdy nie nadaja? To ja mam z tego powodu
giac sobie blachy w samochodzie? W USA o tym zawczasu pomysleli i w ogole rond
nie ma, niemalze same skrzyzowania pod katem prostym i na kazdym swiatla, takie
rozwiazanie "foolproof" a przy tamtej ilosci ruchu sprawdza sie lepiej, bo
wypadkow na nich znikoma ilosc

> No coz jesli ktos uwazsa ze
> Grunwaldzki, plac Odrodzenia, plac Sprzymierzonych to mini ronda... To juz nie
> ma
> na to zadnej rady.

Byles kiedys np. w Berlinie i widziales jakie tam sa ronda? Nasze to przy nich
pikusie, u nas naprawde nie widze wiekszego sensu we wjezdzaniu na wewnetrzny
pas, gdy po 5 sek musze z niego zjezdzac

Karolu, nie tak całkiem. We Wiedniu gną blachy i odlewają
profile, a my tylko skręcamy to, co tam zrobią, na śrubki.
Pozdrawiam.

Hehe, zdjecie jest sprzed pewnie 2 lat.
Mamy juz kilka nowych, ale chwilke potrwa zanim sie je wrzuci na stronke
(inercja webmastera).
Co do seminarium, to raczej nie licz na moje wyniki, bo poki co to zajmuje sie
gieciem blachy na obudowe mikroskopu :)
Pozdrawiam!

Każda inwestycja MPRD to klęska.
Ale goście gną blachę na zimno: rzucają
na rybkę najniższą cenę, a potem niech się
dzieje wola nieba, tzn. wyciągają aneksami lub
odstawiają jakiś fajans. HWD MPRD

Zgadza się, we Wrocławiu jest nas (inż.mechaników) na pęczki! Na dodatek w
ostatnich 3 kwartałach kilka biur projektowych znacznie zredukowało liczbę
pracowników lub nawet zostało zamkniętych! Oczywiście zdarzają się oferty pracy
"dla nas" ale na każdą z nich odpowiada bardzo dużo osób (np 100 na 2 wakaty w
jednym z międzynarodowych koncernów). Są też oferty ze Stanleya, Marczenko lub
Haka (który o dziwo trochę się ostatnio uspokoił), ale są to firmy które
właściwie prowadzą rekrutację ciągłą, wiec z prostej kalkulacji (i doświadczeń
znajomych) wynika, że nie dzieje się tam dobrze...

Zdecydowanie polecam małe i średnie przedsiębiorstwa położone w małych i
średnich miejscowościach :)

Moim (nie)skromnym zdaniem, lepiej z kryzysem radzą (lub poradziły) sobie firmy
działające na wielu polach i oferujące "kompleksowe usługi" (np
projektowanie-produkcja-montaż-serwis) lub w każdej innej konfiguracji i to w
firmach tego typu szukałbym zatrudnienia!
Można się tam wiele nauczyć co na początku jest bardzo ważne, często dostaje się
zadania z różnych dyscyplin, stosuje się przeróżne rodzaje napędów, które trzeba
samemu policzyć i dobrać, musisz znać się na spawalnictwie, obróbce ubytkowej i
plastycznej (oczywiście w odpowiednim zakresie), dzisiaj robisz jakąś ramę,
jutro przesyp z giętej blachy a pojutrze orurowanie jakiejś maszyny. Rzecz jasna
nie są to samoloty ani pociągi jeżdżące ponad 200km/h, ale chyba lepsze to niż
robienie tzw.draftów ciągle tego samego typu elementów w renomowanym koncernie...

Oczywiście praca w małej miejscowości wiąże się z mniejszymi zarobkami, ale na
szczęście nie zawsze!!! (albo niestety... np we wrocku w biurach projektowych
początkującym inżynierom proponowano po 1500 netto na miesiąc i to przed
nadejściem niejakiego kryzysu!)

nie znam tej firmy ale na pewno jest godna uwagi:
cad.pl/praca.cgi?kier=o&id=4283&ph=wroc%B3aw
jest to firma:
www.famak.pl/
a więc Wrocławia nie polecam

pozdrawiam,
młody konstruktor

przeciez to standard:)
nie daj sie nabrac

kolnierze podobne

rynienki nad oknem 5 lat wstecz gielo sie ze zrzynkow blachy okuciowej

a gabki trojkatne
inaczej koszowe
to zadne mecyje
kupisz je w sklepie po 1.6 zl/mb:)

pzdr.

Nowy Burmistrz to specjalista od gięcia blach

Niezłą propozycją może być Trabant - nie będziesz gięła blach...

Coupe - oszczędne i/lub sportowe.
Widzę możliwość połączenia w modelu coupe niektórych cech, które
obaj chcielibysmy zrealizować tzn. niskiego oporu powietrza i
lekkości, więc byłby sens opracowania takiego modelu. Stosując różne
wersje napędu mółby zaspokoić zarówno tych, którym zależy na ekonomi
jak i "sportowców" względnie starać się połączyć obie cechy.
Co do sensu stosowania koncepcji rama+poszycie to uważam, że
miałaby ona sens tylko w przypadku konieczności zbudowania
superopływowego nadwozia niemożliwego do ukształtowania częściowo z
giętej blachy uzupełnionej laminatem. Kształty, które osiągnąłem tą
prostszą metodą spodziewam się ,że będą wystarczajaco opływowe do
prędkości możliwych do osiągnięcia na naszych drogach. Więcej będzie
wiadomo po zbadaniu rzeczywistej aerodynamiki tego modelu FC126+,
który kończymy. Coupe (wstępna makieta w dziale "koncepcje nowych
modeli" na mej stronie ) byłoby nieco podobne z tym, że oczywiście
niższe, szersze i z tą nowszą wersją przodu.
Na wybór metody konstrukcyjno-technologicznej zasadniczy wpływ
będzie tez miało ma też kwestia kosztów. Ta którą proponuję daje
szanse na ich znaczące obniżenie, co twierdzę na podstawie
doświadczeń z zajęć praktycznych tzn. możliwości wykonania
większości czynności (cięcie, gięcie, ustawianie ) przez osoby
niewykfalifikowane, a założeniem które koniecznie chcę zrealizowac
jest stworzenie wyrobu względnie taniego tzn. by koszt wytworzenia
zestawu montazowego (samego nadwozia) był rzędu kilku, a nie
kilkunastu tys. zł.
( pytanie na marginesie: czy ma Pan możliwość zamówienia szyb
bocznych wg zadanego kształtu - bez tego zajdzie konieczność
zepsucia optymalnego kształtu dopasowując do istniejących szyb)
To czy nawiążemy współpracę w temacie nadwozia będzie więc zależało
od tego czy koncepcja marketingowa Panu odpowiada tzn czy cechy
stylistyczne (sportowa stylistyka może przeszkadzać aerodynamice )
jest Pan gotów podporzadkować użytkowo-ekonomicznym.

stryngy
stringi z azbestu bo blacha falista sie gniecie za bardzo. a druciane to na
niedziele :>

azbestowestringi napisała:

> stringi z azbestu bo blacha falista sie gniecie za bardzo. a druciane to na
> niedziele :>

A na te, no, "rozbierane randki"? ;PPPP

Gehromania - skok na kase
Gdyby nie konkurs architektoniczny nigdy nie powstalaby Opera w
Sydnej - to jakosc konkretnego projektu powinien stanowic podstawe
wyboru a nie nazwisko autora. O nazwisko staraja sie spoleczenstwa
zakompleksione i prowincjonalne.

Mozna by bylo rozpisac miedzynarodowy konkurs i dostac 30-40
projektow - wybrac najlepszy, najbardziej inspirujacy najbardziej
lodzki i najbardziej dostosowany do naszych potrzeb.
Zapraszanie gwiazdy to machanie ogona psem.
Gwiazda z "gwiazda"ma zatkac gebe motlochowi, ktory ma jedynie DAC
KASE i calowac stopy. To niezdrowe, to upakarzajace to
niedemokratyczne itd.
Nie zdziwie sie jezeli dofinansowanie z UE BEDZIE NIEMOZLIWE bo
wybrano firme na drodze poza konkursowej i poza przetargowej.

Będzie ładniej, mądrzej i skromniej. Kryzys ogranicza megalomanię
sławnych architektów i gigantomanię inwestorów.

W jednym z odcinków animowanych „Simpsonów” nastoletnia bohaterka
Lisa pisze w desperacji list do Franka Gehry’ego, by zaprojektował
operę w jej rodzinnym miasteczku. Wierzy, że tylko budynek jego
autorstwa może powstrzymać degradację miasta i jego ludności oraz
przyciągnąć tłumy turystów. Cierpiący na brak weny słynny architekt
gniecie list i apatycznie wyrzuca go na ulicę. Wtedy przychodzi
olśnienie.

Kształt zmiętego papieru inspiruje go do stworzenia dzieła. Gehry
stawia na placu budowy wielki stalowy kontener, a następnie dźwigiem
obija jego wszystkie boki. Gdy pudło przypomina już tylko kawał
powyginanej blachy, dzieło jest ukończone. Mieszkańcy dumni są z
nowego obiektu, choć w sumie mało komu on się podoba. Nie mówiąc o
tym, że nikt z nich do opery się nie wybiera. Nowy Jork odsunął
Franka Gehry’ego od pracy nad projektem Atlantic Yards –
rewitalizacji części Brooklynu za 4 mld dolarów – zatrudniając
tańszą firmę. Podobnie postąpiły władze Los Angeles – nie chciały
płacić Gehry’emu fortuny za nowy deptak, który miał stać się
kalifornijskimi Polami Elizejskimi.

Niższa jakość

Na domiar złego Gehry’emu podziękowało też Miami, gdy mistrz nie
zadowolił się niższym honorarium (10 mln dolarów) za park rzeźb.
Jeśli dodać do tego studentów Art Centre College of Design w
Pasadenie, protestujących przeciw płaceniu z czesnego części jego
wynagrodzenia za przyszłą rozbudowę uczelni (50 mln dolarów), i
fakt, że Gehry cienko przędzie (zwolnił połowę pracowników swego
biura), okaże się, że może wcale nie było trzeba tak do niego
pielgrzymować i namawiać na projektowanie w Łodzi. Budowa łódzkiego
centrum leży w jego żywotnym interesie.

Dobrze prawi. Ta sama zasada dot. kręcenia scen wypadków. W filmach
amerykańskich jest to totalne gięcie blach, a w polskich kamerzystę podłącza się
pod 220V.

bimota napisał:

> > Niezupełnie. Niczego nie dostajemy, ponieważ po zderzeniu z drzewem nie j
> edziem
> > y
> > w odwrotnym kierunku, tylko już na nim zostajemy.
>
> NIE WIEM JAKI TO MA ZWIAZEK Z PEDEM, ale gdyby drzewo bylo
> "lzejsze" i sie jednak przesunelo to czesc energii by poszlo na to
> przesuniecie i odksztalcenie auta by bylo mniejsze, a ze nie chce
> sie ruszyc to prawie wszystko idzie na auto.

To proste. Przyjmijmy, że samochód o masie 1200kg jechał z prędkością 90km/h. W
takim przypadku jego pęd (m*v1) wynosił 30kNs a energia 375kJ. Po zderzeniu
(zakładamy, że jest doskonale niesprężyste, czyli samochód "przykleja" się do
drzewa) pęd układu wynosi M*v2 (gdzie M równe ok. 6E24 oznacza masę Ziemi razem
z drzewem i samochodem) i jest równy co do wielkości pędowi samochodu przed
zderzeniem. Wynika z tego, że prędkość układu po zderzeniu (v2) wyniesie
v1*m/M, zatem 5E-21. Co się dzieje z energią? Podzieli się na energię kinetyczną
układu i pracę nad zgniataniem karoserii. Energia kinetyczna układu to zaledwie
M*v2^2/2 czyli 6e24*(5E-21)^2/2, a więc 7,5E-18 J. Wobec tego można powiedzieć,
że praktycznie cała energia zostanie wykorzystana na zgniatanie blachy. Gdyby to
nie było drzewo, sztywno połączone z Ziemią, tylko, dajmy na to, wielki kloc
drewna o masie 8800kg, sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Prędkość kloca z
przyklejonym doń samochodem tuż po zderzeniu wyniosłaby 3m/s, a energia
kinetyczna układu 45kJ. Energia zużyta na zgniatanie blachy byłaby zatem
mniejsza o 45kJ i wyniosłaby nie 375 a 330kJ - o 12% mniej. Wniosek płynący z
tego jest też prosty - jeśli chcesz się zderzyć z przeszkodą, to im lżejszą i
mniej sztywną wybierzesz, tym lepiej dla Ciebie. :-)

> Zalezy w co przywali. Jesli w drugie auto to polowa energii
> przejdzie na nie, wiec na kazde auto bedzie po 2E1.
> Hmmm... Czyzby to oznaczalo, ze czolowka aut o predkosci V daje 2x
> mniejsze szkody niz walniecie w stojace auto z predkoscia 2V ??

Nie. Tuż po niesprężystym zderzeniu z nieruchomym autem (o tej samej masie) oba
sklejone auta będą miały prędkość równą połowie prędkości pierwszego z nich
przed zderzeniem, a więc na gięcie blachy zostanie zużyta tylko połowa energii,
czyli 2E1. Ta połowa energii rozłoży się oczywiście na oba pojazdy, czyli wynik
będzie identyczny, jakby zderzyły się jadąc naprzeciw siebie z prędkością v. Co
jest zresztą logiczne ze względu na układ odniesienia.

FOTORADARY IDĄ DO LAMUSA. Już od dłuższego czasu są dostępne czarne rolety na blachy - na pilota. Wystarczy mieć najnowszą Automapę i można gnać ile się da. Jedynie na te przenośne radary nie ma 100-procentowego wałka; ) Ale wszystko do czasu. Polak potrafi !

Tak Zibi - ty kasy nie wydajesz, Klocki po co klocki. Tylko frajerzy wymieniają. Twój niemiec jedzie dalej nawet jak z blach obleci. Tyle że przy pierwszej lepszej stłuczce twój trup gniecie sie jak puszka po piwie. Ja wymieniam na nowy co góra 5 lat A stare trupy to dobre dla biedoty

@martini1841

Tu nie chodzi o zniszczenia jak w Burnoucie... ale tu się nawet szyby nie tłuką, o gięciu blachy nie wspominając :]

Caly byles? Mam nadzieje
Najgorszym skrzyzowanie bylo Oginskiego i Syrokomli. Tam giecie
blachy bylo nonstop.
I slup telegraficzny byl pol metra od kraweznika..na drodze! )
Brodno nieraz bylo jak nie z tej planety

Nie komplikuj,
trzeba mówić prosto
bo inaczej się ludziom blachy gną
i stają okoniem na nową wiedzę

Dokładnie o to samo pytałem kiedyś zaprzyjaźnionych strażaków.

W większości przypadków pożar zaczyna się od zwarcia.
Blachy gnąc się przerywają i zwierają jakiś zasilany kabel dodatni,
albo zostają dociśnięte jednocześnie do obu biegunów akumulatora.
(Jeśli zdarzyło się wam niechcący położyć klucz na obu biegunach
baterii, to wiecie jakie dantejskie sceny się wtedy dzieją. :PPPPP)

Nawet jeśli benzyna chlapnie z rozszczelnionego układu wtryskowego
na rozgrzany kolektor wydechowy (normalnie rozgrzany, nie jakoś
ekstremalnie), to sama się nie zapala. Chyba że kierowca pędził na
złamanie karku i kolektor był rozgrzany do czerwoności.

Zwykle do zapalenia oparów paliwa potrzebna jest iskra. Czasem to
jest iskra z blach trących o jezdnię, zanim wóz się zatrzyma.
Najczęściej to iskra "odelektryczna".

W naturze nie występują filmowe eksplozje, z grzybem ognia na 10
metrów w górę i fruwającymi w powietrzu częściami. :P

Hollywood ma na sumieniu życie tysiące ludzi, którzy zginęli spaleni
w samochodach, chociaż były realne szanse żeby ich uratować.

Niestety, w wyobraźni większości ludzi wciąż pokutuje filmowa wizja
samoczynnie wybuchających samochodów. ://////// Boją się podjąć
ryzyka, które jest dużo mniejsze, niż im się wydaje.

Owszem, opary benzyny w baku potrafią się zapalić gwałtownie, ale
samochód musi się solidnie palić, przez co najmniej kilkadziesiąt
sekund. A wtedy najczęściej nie da się do niego zbliżyć.

Pole rażenia wybuchu baku nie jest wielkie (parę metrów i to bliżej
dwóch metrów niż dziesięciu). Rozszczelnienie pełnego baku trochę
przypomina przebiegiem pęknięcie balonu wypełnionego wodą.
Nie ma ogłuszającego "BUM!", tylko umiarkowanie
głośne "Puffffffff!!!" :PPPPP
W tym momencie największym niebezpieczeństwem nie jest fala
uderzeniowa, tylko fala płonącej benzyny, która może się wylać na
ziemię, rozprysnąć się spod wozu na wysokości nóg ratowników, w
chwili rozszczelnienia baku.

Tak naprawdę największym problemem podczas akcji ratowania ludzi z
płonących samochodów jest duża ilość ciepła i gęstego toksycznego
dymu wydzielająca się podczas pożaru - ale nie pochodząca z paliwa,
tylko z płonących plastików, wykładzin, izolacji, itp.

Jeśli to wszystko się przyzwoicie rozpali, to nie sposób zbliżyć się
do wraku, bez specjalistycznego zabezpieczenia.

Diesle też się zapalają.
Opary rozgrzanego oleju napędowego są wybuchowe.

5er napisał:

> widzimy, widzimy to "śmiganie" :))

czasami nawet slychac giecie blach :DDD

Niebezpieczne mijanie na zwrotnicach
Jestem motorniczym i o ile dobrze pamiętam to przynajmniej raz w tym roku
tramwaj się wykoleił na wspomnianych zwrotnicach. Stan zwrotnic pozostawia wiele
do życzenia. Zakaz który rzekomo jest wewnętrznym przepisem MPK został stworzony
w bardzo konkretnym celu nie dla jakiegoś widzi misiem i ma czemuś służyć.Proszę
pomyśleć ! W czasie mijania się dwóch składów pod kolami samoczynnie przekłada
zwrotnica, motorniczy jeżeli to będzie drugi lub trzeci wagon nawet nie poczuje
ze coś złego się dzieje. Wykolejony wagon z całą siła uderzy w przejeżdżający
obok wagon , nikt nie będzie miał czasu na ucieczkę a przy tej masie i mocy
silników nawet niewielka prędkość może i okaże się tragiczna w skutkach.
Tramwaj zatrzyma się dopiero po kilku metrach jak motorniczy usłyszy wielki
zgrzyt giętej blachy i tłuczonego szkła lub tramwaj zatrzyma się samoczynnie po
rozerwaniu sprzęgów i rozłączeniu kabli między wagonami. Tak to pokrótce będzie
wyglądało. Wiem choć nie jestem jasnowidzem, że o ile taka sytuacja będzie miała
miejsce do tragedii na pewno dojdzie !
My prowadzący tramwaje o ile staramy się na tyle ile możemy uniknąć takiej
sytuacji. Tramwaj, który wyjeżdża z ulicy karmelickiej na chwile się zatrzymuje
by dać trochę czasu na zjechanie ze zwrotnicy tramwajowi wjeżdżającemu w ulicę
karmelicką. Ryzykujemy jednak zdrowiem swoim i pasażerów siedzących z przodu
wagonu, ponieważ w razie wykolejenia całe uderzenie przyjmiemy na przód tramwaju.
Myślę,że to co opisałem daje wam jasny obraz sytuacji ( jeżeli ktoś nie wierzy
może zobaczyć sam na własne oczy).
Dlatego tak ważne jest przestrzeganie tego przepisu, to zdrowy rozsądek nakazuje
by nie dochodziło do takich sytuacji !!!
Podobna sytuacja ma miejsce na skrzyżowaniu "Pod Koroną " tam jednak jest o tyle
łatwiej, że nie jeżdżą składy trój wagonowe.
Nie będę komentował opinii wydawanych przez Zarząd Infrastruktury Komunalnej i
Transportu opinię pozostawiam każdemu pasażerowi.
P.S

Brawo Maciek !!!

A może ferrari sobie nie życzyło pokazywać zniszczenia na ich samochodzie? Bo to ze nie gnie blacha odrywają elementy to wiemy bo juz były takie filmiki. Trzeba czekać do marca i zobaczymy co oni tam wykombinują :)

Takie jest zycie
Spokojna ulica łacząca osiedla. Ludziska leniwie przemiesczają się od sklepiku do koscioła i odwrotnie też czasami. Słońce nie daje wyraźnych znaków swojej działalności i zmierza na niezasłużony odpoczynek. Cisza, spokój, sielanka, przerwana jedynie odgłosem motocykla. Głośny warkot dziurawego tłumika tylko trochę drażni uszy. Odwróciłem głowę. Przez myśl przemknęło - oszołom, mógłoby wolniej przez osiedle. Z bocznej uliczki wystwiło dziób niewielkie CC. Wystawiło na tyle daleko, że huk giętych blach przerwał warkot. Znowu cisza. Pod moje nogi spadł kierowca motocykla. Dziwna poza z nienaturalnie skręconymi kończynami. Przez szczelinę w pękniętym kasku pod moje buty podpłynęła strużka krwi. Ułamki sekund które potrzebne są na pozbieranie się do działania spowodowały, ze dreptałem w kałuży. Odchodził.
Zapewne pewien, że jego umiejętności i sprzęt pozwolą mu wyjść z każdej opresji. Motocykl taki zwrotny.

W świetle przepisów sprawcą wypadku był kierowca CC. Nadmierna prędkość motocyklisty jedynie przyczyniła się do wypadku i zwiększyła skalę obrażeń.
Obrażeń motocyklisty.

Kierowca CC, roztrzęsiony powtarzał mantrę która miałaby zmyć jego winę. Nie zauważyłem, nie widziałem, nie widziałem....jechał tak szybko.

Dzisiaj wsiadłem do samochodu mimowolnie powtarzając swoją modlitwę:
pozwól dostrzec, pozwól dostrzec tych, którzy wystawią mnie na próbę licząc, że dar spostrzegania równo rozdzieliłeś miedzy ludzi Panie.

Takie jest zycie, powiedział mój duzo młodszy kolega.
Miłośnik szybkiej jazdy bez celu, nie ustający w poszukiwaniu adrenaliny.

Na kogo trafi? Może na mnie, a może na Ciebie?

kurna blondi czy co??? żeby zniszczyć samochód to co nic nie potrzeba???
blachy się gną same przez się?!

Tam gdzie blachy gną?

habudzik napisał:
> I tu znowu nie masz racji . Prawdopodobnie Polonez ma wiecej blach do giecia ni
> ż
> nowe Clio , i co z tego ?
To z tego, że dla tego Clio lepiej uderzyć w ścianę, niż w Poloneza.

Czyli tak jak mi pod praca. Ja bylem w pracy, gdy giely sie blachy mojej mazdy.

Stad, ze ogladajac wiekszosc znanych mi programow traktujacych o bezpieczenstwie mam ochote cisnac czyms ciezkim w TV. A jestem niespotykanie spokojnym czlowiekiem :-)

Podsmiechujki, glupawe zarciki, pseudosmieszne komentarze przeplataja sie z wyglaszanymi ex catedra opiniami autorytetow, ktore od lat, calkowicie nieskutecznie, trabia o tym, ze jezdzimy za szybko, i ze jak zwolnimy nastanie powszechna szczesliwosc. Po pierwsze ton tych wypowiedzi, dla mnie czujacego sie PRZECIETNYM kierowca, jest prawie obrazliwy (a jak ma sie czuc sluchajac tych bzdur ktos, we wlasnym mniemaniu swietny za kolkiem?), a po drugie nikt nie pokusi sie o wniesienie do sprawy czegos nowego. Predkosc, predkosc, predkosc... Tak jaby samochody prowadzilo sie pedalem gazu! Po trzecie, nawet jak zwolnimy, powszechna szczesliwosc nie nastapi! Zabic sie mozna jadac naszym (nieslusznie zwanym droga miedzynarodowa) duktem 90 km/h i jadac 190 km/h (w drugim wypadku skutecznosc prob jest wieksza, ale nie znaczy, to ze jazda 90 km/h bezpieczna!). Dlaczego nikt nie pokusi sie o rzetelna analize przyczyn wypadkow - taka z rozbiciem na szczegoly. TVNowski "Karambol", ku uciesze gawiedzi, skupia sie na pokazywaniu jak nawiecej rozbitych aut, zamiast pokazac jeden wypadek, za to skutecznie - bez klasycznych kocopalow o za duzej predkosci. Kazdy wypadek to suma przyczyn. Mozna je DOKLADNIE omowic i pokazac jakimi metodami w danych warunkach mozna sie bronic (teraz kazdy kierowca sam musi zdobywac doswiadczenie w podbramkowych sytuacjach). Ale po co...? Latwiej gnac z kamera od jednej kupy pogietej blach do drugiej i sycic oczy rzadnej krwi gawiedzi drastycznymi zdjeciami opatrzonymi nudnym i czasem irytujacym komentazem. "Uwaga Pirat" to juz przyklad jak NIE powinno sie w ogole robic takich programow. Zalozenia nawet nie sa zle. Ale ten, wyjety zywcem z rezimowej Polskiej Kroniki Filmowej, komentaz... MAKABRA!!!

Inne programy sa po prostu zbyt nudne! Taka nedzna publicystyka bez zadnego pazura i pomyslu.

Zapewne cos pominalem bo nie siedze przed TV caly dzien :-)

Sądząc po wymiarach potrzebnej Ci blachy ma to być booster. Odradzam
własnoręczne wykonanie. Mimo tego, że miałem dość twarde aluminium booster giął
się nawet przy delikatnym hamowaniu. Najtańszy w CYLKOTURZE kosztuje 19 zł.

Szczur
Warszawski blok z lat ‘70-ych, M4. Coś chrobocze w kuchni za szafkami - cholera
wie co - nie sobie chrobocze. Noc – ojciec wchodzi po ciemku do kuchni i widzi
wielkiego szczura łażącego po rurze wentylacyjnej z okapu. Szczur spyla po tej
rurze do szachtu grawitacyjnego. Na drugi dzień rusza akcja „SZ”. Mama na wieść
o współlokatorze oznajmia, że nie wróci do domu dopóki go nie złapiemy.
Zastawiamy pułapki z jakimś boczkiem czy z inną wędzonką. Szczur nie jest taki
głupi – nawet nie ruszył. Opróżniamy kuchnię z mebli – to chrobotanie to były
stare orzechy leżące za szafkami, do których się dobierał. Kuchnia pusta.
Namierzamy miejsce gdzie skubaniec wygryzł kawałek boazerii i muru aby się
dostać do mieszkania. Łatamy to miejsce cementem. Ojciec robi specjalną kratkę
grawitacyjną stalową z dziurkami żeby się nie dostawał przez starą plastikową.
W nocy szczur przegryza się bokiem przez świeży jeszcze cement. Zaglądamy do
szachtu przez obudowę od góry i widzimy jego grupy ogon pod rurą kanalizacyjną
ale nie możemy się do niego dostać. Na drugi dzień rozbieramy całą obudowę
szachtu. Szczura nie ma. Łatamy cementem wszelkie możliwe dziury i szpary
szachtu. Nie pomaga. Okazuje się, że nocą chodzi wewnątrz przewodu
wentylacyjnego z okapu. Ojciec majstruje wyrafinowaną pułapkę. Na końcu
przewodu bliżej okapu wkłada mięso, wycina kawałek przewodu i montuje w tym
miejscu zrobiony przez siebie szyberek z blachą umożliwiającą zamknięcie
przewodu. Pozostaje tylko czyhać na dziada. W noc lub dwie później szczur
dobiera się do mięsa, ojciec zamyka szyberek i ma go. Wymontowuje fragment
przewodu ze szczurem w środku i z taką tubą gna do najbliższej rzeczki tzw.
Smródki gdzie pozbywa się rury wraz ze szczurem. Siedzi na brzegu jeszcze z pół
godziny na wszelki wypadek gdyby szczur wykazał się zdolnościami Houdiniego.
Ale szczur nie wypływa. Sprzątamy pobojowisko i osiągamy stan przedszczurowy
(no kuchnia jest wysprzątana porządnie). To były ciekawe 2 tygodnie. A podobno
niektórzy potrfią to zrobić zwykłą fujarką :). Podziwiam.

to zakrawa o komplement Guarano. spadłem z krzesła gnąc blachę mojego kompa. te
miłe słowa sprawiły że teraz patrzę na świat zupełnie inaczej. jeśli to naprawdę
życzliwość jestem gotów oddać Ci jakąś przysługę, jak ze świata Dona Corleone...

Byłbym głupi gdybym napisał że nie robię głupot:

1. pewnego razu regulowałem dysze wycieraczek, no i ja mądrala zamiast wsiąść
do auta stałem przy otwartej szybie i przez nią ręką nacisnąłem dźwigienkę by
sprawdzić czy dobrze ustawiłem. Było "dobrze" bo trafiłem sobie w twarz, od
tego czasu wiem jak smakuje płyn do mycia szyb.

2. innym razem w środku lata zostawiłem pod fotelem kierowcy napoczętą flaszkę
oleju (bo nowe Seicento wymaga dolewania!!!). PO paru dniach coś zaczęło ładnie
pachnieć w autku, nie do zniesienia i wierzcie albo nie ale ok. 750 ml oleju
miałem na wykładzinie. Ile było kłopotu żeby to wyczyścić i pozbyć się tego
zapachu. Od tego czasu nigdy nie wożę w samochodzie napoczętego oleju, bo już
wiem że pod wpływem temp i wibracji potrafią się odkręcić.

3. dwa lata temu po powrocie z wakacji już na miejscu wjeżdżając na parking nic
nie zauważyłem, jakież było moje zdziwienie gdy cofając z mocno podkręconymi
kolami usłyszałem trzask giętej blachy. Jasny gwint w tym miejscu stał słup.
Pan z PZU stwierdził że to pewnie żona jechała, ale ja się przyznałem i do dziś
jestem na siebie zły i wstyd że po przejechaniu 4 tys km. na miejscu wyrżnąłęm
tak głupio w słup i to drzwiami kierowcy.

4. ten numer to wycieła moja żona. Kiedyś będąc na studiach w zimie jechała na
zajęcia i na placu przed zabytkowym pałacem, w którym się mieści nasza
uczelnia, wpadła w poślizg i nie mogąc wyhamować i mając do wyboru albo wyrżnie
w betonową kulę będącą dekoracją pałacu albo wyrżnie w stojący samohód wybrała
samochód. Niech to kulki biją, bała się że ta betonowa kulka będzie więcej
kosztować niż naprawa całego boku samochodu.

5. ale mój brat był jeszcze lepszy. Jadąc na egzamin dyplomowy wjeżdżał z
podporządkowanej na główną i wiecie co wyrżnął prosto w koło jadącej po głównej
śmieciary. Egzamin zdał.

6. Numer mojego ojca. Pewnego razu ptaszysko narobiło mu na maskę, a on zamiast
to zmyć jeździł z tym parę dni jakież było jego zdziwienie gdy po całodniowych
opadach wyszedł z pracy z zobaczył że na masce pod tym klopsikiem nie ma
lakieru tylko piękna błyszcząca ocynkowana blacha, jak również w miejscach
gdzie to coś sciekało były pasemka pozbawione lakieru. Czegoś takiego to nawet
blacharz nie widział. Morał nie stawiać aut pod drzewami.

zapomnij o tico trumna na kolach ani wygladu a ni osiagow ani nic blacha gnie
sie od gradu i ta warunkowa chomologacja

Do dwoch Panow ktorych mecza kompleksy.
Po pierwsze nie odbylismy jeszcze jazdy testowej, bo takowych nie ma, i
jakbyscie nie byli analfabetami to byscie przeczytali w poscie ze jazdy beda
najwczesniej w dni otwarte. Ale Wy wylapaliscie jedno zdanie i
skomentowaliscie. Po drugie moja pozycja za kierownica jest taka jaka lubie, co
nie oznacza ze prawidlowa. Wasza rowniez nie koniecznie jest prawidlowa i inny
Cholowczyc tez by sie do czegos doczepil. Kolejne to to ze nie wystawiam lokcia
przez okno bo to szkodzi na staw lokciowy, o czy tez srednio inteligentna osoba
wie.
Nastepne to to ze na razie ogladamy ten samochod, wiec jak ogladamy to
podziwiamy wnetrze i karoserie. Jazdy odbeda sie w swoim czasie. I na pewno nie
bedzie to jedna jazda tylko kilka, przynajmniej chcielibysmy sie przejechac z
dwoma silnikami. DO tego chcemy zobaczyc konkretne kolory. Wiesz nie kazdy moze
sobie pozwolic zeby lekko reka wydac 150 tys zl.
Do Pana arturx2: Ilosc ramion i wielkosc felg jest wazna, szczegolnie na
warszawskich dziurach. Jak wiadomo wieksze sie lepiej gna. A co do lakieru to
akurat kolor ma duze znaczenie dla mnie, bo niektore mi sie podobaja a niektore
nie. Ty pewnie poszedles do salonu i powiedziales "Tego biore", ale oczywiscie
jaki ma kolor to juz nie wazne. Rzecz gustu, Dla mnie kolor ma duze znaczenie.
Do Pana greenblack: Cytat:"Pozycja leżąca na fotelu, ręka za
okno, skoczne umpa-umpa z głośników i w perspektywie jazda dookoła osiedla.
Podziwianie deski rozdzielczej, spojlera i dźwigni hamulca ręcznego. Pewnie
spytałeś o największe felgi i przyciemniane szyby. Zamówisz sobie zniewieściałą
beżową tapicerkę i będziesz szczęśliwy. Nie przejechałeś nim nawet pół metra i
już "zachorowałeś"" Koniec cytatu. Pozycja lezaca. Co rozumiesz przez to slowo?
Jak bys dokladnie czytal to bys przeczytal to bys zauwazyl ze nie lezaca, a pol
lezaca, a po drugie nie wiesz jak moj tata jezdzi, bo moze on jezdzi
przechylony do przodu, wiec w stosunku do niegoja siedze w pionie? O rece za
oknem juz pisalem. A dobra muzyke z glosnikow bardzo lubie i zapewniam Cie ze o
sprzecie Audio w samochodzie troche wiem. Co do wnetrza to owszem musi byc
takie jakie lubie, cieple i przytulne. W koncu czlowiek spedza tam kilka godzin
dziennie. A chyba milej siedziec w wygodnym foteliku, w ladnych kolorkach
skory, z mila muzyczka w tle niz w Seicento (nie ujmujac nic temu
samochodzikowi) gdzie na drzwiach jest blacha, muzyka to dwa glosniki po 10 cm
i do tego fotele ze po godzinie bola plecy. Ale niektorym wystarcza taczka. Co
do testow to tez juz pisalem, ale jeszcze dodam, ze nie kazdy jest takim
specjalista jak Ty ze po jednej czy dwoch jazdacz w kolo salonu potrafi ocenic
samochod. Sory ale co to Ci da. Przeciez w salonach do jazd zazwyczaj maja
samochody w topowej wersji ktore stanowia pewnie z 10% wszystkich samochodow
sprzedawanych w tym salonie (tak bylo w salonie opla, do jazd Vectra full wypas
ze wszystkimi systemami i najmocniejszym sielnikiem, a po jezdzie gosc zamawia
1.6 w podstawowym wyposazeniu. Na napewno kupil taki sam samochod jakim
jezdzil).
Kolejny cyatat Pana greenblack: "Nie będę Ci mówił przed czym stoję i na co
teraz patrzę przez okno, bo to nie w
Moim stylu, a jak poczytasz inne Moje posty to może wydedukujesz. Tatuś Mi go
nie kupował, to Tobie też nie muszę się tłumaczyć. 9-3 to sporo droższa Vectra
w innej "skórze", w dodatku bez V6 i np. IS300 pod względem osiągów i
prowadzenia pokonałby go z łatwościa. Przedni napęd i 210KM to też nie
najlepszy pomysł. "
Przed czym stoisz i na co patrzysz zupelnie mnie inie interesuje. To czy Tata
mi kupil samochod czy nie to akurat nie powinno Cie interesowac. Co do tych
porownan samochodow, to nie wiem czy wiesz ale koncerny samochodowe w celu
obnizenia kosztow lacza sie w wieksze lub produkuja czesci we wspolnej fabryce.
Idac dalej Twoim tropem mozna by kupic isuzu, bo silnik diesla zarowno w
Vectrze jak i Saabie 9-3 pochodzi wlasnie z tej firmy. Wiec po co przepacac,
przeciez isuzu jest sporo tansze, na nasze nieszczescie nie sprowadzane do
Polski. Co do silnika. Do stania w warszawskich korkach nie potrzeba 210 koni
bo te konie poruszaja sie w tym samym tepie co 30 koni w Cinquecento jadacym
obok. A co do przedniego napedu to napewno jest lepszy(czyt. latwiejszy do
okielznania) niz naped tylny stosowany np w BMW, a moce tych samochodow sa
podobne. Czy slyszales zeby ktorys z wlascicieli BMW skarzyl sie ze mu samochod
zarzuca na wirazu, nie bo ONI TO KOCHAJA. Tak jak Ty kochasz naped na 4 kola.
Ale po to jest az trzy rodzaje napedow, zeby kazdy znalazl cos dla siebie. Poza
tym 4WD zwieksza spalanie, czego My chcemy uniknac.
Oj chlopaki widze zero akceptacji. I do tego kompleksy. Jak macie lepsze
samochody, to bardzo dobrze, narod sie bogaci, znaczy ze lepsze czasy ida :)
Mimo wszystko pozdrawiam

i jeszcze:

WIERSZ – „Idzie górnik drogą”

Idzie górnik drogą, piórko mu się kiwa
Wali grajek w bęben, trąbka mu przygrywa
Piórka mu z czapeczki pięknie powiewają
Złote na mundurze guziki błyskają
Grajże mi trębaczu grajże mi kapelo
Niechże dziś górnicy, wszyscy się weselą

WIERSZ – „Górnik”

Tam pod ziemią, w ciemnym chodniku
wielu pracuje dzielnych górników
Ciężka to praca czarnego człowieka
Dzwonią kilofy pot z czoła ścieka

Gdy nam słoneczko zagląda do domu
górnik pracuje w kopalni zmęczony
za czarny węgiel i za sól białą
chwała górnikom dzielnym wytrwałym

WIERSZ

Młody górnik znalazł dziś skamieniały liść
Nie oderwę bryły sam
młot i kilof mam
Podniósł kilof, podniósł młot, otarł ręką z czoła pot
Kiedy nadszedł pracy czas
stuknął w ścianę raz

Warczy świder tur, tur, tur
kroi w węglu wzór
Potem kilof w twardy głaz
wali raz po raz
wydobywa liścia ślad
leżał w węglu milion lat
Górnik otarł z czoła pot
raźno dzwoni młot

Piosenka: „Karlik”

Karliku, Karliku co tam niesiesz w koszyku
Karliku, Karliku co w koszyku mosz

Mom gołąbków po parze, hej po parze
chodźcie to wam pokażę, hej, hej, pokaże

Karliku, Karliku co tam niesiesz w koszyku
Karliku, karliku co w koszyku mosz

Mom tam pyrlik stalowy, hej stalowy
do roboty gotowy, hej, hej gotowy

Karliku, Karliku co ci po tym pyrliku
Karliku, Karliku po co ci jest on

Jak nim łupna o ściana, hej o ściana
Tona węgla dostana, hej, hej dostana

Karliku, Karliku coś ty robił w Rybniku
Karliku, Karliku coś ty robił tam

Jo tam dziołchy całowoł, hej całowoł
cało nocka tańcowoł, hej, hej tańcowoł

WIERSZ -„Górnicy”

Schodzą górnicy pod ziemię
w ciemność daleką od słonka
wychodzi im naprzeciw
święta Barbara Patronka

Płomień chybocze się w lampkach
na czarnej ścianie drżą cienie
Szczęść Boże – słychać głos świętej
Serdeczne to pozdrowienie

Szczęść Boże - górnicy chórem
odrzekną swojej patronce
i jasno w ciemnej kopalni
jak gdyby wzeszło tu słońce

WIERSZ

Na czarnej ścianie, w czarnym chodniku
Pyłem okryte twarze górników
W huku kom bajnów i zgrzycie świdrów
Nam tony węgla z podziemia wydrą

I tylko jasne zarzą się oczy
Kiedy się węgiel na taśmie toczy
Tylko się bielą w uśmiechu zęby gdy płonie
Strugą urobek dzienny

WIERSZ

Prowadź mnie węgielku, aż pod ziemię prowadź
Do kopalni wielkiej, chcę dziś powędrować

Tam dudnią kilofy, tam rąbią rębacze
Gdy mnie zaprowadzisz wszystko to zobaczę

WIERSZ

Mamy elektryczność, radia słuchać możesz
Gna pociągów tysiąc, okręt mknie przez morze
Przemysł się rozwija w hutach i fabrykach
Czyjej pracy zawdzięczając ?
No pewnie górnika!!

Pali się pod blachą, kot na piecu mruczy
Mama fartuch szyje, starszy brat się uczy
Węgiel płonie jasno, ciepłem mnie przenika
Z czyjej pracy korzystamy ?
No pewnie górnika!!

WIERSZ -„Kwiatek dla górnika”

Dla górnika słonecznik koniecznie!
Niech pod ziemią mu będzie słoneczniej
Kiedy w czarny węgiel się wwierca
W bardzo czarnym, podziemnym chodniku
- niech słonecznik mu świeci:
Od serca
Prawda że ci jaśniej górniku?



Podobne strony:

Giełda blachy
GeForce 3Ti sterowniki nowe
gi.mapa
Geneza metanabol
Giants download
Getaway jak przejść grę
German News Agency
geoinfo tir
getinbank pl
Getto Warszawskie Powstanie 1943
gieda Bronisze
Generator Kodu Morsa
Geografia Bhutanu
gg emoty pocałunki
Getting paid online
"http://szukaj.pisz.pl/Giant.Rincon.mod..2004.-.pro:B6ba.o.opinie.nr.782591.htm"> Giant Rincon mod. 2004 - prośba o opinie "http://wyszukaj.elk.pl/id;20135;Nowy;atak;zydow;na;Gibsona.php"> Nowy atak zydow na Gibsona "http://maxwap.pl/m/38/prosze,o,spolszczenie,do,gry,transport,giant.php">Proszę o spolszczenie do gry transport giant gold "http://maxwap.pl/i/34/rower,giant,sprzedam.php">rower Giant sprzedam "http://maxwap.pl/m/79/gentle,giant,three,friends,1972.php">Gentle Giant - Three Friends (1972) Gra Java - Giant Jawbreakers
Jaki amorek przedni do Giant Yukon FX3