Dostałem od Marfu GG sprzed paru dni z prob? o ustosunkowanie się do tego w?dku.
Sprawa jest doć skomplikowana. Ostatnio dyskutowalimy j? też na forum PROP, a my mamy z ni? kłopot także w odniesieniu do chronionych zwierz?t (gdyż przepisy s? w tym względzie niemal identyczne).
Przede wszystkim zawęĄmy (sprecyzujmy) temat. Mówimy o gatunkach objętych ochron? gatunkow? w Polsce (a nie o gatunkach objętych ograniczeniami handlu na podstawie prawa międzynarodowego - bo to zupełnie odrębna, jeszcze bardziej skomplikowana rzecz).
A więc ograniczenia (zakazy) można wprowadzić (na podstawie art. 51 i 52
ustawy o ochronie przyrody wył?cznie w stosunku do:
"dziko występuj?cych rolin i grzybów <a takze zwierz?t - art. 52> objętych ochron? gatunkow?".
A więc nie w stosunku do "gatunków dzików dziko występuj?cych...", lecz okazów dziko występuj?cych, które s? objęte ochron? (czyli należ? do gatunków, które t? ochron? objęto na podstawie odpowiednich rozporz?dzeń).
Zapis (jak wiele w tej ustawie) jest nieprecyzyjny, ale można go niestety interpretować raczej jedynie w tej sposób, że zakazy dotycz? wył?cznie tych rolin i zwierz?t, które pochodz? z woloci. Ich nie wolno posiadać (bez zezwolenia), sprzedawać itp.
Jest to w zasadzie zgodne z
Dyrektyw? Siedliskow? UE , która w art 12 (mówi?cym o ochronie gatunkowej), w ust. 2 stanowi:
"W odniesieniu do tych gatunków państwa członkowskie zakaż? przetrzymywania, transportu, sprzedaży lub wymiany oraz oferowania do sprzedaży lub wymiany okazów pozyskanych ze stanu dzikiego, z wyj?tkiem okazów pozyskanych legalnie przed wprowadzeniem w życie niniejszej dyrektywy."
A więc zakaz handlu ma dotyczyć okazów pozyskanych z wolnoci. Nie można więc tłumaczyć, że intenacja ustawodawcy była inna, bo zapewne intencja była zgodna z Dyrektyw? Siedliskow? (taka była w istocie).
Problem polega na tym, że często nie wiadomo, po czym rozróżnić, czy okaz pochodzi ze stanu dzikiego, czy z hodowli od wielu pokoleń.
W przypadku zwierz?t jest czasami łatwiej. Od dawna nie wolno hodować wielu gatunków, a hodowle powinny być rejestrowane u powiatowego lekarza weterynarii. W dodatku wiele gatunków (np. ptaki drapieżne) podlega międzynarodowym ograniczeniom w handlu (tymczasem w przypadku rodzimych rolin ograniczenia te dotyczy w zasadzie tylko
storczyków, a z grzybów - porostu płucnicy islandzkiej). Na dokładkę brakuje definicji, od kiedy można uznać, że okaz pochodzi z hodowli. (
Rozporz?dzenie Komisji WE nr 1808/2001 w art. 24 wprowadza tak? definicję jedynie w odniesieniu do gatunków "CITES-owych").
Należy pamiętać, że w tym wypadku ciężar dowiedzenia winy spoczywa na skarż?cym. A więc to ew. policja czy prokuratura musi udowodnić, że sprzedawana rolina pochodzi ze stanu dzikiego. Jeli sprzedawca będzie twierdził, że to jest z hodowli, ustawa nie narzuca na niego obowi?zku udowodnienia tego za pomoc? żadnego dokumentu (nie dotyczy to wspomnianeych
storczyków i płucnicy, w których przypadku działa prawo UE, które w art. 8 ust. 5
Rozporz?dzenia Rady WE nr 338/97 nakłada sensownie obowi?zek udowodnienia legalnego pochodzenia na sprzedaj?cego).
A więc podsumowuj?c - obecnie trudno kogo "cign?ć" za handel czy posiadanie chronionej roliny, gdyż trzeba mu udowodnić, że pochodzi ona ze stanu dzikiego. Nie jest to jednak zupełnie niemożliwe. Niektóre roliny trudno hodować. Czasem na pochodzenie może wskazywac stan czy iloć/liczba sprzedawanych okazów. Można też wykazać to rodkami operacyjnymi policji (np. ledz?c samochód regularnie przywoż?cy bagno zwyczajne na giełdę). Czasem pomóc może brak wiedzy prawnej (lub prawdomównoć) sprawcy, który indagowany sam się przyzna.
Najważniejszy wniosek - przepisy dotycz?ce ochrony gatunkowej (nie tylko te dotycz?ce zakazów i handlu) wymagaj? pilnego poprawienia.
Przyznaję, że pierwszy raz słyszę, aby Policja nie mogła cigać wykroczeń dotycz?cych art. 127 ustawy o ochronie przyrody. Mi się wydaje, że ich obowi?zkiem jest ciganie wszystkich przypadków łamania prawa. A jeli w jakim ich wewnętrznym dokumencie zapomniano o art. 127, to ich problem. Ale nie jestem prawnikiem - więc mogę być w błędzie. Za tydzień będziemy prowadzić kolejne szkolenie dla policjantów, to się ich szczegółowo wypytam.