Palio to prawie to samo co Siena.
Kupiona w 1998r i co do awarii - wszystkie uznane w ramach gwarancji:
1. Wymiana sprzęgła - stuki
2. Opiłki w silniku
3. Szyba przednia też pękła, ale sama od siebie w garażu !!!!
4. Lakier czerwony, dostał plam typu kropki białe - pomalowali !
5. Zła geometria, informacja od serwisu - to taka seria, wymieniono dwie opony.
6. Drobiazgi, których już nie wymieniam.
Czy się czepiam, czy mam pecha ??
Z informacji ogólnych sądze,że moje przypadłości nie są odosobnione.
Samochód nadal posiadam i cieszę się Fiatem, ale dwa razy się już zastanowię co
kupię. Napewno nie samochód światowy jak to wcześniej reklamował Fiat !.
PS. Przypomniałem sobie takie to stwierdzenie serwisu jak już miałem dość i
żądałem wymiany samochodu na wolny od wad :
"... czy chce pan trafić na gorszy egzemplarz, teraz przynajmniej typowe
usterki są naprawione..."
Dziękuję firmie Fiata za taki produkt i tak profesjonalne podejście - niektóre
usterki po gwarancji, których nie wymieniłem były usuwane w ramach gestu
handlowego taki to wpis widnieje w mojej książce gwarancyjnej.
Posiadałem już Fiata 126P, Cinquecento, teraz siene i w przyszłości ? -
wszystki poprzednie modele były nowe kupione u dilera.

· 

Gość portalu: Michal napisał(a):

> Przyszlosc <Panowie nalezy do tzw "inteligetnych turbo agregatow".

A ja mam wszystkie sprężarki w nosie. Nie chcę nigdy mieć żadnego samochodu ze
sprężarką czy turbo. Jaki jest sens silnika Volvo 2.3T 250KM albo SAABa 2.3T
250KM, 2.0T 210KM jak można osiągnąć 230 KM z 3L? Jaki jest sens silnika Volvo
2.4T 300KM? Odpowiedź jest jedna - sknerstwo producentów. Po co robić kilka
silników V6, V8, jak można zrobić 5 wersji tego samego silnika. Żałosne.

Posiadaja
> cechy kompresora i normalnego turbo.Nie sa masowo stosowane ze wzgledu na
cene.
> Budowa jest taka sama jak agregatu turbo lecz turbina posiada zmienny skok
> lopatek regulowanym przez "chipsa"ktory tak dostosowuje moc do potrzeb w
danej
> chwili.Praktycznie posiada takie turbo jedno z modeli Volva.

Przecież to zwykła turbina ze zmienną geometrią - żadna sensacja - ma ją prawie
każdy w Europie, nie tylko Volvo. Naprawdę Michale, miej czasami trochę
dystansu do "szwedzkości" :)

> Pzdr.Michal

Pozdrawiam
Greenblack

Gość portalu: stadokrów napisał(a):

> Dzięki za opinie. Nowa Meganka bardzo mi się podoba,
najprawdopodobniej zamówie
>
> własnie 1.5 dCi 80 KM.
>
> Podobno ten motorek ma być tez oferowany w wersji 100
KM. Ciekaw jestem czy
> wieksza moc będzie związana ze zmiana osprzętu slinika
(np. zmienna geometria
> łopatek turbiny) czy zmienione będzie tylko
oprogramowanie sterujące wtryskiem?
>
> Może którys z kolegów sie orientuje?
>
> Chodzi mi po głowie zamontowanie chipa albo tunning
boxa i zastanawiam się,
> jakie rezerwy mocy moga tkwić w 1.5 dCi 80 KM.
>
> pozdr.

Jak kupisz to daj znac jak sie sprawuje :). Szczegolnie
mnie interesuje jak sie zachowuje na trasie przy
wiekszych predkosciach :P.
Na jezdzie probnej pani z salonu stwierdzila, ze czeka na
ten 100KM (ma byc przed wakacjami podobno) i go kupuje.
Ja osobiscie szczerze mowiac bylem pod duzym wrazeniem
tego samochodu. Jednak taka wersja jaka mnie interesuje
kosztuje troche wiecej niz bym chcial wydac na samochod i
na razie chyba sie wstrzymuje :(.

Pozdro.

mialem dlugo carine 130 tys to dla niej nic ale sa pewne "upierdliwosci"
na pewno maglownica zacznie ciec (jest bosha), nie cieknie tylko w carninach 92-
93, potem juz cieknie we wszystkich, no i dzwonia popychacze, cos tam mozna je
regenerowac ale sie nie oplaca wiec juz bedzie dzwonic, poza tym super sprzet

aha i jeszcze jedno, nie ma samochodu 6 letniego nie bitego, zalezy tylko jak
mocno byl bity i czy jest dobrze zrobiony.
ja kupilem xedosa ktory byl rozbity i przywieziony z niemiec, jest dobrze
zrobiony i wszystko gra, jezdze nim juz 1.5 roku. sprawdz sobie geometrie,
ewentualnie grubosc lakieru. jak sie okareze ze geometria jest ok a gdzies byl
malowany to sie targuj, ale dalej spoko bierz. pzdr

· 

Heh, to prawda, mam znajomego dwudziestoparoletniego kumpla ktory zarobil kilka
groszy przez przypadek i kupil Golfa3. Pal to licho, ze oplaty eksploatacyjne i
benzyne oplaca z funduszy rodzicow to 2 miesiace temu koles zawinal sie prawym
bokiem na jakims slupku w rowie; samochodu nie zrobil do tej pory, ma do
wymiany prog i drzwi, moze takze plyta podlogowa i geometria poszla; prez te 2
miesiace samochod stoi na parkingu i straszy... 18 tys jak psu na bude

planoowalem go zawiesc do konkurencji..

przegląd mial polegac na:

ogledziny silnika (wycieki)
ogledziny podwozia i calego samochodu (czy nie "bity")
podlaczenie do komputera i diagnostyka elektroniczna
cisnienie w cylindrach
grubosc lakieru wszedzie
zbieznosc i geometria zawieszenia

i tyle.

jezeli ktos ma cenne uwagi to slucham dalej.

pozdr.

sherlock_holmes napisał:

> Zasadniczo fabryka ma racje,

W zasadzie tak ;-) Jednakze cisnienie w oponach jest parametrem o dosc szerokim
zakresie dopuszczalnych wartosci, kompromisem miedzy komfortem z jednej, a
przyczepnoscia na zakrecie i trwaloscia z drugiej strony. Dane w instrukcjach
tenduja IMHO do wartosci zblizonych do tej dolnej granicy. Widac to zreszta po
rozrzucie zalecanych wartosci miedzy stanem pustego, a w pelni obciazonego
pojazdu, a takze w zaleceniach niektorych instrukcji, aby na dluzsze etapy z
maks. predkoscia uzywac tego wyzszego cisnienia niezaleznie od obciazenia.

> ale latwo sprawdzisz czy cisnienie jest wlascie,
> patrzac na zuzycie bieznika - jesli jest zuzyty posrodku, cisnienie jest za
> wysokie, jesli z obu bokow (nie z jednego - wtedy geometria zawieszenia jest
> zla), to za niskie.

IMHO przy obecnie stosowanych oponach radialnych (szczegolnie niskoprofilowych)
dopiero przy znacznym przekroczeniu cisnienia in plus otrzymamy lysinke na
srodku profilu.

> Na polskie dziury polecam cosnienie min. wyzesz,niz zalecane (0,1atm), na
> zime
> raczej takie,jak fabryka kaze - opony beda mialy lepsza przycepnosc (niz przy
> wyzszym cisnieniu).

To ciekawe, bo WSZYSCY mechanicy, z ktorymi mialem kontakt, zalecaja do opon
zimowych 0,2 at wiecej, niz instrukcja kaze. Zreszta i niektore instrukcje
takie wpisy mialy.

Reasumujac: o ile zalecenia w instrukcji (dla malo obciazonego samochodu)
nalezy dosc rygorystycznie uwazac za dolna granice, o tyle w gore mamy nieco
pola do wariacji :-)

POzdr.

K.

drgania samochodu
Czym mogą być spowodowane takie drgania: podczas jazdy na włączonm biegu - wg
mojego odczucia - jest wszystko ok, natomiast po wrzuceniu na luz odczuwalne
jest drżenie samochodu porównywalne z przejeżdżaniem po takich paskach jakie
znajdują się nieraz przed przejściami dla pieszych, czarnymi punktami
(informującymi o "zwolnieniu") itp. Te drgania przenoszą się na siedzenie co
jest nieprzyjemne w odczuciu oraz niepokojące. Czy to normalne? - opony zimowe
(nowe) wymienione i wyważone z kołami (wcześniej na letnich to samo),
geometria sprawdzona i ustawiona. Więc gdzie szukać przyczyn? (samochód: vw
golf tdi 4x4)

Geometria to ogolnie ustawienia parametrow zawieszenia - pochylenie kol,
zbieznosc itp... Wszystkie parametry sa wazne i moga miec wplyw na komfort
jazdy. Geometria nadwozia (o ile jest takie pojecie ;) ) to wlasnie odleglosc
miedzy odpowiednimi punktami w nadwoziu samochodu - ulega zmianie po ciezszym
wypadku. Zwiazek miedzy tymi rzeczami wystepuje wtedy gdy przesuna sie miejsca
mocowania zawieszenia uniemozliwiajace jego odpowiednie ustawienie.

Gość portalu: yonk napisał(a):

> jest to górski Kross Adventure SH

Fakt. Geometria jest roweru gorskiego.

> typ[ 26", MTB, 21-biegowy ]

Taki typ napedu na miasto wystarczy (a nawet jest za duzy) ale w gorach to duzo
nie zwojojusz. Teraz standart to 3x8 czyli 24 biegi.

> rama / materiał[ stalowa ]

Czyli ciezka i sztywna. Jednym slowem ZERO zalet.

> rama męska[ 17.5"]

bez komentaza.

> widelec[ amortyzowany ]

A raczej pseudoamortyzowany. Taki widelec pochlania nierownosci powyzej 20-30
cm a przjezdzajac przez mniejsze czujesz sie jakbys jezdzil na sztywniaku.

> osprzęt[ TY 22-7, 7 speed, Shimano ]

Czyli kupiles Trabanta jakby sie chcialo porowniac do samochodu.

> manetki[ STEF 29, Shimano ]

Jezu! Nie znam.

> hamulce[ V-brake, przedni tarczowy ]

Jaki producent? Jaka klasa?

> mechanizm korbowy[ 48x38x28x170 ]

Jaki producent? Jaka klasa? Korba jest stalowa z niewymiennymi blatami a pedaly
plastikowe, nieprawdaz?

> piasty[ stalowe CP ]

....

> wolnobieg[ MF-TZ07 7 speed 28/14, Shiman ]

dno

> obręcze[ 26" aluminiowe, stożkowe ]

Juz mi sie dalej nie chce pisac...
> opony[ 26x1.95 ]
> nie jest moze najpiękniejszy ;) ale własny0 wreszcie!
> i trochę ma niewygodne siodełko - myślicie że zmienić czy poczekać, a nuż się
> przyzwyczaję?

Nie do końca macie rację z tą płcią.
We Wrocławiu na koleżankę jadącą szosowym rowerem najechał gość, który tuż przed
skrzyżowaniem gwałtownie chciał zmienić pas. Zagapił się i zamiast jechać
prosto, wjechał na pas do skrętu w lewo. Uznał, że jeżeli nie widzi przed sobą
samochodu, to miejsce jest puste i potrącił zatrzymującą sie na swiatłach
dziewczynę.
Jaka była pyskówka, że dla rowerów to są specjalne ścieżki i dlaczego baba pcha
mu sie przed maskę ( zaznaczam, że na tym pasie dla jadących prosto ona była
dużo wcześniej, niż on !!).
Jak się gość dowiedział, ile kosztuje zósemkowane tylne koło i ewentualnie rama,
jeżeli poszła też geometria - to sie zapluł, że chce go dziewczyna naciągnąć, bo
w Tesco można za te pieniądze kupić 3 rowery i on nie będzie płacił za czyjeś
fanaberie.
Sam wezwał policję, bo stwierdził, że nie będzie gadał z oszustką. Miał tylko
biedaczek nieludzkiego pecha - jednym ze świadków wypadku był właściciel
warsztatu rowerowego, a wezwany policjant miał siostrzeńca trenujacego kolarstwo...

Kontakt pierwszy: wymiana klocków hamulcowych i ustawienie geometrii w mazdzie
323f. Efekt: nie rozruszali zacisków hamulcowych (samochód ma już 200.000 km,
więc ta czynność MUSI być rutynowa) więc po naciśnięciu na hamulec odkształcili
tarczę hamulcową - strata około 600 zł na wymianę - reklamacja nieuznana z
powodu wieku i stanu samochodu. Geometria nieustawiona - samochód ściaga.
Reklamacja nieuznana - samochód musiał być walony. Ten opis nie byłby pełny
gdybym nie nadmienił, że zaraz po kupieniu tego auta dokonałem pomiarów
geometrii w porządnym zakładzie i mam wydruki potwierdzające doskonały stan
nadwozia. Ponadto, niezależnie od wieku, rokrocznie samochód przechodzi przez
badania techniczne z marszu, bez żadnych dodatkowych zabiegów. kontakt drugi (i
ostatni): wymiana opon w mojej mazdzie 626. Opony wymienili, ale nie udało im
się wyważyc kół. Wielka szkoda, że usterka objawiła się dopiero przy szybkiej
jeździe na szosie, więc reklamacja była niewykonalna, bo w drodze usuwałem
usterkę. Poza tym mają bardzo ładne warsztaty.

tak mi się cos wydaje, że jesli poprzedni właściciel wiedział o ukrytej wadzie samochodu (a chyba wiedział, jeśli był 1-szym właścicielem??) to masz prawo oddac samochód i odzyskać kasę. Zadzwoń do sądu konsumenckiego w twoim mieście - powiedzą ci, na jakie prawo się powołać. Ewentualnie możesz sprzedawcę postraszyć prokuratorem - przecież świadomie naraził cię na utratę zdrowia lub życia - czyż nie? Bo autko z zaburzona geometrią zawieszenia nadaje się chyba do generalnego remontu (nowe podwozie?) lub do kasacji??
Nie jestem mechanikiem więc poszperaj po serwisach czasopism motoryzacyjnych (auto-moto, auto-świat itp)

- brakuje mi dyszy zimnego powietrza niezaleznej od reszty ogrzewania
- nie ma mozliwosci puszczenia nawiewu jednoczesnie na szybe i (zimniejszego) na
twarz
- wlacznik swiatel precz z dzwigni kierunkowskazow
- brak oslonek na zarowkach w reflektorach owocuje samooslepianiem przy mgle,
silnym deszczu lub sniezycy
- wycieraczki wlacza sie dzwignia w dol, a nie w gore (wlaczanie w gore w Oplu
ocalilo mi kiedys zycie)
- plastik deski przyzadow powinien byc ciemniejszy (odbija sie przy przeciwnym
sloncu w przedniej szybie)
- tylne nadkola zostawiaja maly przeswit miedzy soba w bagazniku (< 1 m) (w Ave
2 polepszone)
- tapicerka ma magiczna moc trzymania wszelkich paprochow (poprawione w Ave 2)
- silna podsterownosc i nieczytelnosc reakcji samochodu na zakrecie, ktore
wymagaja dlugiego wjezdzenia sie w samochod, aby nad nim w 100 % panowac
(poprawione w Ave 2)
- glosny przy duzych predkosciach i na wysokich obrotach
- design nadwozia (znacznie poprawiony przy Ave 2 :-)
- siedzenia sa akceptowalne (z wyjatkiem braku trzymana bocznego), ale geometria
siedzen w Oplach mnie i malzonce znacznie bardziej odpowiadala. A Recaro, w
ktorym kiedy przebylem 3000 km, to byl juz zupelny odlot.
- prowadzenie drazka zmiany biegow jest godna kontynuacja tradycji fiatowskich.
- w opcjach nie ma mozliwosci elektrycznie ogrzewanej przedniej szyby
- zestaw audio trzeba by koniecznie wymienic na pozadny. Skreca mnie z
zazdrosci, bo do nowego Passata mozna zamowic Dynaudio :-/

Wiecej na razie nie pamietam.

POzdr.

K.

Yoma, Ty lubisz testy :-)
1 Dokoncz zdanie:
"Jak nie kijem go, to...."
a. dwoma kijami
b. przejechac radiowozem
c. pala
d. on mi w pysk
e. ja uciekam

2. Zaznacz pojecie najbardziej zwiazanie z geometria
a.trojkat malzenski
b. wiadro
c. prosta
d. kolo rozancowe

3.Co robisz widzac staruszke stojaca przy ruchliwej ulicy?
a. wylegitymujesz, zakujesz w kajdanki i odwieziesz do aresztu
b. mimo protestow babci, ze czeka na syna- sila- przeprowadzasz na druga
strone.
c. wydasz komende "rozejsc sie obywatelko!!" jesli nie poslucha -palowanie
d. podchodzisz, salutujesz i pytasz uprzejmie czy czegos niepotrzebuje.

4.Podczas kontroli drogowej zatrzymujesz samochod osoby duchownej co robisz:
a. wyciagasz kierowce z samochodu, lapska na maske, nogi szeroko
rozstawione, dokonujesz przeszukania odziezy.
b. klekasz przy drzwiach samochodu od strony kierowcy, zegnasz sie i
zaczynasz spowiedz.
c.wsiadasz do radiowozu, wlaczasz sygnal dzwiekowy i eskortujesz duchownego
do miejsca przeznaczenia
d. mowisz : "pochwalony uprzejmie prosze Wasza Elimin...Emilin..Eminencje o
dokumenty"

5. Ktory program tv najchetniej ogladasz?
a.Wodko pozwol zyc
b.Ciuchcia
c. slowo na niedziele
d. 997
e. goniec-magazyn kulturalny

6. Ktora osoba jest bohaterem narodowym USA
a. Don Kichot
b. Gorbaczow
c. Myszka Miki
d. wodka Bolls
e. Pulaski

A ja tankuje średnio co 900km i nie musze ciągle przerywać podróży z powodu
zapalającej się kontrolki.
Jeśli chodzi o bagażnik, to tak czy inaczej się zmniejszy. Zakładając, że
zamontuje butle we wnęce na koło zapasowe, to przecież to koło zapasowe będę
musiał wozić w bagażniku i też będzie ono zajmować miejsce...

Jeśli zaś chodzi o "francuskie" zabaweczki to z ulgą sprzedałem swojego Passata
1,8T. Równie awaryjnego samochodu nigdy nie miałem. A Laguna na którą się
przesiadłem jest nie tylko bardziej wygodna i dopracowana (spróbuj np. wymienić
bezpiecznik w Passacie) ale o zgrozo, jest BEZAWARYJNA czego o Passacie
powiedzieć nie można. Ten samochód regularnie się psuł. Ze wszystkim były
problemy. Klimatyzacja, wycieraczki, sprzęgło, amortyzatory, turbosprężarka,
wycieknąjący płyn chłodzący, źle ustawiona geometria, idiotyczny alarm (który
kilka razy zamknął mnie w środku)....

Są na rynku wyspecjaliwane firmy(nie mówię o giełdowych "zreczoznawcach")
oferujące usługi diagnostyczne. Za 200-500 zł możesz mieć pełny obraz stanu
samochodu, łącznie z geometrią nadwozia, podwozia, badaniem stanu prawnego itd.
itp. Kilka lat temu dostęp do takich usług był trudniejszy(ale był), dziś nie
ma problemu. Pozostaje konieczność wyszukania egzemplarza odpowiadajacego
naszym oczekiwaniom, by mieć z czym jechać na diagnostykę. Wybór jest spory.

Astra cię nie zje z cenami części, ale to już jest loteria w jakim stanie trafisz egzemplarz. Moja jest 1.6 z 1993r. mam ją od listopada 2004 przejechałem
42 tys. km. ani razu wózek nie odmówił współpracy. Padały głównie drobiazgi i elementy eksploatacyjne (sprzęgło, klocki, uszczelka pod miską olejową, przewody i świece zapłonowe) z większych rzeczy ostatnio zmieniłem chłodnicę bo zaczęła trochę przeciekać (autko kiedyś na pewno przeżyło kolizję) i kosztowało mnie to razem z geometrią i osłoną paska klinowego 540 zł. (chłodnica VALEO). Ale dbam o niego bo ma na siebie zarabiać a nie być generatorem kosztów.

Twierdzę że jeżeli punto masz z pewnego źródła to będzie chyba sensowniejszym zakupem. A jeżeli nie jesteś specem od mechaniki to chyba nie warto ryzykować kupna samochodu z nieznanym przebiegiem i historią.

Witam.Ja użytkuję Volvo s70 2,5 TDI '97.Moim zdaniem Volvo v70 jest porządnym autem, a części do niego są stosunkowo tanie jak na tą klasę.Przed zakupem radziłbym zabrać auto do jakiegoś serwisu(ew.prywatnego warsztatu) i sprawdzić geometrię zawieszenia.Jeżeli okaże się, że jest źle ustawiona może to oznaczać iż auto było rozbite i jest niezbyt dobrze naprawione.Jeżeli auto rzeczywiście było bite może nie być w nim airbag'ów(ok. 400-600zł na allegro.pl).
Jednak jeśli geometria jest żle ustawiona po jakiejś mniejszej naprawie nie sprawi to problemu.Jeżeli cena będzie rozsądna do stanu samochodu to stanowczo polecam ten samochód.Osobiście ja swoje w stanie niemal idealnym kupiłem za 21 tys. zł.Auto mało pożądane wśród złodzie.pozdrtawiam:)

Czy da się naciągnąć skrzywione auto?
Witam!
Kupiłem forda escorta kombi 1.6 16V 1994r.
Auto miało (podobno lekką) stłuczkę i pozostałością jest to, że za każdym
razem jak ustawiam geometrie i zbieżność to jedno i drugie rozregulowuje sie
po kilku kilometrach.
Prawdopodobna przyczyna jest chyba konsekwencja tej stluczki czyli skrzywienie
auta (nie wiem jak to sie fachowo mowi).

Pytanie: czy da sie samochod jakos naprostowac? slyszalem ze sa warsztaty
ktore naciagaja samochodu na jakiejs specjalnej ramie? jesli robi sie cos
takiego to czy jest to droga sprawa? czy ma to jakies znaczenie ze jest to
karoseria samonosna? no i czy rzeczywiscie przyczyna tego ze rozregulowuje sie
geometria i zbieznosc moze byc te skrzywienie auta? (dodam, ze ze cale
zawieszenie jest nowe czyli tuleje, wachacze, sprezyny itd).

gdzie ewentualnie zajmuja sie czyms takim w katowicach?

z gory dziekuje za pomoc

Zwykle "stluczki" nie powoduja az takich konsekwencji. Ale sa historie ze
wlasciciel mowi ze to byla "tylko stluczka" a w dalszej rozmowie okazuje sie ze
cholodnica byla przesunieta w bok o 20 cm....
No i skoro auto ma 12 lat to na pewno wszystkie czesci gumowe zawieszenia i
prawdopodobnie amortyzatory sa do wymiany - zanim zrobi sie geometrie trzeba
najpierw to zrobic.

hascofungin napisał:

> Witam!
> Kupiłem forda escorta kombi 1.6 16V 1994r.
> Auto miało (podobno lekką) stłuczkę i pozostałością jest to, że za każdym
> razem jak ustawiam geometrie i zbieżność to jedno i drugie rozregulowuje sie
> po kilku kilometrach.
> Prawdopodobna przyczyna jest chyba konsekwencja tej stluczki czyli skrzywienie
> auta (nie wiem jak to sie fachowo mowi).
>
> Pytanie: czy da sie samochod jakos naprostowac? slyszalem ze sa warsztaty
> ktore naciagaja samochodu na jakiejs specjalnej ramie? jesli robi sie cos
> takiego to czy jest to droga sprawa? czy ma to jakies znaczenie ze jest to
> karoseria samonosna? no i czy rzeczywiscie przyczyna tego ze rozregulowuje sie
> geometria i zbieznosc moze byc te skrzywienie auta? (dodam, ze ze cale
> zawieszenie jest nowe czyli tuleje, wachacze, sprezyny itd).
>
> gdzie ewentualnie zajmuja sie czyms takim w katowicach?
>
> z gory dziekuje za pomoc

Przyczyna "ściągania" samochodu
Witam Panie Marcinie,

Proszę o sugestie: mój samochód (Skoda Fabia) przy ustawionej prosto
kierownicy zjeżdża w prawo - żeby jechał prosto, muszę przekrzywić nieco
kierownicę w lewo.

Geometria kół była kilkakrotnie ustawiana w różnych warsztatach (także
autoryzowanych) i nic to nie dało. Dane z pomiarów geometrii generalnie są w
granicach normy.
Nie jest to wina opon - zarówno na zimowych, jak i na letnich jest to samo.
Również przekładanie opon z jednej osi na drugą, na skos, itd., nic nie daje.

czy może to być kwestia tego, że podczas pomiarów koła wiszą w powietrzu, a
ewentualne uszkodzenie/skrzywienie zawieszenia ujawnia się dopiero, gdy
samochód stoi na kołach i zawieszenie jest ugięte? Jeśli tak - czy są
warsztaty, które są w stanie to wykryć?

Jeśli ktoś na forum ma podobne doświadczenia i udało mu się rozwiązać ten
problem - proszę dajcie znać.

dzięki
Wojtek (Kraków)

Witam.
Ja sadzę, że z punktu widzenia diagnosty może być wszystko ok.
Linia diagnostyczna, którą przejeżdża samochód podczas takiego badania pokazuje
tylko zbieżność samochodu, a ta może być prawidłowa. Podstawowym kryterium przy
ocenie takich uszkodzeń jest kąt pochylenia koła oraz współosiowość Mogło
dojść do skrzywienia wahacza lub amortyzatora lub w najgprszym wypadku belki.
Tylko pełna geometria kół na dobrym sprzęcie może to wyjaśnić.
Pozdrawiam.

Wstyd to wiesz co... Ja jednak dalej obstaje przy swoim twierdząc,
że zdecydowanej większości zwisają rzekomo lepsze właściwości jedzne
samochodów z wielowahaczem na tylnej osi. Poza tym parę razy obiło
mi się o uszy, że w Focusach sypie się geometria tylnej osi, co
powoduje ścinanie opon. W tej sytuacji wolałbym jednak nowego Civica
z archaiczną belką skrętną i mieć święty spokój z remontami tylnej
zawiechy praktycznie przez cały żywot samochodu.

Sory bardzo Adas ale laguny i peugeotów ani innych francuzów nie radzę nikomu kupować a tym bardziej naprawiać.

Sam naprawiam samochody i z francuzami są najwieksze problemy. Jak coś się rozwali to wszystko w około trzeba wymienić i części są drogie a żeby to zrobić to trzeba rozebrać pół samochodu - kpina, tacy to zachodni konstruktorzy, wszystko muszą skomplikować na maksa.

W tej chwili pracuję w serwisie Opla. I stwierdzam na tym podstawie że to naprawdę dobre samochody. Wymiana sprzęgła - jak dobrze to da się w 4 godziny, hamulce 4 koła- 1 godz, drążki kierownicze - 30 minut + geometria. A w takim francuzie żeby zrobić coś w zawieszeniu to trzeba wyciągnąć cały "wózek" - kpina.

fredoo napisał:

> Właśnie nic podobnego.Zła zbieżnoiść powoduje niestabilne
> prowadzenie auta a nie ma wpływu na ściąganie.

nie badz taki kategoryczny :-)
pare cytatow z portali motoryzacyjnych

"....W rzeczywistości samochód mający wadliwą zbieżność nie będzie mógł utrzymać
stateczności kierunkowej (jechać prosto i poprawnie reagować na kręt kołem
kierownicy)."

" ....Często powodem ściągania może być zła geometria zawieszenia samochodu,
nieprawidłowe jest pochylenie koła, kąt wyprzedzenia sworznia zwrotnicy lub
zbieżność. "

" Auto będzie ściągało, gdy nieprawidłowe jest pochylenie koła, kąt wyprzedzenia
sworznia zwrotnicy lub zbieżność."

" Ustawienie zbieżności jest bardzo ważne z punktu widzenia zużycia bieżnika i
precyzyjnego kierowania. Nierówne zużycie przednich lub tylnych opon bądź zmiany
w zachowaniu pojazdu (np. ściąganie na jedną stronę) mogą być oznaką źle
ustawionej zbieżności. "

"Właściwa zbieżność kół zapewnia uniknięcie poślizgu bocznego, poprawia w ogóle
stabilność kierowania oraz zapobiega nadmiernemu zużyciu ogumienia. "

Nalezy sie tez kilka ciepłych słów o serwisach toyoty.
Otóż moi drodzy, co serwis to inne diagnozy i naprawy.
Najgorzej wypadają generalnei serwisy w Poznaniu - po prostu oszukują, nie
wykonując zwykłych czynności serwisowych jak czyszczenie klimy czy wymiana
filtra kabinowego. 3 krotnie kasowali błąd, zamiast wymienić EGR.
Trochę lepiej Warszawa - najsolidniej u Chodzenia - EGR wymieniali 2 razy na
gwarancji, bez dyskusji.
Najlepiej Wrocław - to oni zdiagnozowali większość usterek - również to koło
dwumasowe i zawiechę. Inni twierdzili że np drgania samochodu niczym w ursusie
C360 to Ten Typ Tak Ma.

Generalnie samochód w lutym bedzie do kupienia - są chętni? Cudowny Ave d4d
kombi, ciemnoszary metalik z quasi-ksenonami. Z historii napraw krótki wyciąg z
niecalych 2 lat i 110 tys przebiegu
- 3 razy laweta na trasie
- 5 razy wgrywany soft sterujacy silnikiem
- 2 razy zmieniony EGR
- zmieniona turbina
- zmieniona sprężarka klimy
- koło dwumasowe do wymiany
- zawiecha z tyłu do zrobienia, nie wiem dokładnie co, ale geometria jest
nieprzyzwoita, wozi go strasznei w koleinach
- gałka zmiany biegów wygląda jak w starym żuku - poobcierana, przetarty
mieszek!! (nie wiem z czego to gowno jest zrobione)
- radio działa fatalnie, nienaprawialne - co chwile gubi stacje - antena
wbudowana w prawą tylną szybę jest popierdolona

Tyle pamiętam, choć na pewno bylo cos jeszcze.

Policja powinna przyjac zgloszenie i zdjac ze zderzaka autka tego
facia slady lakieru drzwi Twojego samochodu, skonfrontowac slad
zarysowania z geometria zderzaka, wykonac zdjecia.
Niestety nie wierze, aby im sie chcialo meczyc.
Sprawa jest prosta technicznie, ale proceduralnie niestety nie.

I tyle.

Dopiero za dwa lata satelita znajdzie tramwaj
Niestety autor artykułu dał pokaz totalnej ignorancji. Autobusy czy tramwaje
NIE SĄ wyposażane w nadajniki GPS. Coś takiego oznaczałoby że MPK Rybnik ma na
swój użytek satelitę. Pytanie też skąd 1 satelita miałby znać pozycję tramwaju
(tutaj kłania sie geometria w zakresie szkoły podstawowej. Otóż panie
redaktorze. Autobusy wyposażane są w ODBIORNIKI GPS , takie same jakie można w
tej chwili kupić do zwykłego samochodu. Odbiorniki te analizują sygnał z WIELU
satelit aby określić swoja pozycję. Informacja o swojej pozycji autobus wysyła
następnie do dyspozytorni, ale nie przez satelitę, tylko za pomocą jakiegoś
naziemnego systemu transmisji danych np. GPRS.
Podsumowując panie redaktorze namawiam do lepszego przygotowania się do
pisania artykułów, szczególnie ,że w tematyce działania nawigacji satelitarnej
jest dziś już obeznany nie jeden dzieciak.

Nie chodzilo o bledy. Znow bzdurne tlumaczenie
Wyjazd na "dirty side" mnnie jest koniecznie efektem bledu w przypadku jazdy z
kontrola trakcji. To kierowcy robili specjalnie by zoptymalizowac linie (liczy
sie szybkosc okrazenia a do tego nie liczy sie pojedynczy zakret tylko ich
polaczenia w stosunku do najdluzszych prostych - podstawy ustawiania priorytetow
i linii znajdziecie w podrecznikach szkol wyscigowych... a zupelnie zapomnialem
ze takich nie wydano w w Polsce, no ale za granica po angielsku na pewno je
dostaniecie).

Po prostu inna jest optymalna linia dla samochodu z kontrola trakcji i bez niej
zupelnie tak samo jak dla samochodu z roznymi oponami, geometria czy rozna moca
silnika.

jazda linia dla bolidu z kontrola trakcji moze byc uznawana za blad przy jezdzie
bez kontroli trakcji (i stabilzacji hamowania) bo czlowiek nie ma pelnej
kontroli nad kazdym kolem z osobna a te maja przewaznie rozna przyczepnosc w
wielu sytuacjach.

No ale szczegoly techniczne sa tutaj zbyt skomplikowane dla przecietnego
obserwatora.

marilicia napisał(a):

> > "Wing and spoiler" sa ustawiane i testowane w "Wind Tunnel".
> > Ustawienie geometrii kół jest dostosowane do profilu kazdego toru.
> > Natomiast SPECYFICZNE dla stylu jazdy i trzymania sie drogi poprawki są
> > dokonywane podczas jazdy testowej i kwalifikacyjnej.

> Niestety, ustawienia spoilerow w tunelu aerodynamicznym to tylko pomoc dla
> konstruktorow, tak samo jak cfd. Efektywnosc nowych czesci aerodynamicznych
> pokazuje sie dopiero na trasie. Czesto czesci dzialajace wysmienicie w tunelu
> okazuja sie o wiele gorsze podczas testow.

> A w swoim poscie zapomniales jeszcze np. o ustawieniach zawieszenia, ktorych w
> tunelu aerodynamicznym nie dokonasz.

> > Dlatego Alonso w tym wyscigu ciągle wypadał z toru na tym samym zakręcie
> - był
> > ustawiony nie na ten zakret! .. na tym polegało jego "mistrzostwo" ... był
> > mONdrzejszy od .... "wind tunnel"! :)

> Co do ustawienia charakterystyki samochodu pod jakis tam zakret i dokonania
> tego ustawienia w tunelu aerodynamicznym to jakas ciekawa nowosc. Nigdy nie

> slyszalam jeszcze zeby w tunelu aerodynamicznym byly jakies zakrety.

A czytać umie?

Co znaczy geometria kÓł?

Lepiej powiedz jaka jestes w łózku!

silniki
> W koncu you-know-who korzystajac z mojej slabej strony (o ktorej inni nie
> wiedza) wbijasz mi szpilki z tym samolotem.Mimo to przyjemnych lotow.
>

powiedz - masz zapewne ciekawe rzeczy do opowiedzenia o malych silnikach
lotniczych? dlaczego musza miec gazniki, i to jeszcze z recznie(!) regulowana
mieszanka. przeciez juz w latach I w sw. bmw produkowal silniki z automatyczna
mieszanka, ktore zdobyly rekordy wysokosci lotu i najwyzszy respekt aliantow
(czerwony baron mogl swym fokkerem latac albo z silnikiem mercedesa, albo
wprowadzonym pod koniec wojny in-line bmw, ktora to geometria dala poczatek
slynnej, do dzis kontunuowanej linii silnikow samochodowych)

dlaczego musza byc chlodzone powietrzem (jest ono oczywiscie lzejsze, ale 30 kg
ciezszy cichy silnik bylby moze do przyjecia? w historii zdarzaly sie inne
rodzaje chlodzenia).

ci z was ktorych mlodosc przypadla na czasy obozu palacu mlodziezy w wwie w
pieczarkach, pamietaja moze lodz ratownicza "poganty", wlasciwie
slizgacz-trimaran z silnikiem wyjetym z samochodu volvo. byla bardzo cicha,
mocna i szybka, no i luksusowo wykonczona. na przeplyniecie sie nia trzeba bylo
zasluzyc. marza mi sie teraz takie, tylko latajace, bo mam powoli dosc cesenek i
piperow.
www.jetphotos.net/images/0/03050510614.jpg.21192.jpg

Problem - koła skręcają przy hamowaniu
Ford Focus hatchback kupiony w salonie w sierpniu 2003. Zbieżność i geometria
kół sprawdzana i ustawiana już 3 razy :-( Opony niezniszczone. Wypadków brak.
Jedynie zaliczanie większych lub mniejszych dziur.
W trakcie jazdy przy lekkim skręcie w lewo, ruch kierownicą w lewo odbywa się
bez użycia siły. Przy skręcie w prawo, już kręci się normalnie, czyli wyczuwa
się opór.
Przy mocnym wciśnięciu pedału hamulca, kierownica skierowana na wprost ucieka
w lewo.
Z takiej pozycji, gwałtowne ruszenie do przodu, tą kierownicę prostuje.
Przy wyższych prędkościach auto jest stabilne.
Chodzi o to, że przy jeździe typu start - stop (korek), muszę ciągle tą
kierownicą wykonywać robaczkowe ruchy.
Co może być przyczyną takiego zachowania samochodu?

Pozdrawiam
Janek

czy mechanicy to partacze
Właśnie poczytałem sobie na forum opla co jest przyczyną złego prowadzenia
się samochodu tak jak pisałem wcześniej mimo że geometria była ustawiana
konty itd zdzierało mi gumy i piszczały przy lekkim hamowaniu oraz zciągało
raz w prawo raz w lewo mechanicy odwrotnie założyli tuleje wachaczy i te nie
mając odpowiedniego podparcia rozleciały się po paru tysiakach km to jest
przestroga dla wszystkich bo wię kszość samochodów ma kierunkowe tuleje i
częste awarie zawieszenia to wina mechaników.
daję link do strony można poczytać co prawda dotyczy opla ale zawieszenia
wielu aut są bardzo podobne
www.motonews.pl/forum/?op=fvt&t=138119&c=0&hq=kierunkowa&f=9&m=flat

najprosciej przeloz kola stronami z lewej na prawa i sprawdz czy sciaga w druga
strone. Jezeli tak to winna jest ktoras "stozkowa" opona (sam mialem taki
problem - geometria ustawiona wszystko ok a samochod sciagalo). jezeli dalej
sciaga w ta sama strone to problem z geometria zawieszenia albo calego
samochodu :(

Czepiasz się
zgryzliwy1 napisał:
> po "zlozeniu" sie kabiny tez bezposrednio nie zalezy od masy auta a od
> opoznienia nadanego cialu

Nie do końca - pęd konstrukcji zależy od jej masy. Przy złożeniu kabiny musisz,
oprócz przyspieszenia kierowcy, uwzględnić także ten wkład.

> > Zależy tylko od przyspieszenia w momencie wypadku.
>
> zalezy od opoznienia

Zależy od przyspieszenia kierowcy wzgledem wnętrza kabiny. Przyspieszenie to
pojęcie wzgledne. Nawiasem mówiąc, "opoźnienie" to też przyspieszenie :)

> > Czytaj, na jakim odcinku zniknie prędkość postępowa auta.
>
> czytaj - w jakim CZASIE "zniknie" ta predkosc

Czas i odcinek są ze soba ścisle powiązane (poprzez predkość w momencie
zderzenia i właściowści mechaniczne konstrukcji samochodu). Projektant nie może
manipulowac bezpośrednio czasem. Geometrią stref zgniotu owszem.

notmyself napisał:

> zgryzliwy1 napisał:
> > po "zlozeniu" sie kabiny tez bezposrednio nie zalezy od masy auta a od
> > opoznienia nadanego cialu
>
> Nie do końca - pęd konstrukcji zależy od jej masy. Przy złożeniu kabiny
> musisz,oprócz przyspieszenia kierowcy, uwzględnić także ten wkład.

wytlumacz jaki wklad
w jaki to sposob masa "zatrzymanej" juz kabiny/auta wplywa na ruch ciala kierowcy ?

> > zalezy od opoznienia

> Zależy od przyspieszenia kierowcy wzgledem wnętrza kabiny.

chcesz powiedziec ze kierowca wzgl. zatrzymanej juz kabiny porusza sie ruchem
przyspieszonym (ciekawe ze nie wchodzi na ziemska orbite :-)) a w stosunku do
drogi opoznionym mimo ze oba te uklady (droga i kabina) sa w stosunku do siebie
w bezruchu ?????
jak juz chcesz byc taki drobiazgowy ,to tylko w pierwszej krotkiej fazie po
zatrzymaniu kabiny kierowca doznaje w stosunku do niej przyspieszenia ,potem juz
tylko jego szybkosc sie zmniejsza

> > > Czytaj, na jakim odcinku zniknie prędkość postępowa auta.

> > czytaj - w jakim CZASIE "zniknie" ta predkosc

> Czas i odcinek są ze soba ścisle powiązane (poprzez predkość w momencie
> zderzenia i właściowści mechaniczne konstrukcji samochodu). Projektant nie
> może manipulowac bezpośrednio czasem. Geometrią stref zgniotu owszem.

oczywiscie ,ale co z tego ?
strefy zgniotu projektuje sie tak by jak najbardziej wydluzyc czas od uderzenia
do zatrzymania ,wlasnie po to by zmniejszyc opoznienie

> 3 cylindrowy TDi jeździ słabo jeśli nie bardzo słabo.
Spotkales 3 cylindrowe SDI?

> Po szybkiej jeździe kiedy turbosprężarka jest rozgrzana do
czerwoności twoje st
> udzenie jest delikatnie mówiąc niewystarczające.
W 99% przypadkow jest wystarczajace chyba, ze ktos jadac autostrada
nagle skreca na pas awaryjny i tam zamierza odpoczac.

TD ze zmienna geometria lopatek turbiny maja rowniez bardzo czule
pompy paliwa i wtryskiwacze wiec nim zapiecze sie wspomniana
kierownica silnik nie bedzie juz pracowal.

W pierwszym poscie piszesz ze D jst oszczedniejsze od TD by po
chwili wychwalac oszczednosc 1,5 samochodu z TD...
Do czego wiec zmierzasz.

Nie popadajmy w skrajnosci z TD. We wiekszosci sa eksploatowane
przez mam nadzieje normalnych kierowcow, ktorzy moze nie rozgrzewaja
ich na biegu jalowym ale po zapaleniu zapinaja pasy, ustawiaja
luserka, kierownice, radio, a potem zwyczajnie jada nie zylujac
silnka do granic mozliwosci.
Inna sprawa, ze jest sporo PH czy innych spieszacych sie osob
eksploatujacych nowoczesne TD ktorym nawet nie snilo sie to o czym
piszemy, a ich samochody (tutbiny) dzielnie pokonuja kolejne setki
tysiecy km.

Jak widac kola z tylu wystaja bo kostrukcja jest z samochodu z wiekszym rozstawem. Jak slychac silnik rowniez nie jest z malucha. Po prostu zostal wlozny caly zespol napedowy (silnik, skrzynia biegow) oraz przednie zawieszenie i uklad kierowniczy oraz hamulcowy(tylko przod) z przednionapedowego niewielkiego samochodu (fiat 127, CC) tylko "tylem do przodu". W sumie roboty nie tak wiele szczegolnie ze konstruktor nie przejmowal sie pewnie zbytnio geometria itp

Zgadzam sie z przedmówcą. Dodam tylko, że np. w Renault i Hondzie (dwa znane mi
warsztaty) cena przeglądu przedsprzedażnego (czyli ogólna, dość szczegółowa
ocena stanu tech. samochodu, z podłączeniem silnika do komputera itp.) wynosi
ok. 100pln. Badanie na tzw. płycie (geometria) metodą laserową w Carmanie
kosztuje 60pln. Sam oceń, czy sią opłaca, choć osobiście bez takich badań
samochodu używanego bym nie kupił.

PS.Jak sprzedawca będzie się zarzekał co do idealnego stanu swojego samochodu,
zaproponuj ww. badania- jeśli wyjdą według jego szacowań, Ty oczywiście
płacisz. Jeśli się nie zgodzi...sam rozumiesz, pozdrawiam

civic_vtec napisał(a):

> Gość portalu: MarekG napisał(a):
>
> > drugi to jkakis c..j co na solidarnosci/madalinskiego...
>
> Grzech to az tak nie znac wlasnego miasta by znalezc w nim skrzyzowanie ulic
> rownoleglych (geometria klasyczna) i odleglych od siebie o ladny kawalek ;-)))

ooops... przeprasam, ale zkoro sie nie jest rodzonym warsawiekiem ani polakiem,
to mozna sie pomylic?

> A na skrzyzowaniu Niepodleglosci/Madalinskiego wielu juz probowalo wejsc przede
> mnie z tego prawego pasa :-)
>
> Pozdrawiam - Vtec

z toba bym sie niescigal, ale 95% samochodow to nie problem, akurat ze jak
powiedzialem - blachy w naprawie to 3 tygodnie bez samochodu...
no i staram sie ostatnio niedenerwowac sie....

miałem podobny problem. od nowości swojego samochodu jeżdziłem na Firesone F-
590 i cały czas samochód lekko uciekał w lewo. geometria w porządku, zmiana
felg i zamiana kół nic nie pomogły. cały czas cos było nie tak. dopiero jak
założyłem zimówki, auto przestało "ściągać". doszedłem do wniosku, że to jednak
wina opon. jak masz mozliwość, sprawdź samochód na innych kołach
pozdr

Gość portalu: Piotr napisał(a):

> To głupie pytanie wiem, ale ktoś proponował dwusowowego diesla...
> Pozdrawiam

Możliwy.
Wysokoprężne Wankle budował już w latach 60. Rolls-Royce (chociaż ani do
samochodu, ani tym bardziej do motocykla).
Jest tylko jedno ograniczenie: geometria układu rotor - cylinder pozwala uzyskać
stopień sprężania maksymalnie 18,0:1.

Lubię takie zagadki, więc pospekuluję.
Jaka jest różnica w stanie samochodu po krótkiej jeździe w mieście/po długim
odcinku na trasie?
Temperatura niektórych elementów. I co mi przychodzi do głowy?
1. Elementy zawieszenia w okolicach wydechu. MOże być tak że rura rozgrzewa coś
z zawieszenia w sąsiedztwie (nie znam budowy 605), to się rozszerza i zmienia
się geometria. Mało prawdopodobne (w końcu w mieście też się rozgrzewa), ale
nie niemożliwe.
2. Kolumna, amortyzator. W czasie szybkiej jazdy po naszych drogach mocno
pracuje, rozgrzewa się... jw. ale bardziej prawdopodobne.
3. Któreś łożysko kół. Dość często zdarza się że łożysko na zimno jest niby
ok., ale jak się zagrzeje wyje albo ma luzy. Znam przypadek podobny, w tylnym
kole. To najbardziej prawdopodobne, ale będzie trudno znaleźć.
4. Mimo wszystko opona też jest prawdopodobna. Popróbuj przekładać. I zacznij
od tego, bo to najprostsze.
Pokombinuj, a na pewno znajdziesz. I pamiętaj o nagrodzie dla mnie! A w ogóle
to (przynajmniej z wyglądu, bo nie jechałem nigdy) 605 ładne auto.

s.mozaryn napisał:

> Jasny gwint. Co jest. Przy hamowaniu - duże szybkości -
> kierownica drga jak diabli. Ju raz wymieniałem tarcze i
> klocki -jeżdżę
> Fiatem Siena -bo tak zdecydowali mechanicy. Czy cos
> spartolili,czy jest jakaś inna przyczyna. Niedawno tez
> wymieniałem tuleje
> wahaczy z przodu. Może geometria kół?
> Pomocy. Bo jak jescze raz do nich (mechaników) pojadę
> to każą mi wymienić auto, he,he.

Proponowałbym zmianę marki samochodu...na normalną;-)

greenblack napisał:

> Gość portalu: Michal napisał(a):
>
> > Przyszlosc <Panowie nalezy do tzw "inteligetnych turbo agregatow".
>
> A ja mam wszystkie sprężarki w nosie. Nie chcę nigdy mieć żadnego samochodu
ze
> sprężarką czy turbo. Jaki jest sens silnika Volvo 2.3T 250KM albo SAABa 2.3T
> 250KM, 2.0T 210KM jak można osiągnąć 230 KM z 3L? Jaki jest sens silnika
Volvo
>
> 2.4T 300KM? Odpowiedź jest jedna - sknerstwo producentów. Po co robić kilka
> silników V6, V8, jak można zrobić 5 wersji tego samego silnika. Żałosne.
>
> Posiadaja
> > cechy kompresora i normalnego turbo.Nie sa masowo stosowane ze wzgledu na
> cene.
> > Budowa jest taka sama jak agregatu turbo lecz turbina posiada zmienny skok
>
> > lopatek regulowanym przez "chipsa"ktory tak dostosowuje moc do potrzeb w
> danej
> > chwili.Praktycznie posiada takie turbo jedno z modeli Volva.
>
> Przecież to zwykła turbina ze zmienną geometrią - żadna sensacja - ma ją
prawie
>
> każdy w Europie, nie tylko Volvo. Naprawdę Michale, miej czasami trochę
> dystansu do "szwedzkości" :)
>
>
>
> > Pzdr.Michal
>
> Pozdrawiam
> Greenblack
Greenblacku przeczytalem o tym dwa lata temu,znalazlem na polce w sklepie w
pismie technicznym informacje nawet opisalem ,ale nikogo to nie
interesowalo.Dlatego Turba montuja fabryki ze wzgledu na stawki
ubespieczeniowe i podatki.Im mniejszy motor tym taniej.Osobiscie uwazam turbo
za wynaturzenie nie majace sensu.Rosnie krzywa zuzycia paliwa i wiecej nic nie
wynika.No pozatym ze czujemy sie czasami jak w mysliwcu na pasie startowym.
Pzdr.Michal
P.S nie boj sie, stoje obydwoma nogami na ziemi.

Gość portalu: TO JA napisał(a):

> wypadku uzywam dokladnie twojego systemu para na przod, para na tyl. W
> pozostalych samochodach jest troche inaczej niz opisales bo zapas nie bierze
> udzialu w rotacji, bo to jest to male kolko z twarda oponka. Przywyklem do
> kupowania kompletu czterech opon i teraz moga byc dwa scenariusze:
> -zostawiam kola w spokoju i po jakichs 50 tys mil jedno jest do d., drugie
> prawie do d., trzecie troche lepsze a czwarte calkiem jako-tako. Wtedy mi zal
> wyrzucac te jako-tako

Roznice miedzy kolami tej samej osi poza przypadkami ekstremalnymi (codzene
kilkukrotne ruszanie na tym samym zakrecie z piskiem opon, jazda po torze
zamknietym albo zla geometria podwozia) beda pomijalne.

Po wiekszym przebiegu bez przekladania bedziesz mial dwie opony zuzyte i dwie
jeszcze calkiem calkiem.

> -drugi sposob, po kilku rotacjach wszystkie sa jednakowo do d.ale jestem
pewien
>
> ze to jest powiedzmy po 60 tys mil czyli odwlokla sie wizyta w sklepie.

Odwlokla sie, ale laczny koszt wymiany opon za cale zycie samochodu bedzie
wiekszy. No i wieksze jednorazowe wydatki sa czasem trudniejsze do strawienia,
niz mniejsze, a czestsze ;-)

> Mam trudnosc z wytlumaczeniem dlaczego rotacja mialaby skracac zywot kompletu
> opon.

Opona po zamontowaniu dociera sie zarowno do kierunku pracy, jak i do geometri
zawieszenia. A ta nawet miedzy kolami tej samej osi nie jest identyczna, a co
dopiero w przypadku roznic przod-tyl, gdzie w wiekszosci samochodow i
technologia i geometria zawieszenia jest zupelnie inna.

Tak wiec przez pierwsze 500..1000 km jazdy po wymianie opony raz, ze nie
pracuja optymalnie, a dwa ze docieraja sie do nowego miejsca. Co jest zwiazane
z wiekszym zuzyciem.

> Opony nie sa tu wcale takie tanie, komplet z instalacja moze byc miedzy 500
> dol (Dodge Ram) a 1000 dol (Ford Mustang).

Jak dla mnie to argument za unikaniem niepotrzebnych przekladek, ktore tez nie
sa za darmo :-)

Chyba, ze przekladanie opon to rodzaj czynnosci rytualnych czy liturgicznych ;-)

Pozdr.

K.

Fiat Oltre
Dużą atrakcją targów w Bolonii jest Fiat Oltre, który do złudzenia przypomina amerykańskiego Hummera. Samochód jest podobny nie tylko z zewnątrz, ale również w środku, gdzie znajduje się szeroki tunel wewnętrzny i charakterystyczna deska rozdzielcza. Wymiary pojazdu są następujące: długość 4 870 mm, szerokość 2 200 mm i wysokość 2 050 mm. Oltre wyposażony jest w 26" felgi z asymetrycznymi, niskoprofilowymi oponami o rozmiarach 315/40R (Pirelli Skorpion Zero). Rozstaw osi mierzy 3 230 mm.

Źródłem napędu jest silnik wysokoprężny z Iveco o pojemności 3 litrów, wykorzystujący turbinę ze zmienną geometrią łopatek i systemem Common-Rail. Czterocylindrowa jednostka rozwija moc 185 KM (przy 3 700 obr/min) i 456 Nm momentu obrotowego (przy 1 800 obr/min). Pomimo wysokich parametrów diesla, sześciostopniowa automatyczna skrzynia biegów rozpędza samochód tylko do 130 km/h. Stały napęd na cztery koła posiada trzy mechanizmy różnicowe.

Pojazd może pokonywać przeszkody wodne o głębokości 85 cm, a po wprowadzeniu niezbędnych modyfikacji (np. zabezpieczenie układu wydechowego) wielkość ta wzrasta do imponujących 150 cm. Na "suchym lądzie" bez problemu pokonuje przeszkody o wysokości 50 cm. Pewnym mankamentem w jeździe terenowej jest z pewnością bardzo duża masa pojazdu, oscylująca w granicach 7 ton.

Do powstania tego samochodu przyczyniły się także inne firmy, wyposażając go we własne technologie, jak np. wspomniana już firma Pirelli oraz RRS (wygląd zewnętrzny auta), Sabelt (fotele) czy Alpinie (sprzęt audio). Na razie nie ma żadnych oficjalnych informacji na temat ewentualnego wdrożenia go do produkcji.

www.samar.pl/index.html?__action=sec,4&news=8951

Na co to komu? Wygląda paskudnie, pewnie techniką i niezawodnością daleko za Hummerem :(
Pewnie to samochód dla młodych i dynamicznych ;)

Witam

Mysle ze warto probowac; jak sie jest stanowczym mozna wyszarpnac pare zlotych
od ubezpieczyciela. Ja mialem podobna sytuacje, tyle ze w Austrii, ok 2.5 roku
temu. Jechalem na wakacje do Chorwacji, i na rondzie w jakiejs dziurze jNiemiec
w Nissaanie nie wyrobil sie i przydzwonil w drugiego Niemca w Mercedesie, a ten
z kolei we mnie, a ja w szwagra w Renowce, ktory stal przede mna. Myslalem ze
przywale w zeby Niemcowi, jechalem prawie nowa Avensis. No ale mysle nie
odpuszcze. Samochod nie byl mocno walniety, nic z geometria, do wymiany klapa
bagaznika, tylny prawy blotnik, tylny pas, no i te czesc bagaznika w ktorej
jest kolo zapasowe, a z przodu potluczone reflektory i przytarta klape silnika.
Mialem szczescie bo niedaleko miejsca stluczki byl ASO Toyoty. To byla sobota
po poludniu, ale na szczescie byl wlasciciel warsztatu. Sprawy papierowe byly
szybko zalatwione, mialem numer sprawy z policji a ubezpieczyciel sprawcy mial
biuro w Austrii. Zostawilem auto, dostalem zastepcza Avensis (nawet lepsza bo z
dieslem i pelnej wersji :-)) ). Wracajaz z wakacji po 2 tyg samochod byl
gotowy, naprawa bardzo dobrze wykonana (u mnie w ASO mechanicy nie zorientowali
sie ze bylo cos robione, tylko blacharz cos zauwazyl, ale i tak mowil ze lepiej
by u nas nie zrobili, do tej pory jest wszystko OK), sprawy finansowe warsztat
zalatwil z ubezpieczycielem, slowem Europa, ja tylko podpisalem jakies papiery
i do domu. Smieszne bo rachunek opiewal na jakies 55 tys PLN!! (w przeliczeniu,
lacznie z kosztem wynajmu samochodu zastepczego), czyli troche mniej niz
wartosc nowego auta. Chlopaki z warsztatu widac pojechali na maxa, a
ubezpieczyciel nie pyszczyl, tylko zaplacil. Po powrocie przeczytalemw
Rzeczpospolitej, ze zapadl u nas wyrok w sprawie rekompensaty z tytulu spadku
wartosci auta. Pomyslalem czemu nie sprobowac? napisalem w emailu do
wlasciciela warsztatu, ze chcialbym ubiegac sie o zwrot z ww tytulu. On mnie
skontaktowal ze swoim prawnikiem; ten z poczatku troche marudzil, pisal ze nie
da sie tego zrobic, bo w Polsce nie ma takiego prawa itp. Ja na to ze wprost
przeciwnie, a poza tym bylem w Austrii i obowiazywalo i chronilo mnie prawo
austriackie, a nie polskie. Musialem zainwestowac z 400 zl(na tlumaczenie
uzasadnienia wyroku i opinie rzeczoznawcy Dekry, po niemiecku) Z obliczen
wyszlo ze na stluczce stracilem 10% wartosci auta. Cala ta korespondencja
trwala jakies 3-4 miesiecy i po tym czasie przelewem na rachunek dostalem ok
5000 PLN :-))) Wniosek - warto probowac, a kolejny ze jesli chodzi o sprawy
sadownicze i kwestie traktowania poszkodowanych przez ubezpieczycieli, to do
Austrii (i reszty Europy) nie dzieli nas przepasc, ale caly ocean.

Pozdrawiam

> To już inny temat - kierowcy uwazają, że rowerzysta powinien jechać 1 m od
> krawężnika (co jest nieprawdą)

1m? Większość kierowców uważa, że rower ma jechać tuż przy krawężniku!
Przepisy tego nie nakazują, o ile mi wiadomo, każdy pojazd (rower ale i
samochodu, autobusy etc. też) musi jechać możliwie blisko prawej krawędzi
jezdni. W związku z tym gdy rowerzysta jedzie metr od krawężnika to zaraz wielki
krzyk jest, że łamie przepisy. Chciałem jednak zauważyć, ze:

1) ocena tego "możliwie blisko" należy do kierującego pojazdem, czyli rowerem
także (bo do kogo innego miałaby należeć?). Jeśli więc uważam, że slalomowanie
na rowerze pomiedzy studzienkami i dziurami jest dla mnie niebezpieczne i
powinienem jechać metr od krawędzi to tak jest i nikomu nic do tego.

2) samochody jeżdżą środkiem pasa a nie przy krawędzi!!! (dowód - rzut oka na
dowolną ulicę)

3) rower jadący metr od krawężnika i tak zajmuje mniej miejsca niż każdy
samochód choćby nawet ten samochód jechał tuż przy prawej krawędzi (dowód -
elementarna geometria) - stąd argumenty, że to niebezpieczne, że tamuje ruch
etc. to wyssane z palca bzdury!

4) Kierowcy tak nalegają na jazdę rowerem tuż przy krawędzi, bo to daje
możliwość "wyprzedzania bez manewru" - tak jak jechał prosto tak jedzie dalej,
wyprzedając rowerzystę na grubość lakieru. Gdy rower jedzie metr czy półtora od
krawężnika to już trzeba wykonać manewr, być może wjechać na lewy pas, który
może jest zajęty, wiec trzeba zaczekać pół minuty z wyprzedzaniem... ale to jest
nie do przyjęcia do prawdziwego mężczyzny, który MA SAMOCHÓD.

Geometria zawieszenia Warszawa
Witam !

Proszę o info, jakie polecacie w Warszawie punkty serisowe, gdzie
można ustawić kompletną geometrię zawieszenia samochodu.
Ile kosztuje taka usługa ?

Pozdrawiam
T

Geometria osi samochodu gdzie ?
Mam pytanko, gdzie można zrobić Geometrie samochodu, wymieniłem końcówki
drążka i muszę teraz geometrie osi ustawić. Mozę macie dobry warsztat gdzie
zrobią to porządnie a nie na odwal się...

Test do szkoły policyjnej.......
1 Dokończ zdanie:
"Jak nie kijem go, to...."
a. dwoma kijami
b. przejechać radiowozem
c. pała
d. on mi w pysk
d. ja uciekam

2. Zaznacz pojecie najbardziej zwiazanie z geometrią
a. trójkąt małżeński
b. wiadro
c. prosta
d. koło różańcowe

3.Co robisz widząc staruszke stojąca przy ruchliwej ulicy?
a. wylegitymujesz, zakujesz w kajdanki i odwieziesz do aresztu
b. mimo protestów babci, że czeka na syna siłą przeprowadzasz na drugą strone.
c. wydasz komende "rozejść się obywatelko!!" jeśli nie posłucha - pałowanie
d. podchodzisz, salutujesz i pytasz uprzejmie czy czegoś niepotrzebuje.

4.Podczas kontroli drogowej zatrzymujesz samochód osoby duchownej co robisz:
a. wyciągasz kierowce z samochodu, lapska na maske, nogi szeroko rozstawione,
dokonujesz przeszukania odzieży.
b. klekasz przy drzwiach samochodu od strony kierowcy, żegnasz się i
zaczynasz spowiedz.
c. wsiadasz do radiowozu, właczasz sygnał dzwiękowy i eskortujesz duchownego
do miejsca przeznaczenia
d. mówisz : "pochwalony uprzejmie proszę Waszą Elimin...Emilin..Eminencje o
dokumenty"

5. Ktory program tv najchetniej oglądasz?
a. Wódko pozwól żyć
b. Ciuchcia
c. słowo na niedziele
d. 997
e. goniec-magazyn kulturalny

6. Która osoba jest bohaterem narodowym USA
a. Don Kichot
b. Gorbaczow
c. Myszka Miki
d. wódka Bolls
e. Pułaski
odpowiedzi i punktacja
pyt1 a=3 b=5 c=2 d=1 e=4
pyt2 a=5 b=4 c=1 d=2
pyt3 a=5 b=4 c=3 d=-5
pyt4 a=3 b=5 c=2 d=-4
pyt5 a=4 b=3 c=2 d=5 e=1
pyt6 a=5 b=2 c=1 d=4 e=3

22-30pkt: Brawo poziom twojej inteligencji wskazuje na to że jesteś urodzonym
policjantem. Wiesz w jaki sposób umiejętnie wykorzystywać pałkę i kiedy
siegnąć po coś większego.....

15-21pkt: Nie jest źle!! Powtórka z 8klasy szkoły podstawowej dobrze ci
zrobi. Możesz być policjantem ale zastanów się czy nie lepiej być strażakiem

9-14pkt: no cóż......Musisz dać egzaminatorowi dobry samochód, a wtedy może
dostaniesz się do szkoły policyjnej. Masz co prawda ukryty talent,ale to za
mało.

1-8pkt.: Jesteś beznadziejny nic nieumiesz, policjanta z ciebie niebędzie
lepiej pomyśl o karieze polityka w jakiejś samobroniącej się partii.

VW Passat, 300tys. przebiegu, pierwszy raz zmiana tarcz, drugi klocków, rzadko
hamowany silnikiem, BEZ DZWONU, geometria OK. Wszystko zależy od samochodu;),
jak ktoś ma gó.., to takie są efekty - wymiana co 10 tys.

Rękopis znaleziony w taksówce - 1
Dla mnie dużym problemem jest sprawa poruszania się pieszych. Chodzą
za przeproszeniem jak święte krowy. Nie zważają na wyznaczone pasy
ani na światła. Myślą chyba, że samochód może zatrzymać sie w
miejscu w ciągu sekundy. Gdy droga jest sucha, jest to
niebezpieczne, ale w przypadku np. oblodzenia może być tragiczne.
Piesi nie biorą pod uwagę, jak bardzo wydłuża sie wówczas droga
hamowania. Inna sprawa, to że są miejsca, jak na przykład przy
Bramie Krakowskiej, gdzie bez "lekkiego wymuszenia" w ogóle nie
dałoby sie przejechać. W tym miejscu ludzie nie traktują jezdni jako
ulicy, a jako "uciążliwą przerwę" w Deptaku.

Ważną sprawą jest fatalna geometria skrzyżowań. Weźmy na przykład
skrzyżowanie Czwartaków z Weteranów. Żeby wyjechać z Czwartaków w
lewo, trzeba "wysunąć" z pół samochodu, bo nic nie widać. A to może
być za dużo, no i nie raz faktycznie bywa za dużo :). Jest tam co
prawda znak zakazu parkowania, ale nikt go tam nie przestrzega. A
Straży Miejskiej tak daleko od okien Ratusza nie świadczysz. To
zresztą temat na inną rozmowę. Dalej, powiedzmy sprawa przejazdu
przez Kunickiego. Ratusz zatrudnił chyba byłego slalomistę, bo
chociaż chcę jechać cały czas prosto, to jednym pasem się nie da.
Wciąż trzeba kluczyć. Prawy, lewy, prawy, lewy - bez końca. No i
może jeszcze skrzyżowanie Głęboka / Wileńska-Pagi. Otóż oznaczenie
jest takie, że jadąc Wileńska w dół, na wprost w Pagi, trzymając się
znaków, trafia się .... na pas przeznaczony dla ruchu w przeciwnym
kierunku. Proszę sprawdzić samemu i naprawdę uważać. Medal dla
urzędników z Ratusza!

Waldek, lat 48, pracuje "na taxi" od 4 lat

Oczywisce ze tak. tak sie sklada ze wiele wyczynowek z Azji jest lepszych niz za drogie Michelin i Contnental. I nie pisze tego jako teoretyk. Srednio kupuje rocznie 1-2 zestawow opon rocznie do wielu celow do swoich samochodow. Poza tym jezdze autokrosy z wieloma bardzo zaawansowanymi kierowcami o umiejetnosciach kierowcow wyscigowych (niektorzy z nich sa kierowcami wyscigowymi z licencjami w tym nawet na bolidy formuly) i to oni nauczyli mnie jak dobierac opony. Okazuje sie ze wielu ze znach mi kierowcow (ja tez) po prostu odzuca to co daje np. Prosche czy BMW (BMW dalo mi gorsze opony o gorszej przyczepnosci niz sam dobralem) po to by wlozyc azjatyckie opony tansze ale za to o lepszej przyczepnosci.

A na pytanie odpowiedz znajdziecie w przegladach opon robionych przez uzytkownikow. Sa one miatrodajne bo przy ocenach sa sumy ilosci przejechanych mil. Niektore opone sa oceniane na podstawie 20 milionow mil przejechanych.

www.tirerack.com

Poza tym nie wrzuca sie wszystkich marek do jednego worka. Micehlin ma zadaje sie jeden model (tylko!) bardzo dobrych opon podczas gdy koreanskie Kumho maja ich kilka bijacych na leb Michelin zarowno cena jak przyczepnoscia. Oczywiscie Kumho ma tez kiepskie modele i zapewne ktos kto sobie kupuje opony bez rozeznania i trafi na nie bedzie potem wygadywal bzdury na temat calej produkcji azjatyckich tanich opon.

Podam przyklady opon letnich ktore sa bardzo tanie a na leb bija WSZYSTKIE (!) odpowiedniki Michelin zarowno cena jak przyczepnoscia:

www.tirerack.com/tires/Spec.jsp?make=Sumitomo&model=HTR+Z&tirePageLocQty=

Inna opona ktora jest o polowe tansza od tej ktora daje Honda/Acura w nowym samochodzie (Acury sa znane z tzw. "flatspotting" opon dawnych przez sama Honde) a jednoczesnie bardziej przyczepna we wszytskich warunkach:

www.tirerack.com/tires/Spec.jsp?make=Continental&model=ContiExtremeContact&tirePageLocQty=

(z tym ze jest opona niemiecka)

Jest wiele przykladow na to ze japonskie i koreanskie tanie opony bija wiekszosc przewartosciowanych w ocenach Michelin i Continental.

Jednak dobor zalezy tez od typu samochodu i nieco bardziej zaawansowanych niuansow (rozklad masy, geometria, zawieszenie).

Nie ma co uogolniac "tanie azjatyckie opony" bo trzeba troche sie znac na detalach.

Volvo v70 czy Avensis
Nie wiedziałem, że dołączę do osób zadających takie pytania, ale kompletnie
nie wiem, co wybrać, a decyzję muszę podjąć do soboty wieczorem.

Jedno autko to Volvo V70. 2003r, 126tys. przebiegu, silnik 2,4D5 (163KM),
automat, skóra i reszta z pełnego wyposażenia. Prawie rok temu lekko rozbite i
do tej pory nieużywane (to może być minus, bo sama rozbitka była raczej
kosmetyczna, ale Diesel stojący rok i przepalany raz na miesiąc na kilka
minut?). Salonowe, książka serwisowa. Od znajomego (dobrego kumpla, samochód
znam i nie ma tutaj oszustwa co do stanu, przebiegu i serwisowania). Cena
32tys jeśli kupię do jutra (jest w pilnej potrzebie).
Było robione: przednia maska wymieniona, błotniki malowane (lekko trącone),
zderzak i lampy wymienione, szyba przednia, dwie poduszki przednie, napinacze
pasów i przy okazji pomalowane tylne drzwi po szkodzie parkingowej; geometria
nieruszona).

Drugi to Avensis II 1,6 w najuboższej wersji (praktycznie tylko 4 poduchy,
klima i takie tam podstawy co już ma każdy Avensis). Rocznik 2003, 92tys.
przebiegu (po przeglądzie w serwisie na 90tys ze dwa tygodnie temu).
Bezwypadkowe, jeden użytkownik (niestety głównie po mieście), parkowany pod
chmurką na osiedlowym parkingu (delikatne ślady kulturalnych warszawskich
sąsiadów). Ceny jeszcze nie znam, bo czeka na wycenę (minus 10% dla
użytkownika)- powinno być koło 28-30tys. W trakcie gwarancji i po (samochód
firmowy, bez oszczędności na serwis) nie było potrzeby naprawiania niczego
(tylko eksploatacja) i do tej pory jest wszystko idealnie. I co ważne- auto w
codziennej eksploatacji (rzadko stoi dłużej niż tydzień bez jeżdżenia), ale
też nie częściej niż raz na dwa tygodnie wyjeżdża poza Warszawę.

Teraz moje potrzeby- generalnie wolę większe, mocniejsze, szybsze, cięższe.
Automat też jest dla mnie zaletą. Potrzebuję auta na półtora roku (około
70tys. km), tak żeby przy odsprzedaży stracić jak najmniej, a jednocześnie,
żeby nie ponosić zbyt dużych kosztów eksploatacji. Użytkowanie samochodu
praktycznie wyłącznie w trasie (spalanie więc mniej więcej takie samo, cena
benzyny i ON też można przyjąć podobną). Preferencje jakoś padają na Volvo,
ale Toyota wydaje mi się mniej zawodna.
Minusem Volva jest to, że było rozbite i rok nieużywane. Toyota z kolei była
używana głównie w mieście, ale za to nie miała najmniejszej stłuczki.
I co byście poradzili?

raks5 napisał:

> > Zabrudzony olejem = coś z nim nie tak.
>
> w 10 letnim samochodzie o przebiegu 265kkm dziwiłbym się bardziej czystemu
> silnikowi. Sprawdziłbym raczej kompresję, czy nie kopci itd. Ja wiem, dlaczego
> jest brudny i wiem, że to pierdółka. Ale kupujący strachliwy jak autor wątku ju
> ż
> by uciekał szukając prawdziwego auta od prawdziwego księdza z Niemiec

Ty wiesz, że to pierdułka, ale skąd kupujący ma to wiedzieć? Wiadomo przecież, że każdy sprzedajacy będzie mówił, że to drobiazg do naprawienia za stówkę w najbliższym warsztacie.

> Tutaj też bym raczej zbadał geometrię, a nie oceniał po masce. Spasowanie tej
> maski dla blacharza to pewnie godzina roboty- chciałbym, żeby geometrię można
> było tak łatwo wyprowadzić.
>

Masz rację. Jednak kupując auto za 10 patyków szkoda kasy na takie badanie każdego pojazdu. Geometrię sprawdzasz, jak auto jest godne uwagi i przechodzi wstępną selekcję. Dla mnie krzywa maska też dyskwalifikuje auto, bo na 99% okaże się potem, że geometria jest krzywa i szkoda nawet było kasy na takie badanie.
Inna sprawa, że krzywa maska w prostym aucie oznacza, że albo blacharz był partaczem, albo też auto było naprawiane byle jak i aby taniej. To też nie zachęca do jego zakupu.

> A piszę o tym, żeby pokazać, że przy zakupie 10 letniego samochodu nigdy nie
> można się niczego spodziewać.
> To znaczy- handlarz może mieć dobre auto. Właściciel od wielu lat może
> sprzedawać złom, bo wiedział od roku, że będzie sprzedawał. Jak również może do
> ostatniego miesiąca go serwisować.
>

To prawda.

> Chyba po prostu nie można mieć zbyt dużych wymagań jeśli się ma w kieszeni 10ty
> s.
> Jakbym miał tyle i bał się ryzykować, kupiłbym felicję albo lanosa.
> Felicję, bo mało pali i nie trzeba przerabiać na gaz. Części są strasznie tanie
> .
> I do tego bardzo często można kupić go od ludzi, którzy naprawdę niewiele
> jeździli (mit kapelusznika skodziarza coś w sobie ma). Fakt, że bałbym się
> silnika 1,6, a 1,3 jest bardzo słaby. Ale do jeżdżenia po mieście wystarczy.
> Lanosa, bo większość jest zasilana gazem, można wybrać fajny silnik i
> wyposażenie (1,6 101KM, elektryka i klima). Części też nie są za drogie.

To jest racja. Problem w tym, że dużo Lanosów, to auta akwizytorów czy też inne firmowe.

Marka roweru a marka samochodu
Droższych od Cannodale rowerów w polsce nie kupisz...
- nowatorska technologia, b. lekkie i delikatne, dla początkujących amatorów zupełnie nieprzydatne (serwis amorków jedynie kurierem - prawie żaden warsztat w polsce nie umie tego naprawić...). Na samochody to takie ferrari - dobre na wyścig i przyciągają wzrok.

Kelly's to taki lepszy fiat - niezły, ale wszędzie ich pełno. Mocno promowana marka wśród amatorów maratonów rowerowych.

Kona - kiedyś kultowa marka pancernych rowerów w USA(kiedyś moja Kona była niemal unikatowa w polsce, teraz już niestety jest tego sporo). Ogólnie trwałe i wytrzymałe, ale minimalnie cięższe od innych. Respekt wśród entuzjastów grawitacyjnego rowerowania i trudnych terenów. Coś jak LandRover czy Hummer. Super rowery, ale nie dla każdego ;)

Trek - moja ulubiona marka, doskonałe klasyczne rowery na doskonałych ramach (dopiero pare lat temu pojawiły się tanie modele tej firmy). Na samochody to takie BMW - są dobre modele dla bogatych i dla mniej zamożnych. Solidne markowe rowery, a za markę trzeba troszkę zapłacić. Wybór wielu pro-zawodników.
(trek robi zajebiste karbonowe ramki...)

Scott - coś jak Trek tylko cena za napis nieco wyższa.

Author - osobiście nie przepadam. Rowerowa Skoda. Połączenie strasznie giętkiej ramy, niezłego osprzętu, średniej ceny i dobrego czeskiego marketingu. Jak ktoś nie miał wcześnej dobrego roweru zwykle bywa zadowolony, ale wie że są na rynku dużo lepsze rowery...

Gary Fisher - z jakiś dziwnych względów wszyscy sprzedawcy chcą wmówić że ma toto jakąś super geometrię "genesis" i że sam podjezdza pod górkę. Marka stara jak rower górski. Ma wkład w kształt współczesnego roweru jak Ford w motoryzację. Produkują masę dziwacznych konstrukcji pod szyldem futuryzmu, ale również kilka fajnych górskich rowerków. Ma ambicję jeszcze raz wynaleźć rower i wyrażnie starają się wyjść przed szereg. (koła 29", geometria, i pare innych mniej i bardziej ciekawych pomysłów).

Oczywiście wszelkie porównania należy traktować z rezerwą.


>
> Żarówki można wymienić, akumulator też, ich popsucie się jest jawne i jest
> tylko kwestią wyjęcia z portfela odpowiedniej kwoty pieniędzy, natomiast
> wadliwa geometria zawieszenia powstająca dzięki małym
> uszkodzeniom - odkształceniom łosi jest ukrytą cechą, która jest przyczyną
> tragicznego zachowania pojazdu przy
> dużych prędkościach, zwłaszcza na niezbyt dobrych (w Polsce akurat) drogach.
>
Bede sie upierac, ze podjezdanie pod normalnej wysokosci krawezniki, jak i
najezdzanie na studzienki (co przeciez zdarza sie warszawskim kierowcom badzo
czesto ni ma ZADNEGO wplywu na opisywane osie. Tylny most jest sztywno
zespawany w fabryce i jakiekolwiek uchybienie w dokladnosci, grozi brakiem
sterownosci. Ale tego nie mozna nabyc podczas eksploatacji. Os podluzna,
rowniez jest sztywna i prosta, po wyjsciu samochodu z fabryki. Felery w tych
dwoch elementach powstaja tylko podczas bardzo powaznych kolizji. Wtedy
samochod nadaje sie tylko do kasacji. W poczatku lat 90tych napywaly do Polski,
glownie ze Stanow, zw "ciagniete" smochody. One nie mialy zapewnionej wlasciwej
geometrii. Te wade wyczuwa sie dopiero przy szybkiej jezdzie. Ja wymienialam na
gwarancji Lade, ktora miala krzywy tylny most - wpadala w poslizgi po byle
deszczu i "chodzila" boczkiem, jak pies.

Krawezniki, a wlasciwie bardzo gwaltowne podjezdzanie, a glownie studzienki
kasuja amortyzatory. To takie rurki z systemem hydraulicznym.

W Warszawie nie ma mozliwosci parkowania bez podjezdzania na kraweznik. Po
prostu przy przyjeciu tego typu "ideologii" nalezy zrezygnowac z uzywania auta.
Widzialam niedawno losia, czy jelenia, ktory ustawil sie wzdluz kraweznika,
zajmujac 3 miejsca parkingowe. Nie dosc, ze mial mandat od strazy miejskiej, to
jeszcze spuszczone powietrze z dwoch kol. I dobrze mu tak, losiu jednemu.

Wedlug mojej ostatniej kalkulacji duzo taniej kosztuje "rozjezdzanie sie"
taksowkami po Warszawie, niz utrzymanie samochodu

Zwiększanie prędkości ponad pewne granice to głupota. Obecne wartości są wystarczające.
Natomiast propozycja szóstej gwiazdki pokazała niedoskonałość obecnych testów. Bo wszystkie auta 5-cio i 4-ro gwiazdkowe niby były bezpieczne aż tu jeden osrodek postanowił sobie sprawdzić wybiórczo taki element jak fotel. I wyszło szydło z worka.

Zwiekszanie prędkości testów oznacza zwiększenie stref zgniotu=dłuzsze pojazdy i grubsze słupki. A te już poważnie ograniczają widoczność przyczynając się do pogorszenia bezpieczeństwa. Zapominacie że samochód to JEDEN z ELEMENTÓW bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Najważniejszym jest kierowca. Najistotniejszą poprawe bezpieczeństwa uzyskuje się poprzez wyedukowanie i wyszkolenie kierowcow ( szkoły jazdy, własciwe szkolenie z przepisow, wyrobienie odruchu prawidłowej oceny warunkow ruchu i bezpiecznych prędkości oraz dyscyplina). Nie czarujmy sie - większosc wypadków w Polsce jest spowodowana błędami człowieka ( nadmierna prędkośc, łamanie zasad ruchu drogowego jazda po pijaku i na narkotykach). Pewien udział ma niewłasciwie zorganizowany ruch: brak segregacji ruchu, fatalny stan techniczny drogi (zły stan jezdni, geometria podlużna i poprzeczna drogi, niebezpieczne otoczenie drogi), nieprawidlowe oznakowania.
Przecież producenci wymyślają coraz bezpieczniejsze auta. Skutek to potrzeba wprowadzenie asystanta hamowania bo kierowca niepotrafi hamować, mysli się poważnie o systemach noktowizyjnych bo kierowcy nie używają świateł drogowych, itd. Duży wpływ na bezpieczeństwo ma marketing samochodu. Wprowadzenie gwiazdek spowodawało że słaby kierowca w pieciogwiazdkowym aucie czuje się bezpiecznie czyli bezkarnie na drodze ( wiele manewrow wykonuje sam samochód bo potrafi zneutralizować błędy kierowcy), olbrzymie moce i świetne hamulce+ zawieszenia naklaniają do brawurowej jazdy. I te elementy występują w reklamach. dodatkowo pojawia się rywalizacja mężczyźni-kobiety czyli że panie już nie jeżdżą jak przysłowiowe baby a potrafia dorownać i jeździć po "mesku". I rywalizacja na drogach sie pogłębia.A skutki są jakie są.

Przyczyną może być zbieżność, geometria całego samochodu, luzy w zawieszeniu i układzie kierowniczym, stan ogumienia, hamulce. Położenie kierownicy nie ma nic do samoistnego ściągania w żadną ze stron.

> TD ze zmienna geometria lopatek turbiny maja rowniez bardzo czule
> pompy paliwa i wtryskiwacze wiec nim zapiecze sie wspomniana
> kierownica silnik nie bedzie juz pracowal.

Bzdura. Silnik będzie dalej pracować ponieważ rail przekazuje paliwo w formi płynnej. Natomiast sprężarka jest zasyfiana sadzą z niespalonego paliwa. Wyjątkiem są silniki Forda TDCi, w których wtryski wymienia się co kilkadziesiąt tysięcy kilometrów. Wejdź sobie na jakiekolwiek forum Forda i postów o padniętych wtryskach znajdziesz multum. Koszt 8 tysięcy w serwisie. To tak przy okazji Twojej Fiesty TDCi. Zapiekanie się kierownic w turbinach jest zjawiskiem znanym we wszystkich autach ze zmienną geometrią łopatek. Ludzie, którzy chcą jeździc oszczędnie szukają aut z turbinami o stałej geometrii łopatek lub godzą się, że takie auto trzeba przegonić a jazda z niskimi prędkościami obrotowymi jest szkodliwa dla turbo.
>
> W pierwszym poscie piszesz ze D jst oszczedniejsze od TD by po
> chwili wychwalac oszczednosc 1,5 samochodu z TD...
> Do czego wiec zmierzasz.

Bo D jest oszczędniejsze. Ja nie szukałem samochodu super oszczędnego tylko takiego który jedzie dynamicznie a przy okazji nie wciąga jak smok. Kompromisem pomiędzy ekonomiką a dynamiką był turboklekot. Gwoli ścisłości może źle się wyraziłem ale mój ma 1.9 pojemności i 150 KM mocy. 1.5 to waga w tonach, a dokładnie 1460 kg. Kolega, który rozpoczął wątek jasno sprecyzował, że szuka samochodu EKONOMICZNEGO, a osiągi są sprawą drugorzędną. TD będzie z racji większej mocy więcej palić i tego podważyć nie możesz, a to że nie jedzie... 68 konne SDI będzie lepiej jechać niż 55 lub 60 konne auto, tego też chyba nie podważysz?
>
> Nie popadajmy w skrajnosci z TD. We wiekszosci sa eksploatowane
> przez mam nadzieje normalnych kierowcow, ktorzy moze nie rozgrzewaja
> ich na biegu jalowym ale po zapaleniu zapinaja pasy, ustawiaja
> luserka, kierownice, radio, a potem zwyczajnie jada nie zylujac
> silnka do granic mozliwosci.
> Inna sprawa, ze jest sporo PH czy innych spieszacych sie osob
> eksploatujacych nowoczesne TD ktorym nawet nie snilo sie to o czym
> piszemy, a ich samochody (tutbiny) dzielnie pokonuja kolejne setki
> tysiecy km.

Bzdura. Podjedź do byle jakiego serwisu. Turbiny w samochodach PH wymienia się nawet po przebiegu 50 tys. kilometrów. Te samochody nie przezywają takich przebiegów w rękach Przedstawicieli Handlowych. Jak długo jest gwara, tak dlugo te auta jeżdżą. Chyba, że mają obiecany pierwokup auta, wtedy o nie dbają.

Volkswagen - wiesz co masz !
W zeszłym roku kupiłem nowego VW Polo Variant. Sądziłem, że kupuję solidny
samochód. Rozczarowanie przyszło szybko. Po kilku dniach zobaczyłem, iż
plastikowa osłonka prowadnic siedzenia pasażera była połamana i nieudolnie
sklejona ( po tygodniu rozleciała się). Samochód jest głośniejszy od np. Opla
czy Fiata. Przy 2000 obrotów na dach przenosi się rezonans i strasznie brzęczy
we wnętrzu.W serwisie wymienili jakieś uszczelki, ale sytuacja się nie
poprawiła. Przy następnych reklamacjach uznano w serwisie , iż jestem
przewrażliwiony gdyż oni nic nie słyszą.Ale najlepsze zdarzyło się ostatnio.
Zauważyłem , iż powyżej 90 km/h samochód ściąga w lewo. Poniewą jest jescze
gwarancja pojechałem do serwisu w Piasecznie i zgłosiłem jeszcze inne drobne
usterki. Zostawiłem samochód i kartę gwarancyjną oraz nr tel. komórkowego. Po
kilku godzinach poszedłem na stację , gdzie poinformowano mnie , iż musieli
zrobić geometrię zawieszenia i ta usługa nie wchodzi w zakres gwarancji. Pan z
obsługi poinformował mnie, iz ustawianie geometrii zawieszenia jest normalną
czynnością obsługową. Na moje protesty, iż samochód posiada gwarancję i
rękojmię i w związku z tym VW powinien zapewniać prawidłowe funkcjonowanie
samochodu przez 1 rok gwarancji - Pan z obsługi oświadczył, że przecież nie
reklamowałem tej usterki po odebraniu samochodu, minęło pół roku, samochód ma
13.000 km przebiegu i usterka ściągania w lewo powstała w wyniku eksploatacji i
nie podlega gwarancji. Musiałem zapłacić 350 zł gdyż nie wydali by mi
samochodu.Ponadto warunkowo!! wymieniono mi niedziałające czujniki w drzwiach
samochodu oświadczajac , iż usterka wynikła z nieumiejętnego wsiadania do
samochodu zarówno przez pasazera jak i kierowcę !!. Na moje pytanie dlaczego
nie zadzwoniono do mnie i nie poinformowano o odpłatności usługi Pan z serwisu
nie potrafił odpowiedzieć. Porównując do np serwisu Opla jestem zszokowany
jakoscią obsługi i cenami. W Oplu geometria kosztuje 130-140 zł, zaś samochód
oddawany jest umyty. Jedno wiem - nie kupię więcej VW ? Jakie są wasze
doswiadczenia z serwisu Vw ?

"Nie" dla zmian komunikacyjnych w Ursusie
Czy planowane zmiany komunikacji w Ursusie można anulować? Zawierają
one radykalne błędy:

1. Uruchomienie w kierunku "do Centrum" relacji wykorzystującej
skręt w lewo z tunelu pod PKP Warszawa-Ursus, czyli z ul.
Cierlickiej w ul. Kościuszki w stronę ul. Bohaterów Warszawy. Ten
manewr jest trudny dla samochodu osobowego, a co dopiero dla
autobusów. Przyczynami tych kłopotów są: a) realizacja pierwszeństwa
z ul. Kościuszki jadąc od ul. Spisaka w ul. Cierlicką jadąc w stronę
ul. Lalki oraz b) ciasna geometria skrzyżowania. Skutkiem
uruchomienia aż 4 linii korzystających z tej relacji będzie
całkowite zakorkowanie możliwości przejazdu między dwiema częściami
Ursusa w godz. szczytu.

2. Proponowane uruchomienie linii 178 przez ul. Bodycha to jakiś
żart, bo ulica Bodycha ze względu na swoje położenie na granicy
dzielnicy Ursus i gm. Michałowice nie może doczekać się
gospodarskiej ręki, skutkiem czego jest w żenującym stanie
technicznym. Można 178 uruchomić w obie strony bezpośrednio
przez ul. Spisaka.

3. Dlaczego linia 178 realizująca unikalną relację Stare Miasto-Ursus
została wyrzucona na obrzeża dzielnicy?

4. Dwukierunkowy ruch autobusowy na ul. Bohaterów Warszawy spowoduje
problemy na skrzyżowaniu z ul. Walerego Sławka. Powody: źle
wyregulowana sygnalizacja świetlna (przynajmniej do tej pory) i
ciasna geomteria skrzyżowania.

5. Patrząc na chłodno linia 177 będzie miała niezwykle klimatycznie
urozmaiconą trasę. Co gorsza, będzie próbowała skręcać z ul.
Warszawskiej w ul. Warszawską i w tym zapisie nie ma błędu.
Geometria ciągu ulicy Warszawskiej przy zbiegu z ul. Jagiełły
wymusza pokonanie niebezpiecznego skrzyżowania Warszawska/Jagiełły.

6. Brak widoków na uniknięcie podstawowych problemów: kompletnie nie
przystosowanej do natężenia ruchu ul. Ryżowej z kulminacją na
skrzyżowaniu z ul. Kleszczową oraz zakorkowanego skrzyżowania alej
Jerozolimskich z ulicą Łopuszańską.

7. Bardzo wątłe siły dowożące w najszybszej relacji do stacji PKP
Warszawa-Ursus (czyli do przystanku PKP Ursus) mieszkańców rejonu
ulic Warszawskiej i Królów Polskich. Praktycznie tylko podmiejskie
716 realizuje tą relację, bo inne linie albo objeżdżają całe osiedle
albo pokonują przez kilka minut tunel na ul. Cierlickiej.

Proponowane zmiany moim zdaniem spowodują, że mieszkańcy Ursusa
poruszający się samochodami w godzinach porannego szczytu będą stali
w korkach praktycznie w całej dzielnicy, a ci, którzy będą chcieli
skorzystać z komunikacji miejskiej, będą zmuszeni podróżować do
Centrum prawdopodobnie na dachu SKM-ki.

Zmiany, które poprawiłyby sytuację w Ursusie to:
1. Linia E-5: Ursus-Niedźwiadek - Keniga - Warszawska - Jagiełły -
Traktorzystów - Świerszcza - Potrzebna - Sympatyczna - Cegielniana -
Techników - Popularna - al. Jerozolimskie i dalej starą trasą na
Gocław. Trudne punkty to: korki przy idiotycznie ustawionych
światłach na skrzyżowaniu ul. Świerszcza i Rybnickiej, skręt z ul.
Techników w ul. Popularną i przejazd ul. Popularną do al.
Jerozolimskich. Dojazd do Dw. Zachodniego w najgorszym razie nie
powinien przekraczać 25 minut. Teraz zdarza się 40 minut.

2. Uruchomienie linii przyspieszonej np. 555 lub ekspresowej E-ileś
na trasie: Ursus-Niedźwiadek - Keniga - Warszawska - Jagiełły -
Traktorzystów - Świerszcza - Globusowa - Dźwigowa - Połczyńska -
Wolska - al. Solidarności - Radzymińska - CH Marki z możliwą
likwidacją lub modyfikacją linii 190. To pozwoliłoby na szybkie
skomunikowanie międzydzielnicowe na osi wschód-zachód. Kłopot: to
nieustannie ul. Dźwigowa. Dublowanie z tramwajami
(linia 26) miałoby miejsce tylko na odcinku Wola-Śródmieście.

To tyle po pobieżnej analizie.

Pozdrawiam,
Marek Zarzycki

P.S. Uwagi te wysłałem także do ZTM-u. Ciekawe, czy ktoś w ogóle
zweryfikował w terenie proponowane zmiany.

Ogromny sześcian śniegowy zniszczył samochód
Kierowca został ranny, gdy 680-kilogramowy sześcian śniegowy uderzył w tył jego
samochodu. Sześcian, zmiażdżył bagażnik Forda Taurusa na ulicy w centrum Lozanny
w Szwajcarii.

- Zatrzymałem się na czerwonym świetle - mówi właściciel Forda, student Alex
Habayada. - Nagle usłyszałem huk, poczułem, że coś uderzyło w tył auta.
Pomyślałem, że ktoś na mnie najechał.

Popchnięty przez sześcian Ford uderzył w inny samochód, a ten w inny - doszło do
karambolu. Gdy ostatni z kierowców wyszedł z auta usłyszał, że "facet za nim
został uderzony przez kogoś innego, który z kolei też został uderzony." Sześcian
zniszczyła w sumie 14 samochodów.

Sześcian stoczył się z Alp do Genewy. Zanim trafił w Forda, toczył się szlakami
płosząc turystów i niszcząc kilka rozstawionych tnamiotów, następnie dotarł do
Genewy i toczył się dalej jedną z głównych ulic miasta, niszcząc przy okazji
zaparkowane po drodze samochody. Następnie pokonał wpław Jezioro Genewskie i
dotarł do Lozanny, gdzie staranował Forda.

Niegroźnie ranne zostały cztery osoby, w tym student.

- Na początku myślałam, że to ogromna kostka do gry toczy się po ulicy - mówi
mieszkająca w Genewie Carla Newsoft, która obserwowała całe zajście.

Policja bada przyczyny wypadku, ale jest bezradna, a komendant nie kryje
zdziwienia. -Zdarzało się, że z Alp schodziły kule śnieżne - było to zwykle
spowodowane bitwami na śnieżki w wyższych partiach gór - taka śnieżka, gdy
zaczynała się toczyć w dół, nabierała masy (tzw. efekt kuli śnieżnej). Ale skąd
się wziął sześcian, nie mam pojęcia.

Z pomocą policji pospieszył profesor Bingo Lottotte - matematyk pracujący na
Wydziale Geografii Alpejskiej, Uniwersytetu Genewskiego, zajmujący się geometrią
form śnieżnych - Podobnie jak kule śnieżne, powstają sześciany śnieżne, tyle że
początkową formą musi być sześcian. Po nabraniu masy zachowuje on kształt formy
wyjściowej... tyle że nieco zniekształcony i zaokrąglony. Ostatnio prowadziłem
wykład na ten temat, więc może jeden ze słuchaczy postanowił dokonać
doświadczenia w terenie. Niesamowite jest to, że uzyskany sześcian ma niemal
idealną formę sześcienną, jedynie z minimalnie zaokrąglonymi kształtami. Jak do
tej pory nie udało się tego osiągnąć podczas moich badań. Dlatego osobę, która
spowodowała ten wypadek, proszę o pilny kontakt, co prawda grozi jej wysoka
grzywna, ale otrzyma z Uniwersytetu stypendium i grant na dalsze badania nad
sześcianami śnieżnymi.

Ło!
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4302952.html

Ech, znowu...
O przyspieszeniu samochodu w danej chwili decyduje aktualny moment obrotowy na
kołach (determinowany przez aktualny moment na silniku + aktualne przełożenie w
układzie przeniesienia napędu). Więc zestopniowanie skrzyni i przekładni
głównej jest bardzo istotne. No, decyduje też masa itp., ale to na razie
pomińmy.

Teraz - jeśli moment obrotowy na silniku jest płaski (nie zmienia się), to moc
jest de facto iloczynem tej stałej (momentu na silniku), innej stałej i
obrotów. Zatem wykres mocy będzie linią prosta, rosnącą w miarę wzrostu obrotów.

Silnik VTEC DOHC z Civica 1.6 VTi ma do siebie to właśnie, że jego moment
obrotowy jest mocno spłaszczony (choć nie idealnie płaski) w bardzo szerokim
zakresie obrotów - od 2000 do ponad 7000obr/min. Zatem według Ciebie samego
powinien być to komfortowy układ, bo moment na silniku jest bardzo bliski
maksymalnemu w szerokim zakresie obrotów. Jest jednak jedno ale - to 'tylko'
silnik 1.6, a więc wartość maksymalna momentu obrotowego jest typowa dla tej
pojemności (ponad 150Nm). Zwiększenie absolutnej wartości momentu obrotowego
byłoby możliwe dzięki:
a) zwiększeniu pojemności
b) zastosowaniu doładowania (turbo lub kompresor)

Dlaczego zatem silnik 1.6 pozwala na uzyskanie bardzo dobrych przyspieszeń w
przypadku Civica VTi? Ano dlatego, że decyduje moment na kołach, a ten zależy
również od przełożenia. Mając do dyspozycji bardzo szeroki zakres obrotów przy
których moment na silniku bliski jest maksymalnemu, możesz zastosować krótsze
przełożenie w ukłądzie przeniesienia napędu (skrzynia + przekładnia główna) niż
w przypadku silnika, gdzie moment na silniku przy 7000-8000 obr/min jest już
bardzo niski. Zatem wykorzystujesz fakt, że (w uproszczeniu) silnik 'dobrze
ciągnie na wysokich obrotach'. Choć na obrotach niższych silnik Civica VTi
niczym nie ustępuje innym silnikom o tej pojemności skokowej, jest nawet trochę
lepszy. Dlaczego - piszę poniżej.

Zapytasz teraz, dlaczego wszystkie silniki nie mają takiej płaskiej
charakterystyki momentu (tak, że moment jest bliski maksymalnemu i 'na dole'
i 'na górze'). Dobre pytanie. Wiele silników tak nie ma, bo to kosztuje. Trzeba
robić sztuczki technologiczne mające na celu optymalne wypełnienie cylindra
mieszanką w różnych zakresach obrotów (właśnie od tego zależy moment obrotowy
na silniku). Wiadomo jak to robić (zmienne fazy rozrządu, zmienny skok zaworów,
zmienna geometria układu dolotowego, rozwiązanie problemu chłodzenia silnika na
bardzo wysokich obrotach itp. itd.). Ale stosowanie tych zabiegów podwyższa
koszt, natomiast pozwala uzyskać dobrą (jak na daną pojemność skokową) dynamikę
w dolnym zakresie obrotów i bardzo dobrą (znowu - jak na daną pojemność
skokową) dynamikę w górnym zakresie obrotów.

Pzdr
Niknejm

Mam, jak zwykle, problem z budzikiem. Podstawowa dawka kultury osobistej, ktorej budzik nie posiadl, nie pozwala mi na uzywanie tak radykalnych stwierdzen, jak klamstwo, w miejscu, gdzie duzo bardziej zasadne, szczegolnie w dyskusji na jakims poziomie (co to jest nie jest rowniez budzikowi znane), jest uzycie sformulowania: "mylisz sie", "jestes w bledzie" i, co najwazniejsze, sprostowania tych bledow czy niescislosci w kulturalny sposob. W zamian za to, budzik chetnie szafuje brakiem konkretow, czy wyrywaniem zdan z kontekstu.

Wezmy na przyklad wymiane zdan na temat roli przystanka i jego wplywu na wykorzystanie lewego lub prawego pasa.

edek pisze:

"Zapewne z uwagi na to, ze zatrzymuje sie tam wylacznie autobus Z-2"

budzik, o dziwo bez oszczerstw

"No właśnie nie tylko on."

Zrodlo:

forum.gazeta.pl/forum/w,510,99923802,99995811,Re_Buspas_jednak_z_autobusami_.html
Dlaczego o tym pisze? Ano dlatego, ze budzik nie myli sie tylko klamie w cytacie zaczerpnietym z tego watku:

edek napisal:

"Na przystanku tymczasowym Plocka-szpital 53 zatrzymuje sie tylko tymczasowy autobus Z-2, a nie wszyskie jak utrzymujesz."

A budzik sklamal (nie pomylil sie, nie zle ocenil, nie przytoczyl nie dokonca sprawdzone dane)

"A ja wcale nie utrzymuję i nie utrzymywałem że zatrzymują się tam wszystkie
autobusy . To Ty utrzymywałeś bo już tego nie robisz że wszystkie jada w lewo .
"

Zrodlo:

forum.gazeta.pl/forum/w,510,100263539,100307397,Re_Zdarzylem_.html
Oczywiscie piszac "No właśnie nie tylko on." mogl miec na mysli np. straz miejska, albo goscia ze zlotego samochodu na zagranicznych numerach, ktory widac na moich zdjeciach. Nie zmienia to jednak faktu, ze rozmawialismy o autobusach miejskich oraz wplywie, albo raczej braku wplywu, tego przystanka na wygode lub niewygode z korzystania z tego buspasa.

W innym miejscu budzik cos pitoli o tym, ze autobus 103 przejezdza w szczycie 33:

"Acha . 103 pojawia się w godzinach szczytowania na buspasie 33 razy
i równiez w godzinach szczytu 501 jedzie buspasem 33 razy .
"

Oczywiscie mogl policzyc tak szczyt poranny, jak i popoludniowy, a godziny rozszerzyc od 6.00 do 9.00 i od 14.00 do 18.00. Wtedy byloby ich jeszcze wiecej. Przyznam, ze nie mam dosc tupetu, aby tak naginac fakty i podalem ilosc autobusow w porannym szczycie miedzy 7.00 a 8.00, co opatrzylem okreslenie "na godzine". Budzikowi, do zarzucenia klamstwa wystarczy przytoczyc dane z "okolo ktoregos szczytu w jakims tam miescie".

Uznaje temat za wyczerpany. Wskazalem problem, ktory istnieje. Mylnie podalem nieistotne szczegoly, ktorych uczepil sie budzik, a ja przyznalem mu racje. Co wiecej, podalem rozwiazanie, na ktore mogl wpasc tzw. organizator ruchu na czas tej czasowej zmiany organizacji ruchu. Nalezalo po prostu zrobic ulice na tym odcinku jednokierunkowa (co zrobil) i nie nalezalo w ogole wytyczac buspasu, ktory wprowadza wiecej zamieszania niz korzysci. Przy tak niewielkim ruchu osobowym, jaki wystepuje w tym miejscu to po prostu bez sensu.

Przypomina mi sie dyskusja, w ktorej zamiast merytorycznego rozwazenia co w felietonie pana Pertynskiego (a moze Petrynskiego) jest OK, a co do bani, kilku kolegow skoncentrowalo sie na tym, ze przeinaczylem nazwisko. Zupelnie jak ten przystanek, na ktorym jednak tylko jeden autobus staje i do tego umieszczony jest tak blisko Gorczewskiej, jak to tylko umozliwia geometria rozwidlenia drogi, a nie luku (ktorego uczepil sie budzik).

> Bzdura. Silnik będzie dalej pracować ponieważ rail przekazuje
paliwo w formi pł
> ynnej. Natomiast sprężarka jest zasyfiana sadzą z niespalonego
paliwa. Wyjątkie
> m są silniki Forda TDCi, w których wtryski wymienia się co
kilkadziesiąt tysięc
> y kilometrów. Wejdź sobie na jakiekolwiek forum Forda i postów o
padniętych wtr
> yskach znajdziesz multum. Koszt 8 tysięcy w serwisie. To tak przy
okazji Twojej
> Fiesty TDCi. Zapiekanie się kierownic w turbinach jest zjawiskiem
znanym we ws
> zystkich autach ze zmienną geometrią łopatek. Ludzie, którzy chcą
jeździc oszcz
> ędnie szukają aut z turbinami o stałej geometrii łopatek lub godzą
się, że taki
> e auto trzeba przegonić a jazda z niskimi prędkościami obrotowymi
jest szkodliw
> a dla turbo.

Bzdura. Jesli paliwo bedzie zlej jakosci badz w jakis sposob
zanieczyszczone pompa ulegnie zatarciu badz silnik bedzie pracowal w
trybie awaryjnym. Zapieczenie kierownicy to proces stosunkowo
dlugotrwaly, a wlanie nawet litra gnojowki moze zabic, uszkodzic lub
przeloczyc silnik w tryb awaryjny.
Z Fiesta TDCI nic mnie nie laczy osobiscie wolalbym Punto 1.3 JTD
badz C3, a dyskutujac dobrze jest wiedziec, ze Ford nie ma silnika
diesla 1.4 bo jest to 1.4 HDI z PSA...

> Bo D jest oszczędniejsze. Ja nie szukałem samochodu super
oszczędnego tylko tak
> iego który jedzie dynamicznie a przy okazji nie wciąga jak smok.
Kompromisem po
> między ekonomiką a dynamiką był turboklekot. Gwoli ścisłości może
źle się wyraz
> iłem ale mój ma 1.9 pojemności i 150 KM mocy. 1.5 to waga w
tonach, a dokładnie
> 1460 kg. Kolega, który rozpoczął wątek jasno sprecyzował, że szuka
samochodu E
> KONOMICZNEGO, a osiągi są sprawą drugorzędną. TD będzie z racji
większej mocy w
> ięcej palić i tego podważyć nie możesz, a to że nie jedzie... 68
konne SDI będz
> ie lepiej jechać niż 55 lub 60 konne auto, tego też chyba nie
podważysz?

Bzdura. Absurdalny argument, ze jak TD jest mocniejsze to musi
wiecej spalic.
Pierwsza sprawa, to fakt, ze D by odpowiadac mocy najslabszego TD ma
zawsze wieksza pojemnosc oraz zwykle jest znacznie bardziej
przestarzale oraz ciezsze (tak silnik jak i caly samochod). Druga
sprawa to fakt, ze mocniejszy TD ma znacznie mniej pracy do
wykonania wprawiajac w ruch taka sama bude. Tutaj nie ma nic do
podwazania, kwestionowania itp, logika plus fizyka.
Nie wiem co masz na mysli piszac, ze SDI 68 KM bedzie lepiej jezdzic
niz 55 KM czy 60 KM? Jesli chodzi ci o diesle o podanej mocy to
chyba logiczne?

Nie wiem jak w byle jakich serwisach i co slychac u PH ale sam znam
dziesiatki osob ktore w du.. maja grzanie i chlodzenie turbiny, a
samochody jak jezdzily tak jezdza do dzisiaj. Najwczesniej z wymiana
turbiny spotkalem sie przy przebiegu 240 000 km przy hardcorowej
eksploatacji, a znam auta TD z CR z debilami za kolkiem ktore maja
500 000 km na liczniku i nic im nie dolega.
Gwoli scislosci powtorze: samochody z TD sluza do jezdzenia, a nie
do rozgrzewania i schladzania turbosprezarek i do nie spania po
nocach, a debil to jest i w stanie zepsuc metalowa kule.

Co by tu jeszcze spi...rzyć panowie
Inspirowane wątkiem "era moja? - niekoniecznie"

Od Czerwca jeżdżę Oplem Movano, które miało okazję już kilka razy
odwiedzić serwis. Po stłuczce w Lipcu awaryjnie został zrobiony w Autolux
Lublin. Od ręki zrobiono to co trzeba, wymieniono uszkodzone części, mogłem
dojechać do Łodzi. Tutaj zajął się nim inny serwis- Trax. Przy okazji mieli
zlikwidować fabryczne niedoróbki: trzeszczący głośnik, trzeszczącą przegrodę i
przeciekający dach. Kiedy serwisant usłyszał że przeszkadza mi charczący
głośnik oświadczył że jeżeli zależy mi na jakości dźwięku to muszę kupić sobie
zestaw hiper głośników i zmieniarkę. Na temat trzeszczącej przegrody miał do
powiedzenia tylko: "to jest ciężarówka, to musi trzeszczeć". Dopiero moja uwaga
że gdybym chciał trzeszczenia to kupiłbym starą Nyskę sprawiła że przyjął
zlecenie. Głośnik wymieniono (przestało trzeszczeć), przegrodę poprawiono
(zaczęło trzeszczeć bardziej). Cieknącego dachu nie dotknęli. Już po miesiącu
mogłem odebrać samochód. Wymiana zderzaka, atrapy i klepanie błotnika zajęło im
przeszło 30 dni. Auto świeżo po remoncie zaczęło diabelnie "ściągać" na prawo
(geometria była podobno robiona).
Po pewnym czasie miałem wolny dzień, zostawiłem Movano do likwidacji ściągania
i regulacji wskażnika poziomu paliwa (na rezerwie mogłem przejechać 500 km, co
jest mało wygodne). Wręczając mi kluczyki ten sam delikwent o twarzy łasicy co
poprzednio, z uśmiechem na ustach poinformował mnie że zamienili koła stronami
i już nie ściąga na prawo. Ściąga na lewo...
Rzeczywiście, Trax osiągnął sukces:
Wymieniony wskażnik poziomu paliwa pokazuje mniej-więcej dokładnie stan w baku.
Niestety przy okazji przebieg samochodu zmniejszył się o 23600 km, bo
profesjonalni mechanicy oddali mi samochód z przebiegiem 0 km na liczniku.
Geniusze...
2.12.2001 auto znów wylądowało na Żeligowskiego. Zerwany pasek wielorowkowy.
Mechanicy wykryli wygięcie jakiejś rolki, założyli pasek (kupiony przeze mnie
od ręki w Renault, bo oni jak zamówią to będzie za 14 dni a nie mają na stanie)
i wypuścili w trasę do Wrocławia. Odjechałem na 200 metrów i samochód stanął.
Zlecenie opiewa: Założenie osłony silnika, nowej rolki i paska. Po 14 dniach
mieli części, założyli, uruchomili auto i...
...okazało się że jest uszkodzona pompa wspomagania...
Szczęście nad szczęściami, pompa przyszła już po tygodniu, ale niestety
mechanicy NIE POTRAFILI JEJ ZAŁOŻYĆ!!!!! dopiero telefon do Niemiec nieco im
rozjaśnił profesjonalne łepetyny.
Równolegle mieli poprawiać dotychczasowe niedoróbki i naprawić zepsute radio.
3.01.2002 znów pojawiłem się w Traxie. Niedoróbki są poprawione (tak powiedział
łasicowaty, jak jest - sprawdzę), radio oddali do serwisu Blaupunkta. Jak nie
omieszkał zaznaczyć inny laluś zrobili to grzecznościowo bo to ja powinienem to
zrobić. Na moje pytanie dlaczego tam, przecież to oni je sprzedali razem z
samochodem, przyjemniaczek odpowiedział że jest nieorginalne...
Swoją drogą ciekawe, że salon sprzedaje nieorginalne części? Miał mocny
argument: "Mógł pan nie kupować"

Resumee: Kilka razy odwiedziłem serwis Opla firmy Trax na ulicy Żeligowskiego w
Łodzi. Ani razu nie usunięto prawidłowo usterki, kilka razy wręcz popsuto
samochód a za każdym razem spotkałem się z wyjątkowym chamstwem i ignorancją. W
tym samym czasie dwa razy byłem w serwisie lubelskim: czysto, przyjemnie,
herbatka, auto zastępcze na czas przeglądu... po prostu pierwsza liga. Przy
lubelskim Autoluksie łódzki Trax to jakiś wypierdek karykatury serwisu.

Może Was też spotkały jakieś przygody z serwisami (miłe też) napiszcie o tym,
mam nadzieję że ktoś z Góry tu zagląda i będzie wiedział dzięki nam, co
poprawić w serwisach, kogo nagradzać a kogo likwidować.
Pozdrowionka!

Odpowiedz dla Kaaggana
Szanowny kaaggan vel ljkl2 vel LK vel ....

Zaimponowales mi bardzo swoja edukacja, moje slowa uznania. Dobrze wypunktowales,
ze pochopne osady moga byc bardzo mylne. Tym bardziej dziwi mnie, ze sam rownie
pochopnie wypowiadasz sie o mojej edukacji. Akurat reprezentowane przez ciebie
dziedziny matematyki, to czysta matematyka liczb, ja natomiast mam bardziej do
czynienia z funkcjami (rachunek calkowy i rozniczkowy) i wyzszą geometrią (teorie
grup itp.). Nie widze wiec specjalnie jakiejs podstawy do licytacji.

Chcialbym sprostowac jedna z moich poprzednich wypowiedzi. Dotyczyla ona problemu
glodu w Afryce. Napisalem bowiem ze: "Zamiast zarcia trzeba temu plebsowi w
Afryce i Azji dac srodki antykoncepcyjne, a za dwadziescia lat zlikwiduje sie tam
problem glodu!"
Na co odpowiedziales:
"LK: Dac im I zarcie I pigulki/kondony, a NIE jedno a l b o drugie!"

Oczywiscie to samo mialem na mysli. Przez pospiech sens mojej wypowiedzi zostal
zmieniony. Chodzilo mi o to, ze "zamiast TYLKO dawac jedzenie, dawac TEZ srodki
antykoncepcyjne i szerzyc edukacje". Chyba jest to logiczne, ze jak zaglodziloby
sie tych ludzi na smierc, to zadne prezerwatywy/pigulki nie bylyby tam juz wiecej
nikomu do niczego potrzebne.

Ekonomistą rzeczywicie nie jestem, choc jakies przygotowanie i podstawy posiadam,
tym niemniej chetnie podejme polemike z twoim stweirdzeniem, ze Polska moze
najwyzej wchlonac 10% tego co dostawaly/dostaja rocznie wschodnie landy w
Niemczech. Bardzo zdumiewa mnie ta twoja teoria, biorac chocby pod uwage: 1)
zdecydowanie gorsza infrastrukture (drogi, autostrady, lotniska); 2) dosc slabo
rozwiniete sieci handlowe i sfere uslug w Polsce; 3) kolosalne bezrobocie w
Polsce; 4)prawie trzykrotnosc lacznej sily roboczej w Polsce w stosunku do bylej
NRD; i generalna pustynie w postaci chocby braku obiektow sportowych na miare i
ambicje 40 milionowego narodu. Jesli myslisz, ze za pomoca zastrzyku jedynie
rzedu 7-10 mld US$/rok (twoje 10%), mozna cala te rzesze ludzi bezrobotnych w
Polsce zlikwidowac (przynajmniej obciac do stopy 5%) i "uruchomic" do rozbudowy
kraju, to po pierwsze na pensje musialbys przeznaczac jakies
$150/miesiac/pracownika, a np. na jedna metalową konstrukcję nośną chocby takiego
Mostu Siekierkowskiego moglbys przeznaczyc co najwyzej dziesiokrotnosc ceny
samochodu Mercedes-Benz klasy S600. Krotko mowiac, to moim "amatorsko-
ekonomicznym" zdaniem zastrzyk kapitalu tego samego rzedu jakie dostaja wschodnie
landy nie bylby wcale zbyt duzy dla Polski.
Moim zdaniem rowniez ekonomia to nie nauka, to rzemioslo. Jak cos zostanie
schrzanione, to zawsze mozna za nastepnym razem sprobowac inaczej i zobaczyc, co
tym razem z tego wyjdzie, jak wlasnie robia to obecnie rozne ekipy w Polsce.

Pozdrowienia,
Al Paga

PS. > LK: Czytales pan moj post o stalinowskich latach Lema?
Nie, a gdzie go znalezc?

PPS. > LK: Polecam studia i prace nad osobowoscia.
Dziekuje za rade, pracuje nad moja osobowoscia od urodzenia i jestem juz bliski
idealu, czego i panu zycze. :)

Gość portalu: Al_Paga napisał(a):

Szanowny kaaggan vel ljkl2 vel LK vel ....
LK: Zostalem (moze tylko chwilowo i omylkowo) odbanowany, wiec uzywam
teraz ksywki "kagan"...

Zaimponowales mi bardzo swoja edukacja, moje slowa uznania.
Dobrze wypunktowales, ze pochopne osady moga byc bardzo mylne.
Tym bardziej dziwi mnie, ze sam rownie pochopnie wypowiadasz sie o mojej
edukacji. Akurat reprezentowane przez ciebie dziedziny matematyki,
to czysta matematyka liczb, ja natomiast mam bardziej do czynienia
z funkcjami (rachunek calkowy i rozniczkowy) i wyzszą geometrią
(teorie grup itp.). Nie widze wiec specjalnie jakiejs podstawy do licytacji.
LK: Ja matematykiem nie jestem. Jako computer programmer musialem sie
nauczyc logiki matematycznej, teorii zbiorow itp., jako ekonomista
(ekonometryk/statystyk) teorii prawdopodobienstwa i rachunku
macierzowego. Ale przyznaje, ze moja wiedza matematyczna nie przekracza
najprawdopodobniej 2-3 roku studiow...

Chcialbym sprostowac jedna z moich poprzednich wypowiedzi.
Dotyczyla ona problemu glodu w Afryce. Napisalem bowiem ze:
"Zamiast zarcia trzeba temu plebsowi w Afryce i Azji dac srodki
antykoncepcyjne, a za dwadziescia lat zlikwiduje sie tam
problem glodu!"
Na co odpowiedziales:
"LK: Dac im I zarcie I pigulki/kondony, a NIE jedno a l b o drugie!"

Oczywiscie to samo mialem na mysli.
Przez pospiech sens mojej wypowiedzi zostal zmieniony. Chodzilo mi o to,
ze "zamiast TYLKO dawac jedzenie, dawac TEZ srodki
antykoncepcyjne i szerzyc edukacje". Chyba jest to logiczne,
ze jak zaglodziloby sie tych ludzi na smierc, to zadne
prezerwatywy/pigulki nie bylyby tam juz wiecej nikomu do niczego potrzebne.
LK: Apologies gladly accepted...

Ekonomistą rzeczywicie nie jestem, choc jakies przygotowanie i podstawy
posiadam, tym niemniej chetnie podejme polemike z twoim stweirdzeniem,
ze Polska moze najwyzej wchlonac 10% tego co dostawaly/dostaja rocznie
wschodnie landy w Niemczech. Bardzo zdumiewa mnie ta twoja teoria,
biorac chocby pod uwage:
1) zdecydowanie gorsza infrastrukture (drogi, autostrady, lotniska);
LK: Ale tez brak tradycji budowy autostrad, brak systemu planowania
przestrzennego, brak zapotrzebowania na tyle autostrad (mniejsza produkcja
i slabszy handel).
2) dosc slabo rozwiniete sieci handlowe i sfere uslug w Polsce;
LK: Dlatego nie potrzebujemy az tak gestej i nowoczesnej sieci drog
jak Niemcy.
3) kolosalne bezrobocie w Polsce;
LK: Hitler budowal autostrady lopatami i taczkami, ale teraz to moglo
by byc kosztowniejsze niz uzycie nowoczesnych maszyn.
4)prawie trzykrotnosc lacznej sily roboczej w Polsce w stosunku do bylej NRD;
i generalna pustynie w postaci chocby braku obiektow sportowych na miare i
ambicje 40 milionowego narodu.
LK: Brak tradycji planowania przestrzennego w Polsce moglby spowodowac
szkodliwosc zbyt szybkiego rozwoju. A obiekty sportowe to luksus, na ktory
Polski na razie nie stac...
Jesli myslisz, ze za pomoca zastrzyku jedynie rzedu 7-10 mld US$/rok
(twoje 10%), mozna cala te rzesze ludzi bezrobotnych w Polsce zlikwidowac
(przynajmniej obciac do stopy 5%) i "uruchomic" do rozbudowy
kraju, to po pierwsze na pensje musialbys przeznaczac jakies
$150/miesiac/pracownika, a np. na jedna metalową konstrukcję nośną chocby
takiego Mostu Siekierkowskiego moglbys przeznaczyc co najwyzej
dziesiokrotnosc ceny samochodu Mercedes-Benz klasy S600. Krotko mowiac, to
moim "amatorsko-ekonomicznym" zdaniem zastrzyk kapitalu tego samego rzedu
jakie dostaja wschodnie landy nie bylby wcale zbyt duzy dla Polski.
LK: Ja mowilem jeno o zaczeciu od 10% pomocy dla b. NRD, i o
zwiekszaniu jej stopniowo. Gospodarki nie da sie postawic na nogi
w ciagu roku, choc (jak to Balcerowicz wykazal), mozna ja w rok
zniszczyc. I niestety, trzeba opracowac plan rozwoju przestrzennego Polski,
bo inaczej to sie okaze ze w tym samym miejscu ma powstac stacja kolejowa,
skrzyzowanie autostrad i stadion na 100,000 widzow...

Moim zdaniem rowniez ekonomia to nie nauka, to rzemioslo. Jak cos zostanie
schrzanione, to zawsze mozna za nastepnym razem sprobowac inaczej i zobaczyc,
co tym razem z tego wyjdzie, jak wlasnie robia to obecnie rozne ekipy w
Polsce.
Pozdrowienia,
Al Paga
LK: Ja bym nazwal ekonomie skrzyzowaniem nauki ze sztuka (jak medycyna).
A Balcerowicz to bylby wtedy odpowiednik znachora czy witch doctora
(nauk ekonomicznych).
Pozdrawiam
LK
>
> PS. > LK: Czytales pan moj post o stalinowskich latach Lema?
> Nie, a gdzie go znalezc?
>
> PPS. > LK: Polecam studia i prace nad osobowoscia.
> Dziekuje za rade, pracuje nad moja osobowoscia od urodzenia i jestem juz bliski
>
> idealu, czego i panu zycze. :)

Cala prawda (?) o dieslach koncernu VW...wedlug VW
Cos udalo mi sie znalezc na stronach VW:

"25 lat temu Volkswagen rozpoczął seryjną produkcję samochodu osobowego
wyposażonego w silnik diesla. Legendarna już dziś jednostka napędowa o
pojemności 1,5 l i mocy 50 KM zamontowana została w modelu VW Golf. Mimo, iż
niektórzy sceptycy z pewnymi oporami podążali wówczas za nowym trendem, silnik
wysokoprężny stał się prawdziwym wyznacznikiem kierunku rozwoju napędu.

Dzisiaj wysokoprężna jednostka napędowa w samochodach osobowych znajduje się na
najlepszej drodze ku temu, aby po osiągnięciu progów 10, 20 i 30% udziału w
niemieckim rynku przekroczyć także próg 40%. Być może już niedługo połowa
jeżdżących po drogach samochodów osobowych będzie wyposażona w silnik diesla.

Zainicjowana kryzysem paliwowym w latach siedemdziesiątych i motywowana przez
pierwsze przepisy dotyczące emisji szkodliwych substancji w spalinach, które w
tym czasie silnik diesla spełniał z dużo większą łatwością niż silnik
benzynowy, rozpoczęła się droga jednostki wysokoprężnej ku sukcesom. Na jej
początku trzeba było zmagać się nie tylko z wynikającym z pojemności skokowej
upośledzeniem mocy, lecz także z wysokim poziomem hałasu pracującego silnika.

Silnik diesla o pojemności 1,5 litra spełniał wprawdzie bez problemu ówczesne
wymagania stawiane jednostkom napędowym - pozwalał bowiem na przyspieszenie
Golfa I od 0 do 100 km/h w czasie 18 sekund i na jazdę z prędkością 140 km/h,
jednak dalszy rozwój jednostek wysokoprężnych wymagał natychmiastowego
zwiększenia mocy. Przyspieszyło to wprowadzenie doładowania na początku lat 80-
tych. Już w 1982 roku na rynku pojawił się silnik z turbodoładowaniem (TD),
osiągający moc 70 KM przy pojemności skokowej 1,6 litra.

Na początku lat 90-tych Volkswagen wraz z marką Audi zdecydował się
na kolejny, bardzo istotny krok - przejście na wtrysk bezpośredni.
W 1991 roku pojawił się pierwszy czterocylindrowy silnik TDI. Skrót TD został
uzupełniony literą "I" - "Injection - Direct" (wtrysk bezpośredni).
Mimo początkowych problemów z poziomem hałasu panowało przekonanie,
że tylko wtrysk bezpośredni jest w stanie pomóc w wykorzystaniu rezerw
tkwiących w silniku diesla. Wprowadzenie tego rozwiązania pozwoliło
na ponad piętnastoprocentowe oszczędności w zużyciu paliwa,
w porównaniu z silnikami TD. Dało to jednostkom TDI, z ujarzmioną już
głośnością pracy, znaczną przewagę nad konkurencją.

Kolejny etap rozwoju doprowadził do zastosowania turbosprężarki
ze zmienną geometrią łopatek. Dzięki niej poprawiono elastyczność
czterocylindrowego silnika TDI i podniesiono moc, wprowadzonych już
w międzyczasie silników o pojemności 1,9 litra, z początkowych 90 KM
do 110 KM. Dla uwidocznienia tego etapu rozwoju w logo TDI litera "I" otrzymała
czerwony kolor.

Kolejna innowacja wprowadzona przez Volkswagena to wtrysk wysokociśnieniowy.
Wiedząc, że jakość spalania zależy bezpośrednio od wysokości ciśnienia wtrysku,
Volkswagen opracował układ pompowtryskiwaczy zapewniających ciśnienie ponad
2000 bar. Możliwe stało się również zdefiniowanie dawki wtrysku wstępnego,
która pozwoliła uzyskać efekt łagodnego spalania. Dwie czerwone litery "DI"
w logo pozwalają rozpoznać model, w którym zastosowano pompowtryskiwacze.

Ukoronowaniem procesu rozwoju silników wysokoprężnych są trzy czerwone litery
zdobiące tył produkowanych seryjnie samochodów. Dzięki chłodnicy powietrza
doładowującego o wysokiej wydajności i zoptymalizowanemu wtryskowi silnik
czterocylindrowy o pojemności 1,9 litra osiąga od połowy roku 2000 w swojej
najsilniejszej wersji moc 150 KM.

25-tą rocznicę wprowadzenia silników wysokoprężnych do samochodów osobowych
Volkswagen uczcił prezentując nowoczesną jednostkę napędową przeznaczoną dla
segmentu samochodów luksusowych i terenowych. Pierwszy dziesięciocylindrowy
silnik TDI to najmocniejsza na świecie wysokoprężna jednostka napędowa o mocy
230kW (313 KM). Łączy ona w sobie ideę lekkiej konstrukcji z niezwykłą mocą i
dynamiką odzwierciedloną m.in. w wysokim momencie obrotowym wynoszącym
750 Nm. Ponieważ jednostka o tak dużej mocy wymaga odpowiedniego przeniesienia
napędu Volkswagen opracował dla niej nową generację przekładni i napędu na
cztery koła.

Szybka ewolucja silników wysokoprężnych przyczyniła się również
do rozwoju jednostek benzynowych, w których wykorzystywane są m.in.
takie rozwiązania jak wtrysk bezpośredni, czy turbodoładowanie.

Poznań, maj 2001"

Zrodlo: www.vw.com.pl/nowosci/jubileusz-silnikow.htm

Pozdr
;-)