Salut blendynka,
dobrze wystartowalysmy z ta
zmiana nazwy miast i innych
geograficznych.Ktos to straszliwie
zaniedbal, teraz zrozumialam jaka
wielka luka.O harcerzach to malo wiem- zapamietalam
taki stary dowcip:mloda dziewczyna jedzie samochodem
lesna droga. W pewnym momencie cos sie dzieje z silnikiem
i samochod nie chce jechac dalej; dziewczyna dlubie ,mija kilka godzin,
samochod wciaz stoi. W pewnym momencie nadchodza harcerze , do
ktorych zrozpaczona zwraca sie o pomoc. Jasiu z Michalkiem
podlubali w silniku , ktory bezblednie zapalil. Uradowana
dziewczyna zwraca sie do harcerzy, ze chcaialby sie jakos
odwdzieczyc i oswiadcza ze jest gotowa nawet zdjac majtki.
Harcerze podziekowali i poszli swoja droga. W czasie marszruty
Jasiu mowi do Michalka" dobrze ze jej podziekowales za zdjecie majtek,
bo i tak za duze dla nas".Poniewaz w kazdym porzekadle, w kazdym
dowcipie zawarta jest jakas madrosc, z przytoczonej historyjki
wynika, ze harcerstwo pozbawione jest erotyki. Harcerzy nie dopuscimy
do wielkiej podrozniczej akcji nadawania nowych erotycznie
konotujacych nazw na swiecie calym.Calym podkreslam. Nie zostawimy
bialych plam na mapach. Swiat objawi sie w nowym erotycznie brzmiacym
nazewnictwie. Cannes zostalo juz przechrzszczone na miasto Bankowo
Zapewnionego Udanego Sexu.
Niech zyje nowy swiat!Podroznicy calego swiata laczcie sie
w Erotonames International Action. EIA rusza cala para, EIA zmieni swiat.
Z tym nowym entuzjazmem
i wiara w przyszlosc
Cie pozdrawiam
E

· 

Nie, nie chodzi o język. Uczę geografii. Już normalnie tracę cierpliwość i
nadzieję, że tu w ogóle można pracowac. Program jest tak ułożony, że skupiam
się na najbardziej podstawowych aspektach, tylko to co w życiu się moze
przydać, przecież nie kaze im zakuwać na pamięc budowy atmosfery, historii
geologicznej Ziemi itp. Ale ich nic ale to nic nie interesuje, mapa to zupełna
abstrakcja, ksiązki, zdjęcia jakie im znoszę z domu nieciekawe...
A w dodatku nawet na forum widzę, że temat mało popularny...
Chyba za chwilę i mi przestanie zależeć.

millefiori:
> Stefanie, miedzioryt na zdjeciu widze, nie rysunek odreczny

Aha. A po co oni to ryli? Znaczy przewidywali rozpowszechnianie w dużej
liczbie egzemplarzy?

millefiori:
> i jest on XVIII wieczny, 1 polowa, czyli w kilkadziesiat lat po imprezie, po
> cechach stylistycznych rysunku i kroju pisma wnoszac.

Millefiori, przepraszam, że cedzę informacje po kawałeczku, ale po pierwsze nie
mam specjalnego doświadczenia w tym, co dla historyków jest istotne; a po wtóre
początkowo chodziło mi tylko o tekst niemiecki. Ale tam jest (poza moją
fotografią) współczesny nadruk określający źródło:

> 46. NR EHC. BESCHREIBUNG DER BATAILLE, WIE SIE VOR WARSCHAU DEN DRITTEN TAG
> ALS DEN 30/20 JULII ANNO 1656 GESTANDEN.
> [z:] Theatrum Europaeum... Durch... M.Merians seel Erben. Frankfurt am Mayn 1685.
> Format oryginału: 37,3 x 30,3 cm
> Reprod. egzemplarza z Biblioteki Instytutu Geografii i Przestrzennego
> Zagospodarowania PAN w Warszawie
> (Reproduction of the copy from the Library of Institut of Geography and
> Spatial Organization of the Polish Academy of Csiences in Warsaw)

(pisownia ,,Institut'' jak w nadruku). A więc w 1685 już był.

millefiori:
> Las na dole po lewej to obecna Saska Kepa

...oddzielona od obserwatora dopływem albo ramieniem Wisły. Czy Saska Kępa była
wtedy wyspą? Wg mojej mapy (z 1987) tam jest obniżenie pełne wody, które mogło
kiedyś być korytem rzeki

tymon2 napisał:

> > > Nie jeszcze nie :)
> > Nooo, tu akurat to nie chce mi się wierzyc...;)
> Cały czas za malo informacji :)
Alez przecież udzielam ich z prawa i z lewa;) Ja np. mam już jakieś zdanie o Tobie:)))

> > > Pod Trzebiatowem i w Skwierzynie (ciekawe, czy zlokalizujesz te
> > > miejscowości) :)
> > Wiara we mnie, aż poraża....;)>
> Nie rozumiem :)
Znam trochę geografie Polski i potrafie korzystać z map...:) Rozumiem, gdybyś zapytał mnie o geografię USA - tam znam najwazniejsze miejsca i miasta - reszty się dopiero uczę...;)
> > >
> > > A ile lat Ty mieszkasz w Krakowie :)
> > Jako szpieg, powninieneś wiedzieć;))))
> Ale nie wiem ;)
Strzelaj - po zdjęciu jakąś opinię już masz;)

> Nie ale bardzo chcę tam pojechać, słyszałem, że z północy Polski są
> organizowane wycieczki
Eeee, lepiej chyba samemu... Wilno to bardzo przyjazne miasto, żaden problem sie po nim poruszać, tym bardziej, że większość ciekwaych rzeczy jest blisko siebie. A będąc tam warto zahaczyć o Troki, Kowno... Pieknie jest, polecam. Byłam tam dziesiątki razy i ciągle mam ochotę jechać jeszcze raz:))

· 

krystian71 napisała:

> czesc Rachelko,link ci nie wyszedl i mi od pare dni tez sie tak robi,ze na czer
> wono nie wychodzi,nie wiesz na czym to polega?
> A ad rem polskie dzieci z glebokiej wsi to akurat temat marchewka znaja z autop
> sji a nie supermarketu w puszkach
> Ale i tak polska szkola jest poza wszelka konkurencja.Uczen z piatej klasy musi
> rozpoznac Portugalie na mapie i dorzecze amazonki tyz,nie to co sie tu wtracal
> skiemu przydazylo,gdy zapewne israelskie meteo pomylilo podpisy pod zdjeciami i
> on szedl w zaparte,ze to zatoka gwinejska :)))

oj dobrze mowisz krystian. sama wiem to z doswiadczenia,ze z ta geografia to
hamerykanie na bakier zupelnie:) co do mnie to ja juz tez sie
zatracam,szczegonie na te afrykanska,gdzie co chwile jakies inne panstwo
powstaje. najlepiej to jezdzic i pamietac,jak przezyjesz. ja mialam szczescie:)

<i udać się do nieodległej od Katowic Polski>

<Przyjrzyjmy się zatem Szopienicom, graniczącym z Polska,>

<A oto i sama rzeka graniczna> a na zdjęciu tabliczka z napisem „Brynica”.

Ten wybór sformułowań wyjętych z ładnie skądinąd opracowanego reportażu, panie
arnold7, a nie zmieniają one treści wypowiedzi, świadczy o błędnie rozumianym
przez pana słowie granica, chociaż, przyznaje, poświęcił pan trochę czasu na
przeglądnięcie słownika języka polskiego i znalazł pan słowo ”pogranicze”.
Szczególnie zabawna jest fraza o Szopienicach graniczących z Polską. Znałem
zawsze pana jako znawcę map, ale w tym wypadku bardzo się pan ośmieszył.
Przypuszczam więc, że i ta znajomość map jest tylko werbalna, a faktycznie to
szkoda gadać. Nie chcę nic panu sugerować, pana wiedza, czy niewiedza, jest
pana sprawą osobistą. Pragnę tylko ostrzec młodzież kończącą podstawówki, żeby
nie korzystali z lekcji udzielanej przez pana arnolda7 w zakresie geografii,
gdyż droga do gimnazjum zostanie im zamknięta.

Pozdrowienia dla młodzieży uczącej się !

Wiesz co? Moja siostra studiuje geografię;-)))
Twoje geograficzne przeżycia z psami brzmią tak znajomo;-) A spotkań bliskiego
stopnia z autochtonami nie zazdroszczę;-P

Masz rację, nie ma to jak terenówki - kiedyś glany na nich zostawiłam;-P

I jak to zbieraliście ceramikę, na polu z trawą?
> naokglądałam się w tv,że archeologowie mają odkopane na kilka metrów
> znalezisko podzielone sznurkiem na działki i każdy pędzelek w dłoń i
> wysupływać piasek z eksponatów. To pewnie tylko laickie widzenie ;)

Nie takie laickie;-)
Wykop podzielony na działki jak najbardziej jest, ale na wykopaliskach. I
rzeczywiście często siedzi się w głębokich dołach;-) Tylko często nie z
pędzelkiem a ze szpadlem (ale to raczej w Polsce, bo za granicą od tego są
robole - wszystko zależy od tego ile jest pieniędzy)
To co ja opisałam to są powierzchniówki (Archeologiczne Zdjęcie Polski). W
ramach powierzchniówek wysyła sie studentów na kilka dni w teren; chodzą
biedactwa po polach z mapą w ręku i zbierają ceramikę nanosząc stanowiska z nia
na mapę. Po trawie sie nie chodzi, a raczej po świeżo zaoranych polach
(powierzchniówki odbywaja sie wczesna wiosną i jesienią).

"Atrament"
Nikt opisać nie potrafi,
Jaki w szkole powstał zamęt,
Gdy na lekcji geografii
Nagle rozlał się atrament.

Porozlewał się po mapie,
Co leżała na katedrze,
Tutaj cieknie, tam znów kapie,
Wnet do różnych miast się wedrze.

W Kocku, Płocku, Radzyminie
Czarne kleksy się rozprysły
I atrament dalej płynie,
I już wlewa się do Wisły.

Pewien strażak dla ochłody
Miał się kąpać w tym momencie,
Zdjął ubranie, wszedł do wody,
Lecz się znalazł w atramencie.

Strażakowi zrzedła mina:
"Cóż to znowu za pomysły!"
I czarniejszy od Murzyna
Wyszedł strażak z nurtów Wisły.

Długo martwił się i smucił:
"W straży tak się nie pokażę..."
Więc do straży nie powrócił,
Tylko został kominiarzem.

A ja lubię tylko wakacje!!!
No i co z tego że jestem na gg, jak geografię odrabiam (powierzchnia Azji,
rozciągłość i takie tam, a jeszcze jakiś przylądek którego nie ma na mapie ani
w internecie i skąd ja mam wiedzieć jakie on ma położenie geogr.), no oszaleję
za chwilę, niech już będą te wakacje!!!! A jeszcze referat o Broniewskim trzeba
napisać jak już ten komputer jest, bo nie wiadomo kiedy znowu będzie! O ludzie,
ja już nie mam siły!
Żegnam Was znów na jakiś czas, może nie bardzo długi, papatki Wam ślę i proszę,
pamiętajcie o mnie, zdjęcia wszelakie też bardzo proszę, obejrzę sobie później!

pomysł na życie?
Witam, interesuje mnie fizyka ( w tym głównie astronomia i rzeczy związane z
energetyką), informatyka oraz geografia (zwłaszcza wszystko co jest związane z
mapami) i zastanawiam sie jakie studia wybrać, polecicie coś? :)

Z mapami jest problem bo kartografów już nikt nie potrzebuje. Myślałem o
kosmonautyce, tak aby potem wkręcić się gdzieś do pracy przy zdjęciach i
mapach satelitarnych ale wydaje mi sie że to praca dla wybranych. Może
geodezja? A jeśli czysta fizyka to co dalej? Bo nie chcę robić kariery
szkolnego belfra...

A może geofizyka/geologia? Tylko że wydaje mi sie że w tych dziedzinach już
większość słów powiedziano więc może lepiej astrofizyka...

Najchętniej pracowałbym rozwijając energetykę odnawialną, pracując przy
satelitach lub opracowując mapy (niekoniecznie ziemskie) ale chciałbym mieć
przy tym wszystkim styczność z fizyką lub/i astronomią

Proszę o jakieś sugestie bo jestem w kropce.

nauki ścisłe/geogrficzne
Witam, interesuje mnie fizyka ( w tym głównie astronomia i rzeczy związane z
energetyką), informatyka oraz geografia (zwłaszcza wszystko co jest związane z
mapami) i zastanawiam sie jakie studia wybrać, polecicie coś? :)

Z mapami jest problem bo kartografów już nikt nie potrzebuje. Myślałem o
kosmonautyce, tak aby potem wkręcić się gdzieś do pracy przy zdjęciach i
mapach satelitarnych ale wydaje mi sie że to praca dla wybranych. Może
geodezja? A jeśli czysta fizyka to co dalej? Bo nie chcę robić kariery
szkolnego belfra...

A może geofizyka/geologia? Tylko że wydaje mi sie że w tych dziedzinach już
większość słów powiedziano więc może lepiej astrofizyka...

Najchętniej pracowałbym rozwijając energetykę odnawialną, pracując przy
satelitach lub opracowując mapy (niekoniecznie ziemskie) ale chciałbym mieć
przy tym wszystkim styczność z fizyką lub/i astronomią

Proszę o jakieś sugestie bo jestem w kropce.

Powstała najdokładniejsza mapa świata [zdjęcia]
Fajnie by było aby niekompetentny dziennikarz, który pisał tekst o
najdokładniejszej mapie świata, sam odrobił lekcje z geografii i
przekonał się czy w Death Valley w Kaliforni można znaleźć ośnieżone
szczyty u stóp których leżą potężne jęzory lodowców??? Zdjęcie
przedstawia himalajskie lodowce w Bhutanie - państwie w południowej
Azji.

Czy macie mapę?
Matyska nie znajduje się w Beskidzie Żywieckim tylko w Beskidzie Śląskim.
Dziennikarz mógłby to sprawdzić zanim stworzy tekst. Do tego służą mapy
(trzeba było nie wagarować tylko uczyć się geografii;)

Zdjęcie które dodano do artykułu jest baaardzo stare (pod krzyżem stoi od
dawna wielka figura, na ilustracji jej nie ma). Poza tym przedstawia krzyż
zamiast kolejnej stacji drogi krzyżowej (to ona jest tematem tego tekstu). Ale
cóż... Żeby artykuł był dobrze napisany, trzeba by wysłać kogoś w teren.
Lepiej pisać byle co bez wychodzenia z redakcji.

...

Kolejna beskidzka góra z krzyżem. Bez sensu oświetlony krzyż na Grojcu, krzyż
na Matysce, krzyż na Bendoszce, droga światła na Lipowską, gęsta sieć szlaków
papieskich... i podobno ten kanarkowy pociąg papieski ma z Krakowa jechać
przez Żywiec do Żiliny.

Religia chrześcijańska wymaga od nas właściwego życia, miłości bliźniego,
szacunku, a nie stawiania krzyży na wszystkich szczytach.

Zamiast tracić kasę na krzyże, może warto by edukować? Chronić w Beskidach to
co jest piękne i to co jest prawdziwe, a nie z żelaza i stali. Może ktoś
wziąłby się na przykład za rozjeżdżających szlaki i hałasujących quadowców i
motocyklistów? Są absolutnie bezkarni i strasznie uciążliwi. Kto będzie chciał
przyjechać na wakacje w Beskid Śląski skoro będzie wiedział, że jest tam tak
przyjemnie jak na warszawskiej ulicy w godzinach szczytu?

- Bo od postępu nie da się uciec ...
W tej szkole już zapomniano o tablicy i kredzie, bo ich funkcje przejęły
rzutniki multimedialne. Uczniowie zamiast zeszytów kupują sprzęt do
archiwizacji danych, a prace domowe będą wysyłać e-mailem. A to wszystko
dzieje się w gimnazjum publicznym w Olsztynie.

Nowoczesne sale, mnóstwo komputerów i sprzętu multimedialnego. Uczniowie są
zachwyceni. Tomek Żywica z trzeciej klasy z zachwytem opowiada o ostatniej
lekcji geografii. - Oglądaliśmy zdjęcia i filmy. Super było przyjrzeć się
trójwymiarowej mapie. Nikt się nie nudził - mówi z przejęciem.

wiadomosci.onet.pl/1618944,11,item.html
Szkoda mi ich troche.

A co ma piernik do wiatraka ???
Pismak z "GWno Prawdy" łże, jak to każdy pismakz tej gadzinówki
ma w zwyczaju, że wszystko w tym oredziu było nie prawdą i kolejne
odkrycia wywołują kolejne rzekome kłamstwa. Otóż te kolejne, tu
przytoczone, wyjaśnienia są autorstwa takich jak on pismaków,
tak więc Prezydent nie może za nie brać odpowiedzialności.
Co do meritum, pokazano parę homosiów biorących ślub jako ilustrację
tego co staje się a w niektórych krajach Eurokołchozu już się stało,
normą. Nie jest więc istotne kto jest na tym zdjęciu, o ile mnie
pamięć nie myli pan prezydent nie powiedział w orędziu: O, patrzcie,
ci dwaj wzięli "ślub" w Unii". Chodziło tylko o ilustrację pewnego
niepokojącego, dla większości polskiego społeczeństwa, zjawiska.
Co do "starej mapy pruskiej" polecam zajrzeć do map w książkach do
geografii z których uczy się młodzież niemiecka. Proponuję też
obejrzeć, pewnie można ściągnąć z archiwum, reportaż z TVN, organu
partii POpaprańców, o gigantycznym rozkwicie postfaszystowskiej
partii NPD, która w wyborach lokalnych uzyskuje już we wschodnich
landach 8-11% i która, co było widać, żąda oficjalnie zwrotu ziem
zachodnich. To co wyprawia Powiernictwo Pruskie i pani Steinbach
idzie z tym w parze, a więc pokazywanie tej mapy to nie było żadne
straszenie tylko też pokazanie rzeczywistego problemu

Rany jak Wy dużo pamiętacie...Ja niewiele, choć pamiętam na lekcji geografii
naszą mapę z podopisywanymi miejscowościami od nazwiska naszego kolegi, no i
pytanie o to, gdzie znajdują się złoża soli. Moja odpowiedź - Inowrocław
wywołała dziwne śmiechy :))A potem nasz podpis na zdjęciu z III klasy - "To ino
my" już nikogo nie dziwił :)) Zmieniając temat na nieco smutniejszy - pani N.
juz nie żyje :(, więc dajmy spokój jej zeszytowi...

Ja zrobiłem jeszcze inaczej. I wszyscy znajomi mówią, że jest super. No, ale to kwestia gustu i stylu mieszkania.

Do jednej ze ścian w kuchni przymocowałem udziwniony stolik o powyginanej linii bocznej. Nad stolikiem początkowo chciałem umieścić kafelki, żeby ściana się nie zabrudziła, ale wpadłem na genialny pomysł zamocowania tam wieeelkiej, kolorowej (1,2x2,0 m) mapy świata. Laminowanej. Efekt bardzo niecodzienny i ciekawy. Przy okazji spożywania posiłków można podciągnąć się z geografii (zwłaszcza dzieciom to się przyda). Oczywiście funkcja ochronna spełniona jest w 100%. Koszt relatywnie niski (choć jak za mapę to duży, bo kosztowała chyba 260 zł) i zawsze można zdjąć jak się znudzi.

Jest to dyskusja nt że każdy karp jest rybą, ale nie każda ryba jest karpiem.
Kiedyś studiowałem geografię i faktycznie w polskiej nomenklaturze plany
dotyczą miast, a mapy niekoniecznie. Dzisiaj ta różnica nieco się zatarła, ale
lata temu plany miast faktycznie były pozbawione skali i innych elementów
prawdziwej mapy. Jednak, to co wydrukowała GW jest znacznie bliższe planowi
miasta. Zostając przy geografii, bardziej razi mnie nie rozróżnianie znaczeń
słów zbocze i stok, mimo, że określenie to może dotyczyć tego samego elementu
geomorfologicznego, gdyż stok góry może być jednocześnie zboczem doliny. Ale
góra ma tylko stoki, a formy wklęsłe ( wąwozy, jary i ogólnie doliny) tylko
zbocza. Wczorajszy Magazyn GW ilustrowany był zdjęciem "zboczy Alp".

Kurcze,nic nie mów.Sama mam jakieś dziwne myśli z tym związane.Ma
typowe,widoczne objawy ASPERGERA,z drugiej strony pasuje mi do
wyskofofuncjonującego autysty,ale są różne grupy wśród aspergerowców,Łukasz jest
pasywny i samotnik.Tylko skąd taki wielki lęk przed ludzmi i to od najmłodszych
lat.Objawy niepokojące zaczęły się u Łukasza około 14 miesiąca
życia,zamilkł,straszliwie bał się wszystkiego-wiertarki,odkurzacza,miał alergie
na mleko-wymioty.Koncentrował się na jednej rzeczy i potrafił zajmowac się nią
godzinami,uwielbiał lampy,kiedy świeciły wpatrywał się prosto w zródło światła i
go nie raziło.Do 4-go roku życia nie zamienił słowa,potem składał zdania z 2-ch
wyrazów,oglądał grube Atlasy Świata,wpatrywał się bardzo długo w poszczególne
mapy,potem jak był starszy wiernie odwzorowywał je z pamięci na
papierze,zaznaczając miasta,rzeki w każdym państwie.Czytał płynnie,nie
sylabizując w przedszkolu,bawił się zawsze sam,w kąciku sali,budując piękne
budowle z klocków.Kiedy czytał książkę w pokoju,jak wchodziłam szybko chował ją
pod poduszkę,jego rzeczy były zawsze równiutko poukładane na półkach,brał metr i
mierzył odległości jednej rzeczy od drugiej,nienawidził zmian,reagował płaczem i
agresją.Jego pismo było równiutkie,litery okrągłe,w szkole nie odzywał się do
nikogo,nie odpowiadał na pytania,ale klasówki zawsze pisał na najlepsze
oceny.Jak ktoś zadawał mu pytanie,patrzył na mnie i mówił-mamo,a ja musiałam na
to pytanie odpowiadac.Nigdy nie miał kolegi,nie wychodził sam z domu,tak jest do
tej pory-odpowiedz jest zawsze ta sama -boję się.Jego droga do szkoły jest
zawsze taka sama,nigdy jej nie zmienia.Kiedyś remontowali nawierzchnię na jego
trasie,nie było mowy o pójściu do szkoły-jego trasa nie istniała.Uwielbia
mapy,kartografię,astronomię,geografię,meteorologię-ma wręcz obsesje na temat
temperatur,zapisuje codzienne temperatury,zjawiska atmosferyczne, robi
wykresy,potem jestem przepytywana z tego wszystkiego cofając się nawet do 3,4
lat wstecz a on dziwi się,że nie pamiętam temp,i zjawiska pogodowego 2 lata
temu,w danym dniu.Rysował fantastyczne komiksy,potrafił przyjsc ze szkoły,zdjąc
buty,szybko chwytał za cokolwiek do rysowania i zarysowywał całe zeszyty,ale
pięknie potrafił rysowac.Miał obsesje na punkcie psów-panicznie się ich bał-nie
wychodziliśmy praktycznie z domu-trwało to 2 lata.Od najmłodszych lat był
agresywny,bał się ludzi,codziennie powtarzał-boję się.
Został zdiagnozowany dopiero jak miał 12 lat,od 3 roku życia szukałam pomocy i
chodziłam po lekarzach

> millefiori:
> > Stefanie, miedzioryt na zdjeciu widze, nie rysunek odreczny
>
> Aha. A po co oni to ryli? Znaczy przewidywali rozpowszechnianie w dużej
> liczbie egzemplarzy?

Tak, publikowano to potem w dzielach pomnikowych ku czci dowodcow, chwalby oreza
i podrecznikow sztuki militarnej. Fotografa przy tym nie bylo, musial starczyc
kartograf, rysownik i miedziorytnik.
>
> millefiori:
> > i jest on XVIII wieczny, 1 polowa, czyli w kilkadziesiat lat po imprezie,
> po
> > cechach stylistycznych rysunku i kroju pisma wnoszac.

>
> Millefiori, przepraszam, że cedzę informacje po kawałeczku, ale po pierwsze nie
> mam specjalnego doświadczenia w tym, co dla historyków jest istotne; a po wtóre
> początkowo chodziło mi tylko o tekst niemiecki. Ale tam jest (poza moją
> fotografią) współczesny nadruk określający źródło:
>
> > 46. NR EHC. BESCHREIBUNG DER BATAILLE, WIE SIE VOR WARSCHAU DEN DRITTEN T
> AG
> > ALS DEN 30/20 JULII ANNO 1656 GESTANDEN.
> > [z:] Theatrum Europaeum... Durch... M.Merians seel Erben. Frankfurt am M
> ayn 1685.
> > Format oryginału: 37,3 x 30,3 cm
> > Reprod. egzemplarza z Biblioteki Instytutu Geografii i Przestrzennego
> > Zagospodarowania PAN w Warszawie
> > (Reproduction of the copy from the Library of Institut of Geography and
> > Spatial Organization of the Polish Academy of Sciences in Warsaw)
>
> (pisownia ,,Institut'' jak w nadruku). A więc w 1685 już był.

OK. Swietnie, ze data sprecyzowana, przyznam, ze nie wpatrywalam sie w zawartosc
tekstowa, skupiajac na przedstawionych na obrazku szczegolach. Przedstawienia
dzialan wojennych ze szczegolowym rozmieszczeniem wojsk w terenie byly bardzo
popularne do mniej wiecej lat 70. XVIII wieku. Potem zmienila sie strategia i
taktyka. Przedstawienia na rycinach co bardziej spektakularnych i znanych bitew
co slynniejszych wodzowna rycinach, powielano w miare popytu i czestotliwosci
konfliktow wielokrotnie na przestrzeni kilkudziesieciu lat od powstania oryginalow.
>
> millefiori:
> > Las na dole po lewej to obecna Saska Kepa
>
> ...oddzielona od obserwatora dopływem albo ramieniem Wisły. Czy Saska Kępa był
> a
> wtedy wyspą? Wg mojej mapy (z 1987) tam jest obniżenie pełne wody, które mogło
> kiedyś być korytem rzeki

mika_1 napisała:

> > > > Nie jeszcze nie :)
> > > Nooo, tu akurat to nie chce mi się wierzyc...;)

Niedowiarek :P

> > Cały czas za malo informacji :)
> Alez przecież udzielam ich z prawa i z lewa;)

Niezupelnie :P

Ja np. mam już jakieś zdanie o To
> bie:)))

A to jakieś mam ale jeszcze brakuje mi pewnych szczegółów :)
>
> > > > Pod Trzebiatowem i w Skwierzynie (ciekawe, czy zlokalizujesz t
> e
> > > > miejscowości) :)
> > > Wiara we mnie, aż poraża....;)>
> > Nie rozumiem :)
> Znam trochę geografie Polski i potrafie korzystać z map...:)

No to gdzie są te miejscowości? :)

Rozumiem, gdybyś z
> apytał mnie o geografię USA - tam znam najwazniejsze miejsca i miasta -
reszty
> się dopiero uczę...;)

np. Angielkiego :P

> > > >
> > > > A ile lat Ty mieszkasz w Krakowie :)
> > > Jako szpieg, powninieneś wiedzieć;))))
> > Ale nie wiem ;)
> Strzelaj - po zdjęciu jakąś opinię już masz;)

Wybacz ale zdjęcie mi nie powie i le lat mieszkasz w Krakowie ;))
> > Nie ale bardzo chcę tam pojechać, słyszałem, że z północy Polski są
> > organizowane wycieczki
> Eeee, lepiej chyba samemu... Wilno to bardzo przyjazne miasto, żaden problem
si
> e po nim poruszać, tym bardziej, że większość ciekwaych rzeczy jest blisko
sieb
> ie. A będąc tam warto zahaczyć o Troki, Kowno... Pieknie jest, polecam. Byłam
t
> am dziesiątki razy i ciągle mam ochotę jechać jeszcze raz:))

zdzicha napisała:

> palker napisał:
>
> > Udało mi sie być jednego dnia w Szwajcarii, w Atenach a na dodatek w Lipsk
> u.
> > A że Zdzisia ma robaki, to mam to udokumentowane fotograficznie (w kolorze
> ) i
> > żadnych procesów o zniesławienie sie nie boję:-)
>
> Wnioskuję, że chodzi o kogoś innego niż ja, albowiem robaków ani kolorowych
ani
>
> czarno-białych nie posiadam.
> A do Lipska jedzie się na połudne, mijając Drezno.
>
Oczywiście, że nie chodzi o ciebie:-) Gdyby zawsze chodziło o Ciebie byłoby to
nudne. Zresztą, o ile mnie wzrok i pamięć nie myli jesteś tu Zdzichą lub
(autoironicznie ) "Zdzinią", a dla przyjaciół, po prostu K. Żeby Cię upewnić,
iż post mój nie ma z Twoją osobą nic wspólnego, przesyłam Ci pocztą emaliowaną
pamiątkowe zdjęcie z przezacnego miasta Sejny na Suwalszczyźnie, które to
zdjęcie wykonałem kilka dni temu.
Z geografii stawiam Ci za to ocenę niedostateczną. Aby określić kierunek jazdy
potrzebny jest punkt odniesienia. Moim był Augustów. Do Lipska jedzie się stąd
na wschód drogą nr 664 zwaną dla ułatwienia Gościńcem Lipskim. Ułatwienie
polega na tym, że Gościniec ten prowadzi wprost do Grodna na Białorusi. Lipsk
mija się po drodze.
Abyś nie czuła się jako Zdzicha całkiem osamotniona w czaso-przestrzeni,
uprzejmie donoszę, że Zdzichy znajdują się także w trójkacie bermudzkim miast:
Ciechanowiec, Sokołów Podlaski i Siemiatycze. Jedzie się tam z Ciechanowca
przez Moczydły-Kukiełki i Żale a leżą one sobie niedaleko Twarogów Ruskich i
Twarogów Lackich.
Wspomniany trójkąt jest moim ulubionym miejscem na mapie Polski; można tam
znaleźć takie miejscowości jak Strupki, Nieciecz Włościańska, Niewiadoma,
Nowomodna, Tchórznica oraz Sikwy Małe i Duże, że o Smarklicach nie wspomnę.

Z wakacyjnym pozdrowieniem
palker

Owieczko!!!
Nie wiem, czy zauważyłaś, w innym poscie napisałem, ze w ramach rehabilitacji za
SNAFU popełnione przeze mnie ze zdjeciami Tetonów, kupiłem Ci w prezencie mapę
wydana przez oficjalna rządową słuzbę geologiczną USA, która bardzo ładnie
pokazuje szczegóły ukształtowania terenu. To jest wielkapłachta, metr na
półtora, więc pytanie jeszcze, jak Ci to bedzie mozna dostarczyc. Ale zrobiłem
kilka zdjęc, żebyś juz zobaczyła i żeby Ci ślinka zaczęła lecieć:

groszek.741.com/Aktualnosci/colorado.jpg
To jest zdjęcie wiekszej częsci. Zaznaczyłem kropkani cztery rogi stanu
Colorado, bo niedawno ktos na FS napisał, że Bush, zamiast do Białego Domu,
nadaje sie do ganiania bydła po "równinach Colorado". Masz!!! Jakie równiny?
Polacy kochaja sie natrząsać z Amerykanów za nieznajomośc geografii, a tymczasem
sie okazuje, ze i u nas z ta znajomoscia bywa nietęgo... Jak mapa pieknie
pokazuje, Colorado zaczyna sie tam, gdzie własnie równiny sie kończą, no i
trudno w ogóle znaleźc jeszcze bardziej gorzysta okolicę w całych USA!

Nastepne zdjecie to zachodnia częśc kraju:
groszek.741.com/Aktualnosci/usawest1.jpg
I w jeszcze większym zbliżeniu:

groszek.741.com/Aktualnosci/usawest1.jpg
A ostatnie to już praktycznie tylko sam Oregon i kawałeczek stanu Washington u
góry. Czewony punkt pokazuja w przyblizeniu, gdzie ja mieszkam (jak widac, jest
to srodek wydłuzonej w kierunku Pólnoc-Południe doliny), a strzałeczka pokazuje
Crater Lake, które znasz juz ze zdjeć.

groszek.741.com/Aktualnosci/oregon.jpg
Mam nadzieje, ze sie przynajmniej częsciowo zrehabilitowałem.

Serdeczności, Tomek

aqua napisał:

> <i udać się do nieodległej od Katowic Polski>
>
> <Przyjrzyjmy się zatem Szopienicom, graniczącym z Polska,>
>
> <A oto i sama rzeka graniczna> a na zdjęciu tabliczka z napisem „
> Brynica”.
>
> Ten wybór sformułowań wyjętych z ładnie skądinąd opracowanego reportażu,
panie
> arnold7, a nie zmieniają one treści wypowiedzi, świadczy o błędnie rozumianym
> przez pana słowie granica, chociaż, przyznaje, poświęcił pan trochę czasu na
> przeglądnięcie słownika języka polskiego i znalazł pan słowo ”pogranicze&
> #8221;.
> Szczególnie zabawna jest fraza o Szopienicach graniczących z Polską. Znałem
> zawsze pana jako znawcę map, ale w tym wypadku bardzo się pan ośmieszył.
> Przypuszczam więc, że i ta znajomość map jest tylko werbalna, a faktycznie to
> szkoda gadać. Nie chcę nic panu sugerować, pana wiedza, czy niewiedza, jest
> pana sprawą osobistą. Pragnę tylko ostrzec młodzież kończącą podstawówki,
żeby
> nie korzystali z lekcji udzielanej przez pana arnolda7 w zakresie geografii,
> gdyż droga do gimnazjum zostanie im zamknięta.
>
> Pozdrowienia dla młodzieży uczącej się !

Pan jest przezabawny panie aqua, czy pan nie pojmuje, ze to wlasnie w pana
przypadku zachodzi absolutnie bledne pojmowamie slowa granica? Prawie kazdy
wie, ze wprawdzie od wescia do UE nikt juz nie sprawdza paszportow na granicy
slasko - polskiej, jednak granica jako taka miedzy tymi krajami pozostala, i
bedzie istniala tak dlugo, jak dlugo beda ludzie uznajacy tylko Slask za swoja
Ojczyzne.
Jednak ja pana rozumie panie aqua, pan jest Polakiem, i pewnie dlatego dla pana
Polska jest tam, gdzie akurat sie znajduje na mapie panstwo polskie, ktore
zreszta od czasu do czasu znika z mapy calkowicie. Pewnie Polacy wtedy rowniez
znikaja:))
Pana problem, nie mam czasu ani ochoty zajmowac sie struktura panskiej
tozsamosci narodowej, ale pobiezne ogledziny wskazuja, ze jest ona dla mnie
czyms absolutnie innym i obcym. Ciekawe, ze znam innych Polakow, ktorzy calkiem
rozsadnie pojmuja swoja polskosc.

A mlodziezy uczacej sie niech pan nie narzuca swojego swiatopogladu, mlodziez
moze pic z wielu zrodel, czasy komuny, falszowania historii i lansowania
jedynej, bo polskiej, slusznej "prawdy" mamy juz za soba.

Pyrsk!
Arni, narodowosci slaskiej.

zmiany w topografii regionu
Trzęsienie ziemi mogło przesunąć wyspy nawet o 20 metrów
PAP 17:50

Ziemia "wibrowała jak dzwon", a trzęsienie ziemi w południowo-wschodniej Azji
mogło wręcz spowodować zmiany w geografii regionu - twierdzą niektórzy
amerykańscy eksperci, badający następstwa gigantycznego wstrząsu tektonicznego
u wybrzeży Sumatry.

Najgwałtowniejsze trzęsienie ziemi od 1900 r. i największe od 1964 r., gdy
wstrząsy wystąpiły na Alasce, prawdopodobnie przesunęło nawet o 20 metrów w
poziomie niektóre mniejsze wyspy - powiedział geofizyk Bruce Presgrave z
Krajowego Centrum Informacji o Trzęsieniach Ziemi Służby Geologicznej USA w
Pasadenie.

Ziemia się przechyliła?

Jednocześnie energia wyzwolona podczas zderzenia płyt tektonicznych, które było
przyczyną trzęsienia ziemi o sile 9 stopni w skali Richtera, z hipocentrum 18
km pod dnem Oceanu, mogła wpłynąć na nachylenie osi Ziemi.

Według Richarda Grossa z Laboratorium Napędu Odrzutowego NASA, zmiana
nachylenia - jeśli nastąpiła - jest zapewne minimalna. Mogła ona zmienić, choć
zapewne nie więcej niż o jedną mikrosekundę, tj. milionową część sekundy,
prędkość rotacji Ziemi wokół swojej osi.

Niektórzy eksperci wysuwają hipotezę, według której ta zmiana może być jednak
większa i spowodować wydłużenie lub skrócenie długości dnia.

Cytowany już Presgrave jest przekonany, że "trzęsienie ziemi i tsunami, które
po nim nastąpiły, podobnie jak w 1964 r. na Alasce, spowodowały zmiany
topograficzne regionu wokół epicentrum".

Presgrave, który rozmawiał z agencją EFE telefonicznie z Pasadeny, przypomniał,
że wskutek trzęsienia ziemi na Alasce "niektóre części lądu podniosły się, a
inne opuściły w stosunku do poziomu morza".

Wyspy się poprzesuwały?

W ostatnich latach wielkie wstrząsy tektoniczne w Chile, Japonii i Turcji
również spowodowały zmiany w topografii. Inne przypuszczenia to jedynie
spekulacje naukowe, których prawdziwość trzeba będzie zbadać - dodał
amerykański geofizyk.

Na podstawie zdjęć satelitarnych już udało się ustalić, że wyspy Nikobar i
Simeulue przesunęły się w stosunku do pozycji zajmowanej dotąd na mapie.
Poinformował o tym geofizyk z Instytutu Geologicznego USA Ken Hudnut.

Jeśli wyspy podległy również ruchom wertykalnym, to prawdopodobnie po
ustąpieniu tsunami "wróciły na swoje miejsce" - dodaje Hudnut. (mn

Gość portalu: toczacy.sie.kamien napisał(a):

> > > Oj, strasznie skomplikowana ta metoda...
> >
> > Nie znasz się.
>
> Wybitny znawca się odezwał ;)

Łączysz płytkość myślenia z impertynencją
i arogancją. Pozwoliłeś sobie dwa razy.
Za trzecim wylądujesz w kill file.

> > Po pierwsze, ta metoda nie jest praktyczna.
> > Są mapy, ale nikt nie będzie spływał łódeczkami.
> > Za długo by trwało, byłoby za kosztowne, a
> > przede wszystkim bez sensu:
>
> Nigdy nie słyszałeś o spływach kajakowych? ;)

Głupie uśmniechy, głupi upór. Mamy tysiące rzek.
W wielu nie wolno "spływać kajakiem". Trzeba by
spływać w różnych warunkach geograficznych,
klimatycznych, biologicznych... w niektórych
ponad 5000km. To wszystko jest nierealne,
nie mówiąc o czasie i koszcie.

Od dawna mamy wspaniałe zdjęcia samolotowe.
Od całkiem dawna mamy precyzyjne obrazy
salitelitarne. Wszystko skomputeryzowane,
digitized. A Ty kajaczkiem??? Nie ośmieszaj się.

> Fala może zmieniać kierunek toru łódki
> i prędkość. Kierunek można zawsze skorygować,
> natomiast prędkość jest w mojej metodzie mierzona

Fala powoduje, że łódka unosi się i opada, co wydłuża
tor. Mogą być fale niewielkie, ale o sporej częstotliwości,
więc wydatnie wyfdłużą tor. Mogą być też wielkie fale,
już na 100-150 km przed wpadnięciem do morza lub
oceanu, w wypadku ogromnych rzek.

> Jak widać, to Ty nie
> przemyślałeś problemu.

Uprzedziłem Cię. Jedna więcej taka smarkaczowska
odzywka i będziesz sobie dyskutował z Robakksem.

> No to umawiamy się, że płyniemy samym środkiem,
> i sprawa z głowy.

I to ma być koncepcyjnie prosta definicja?!

Definicja środka rzeki nie jest jednoznaczna.
Co prawda sensowne definicje nie powinny
wprowadzić zbyt dużej różnicy, zwykle, poza
ekstremalnymi przypadkami. Wada pozostaje.

W każdym razie wysiłek włożony w wyznaczanie
środka rzeki jest większy niż w policznie n-odcinkowej
długości dla szeregu niskich wartości n razem.
Gdybym miał wyznaczać środek rzeki, to przy
okazji mógłbym wyliczyć długość takiego toru
lepiej niż jakikolwiek kajak lub łódź mogłaby przepłynąć
go i zmierzyć. Nonsens w tym kontekście myśleć o łodzi

JA to sie tylko dziwie, ze nie jest to wykorzystywane na lekcjach geografii.
Normalnie jak by wszystko żyło, a nie takie sztuczne na mapach... Idea świetna,
pozostaje tylko czekać na lepsze zdjęcia:D

15 listopada w TPN wspólnie z Kołem Geografów Uniwersytetu Jagiellońskiego
organizuje GIS-DAY. Ideą GIS Day jest upowszechnienie wiedzy o informacji
geograficznej, geoinformacji. Dzień GIS świętowany jest co roku w trakcie
Tygodnia Geografii.
W Programie Dnia GIS w TPN znajdą się prezentacje multimedialne pokazujące
możliwości wykorzystania systemów informatycznych w zarządzaniu środowiskiem,
miastem, służbami ratunkowymi. Przewidziana jest także część praktyczna
polegająca na możliwości wykonania pomiarów GPS, przeprowadzenia analizy
przestrzennej, a także stworzenia własnej mapy.
Dzień GIS w TPN składać się będzie z dwóch równoległych części: Seminarium-
podczas którego zaprezentowane zostaną możliwości systemów GIS, oraz części
warsztatowej. Podczas seminarium zaprezentowane będą wykłady:

Program:
1. Co to jest GIS?
2. GeoPortal TATRY - podstawowe źródło informacji o Tatrach.
3. Jak się robi mapy?
4. Numeryczny Model Terenu i jego wykorzystanie.
5. Globalny System Pozycjonowania (GPS)
6. Zdjęcia satelitarne jako źródło informacji o terenie.
7. Zmiany przyrody Tatr - analizy przestrzenne z wykorzystaniem GIS
8. GIS jako źródło danych do monitoringu przyrodniczego na przykładzie
Kasprowego Wierchu

W części warsztatowej planujemy uruchomienie kilku stanowisk komputerowych, na
których uczestnicy warsztatów będą mieli okazję osobistego zapoznania się z
możliwościami programów GIS:
- Przygotowanie kartodiagramów z danych statystycznych
- Przygotowywanie własnych kompozycji mapowych z danych dostępnych poprzez sieć
Internet
- Wirtualne przeloty nad Tatrami
- Zarządzanie GeoPortalem Tatry
- GeoPortale Internetowe
- Analizy sieciowe
- Pomiary GPS- pokaz w terenie
- Gogle Earth

Wykłady podczas seminarium prowadzone będą od 9.00 do 11.30 a następnie jeszcze
raz te same od godziny 12.00 do godziny 14.30. W ten sposób całość podzielona
zostanie na dwie części.
Klasy chętne do uczestnictwa powinny zgłaszać uczestnictwo w którejś z części
na adres mguzik@tpn.pl lub telefonicznie 18-20-23-228. Ponieważ możliwości
naszego ośrodka edukacyjnego są ograniczone, dlatego możemy przyjąć max. 300
osób- po 150 osób na grupę. Decyduje kolejność zgłoszeń. Oczywiście oprócz tego
osoby indywidualne też są mile widziane.
Z a p r a s z a m y !!!

Tera tako moda,żeby dokładać Tuskowi ile można.
Kto odpowiadał za burdel w Agencji Rolnej w 2005-2006? A Kaczor z Lepperem
tacy łaskawcy, że nieswojemu dają zarobić na swoim? A gdzie pies gończy
Jarosławy?

Miesiąc wstecz, kiedy nie było ciągu na aferę różnych Napieralskich i
Kaczyńskich pisano:

Jak informowaliśmy w ubiegłym roku,Komisja Europejska domaga się
zwrotu pomocy z powodu uchybień w ewidencji gruntów rolnych. Agencja
Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wypłacająca unijne dotacje nie
stosowała w latach 2005 2006 mapy lotniczej gospodarstw rolnych,
tzw. ortofotomapy, w całym kraju. Zgodnie z unijnymi wymogami mapa ta
powinna działać w technologii GIS (geograficznych systemów
informacyjnych), ale agencja nie zdążyła jej wdrożyć na czas.

(..)

Według ekspertów sankcje naliczane Polsce wynikają z zaniedbań urzędników
i firm, które wykonywały dla agencji zlecenia. Instytut Geodezji i
Kartografii, który był niezależnym audytorem oceniającym wdrażanie
ortofotomapy, zwrócił uwagę na zbyt długie procedury przetargowe i zbyt
mały budżet wyznaczany na wykonanie poszczególnych prac. – Firmy zdobywają
zlecenia po cenach dumpingowych, a potem nie są w stanie odpowiednio
wykonać zadania. Urzędnicy nie powinni oszczędzać na takich pracach,
zwłaszcza gdy mają na to zagwarantowane fundusze – wskazuje Ireneusz
Ewiak, kierownik zakładu fotogrametrii IGK.

(..)
Agencja przyznaje, że wina jest po jej stronie. Nie mogła w pełni wdrożyć
systemu GIS, ponieważ nie miała zdjęć lotniczych dużej części
północnowschodniej Polski. Gdy rozpoczęła wypłatę rolniczych dotacji w
2004 r., nie miała nawet zgody na wykonanie zdjęć lotniczych na tym
terenie i dysponowała tylko zdjęciami satelitarnymi.

PS. Miesiąc wstecz, za "aferę" odpowiadała ta firma.
www.techmex.com.pl/default.asp

Jak sprzedawać mapy metodą "na przedszkole"?
Ciekawa mapa na zdjęciu. Kosowo zaznaczone, a zamiast Serbii i Czarnogóry mamy
nieistniejącą Jugosławię. Ciekawe w jakim kraju dzieci uczą się z takich map
geografii...

To Tyszkiewicz na bakier z geografią
Już napisałem na forum lubuskiej mojego posta na ten temat, wklejam go także tutaj:

A więc jest tak, jak się spodziewałem. Pan Tyszkiewicz nie wie, gdzie na mapie
znajduje się miejscowość, w której jest prezydentem. Właśnie zrobiłem plik
graficzny, gdzie nałożyłem na siebie dwie mapy w jednakowej skali. Ponieważ na
mapce TVN nie ma skali (wiadomo, jest to mała mapka poglądowa) wyznacznikiem
była dla mnie granica Polski z Czechami, Niemcami i linia brzegowa Bałtyku.
Mapka do której porównywałem to Google Maps - od kilku lat absolutny lider w
zdjęciach satelitarnych a także w mapach on-line na całym świecie. Na mapce
Google Maps jest pokazane faktyczne położenie Nowej Soli. Teraz patrząc na tą
porównawczą mapkę, szkoda słów na to co wymyślił sobie Pan Tyszkiewicz.
Właściwie to nie wymaga komentarza,. Bo jak skomentować to, iż prezydent nie
wie, gdzie leży jego miasto na mapie?! Wystarczy obejrzeć tą mapkę,
zlokalizowałem ją w dwóch miejscach:
p6.obrazkowo.pl/out.php?i=13291_map...yszkiewicza.jpg
img149.imageshack.us/img149/50/mapa...kiewiczamf0.jpg
W okolicach Szczecina granica trochę sie "rozjeżdża", ale trzeba też wziąć pod
uwagę to, iż to mapka pogodowa, będąca tłem do bardzo dokładnej mapki Google
Maps, nie musi być precyzyjna. Jednak po zarysie granic widać, że skala jest
dopasowana odpowiednio.

Tą mapkę zrobiłem nie tylko po to, aby tutaj udowodnić, że Tyszkiewicz nie ma
racji, a wręcz się kompromituje, ale także wysyłam ją do siedziby TVN, aby
ułatwić im odpowiedź na takie oszołomstwo. Być może zainspiruje ich do pokazania
w programie np. "Uwaga" materiału filmowego na ten temat. To było by chwytliwe:
- prezydent nie wie, gdzie na mapie lezy jego miasto... Zwłaszcza, że pokazanie
takiego materiału być może ułatwiło by na przyszłość pracę ekipie TVN, która na
pewno często zmaga się z "roszczeniami" najróżniejszych miast i miasteczek co do
istnienia ich metropolii na mapie pogodowej.

Tyszkiewicz: TVN na bakier z geografią
Już napisałem na forum lubuskiej mojego posta na ten temat, wklejam go także tutaj:

A więc jest tak, jak się spodziewałem. Pan Tyszkiewicz nie wie, gdzie na mapie
znajduje się miejscowość, w której jest prezydentem. Właśnie zrobiłem plik
graficzny, gdzie nałożyłem na siebie dwie mapy w jednakowej skali. Ponieważ na
mapce TVN nie ma skali (wiadomo, jest to mała mapka poglądowa) wyznacznikiem
była dla mnie granica Polski z Czechami, Niemcami i linia brzegowa Bałtyku.
Mapka do której porównywałem to Google Maps - od kilku lat absolutny lider w
zdjęciach satelitarnych a także w mapach on-line na całym świecie. Na mapce
Google Maps jest pokazane faktyczne położenie Nowej Soli. Teraz patrząc na tą
porównawczą mapkę, szkoda słów na to co wymyślił sobie Pan Tyszkiewicz.
Właściwie to nie wymaga komentarza,. Bo jak skomentować to, iż prezydent nie
wie, gdzie leży jego miasto na mapie?! Wystarczy obejrzeć tą mapkę,
zlokalizowałem ją w dwóh miejscach:
p6.obrazkowo.pl/out.php?i=13291_map...yszkiewicza.jpg
img149.imageshack.us/img149/50/mapa...kiewiczamf0.jpg
W okolicach Szczecina granica trochę sie "rozjeżdża", ale trzeba też wziąć pod
uwagę to, iż to mapka pogodowa, będąca tłem do bardzo dokładnej mapki Google
Maps, nie musi być precyzyjna. Jednak po zarysie granic widać, że skala jest
dopasowana odpowiednio.

Tą mapkę zrobiłem nie tylko po to, aby tutaj udowodnić, że Tyszkiewicz nie ma
racji, a wręcz się kompromituje, ale także wysyłam ją do siedziby TVN, aby
ułatwić im odpowiedź na takie oszołomstwo. Być może zainspiruje ich do pokazania
w programie np. "Uwaga" materiału filmowego na ten temat. To było by chwytliwe:
- prezydent nie wie, gdzie na mapie lezy jego miasto... Zwłaszcza, że pokazanie
takiego materiału być może ułatwiło by na przyszłość pracę ekipie TVN, która na
pewno często zmaga się z "roszczeniami" najróżniejszych miast i miasteczek co do
istnienia ich metropolii na mapie pogodowej.

Jeśli można wtrącę swoje trzy grosze, głównie dlatego, że moje dzieci są już
dość duże i na tyle komunikatywne, że same wyrażają swoje opinie w sposób werbalny.
Otóż Piotrek od powrotu z Wietnamu zanudza nas pytaniami kiedy następna wyprawa,
b. imponuje mu że ma rodziców podróżników i podnosi jego pozycję towarzyską w
przedszkolu. Nie na zasadzie "jestem od was lepszy" tylko na zasadzie"fajnie ma
ten Piotrek, bo był w miejscu, gdzie nas nie było".
Radochę dzieci (te które lubią wyjeżdżać, nie mają choroby lokomocyjnej, dobrze
adaptują się do ciągłych zmian) mają z każdego wyjazdu, czy do Tajlandii, czy na
wiejskie podwórze na Podlasie (nasza ostatnia wycieczka - chodziliśmy wieczorami
na koncerty folkowe w Czeremsze, a dni spędzaliśmy na podwórku, gadając sobie z
licznymi znajomymi, którzy też się tam zjechali, podczas gdy dzieci w ogóle "nie
było" bo ponad towarzystwo rodziców przedkładały zabawy ze znajomymi dziećmi).
Pod warunkiem, że rodzice tej radochy im nie psują np. ciągłym krytykowaniem
(typu jak ty wyglądasz, bluzeczka brudna i jak to się teraz wypierze),
zamartwianiem się, że "gdzie indziej jest ładniej a Kowalscy to pojechali na
Teneryfę", czy ciągłym zdenerwowaniem i lękiem (reisefieber). Natomiast dalekie
wyjazdy są dla nich kształcące, myslę że jednak w większym stopniu niż krajowe
(chociaż to zależy, w jakim zakresie chcemy dziecko kształcić - wiadomo, że
geografii i historii ojczystej nie będziemy uczyć w Tajlandii! Ale o słoniu jak
najbardziej). No i dają starszym dzieciom atrakcję w postaci obserwacji czegoś,
czego u nas nie ma - teatru marionetek na wodzie, orangutanów w środowisku
naturalnym czy pieknie ubranych ludzi z mniejszości narodowych.
Kończąc - moje dzieciaki uwielbiają oglądać zdjęcia z naszych podróży i same
zaczynają jeździć palcem po mapie (np. Aga, niespełna 4-letnia, domaga się od
nas wyjazdu "na wyspy", ma na myśli konkretnie Indonezję, bo spodobały jej się
fotki pań z plemienia Bataków, no i zdjęcia z plaży z ogromnymi muszlami).
Takiej gwiazdki w dziczy nie znajdziesz, jak mawia Aleks z "Madagaskaru" - tego
nad Bałtykiem nie będzie, a poznawanie świata poprzez zwiedzanie np. muzeum
etnograficznego to nie to samo. (Chociaż sami z dziećmi w muzeach też oczywiście
bywamy i proszę tego nie odczytywać jako atak na osoby, które chodzą z dziećmi
do muzeów, bo to b. pożyteczna i kształcąca rozrywka - po prostu co innego
eksponat w muzeum, a co innego taki sam "eksponat" w warunkach naturalnych).
Pozdrawiam i życzę udanych wyjazdów, takich, jakie będą dawały radość wszystkim
członkom Waszych rodzin! M

Dajcie wreszcie tramwaj na Naramowice!
No nie, znów to samo! Gazeta znów propaguje pomysł puszczenia trasy ulicą Murawa
[w jezdni, bo gdzie indziej jest tam miejsce?] i, co widać na mapce a o czym nie
jest wspomniane w artykule, fragmentem Lechickiej, co już jest totalnym
absurdem!! Od dawna zatwierdzoną koncepcją jest tramwaj do Naramowic z Wilczaka
[niby po co remontowano by teraz tą zapomnianą trasę?] prosto Naramowicką, mało
tego, jest rezerwa pod wydzielone torowisko po zachodniej stronie tej ulicy od
pętli Wilczak na północ! Więc po co promować jakiś dziwny wariant z linią w
ulicy Murawa i w LECHICKIEJ!! Nie wiem, dlaczego nikomu się to jeszcze w oczy na
tej mapie nie rzuciło.

Kolejna rzecz:

Na temat trasy w Nowej Naramowickiej rozwodziłem się tutaj ostatnio sporo - MUSI
POWSTAĆ! Rezerwa jak pisałem wyżej jest od Wilczaka aż do początku NN, widać na
zdjęciach sat nawet. Dalej tram w ciągu NN, środkiem tak jak jest to np. na
Hetmańskiej. Koniecznie połączenie z Różanym Potokiem, które skomunikuje odcięty
od świata Wydział Geografii.

I dlaczego uważam, że ten tramwaj jest aż tak konieczny? NN będzie zbudowana z
wiaduktem pod torami, więc jest to JEDYNA SZANSA, żeby tramwaj pojechał gdzieś
dalej, niż tylko do torów i zapewnił sobie jeszcze większe potoki pasażerskie! O
takich dodatkach jak odciążenie PST [linia dowożąca 98] nie wspominam już nawet.
Także dla mnie wybudowanie NN bez tramwaju będzie po prostu niesłychaną
krótkowzrocznością.

Jedyną przeszkodą jaką widzę, są mieszkańcy osiedla zbudowanego przy samej
przyszłej NN, trzeba ich w jakiś sposób uciszyć, bo kupując mieszkanie mogli
sobie dokładnie sprawdzić plany zagospodarowania, więc takie roszczenia nie
powinny być nawet brane pod uwagę. Nie wiem w ogóle, kto wydał zgodę na budowę
bloków w takim miejscu! To jeszcze gorsze, niż ci niezorientowani nabywcy...

Tutaj Panowie w artykule wspominają coś o Szelągowskiej - dla mnie to totalne
SF, ta ulica to niemalże wał Warty, budowa linii tramwajowej w odległości, nie
wiem, 2m od rzeki to jakieś strasznie karkołomne przedsięwzięcie, dla mnie
możliwym rozwojem dla tej trasy jest nowy most Główna-Winogrady i szybkie
połączenie Naramowic ze Śródką i Ratajami, ale to jak i Szelągowska to bardzo
odległa przyszłość, najpierw musi powstać trasa Wilczak-Różany Potok i bardzo
mocno popieram naciski Gazety na tę inwestycję, ale, na Boga, nie w takiej
formie jak na załączonej mapce!

Dziekuję za uwagę :)

Mam do sprzedania książki do liceum
Możliwy jest odbiór osobisty w Będzinie,Sosnowcu albo Dąbrowie Górniczej.
Oto ich spis:
1.Wiedza o społeczeństwie
Z demokracją na ty CEO –zakres podstawowy i rozszerzony.
+informator maturalny z Wiedzy o społeczeństwie
2.Matematyka:
-Matematyka z plusem podręcznik dla klasy 2 –zakres podstawowy
-Matematyka plusem podręcznik dla klasy 3 –zakres podstawowy
3.Fizyka
Maria Fiołkowska , Krzysztof Fiołkowski, Barbara Saganowska
Fizyka dla szkół ponadgimnazjalnych wydawnictwo Zamkom
4.Historia:
-Bogumiła Burda ,Bogdan Halczak, Roman Maciej Józefiak, Małgorzata Szymczak
Od dziejów najdawniejszych do starożytności klasa 1 części I –zakres
rozszerzony
Podręcznik dla liceów ogólnokształcących
Wydawnictwo OPERON
-Bogumiła Burda ,Bogdan Halczak, Roman Maciej Józefiak, Małgorzata Szymczak
Średniowiecze klasa 1 części II- zakres rozszerzony
Podręcznik dla liceów ogólnokształcących
Wydawnictwo OPERON
-Marek Kamiński, Grażyna Pańko, Robert Śniegocki
Średniowiecze klasa 1 części 2
Podręcznik dla liceów ogólnokształcących, liceów profilowanych i technikum
Kształcenie w zakresie podstawowym i rozszerzonym
Wydawnictwo Nowa Era
- Marek Kamiński, Robert Śniegocki
Od renesansu do czasów napoleońskich klasa 2 części 1
Podręcznik dla liceów ogólnokształcących, liceów profilowanych i technikum
Kształcenie w zakresie podstawowym i rozszerzonym
Wydawnictwo Nowa Era
- Robert Śniegocki
Od kongresu wiedeńskiego do I wojny światowej klasa 2 części II
Podręcznik dla liceów ogólnokształcących, liceów profilowanych i technikum
Kształcenie w zakresie podstawowym i rozszerzonym
Wydawnictwo Nowa Era
- Robert Śniegocki
Burzliwy wiek XX podręcznik do klasy 3
Podręcznik dla liceów ogólnokształcących, liceów profilowanych i technikum
Kształcenie w zakresie podstawowym i rozszerzonym
Wydawnictwo Nowa Era
+ informator maturalny z histori
5.Język Polski
-Krzysztof Mrowcewicz
Przeszłości to dziś Literatura, język, kultura
1 klas liceum i technikum części I
Wydawnictwo STENTOR
- Krzysztof Mrowcewicz
Przeszłości to dziś Literatura, język, kultura
1 klas liceum i technikum części II
Wydawnictwo STENTOR
-Aleksander Nawarecki, Dorota Siewicka
Przeszłości to dziś Literatura, język, kultura
2 klas liceum i technikum części I
Wydawnictwo STENTOR
-Jacek Kopciński
Przeszłości to dziś Literatura, język, kultura
3 klas liceum i technikum
Wydawnictwo STENTOR
+ informator maturalny z języka polskiego
6.Biologia
-WSiP -kształcenie w zakresie podstawowym, podręcznik
- dla gimnazjum części II – wydawnictwo Nowa Era
7.Chemia
- WSiP -kształcenie w zakresie podstawowym, podręcznik
8.Język niemiecki
-Partner Sprache podręcznik + ćwiczeniówka 1
Wydawnictwo szkolne PWN matura poziom podstawowy i rozszerzony
-Ping Pong 2 podręcznik do gimnazjum
9. Religia
-Jezus działa i zbawia
W drorze do Emaus
Podręcznik dla drugiej klasy gimnazjum
10.Geografia:
- Geografia fizyczna
Piotr Czuba, Elżbieta Papińska
Podręcznik Nowa Matura – szkoły ponadgimnazjalne , zakres rozszerzony
Wydawnictwo Nowa Era
- a także drugą części czyli GEografi społeczno ekonomiczną
-mam również do sprzedania
Kompendium Wiedzy o Unii Europejskiej
Oraz małe tablice Geograficzne z mapami z wydawnictw Larousse

Zainteresowanych proszę kontakt na e-mail gazetowy lub na e-mail
zagubiona1987@interia.pl , w przypadku osób zainteresowanych mogę przesłać
zdjęcia książek. Cena do uzgodnienie, przy zakupie większej ilości książek
może być niższa.
Książki możliwe do odbioru osobistego w okolicach Sosnowca lub za dodatkową
opłatą możliwe przesłanie.
Sylwia

Kama, jak widzisz Maciej patrzy na swiat poprzez organ, ktory u normalnyh
ludzich ma duzo nizsze funkcje fizjologiczne niz mozg - 'geograficznie' rowniez
znacznie nizej polozony.
Jego najnowsze argumenty:
1. Amerykanie lepiej znaja geografie poniewaz czesciej od Polakow jezdza na
Floryde i do Las Vegas. Po powrocie z holiday'u dalej nie potrafia pokazac na
mapie gdzie byli ale to nie istotne bo maja zdjecia pod kasynem i pamiatki z
Disney World. Sa oczywiscie tacy, ktorzy podrozuja do starej Europy celem
zobaczenia poczatkow europejskiej kultury, ale z takimi Maciej nie ma do
czynienia - inna klasa spoleczna. Przecietny Polak, w oczach Macieja, jezdzi na
wakacje raz na 10 lat do Grojca, chociaz Las Vegas znajdzie na mapie bez
wspolpracy z uniwersyteckim wydzialem geografii.
Pytalam kiedys znajomych z USA czy potrafia wymienc wszystkie stany USA - zaden
nie potrafil bo, tak jak mowilas, w szkolach nie ucza nic spoza bezposredniego
podworka.

2. Szkolnictwo w USA jest lepsze, bo produkuje wiecej laureatow Nobla.
a/ Wiecej niz kto? Polska? Porownaj ludnosc obydwu krajow oraz sposob
fundowania wyzszych uczelni i idiotyzm porownania widoczny bedzie dla kazdego,
tzn oprocz Macieja.
b/ Ilu sposrod okolo 200 'amerykanskich' laureatow Nobla, np na polu fizyki,
urodzilo sie, chodzilo do szkly i konczylo uniwersytety w innych krajach, zanim
podjeli prace naukowa w USA? Ciekawa statystyka, dostepna na Nobel Prize
website.Bierze sie to stad oczywiscie, ze najlepsze amerykanskie uniwersytety,
zwlaszcza te z Ivy League, sa bardzo zamozne i moga takie badania fundowac. .

c/ Ciekawostka. Laczna ilosc nagrod Nobla przyznanych naukowcom uniwersytetow
krajow Europejskich takich jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia,
Szawjcaria rowna sie z grubsza biorac ilosci nagrod przyznanych naukowcom
universyetow amerykanskich. Statystycznie na ilosc ludnosci nie ma specjalnej
roznicy.
d/ Ciekawostka. Wedle afiliacji uniwersyteckiej, w dalszym ciagu najwiecej
laureatow (77) powiazanych bylo z Cambridge University( ten w Anglii, nie
Massachusettes, USA)

3. Maciej, ktory wedle kola jego wielbicieli, kocha Polske ponad wszystko,
zdolal jak na razie obwiescic, ze:
- polskie szkolnictwo jest bezndziejne, bo nie ucza grac na mandolinie
- polskie dzieci nie nadaja sie jako towarzystwo dla jego potomkow i powinny
pozostac 'pod kluczem' kiedy Maciej & Co zjezdzaja na, jedyne finansowo
dostepne, wakacje w starej ojczyznie
- polska grypa czepia sie delikatnych gosci polonijnych.ZGROZA
- polska kuchnia uniemozliwia rozwoj fizyczny i umyslowy obywateli, chyba ze w
pore uciekli na lono hamburgerow i hot dogs
- Warszawa smierdzi i wislane ryby maja plamy

MACIEJA SWIADOMOSC KSZTALTUJE JEGO BYT. Ot, obrazek bytu Macieja jasny i
klarowny dla wszystkich. Niecierpliwie oczekuje na nowe rewelacje celem
uzupelnienia traktatu: MACIEJ KOCHA POLSKE.

...i pomyslec, ze z tylu miejsc swiata idee sie focalizuja w takim tempie i w
jednym miejscu.
Witam, dziekuje za korespondencje, witam Ewa w Brazylii :), witam
darth ......no wlasnie....gdzie witam?
w kilku watkach wczesniej pojawil sie temat zdjec, konkretnie chodzilo o
zdjecia z wypraw M.
wiadomo,ze inaczej wygladaja miasta, ludzie i miejsca w obiektywie agenta biura
turystycznego, a inaczej widziane wlasnym okiem.
jest mozliwosc popatrzenia na Margarite, Manaus i kazdy inny rejon swiata w
sposob zblizony do "normalnego" bez kolorkow.

robie to tak:
wchodze na stronke : Map of Great Britain,(multimap.com), tam znajduje za pomoca
przyblizen male i wieksze miejscowosci. (dla tych co nie maja dokladnych map
Brazylii)
jednoczesnie mam otwarta strone : Global Gazetteer Version 2, ktora zawiera spis
wszystkich skupisk ludzkich, poczynajac od malutkiej wioski a konczac na
stolicach. Jak znajduje sie zdjecia z normalnego zycia ich mieszkancow oraz
linki do pochodnych informacj, opowiem za chwile.

Link do pierwszej stronki :

www.multimap.com/map/browse.cgi?X=-6500000&Y=-300000&width=500&height=300&client=public&gride=&gridn=&srec=0&coordsys=mercator
&addr1=&addr2=&addr3=&pc=&advanced=&local=&scale=4000000&left.x=8&left.y=12

hahaha!!!!!!....takiego linku jeszcze nie widzialem !!!!
...ale spokojnie!.....czy zadziala zobaczymy.
posluguje sie Google jako motorem, jezeli nie zadziala, wystarczy go skrocic do
com.
jest szalenie dlugi dlatego, ze otwarlem juz na podgladzie mapy z miastem Manaus
tak,tak.....to jest miasto a nie tylko dzungla!(zobaczycie sami)

Link do drugiej stronki :

www.calle.com/world/index.html
......to wyglada znacznie lepiej :)
teraz, na tej stronce wybierzcie w spisie panstw BR Brazil
pojawia sie nazwy terytorialne oraz pierwsze dwie litery miejscowosci, ktore
sa polozone w tych regionach geograficznych
i tak.........miasto Manaus jest polozone w prowincji o dzwiecznie brzmiacej po
portugalsku nazwie Estado do Amazonas ......kliknijcie na ten link
otrzymacie teraz alfabetyczny spis wszystkich miejscowosci w tej prowincji
wybierzcie link z literami ......Ma.....
teraz znajdzciecie w spisie nazwe Manaus........wejdzcie tam

hurraaa!!! :) i tutaj jest juz album ze zdjeciami ....prawda,ze proste? :)

pod linkiem FAST/Alltheweb images for Manaus

jest tam duzo wiecej ale pozostawiam juz Wam ......
podalem krok po kroku dla mniej zorientowanych

pod kazdym zdjeciem jest czasami link, ktory otwiera strone z cala galeria i
opisem.....trzeba szukac
zdjec sa setki w zaleznosci od wielkosci miasta

Tak wiec mamy ALBUM i to .......darth znajdziesz w ten sam sposob wiele
ciekawego o Margaricie.
jednak zapraszam do obejrzenia innych miejsc na wybrzezu wschodnim Brazylii
okolice Salwador (wiecie jakie sa wydmy w delcie Amazoni?)......darth, czy nie
sa identyczne jak Margarita?
Sprawa rozbija sie o ceny, bo organizacja panstwa o wiele przewyzsza Venezuele
nie mowiac juz o przyszlosci
Brazylia przezyla rowniez, wczesniej, gleboki kryzys ekonomiczny jednak
gospodarka nie padla
na Margaricie po kilku miesiacach bedziesz znac kazdy kamien i szybko sie
znudzisz, zreszta nie tylko Ty
po co leciec samolotem z Margarity do np.Rio de Janeiro jak mozna autobusem za
60 $ z blizniaczego miejsca jakim jest np. Salvador?
Czy ceny na wybrzezu, mam na mysli kawalek plazy, i koszty zycia sa podobne? to
jest wlasnie to co nalezy sprawdzic przed podjeciem decyzji.
Kto nam broni lezac na plazy w hamakach i saczac cos orzezwiajacego:), nie
pomyslec z czasem o dzungli?
wiem, ze duzo zalezy od srodkow finansowych
nie zawezajmy jednak przedwczesnie horyzontow, to jest watek dla ludzi z
wyobraznia, podobno:)
oraz dla TYCH wszystkich, ktorzy chca przycupnac gdzies na tanim sloneczku po
ciezkiej ......wiadomo :)..i sie nie nudzic, mysle :0)

do decyzji daleko.....badzmy otwarci i zacznijmy dowiadywac sie o CENY
w koncu to one odegraja najwazniejsza role, chociaz osobiscie wole drozej lecz
z perspektywami
w koncu, ilosc akcji, a tym samym naszych mozliwosci,zawsze moze sie zwiekszyc
zalezy to od zainteresowania pomyslem

pzdr. viviv

Ton twojej wybowiedzi jest bardzo ostry i obrazliwy, ale coz, odpisuje:

> lulu20 ciekaw jestem kiedy twoje kolezanki byly w amabasadzie??? jesli ich
> opinie dotycza ostatnich 2 lat to zanim rozpowszechnisz takie opinie najpier
je
>
> sprawdz. Dobrze znam tych ludzi i sa bardzo mili o otwarci.
Zona ambasadora powiedziala np. do mojej przyjaciolki ktora jest
mulatka: "taak, kocham Afryke, ale ci Czarni to taki prymityw!"
To tylko jeden z wielku kwiatkow, nie wspominajac o jej totalnym braku
znajomosci geografii itd. Nie bede pisala o innych, o wiele bardziej haniebnych
ich zachowaniach, bo po co. I tak sie za nich wstydze. A ty i tak pewnie wiesz
swoje. Byly tam latem/jesienia 2003.
> Proponuje rowniez dobre spojrzenie na mape, Zanzibar to czesc Tanzanii
> (powstalej ze zjednoczenia Tanganiki i Zazibaru).
Wyobraz sobie ze wiem. Ale z Kenii jest bardzo blisko na Zanzibar, a to miejsce
warte odwiedzenia.
> Mysle sobie takze ze pomysly typu wez sobie 100 z Warynskim sa dokladnie
takim
> samym dzialaniem jak dzialania niektorych cwaniaczkow z Polski, ktorzy na
> straganach przy drodze do Naivashy zaplacili 500 z Kosciuszka wmawiajac ze to
> kupa kasy.
Nie musisz mnie w ten sposob obrazac. Jesli wiem, ze jade przez granice
polnocna z Etiopia, gdzie grasuja bandy Somalijczykow,ktorzy jak im nie dam
kasy to mnie w jakichs krzakach zabija, albo jesli mam takie srodki na ZLODZIEI
ktorzy mnie napadna, to chyba nie jest nie wporzadku jesli ich oszukam. Ty bys
pewnie dal im z radoscia cala kase, cieszac sie jak bardzo wsparles materialnie
lud Kenijski.
Ja mam do Kenijczykow i Tanzanczykow wiele szacunku i te slowa bardzo mnie
obrazily, nigdy nie oszukalabym uczciwych ludzi. Przykro mi, ze osadzasz kogos,
o kim zupelnie nic nie wiesz. Ten jad i opluwanie kogos- pomysl o tym, czy
jestes w porzadku.
> Co do bezplatnych wizyt u masajow - oczywiscie jest to mozliwe. Przestrzegam
> jedna przed draznienem tych dumnych ludzi robieniem im zdjec z ukrycia,
lepiej
> zaplacic pare USD.
Ja mowilam o zobaczeniu autentycznych Masajow, w zwyklych sytuacjach zyciowych,
a nie fotografowaniu ich w czyms na ksztalt rezerwatu. Chodzi tylko o
przyjrzenie sie im, poczucie atmosfery, autentycznej kultury, codziennosci, za
mienienia z nimi paru pozdrowien... Pozowane zdjecia za kase mnie osobiscie nie
interesuja, chociaz inni tylko po to chca spotkac Masajow, czy inne plemiona.
Co do darmowych fotografii- to nie sa zwierzeta albo obiekty muzealne zeby
fotografowac ich bez zgody. A to ze moga byc agresywni kiedy nie zaplacisz za
zdjecie, jest truizmem. Kazdy to wie, i tylko ludzie bez krzty szacunku robia
takie rzeczy.

Czasami ktos wybiera sie gdzies, i chce poznac opinie innych. To bardzo
pomocne, ja tez zasiegalam wielokrotnie rad Internautow przed wyjazdami.
Porownywalam rozne opinie i na ich podstawie probowalam cos wyciagnac dla
siebie. Tym bardziej, ze czesto relacje w kolorowych mahazynach pokazuja
wylacznie pozytywne strony, na miejscu jednak okazuje sie ze zycie nie do konca
jest rozowe.
NIe kazdy zamierza siedziec tylko w jednym miescie i poznawac je od podszewki.
Kazdy ma prawo do osobistych odczuc.Sa jednak pewni ludzie, ktorzy uzurpuja
sobie prawo do wyglaszania jedynych slusznych opinii.
Pozdrwaiam

Czy odkryto źródło Raduni?
Emerytowany nawigator śmigłowca bojowego Jan Sabała twierdzi, że znalazł
źródło, z którego wypływa Radunia. Według oficjalnych danych rzeka bierze swój
początek w Jeziorze Stężyckim.
Radunia, której nazwa pochodzi od słowa "rad", po kaszubsku znaczącego tyle co
prędki, ochoczo przecina 103 km pomorskich pagórków i nizin. Przepływa przez
10 jezior i 25 miejscowości, by w okolicy wsi Krępce zasilić Motławę. Płynąc w
okolicy Babich Dołów ma charakter rzeki górskiej, a w dolnym biegu napędza
młyn w Żukowie i 8 elektrowni wodnych. Poza tym nawadnia okoliczne łąki.

Przed Pruszczem Gdańskim Radunia rozdziela się na Kanał Raduni (zbudowany w
XIV w.), wiodący bezpośrednio do Gdańska, i naturalne koryto wpadające do Motławy.

- Gdy byłem jeszcze wojskowym skończyłem zaocznie geografię na UAM w Poznaniu
- opowiada Jan Sabała. - Interesuję się przyrodą, która mnie otacza. To takie
moje hobby. Od wielu lat mieszkam w Pruszczu Gdańskim, a rzeka jest
nierozerwalnie związana z tym miastem. Gdy latałem na śmigłowcach, byłem
nawigatorem, wiele razy zachwycałem się Radunią z góry. Jest piękna. Zarówno z
nieba, jak i z poziomu pieszych wędrówek.

Gdy Jan Sabała przeszedł na emeryturę postanowił naocznie zbadać tajemnicę
miejsca, z którego bierze swój początek ta kaszubska rzeka.

- Dokładnie sprawdziłem mapy wysokościowe i brzeg Jeziora Stężyckiego -
opowiada. Przejrzałem zdjęcia z satelitów i poprosiłem kolegów, aby zrobili
dla mnie zdjęcia lotnicze. Upewniwszy się, iż nie ma żadnego innego strumyka,
ruszyłem w okolice bagien na południowym brzegu jeziora. Byłem tam
wielokrotnie. Przeprowadziłem badania wypływu wody ze źródła i dokładnie
przemierzyłem strumyk od jego początku do ujścia w jeziorze. Dopiero wtedy, za
pomocą urządzenia do nawigacji satelitarnej GPS, określiłem położenie
geograficzne źródła Radni. Znajduje się na szerokości geograficznej 54 stopnie
10 minut i 950 tysięcznych oraz na długości geograficznej 17 stopni 56 minut i
520 tysięcznych.

Oficjalnie podaje się, że Radunia wypływa z Jeziora Stężyckiego, a niektóre
źródła podają, że z Ostrzyckiego.

- Tak, rzeczywiście przyjmuje się, że rzeka wypływa z Jeziora Stężyckiego -
tłumaczy Jerzy Błaszkowski z Wydziału Geografii na UG. - A tak naprawdę to
uważa się, że Radunia bierze swój początek z obszarów podmokłych na południe
od Jeziora Stężyckiego. Więc całkiem możliwe, że źródło znalezione przez
czytelnika "Gazety" jest miejscem wypływu rzeki, ale żeby stwierdzić, czy
jedynym, należałoby przeprowadzić dokładne badania.

Jan Sabała jest jednak nieco rozżalony na naukowców z UG: Gdy przyszedłem na
uczelnię uznano, że to rzeczywiście może być źródło Raduni, ale nikt nie
chciał drążyć tego tematu. Usłyszałem: Panie, Radunia to nie Amazonka, szkoda
na to czasu.

Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto

> To była chyba pierwsza w miarę ludzka Twoja odpowiedź, dziękuję.
> Wiekszość wpisów na tym forum wygląda, jakby wyszły z zero-
> jedynkowego automatu, który pozytywnie przeszedł test Turinga,
> Twoje też.
Mylisz się. To efekt Twoich końskich okularów.

> Nie nadaję sie na dyskutanta, pracuję fizycznie i to naprawdę
> ciężko, co słusznie zauważyłeś, kwestionując poziom posiadanych
> przeze mnie szarych komórek.
Sposób wykonywanej pracy nie ma nic do rzeczy w sprawie
umiejętności dyskusji. Znałem prostych robotników z szerszą wiedzą o
świecie niż profesorowie. Czytaj więcej, rozmawiaj z ludźmi, staraj
się oceniać to co widzisz i słyszysz.

> Newsy, przekazywane przez agencje prasowe mogę ocenić tylko z
> poziomu emocjonalnego, swojego niestety. Merytoryczne/jakościowe/
> ilosciowe analizy to wasza specjalność. I zawód, jak przypuszczam.
Jezeli chodzi ogólnie o tzw. "obróbkę informacji" to masz rację -
ale nie jestem dziennikarzem tylko technokratą.

> Ale w Palestynie giną akurat ludzie mnie podobni, mam nie
> zabierać, co prawda zupełnie nieistotnego głosu po
> stronie tych maltretowanych, wymazywanych z mapy demo- i geografii?
Troska o to że giną jest jak najbardziej słuszna. Jezeli jednak
NAPRAWDĘ chcesz by śmierć tam się skończyła powinieneś mniej
emocjonalnie, a bardziej rozumowo podchodzić do sprawy. Jedynym
(według mnie) logicznym i uczciwym rozwiązaniem jest doprowadzenie
do pokojowej współpracy Palestyńczyków i Żydów, Izraela i Palestyny.
Oni naprawdę mogą współpracować - tylko musi się odsunąć od wpływu
na sytuację na Bliskim Wschodzie ludzi, którym zależy by tak nigdy
nie było. Przyczyny nimi kierujące mogą być różne, rasizm,
zarabianie na wojnie, zarabianie na "rozdzielaniu pomocy",
zawyrzanie cen ropy itd. I to dotyczy nie tylko Żydów i
Palestyńczyków ale i władz okolicznych czy dalszych państw. Hamas
niestety jest jedną z tych grup.

> Przy okazji - nie znam żadnego Araba, o Palestyńczykach nie
> wspominam. Mógłbys napisać trochę więcej o swoim pobycie wśród
> Palestyńczyków? Jacy oni są, tak zwyczajnie? Pobudliwi, agresywni,
> mściwi? Czy rzeczywiscie tylu hamasowców wplątanych w tych
> zwykłych ludzi?
Jacy? Normalni :). Przynajmniej Ci z którymi miałem doczynienia.
Dowcipni lub ponuraki. Lubiący sobie wypić (choć im teoretycznie nie
wolno) i abstynenci. "Luzacy" i religijni. O polityce, włącznie z
tym co się wtedy w Polsce działo to mogłem porozmawiać tylko z
jednym z kolegów Arabów, reszta się tym nie interesowała. Na tej
imprezie rocznicowej poznałem również Arabów - chrześcijanów. Nie
jakiś konwertytów ale Chrześcijan z Palestyny.
Jedna różnica - oglądałem paszport jednego z kolegów Arabów - miał
w nim miejsce do wpisania żony. Nie że JEST żonaty ale miejsce
łącznie ze zdjęciem umożliwiające potencjalnej żonie podróżowanie
razem z nim. Pobudliwość, mściwość - nie zauważyłem by jakoś
specjalnie. To raczej objaw ideologi "maczo", która się pojawia nie
tylko w krajach Arabskich ale i na południu Europy.
A i jeszcze jedna ciekawostka, którą zauwazyłem. Zaraz po
przyjeździe ze swojej ojczyzny mieli wyraźniej ciemniejszą karnację.
Dłuższy pobyt w Polsce powodował że blakli.

ŻYWIEC ZYSKA W MAŁOPOLSCE
Wędrująca Żywiecczyzna. Na półce. - 2005-06-25 14:12:39
Zapytano w ankiecie, "W jakich ogólnopolskich przewodnikach turystycznych
powinna widnieć Żywiecczyzna?" Odpowiedź nie została udzielona jednoznacznie.
Większość (35%) opowiedziała się za Beskidami lub Euroregionem Beskidy, na
kolejnym miejscu znalazło się Podbeskidzie (23% głosów) oraz Małopolska.
Najmniej głosów uzyskał Śląsk.

Problem ze zdefiniowaniem położenia Żywca i Żywiecczyzny nie jest wyłącznie
kłopotem mieszkańców regionu, choć to oni zapewne powinni wiedzieć najlepiej.
Sytuacja administracyjna, kulturalna a nawet geograficzna nie pozwalają
udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

Stan ten odzwierciedla się również w popularnych przewodnikach turystycznych,
gdzie dyktat ograniczonej objętości wymusza uproszczenia i zajmowanie się
najważniejszymi regionami. W zależności od sposobu opisu i podziału naszego
kraju, Żywiec i Żywiecczyznę spotkać można zarówno na Śląsku lub w Małopolsce,
choć przeważają najbardziej naturalne geograficznie Beskidy. Jednakże i tu
jest problem jeśli dokona się głębszego podziału na Beskid Śląski oraz
Żywiecki. Problematyczne jest również Podbeskidzie, modne dzięki mediom i
ostatniej reformie administracyjnej, stanowiące geograficzną fikcję (nie
znajdzie się na mapach takiej nazwy!), przez co trudno opisywać je w książkach
turystycznych.

Geograficzny podział stosuje przewodnik "Polska w weekend&" wyd. Pascala.
Wyodrębniono tu sumiennie krainy geograficzne: Beskid Śląski, Beskid Żywiecki
oraz zamiast Podbeskidzia "Bielsko-Białą i okolice". Szczegółowy podział
Beskidów pozwala nie wrzucać do jednego worka Żywca i Cieszyna. Niestety, jako
że przez Żywiecczyznę przebiega granica Beskidów, Milówka i Węgierska Górka
znajdują się w innym rozdziale wraz z Ustroniem, Wisłą i Szczyrkiem. Nieufność
budzi również przypisanie jeziora żywieckiego do okolic Bielska-Białej. Co
ciekawe, pozostałe przewodniki tego samego wydawnictwa stosując inny podział,
przenoszą góry i miejscowości. "Polska. Przewodnik ilustrowany" umiejscawia
już Żar w Beskidzie Żywieckim, natomiast Tydzień Kultury Beskidzkiej jest
domeną Cieszyna i Beskidu Śląskiego (Żywiec jest jedynie wymieniony). Bieg na
zachód podtrzymuje "Polska z dzieckiem" tworząc "Cieszyn, Beskid Śląski i
Żywiecki". Widocznie Żywiec nie ma nic ciekawego do zaoferowania dla dzieci,
by poświęcać mu oddzielą uwagę.

Granice kulturalne są stosowane jako wytyczne w przewodniku "Polska"
wydawnictwa Wiedzy i Życia, pokazując drugą tendencję. Żywiec przenosi się już
do Małopolski, jednak w dużej mierze jest to podyktowane nie rozdrabnianiem
się na mniejsze regiony. Przewodnik ilustruje zdjęcie jeziora żywieckiego oraz
krużganku w starym zamku. Wymienione są żywieckie zabytki, chociaż zamek
Habsburgów nie zyskuje przychylnej opinii, "dziś zaniedbany, otoczony
ogromnym, zapuszczonym parkiem krajobrazowym jest tylko śladem dawnej świetności".

Albumy i przewodniki opierające się przede wszystkim na fotografiach
lokalizują Żywiecczyznę już całkiem dowolnie. Wynika to zapewne z konieczności
dużego wysortowania materiału, gdzie region reprezentują raptem dwa, trzy
zabytki lub pejzaże. I tak "Polska" wyd. parma press wpycha miasto pomiędzy
Cieszyn a Opole wraz z kulturą śląską, a jeden z albumów posądza Żywiecczyznę
o ciągoty do Dolnego Śląska. Marne to pocieszenie, ale niejednokrotnie gorzej
jest z Podbeskidziem w ramach którego czytelnik poznać może Racibórz i Rybnik,
Bielska już nie.

Szukając akcentów lokalnych w publikacjach planujących zwiedzanie Polski,
można wysnuć kilka wniosków. Wraz ze wzrostem objętości książki i słowa
pisanego, Żywiec jest lokalizowany bardziej szczegółowo, na ogół w Beskidzie
Żywieckim wraz z Suchą Beskidzką, Pilskiem i Babią Górą, oddzielony od kultury
śląskiej (Koniakowskie koronczarki stanowią wyjątek), Ustronia, Szczyrku i
Wisły. Z drugiej strony niejednokrotnie region przypisywany jest do wpływu
Śląska lub z nim utożsamiany. Nie ma to miejsca w przypadku Małopolski, gdzie
Beskidy mają odrębny status w ramach regionu jak Kraków czy Zakopane.
Podbeskidzia jest zdecydowanie mniej niż dwa lata temu, zastępuje go czasem
"region bielski", Żywca na nim się nie lokalizuje, choć granica jest płynna.
Żywiecczyzna znajdując się między młotem Śląska, a kowadłem Małopolski traci
na tym (w sensie poświęcanego miejsca w informatorach) . Nie mogąc wpisać się
zdecydowanie w prąd jednego lub drugiego nie stanowi dogodnego przykładu dla
charakteru większego regionu. Akcentowanie beskidzkości, bez powoływania się
na geografię, prowadzi na ogół do przypisania większej roli terenom Beskidu
Śląskiego, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Jeśli Żywcowi poświęca się uwagę w tekście, przybliżana jest jego historia, co
częściowo może zrekompensować nasze "latające" miasto.

To była jego odpowiedź na sugestię, że Ukraina dąży do członkostwa.

Mamy tutaj bardzo interesującą koncepcję granic Europy sformułowaną przez
człowieka od którego, co by nie mówić, zależą losy kontynentu. Otóż Ukraina,
która jak najbardziej leży w Europie, a w ostatnich tygodniach dała wyraz swojej
europejskości, ba, swojej europejskiej determinacji, raptem znalazła się w
jakiejś dziwnej, nieokreślonej przestrzeni, którą Verheugen nazwał po prostu
"światem". Sens jego wypowiedzi jest mniej więcej taki, że ta cała Ukraina leży
sobie gdzieś "na świecie", właściwie nie bardzo wiadomo gdzie i nie ma o czym
gadać, bo jak już ona zostanie członkiem, to zaraz będzie chciał Trynidad i Tobago.

Tak wyglądają granice. Są wprawdzie wykreślone na mapach przez Geografię oraz
Historię, ale w rzeczywistości ich przebieg wyznaczają ci, którzy posiadają
władzę i trzymają kasę. To oni zgodnie z "interesem europejskim" będą ustalać
geograficzną i historyczną przestrzeń, to oni będą wystawiać certyfikat
europejskości. Niewykluczone, że z biegiem czasu, gdy Europa zamieni się w
oblężoną twierdzę, będą z europejskości zwalniać tak, jak się zwalnia z pracy.
Myślę, że perspektywa znalezienia się wśród "innych", "obcych", wśród
odrzuconych, którzy stoją milczącym tłumem u bram najszczęśliwszego z
kontynentów, będzie miała wpływ niezwykle dyscyplinujący.

Jakiś czas temu przekraczałem granicę ukraińsko-rumuńską. Jechałem zwykłym
kursowym autobusem. Trwało to dwanaście godzin - samo przekroczenie. Autobus
pełen był ukraińskich kobiet wiozących do Rumunii przeróżny towar na handel.
Widać było, że to ich stałe zajęcie. W autobusie i na granicy czuły się jak w
domu. Jadły, coś tam popijały, pokazywały sobie zdjęcia ze ślubów i pogrzebów.
Kompletnie nie przejmowały się postojem. Ja w tym czasie zwiedziłem całe
przejście, sklepy, bary i całą resztę. Na przejściu kręciło się mnóstwo
bezpańskich psów. I te psy, pojedynczo albo w stadach raz po raz przekraczały
granicę. Załatwiały swoje sprawy to w Rumunii, to na Ukrainie. Nikt się nimi nie
interesował. Miały swoje niepodległe, kosmopolityczne i ruchome państwo.

A my staliśmy z naszym autobusem, ponieważ kobiety nie chciały dać zbiorowej
łapówki rumuńskim strażnikom. To znaczy chętnie by dały, bo tak było zawsze i
strażnicy też muszą jakoś żyć, ale tym razem suma, której chcieli, okazała się
nie do przyjęcia. Co jakiś czas ukraiński kierowca autobusu, pełniący rolę
pośrednika, wchodził i wymieniał sumę. Kobiety prychały lekceważąco i wymieniały
swoją. A potem zapadały w drzemkę dając do zrozumienia, że mają nieskończenie
dużo czasu. To były kobiety ze Środkowej Europy - mistrzynie spokoju,
oczekiwania i cierpliwości. Nie wiem, jak skończyła się historia, ponieważ po
dwunastu godzinach wziąłem plecak i na piechotę poszedłem w ciepłą rumuńską noc.

Tak, kobiety miały sposób na granicę. Po prostu cierpliwie czekały aż zniknie,
aż nieco zmięknie i stanie się trochę bardziej przepuszczalna. To prędzej czy
później zawsze następuje. Wystarczy pokazać, że nie bardzo ci zależy na jej
przekroczeniu. Wtedy granica robi się bezradna.

Andrzej Stasiuk/Syndykat Autorów, 2005

Gość portalu: NAT napisał(a):

> Kama, jak widzisz Maciej patrzy na swiat poprzez organ, ktory u normalnyh
> ludzich ma duzo nizsze funkcje fizjologiczne niz mozg - 'geograficznie'
>rowniez znacznie nizej polozony.

Juz w pierwszym zdaniu widze,jak zazdrosc przez ciebie przemawia.
Panicznie chcialabys miec,to co mnie przychodzi bez problemu.
Pamietasz chyba piosenke JOHN "COUGAR"Mellenkamp'a w ktorej refren brzmial:
"Sometimes love doesn't feel like it should,
so HURT ME GOOD"

> Jego najnowsze argumenty:
> 1. Amerykanie lepiej znaja geografie poniewaz czesciej od Polakow jezdza na
> Floryde i do Las Vegas. Po powrocie z holiday'u dalej nie potrafia pokazac na
> mapie gdzie byli ale to nie istotne bo maja zdjecia pod kasynem i pamiatki z
> Disney World.

Dokladnie tak.

> Sa oczywiscie tacy, ktorzy podrozuja do starej Europy celem
> zobaczenia poczatkow europejskiej kultury, ale z takimi Maciej nie ma do
> czynienia - inna klasa spoleczna.

Tu grubo bladzisz.
Ton obecnej cywilizacji swiatowej nadaja USA i to pod kazdym
wzgledem:muzyka,kino ,teatr,nauka.
Reszta swiata albo nadaza,albo zostaje w tyle i tu byl podal wlasnie ciebie
jako dobry przyklad.
Bo jak Amerykanie wg ciebie powinni jezdzic do Europy w poszukiwaniu poczatkow
kultury,to Europejczycy powinni jezdzic do Egiptu i Iraku(Mezopotamia).
Bo jesli Europejczycy jak ty uwazaja ze Egipt i Irak to 3-ci swiat,to co
Amerykanie maja powiedziec o Europie?
Teraz szczerze NAT.
Kiedy ostatnim razem bylas w Egipcie i Iraku w poszukiwaniu zaczatkow kultury?

> Przecietny Polak, w oczach Macieja, jezdzi na
> wakacje raz na 10 lat do Grojca, chociaz Las Vegas znajdzie na mapie bez
> wspolpracy z uniwersyteckim wydzialem geografii.

Jesli przecietny Polak zarabia 6,ooo doll rocznie a przecietny Amerykanin 36,000
doll rocznie,to kto sobie moze pozwolic na jakie podroze?

> Pytalam kiedys znajomych z USA czy potrafia wymienc wszystkie stany USA -
zaden nie potrafil bo, tak jak mowilas, w szkolach nie ucza nic spoza
bezposredniego podworka.

Tak dla sprawdzianu.
Departamentow we Francji jest ok 50.
Ile z nich potrafisz wymienic?
W Polsce wojewodztw jest stosunkowo malo,wiec dodajmy do tego landy w Niemczech
i kantony w Szwajcarii.
Moglabys z pominieciem jednego wymienic wszystkie?
Na dodatek,ci znajomi z USA zartowali,bo ja sie nie urodzilem w Stanach i 50
stanow znam.
Ty nawet nie lapiesz dowcipow amerykanskich.

> 2. Szkolnictwo w USA jest lepsze, bo produkuje wiecej laureatow Nobla.
> a/ Wiecej niz kto? Polska? Porownaj ludnosc obydwu krajow oraz sposob
> fundowania wyzszych uczelni i idiotyzm porownania widoczny bedzie dla
kazdego, tzn oprocz Macieja.
> b/ Ilu sposrod okolo 200 'amerykanskich' laureatow Nobla, np na polu fizyki,
> urodzilo sie, chodzilo do szkly i konczylo uniwersytety w innych krajach,
zanim podjeli prace naukowa w USA? Ciekawa statystyka, dostepna na Nobel Prize
> website.Bierze sie to stad oczywiscie, ze najlepsze amerykanskie
uniwersytety,
> zwlaszcza te z Ivy League, sa bardzo zamozne i moga takie badania fundowac. .

I tu postawilas sobie niezwykle trudne zadanie do rozwiazania.
CZY RESZTA SWIATA POWINNA NASLADOWAC USA ,CZY RACZEJ POTEPIAC JAK TY TO ROBISZ?
Jesli Amerykanie sie bogaca i wiedza jak to robic,to czy nie lepiej brac z
nich przyklad,zamiast szukac dziury w calym jak ty to robisz.
Pisalas ,ze jestes pracownikiem naukowym i ja sie domyslam na jakim poziomie.

> c/ Ciekawostka. Laczna ilosc nagrod Nobla przyznanych naukowcom
uniwersytetow
> krajow Europejskich takich jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia,
> Szawjcaria rowna sie z grubsza biorac ilosci nagrod przyznanych naukowcom
> universyetow amerykanskich. Statystycznie na ilosc ludnosci nie ma
specjalnej roznicy.
> d/ Ciekawostka. Wedle afiliacji uniwersyteckiej, w dalszym ciagu najwiecej
> laureatow (77) powiazanych bylo z Cambridge University( ten w Anglii, nie
> Massachusettes, USA)
>
> 3. Maciej, ktory wedle kola jego wielbicieli, kocha Polske ponad wszystko,
> zdolal jak na razie obwiescic, ze:
> - polskie szkolnictwo jest bezndziejne, bo nie ucza grac na mandolinie
> - polskie dzieci nie nadaja sie jako towarzystwo dla jego potomkow i powinny
> pozostac 'pod kluczem' kiedy Maciej & Co zjezdzaja na, jedyne finansowo
> dostepne, wakacje w starej ojczyznie
> - polska grypa czepia sie delikatnych gosci polonijnych.ZGROZA
> - polska kuchnia uniemozliwia rozwoj fizyczny i umyslowy obywateli, chyba ze
w
> pore uciekli na lono hamburgerow i hot dogs
> - Warszawa smierdzi i wislane ryby maja plamy

Tu juz zaczynasz swoja stara spiewke,czyli poziom lub depresja do ktorej sie
nikt poza toba nie bedzie znizal.

> MACIEJA SWIADOMOSC KSZTALTUJE JEGO BYT. Ot, obrazek bytu Macieja jasny i
> klarowny dla wszystkich. Niecierpliwie oczekuje na nowe rewelacje celem
> uzupelnienia traktatu: MACIEJ KOCHA POLSKE.

Wyraznie bylo widac,ze Agata zalowala,ze cie poczatkowo poparla.

DO NIEZADOWOLONEJ Z ZYCIA
MASZ TUTAJ SWOJ POST I MAJA ODPOWIEDZ.
ZAMIAST ZACZYNAC NOWE POSTY I BEZSENSOWNIE ROZPOCZYNAC NAGONKE BAZAROWA,NA TYM
POSCIE POKAZ,KTORA Z MOICH ODPOWIEDZI CI NIE PASUJE I DLACZEGO.
NAJPIERW PRZYKLAD,POZNIEJ KOMENTARZ.
ZADNYCH KOMENTARZY BEZ PRZYKLADOW-BO TO JEST BAZAR.

Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

> Gość portalu: NAT napisał(a):
>
> > Kama, jak widzisz Maciej patrzy na swiat poprzez organ, ktory u normalnyh
> > ludzich ma duzo nizsze funkcje fizjologiczne niz mozg - 'geograficznie'
> >rowniez znacznie nizej polozony.
>
> Juz w pierwszym zdaniu widze,jak zazdrosc przez ciebie przemawia.
> Panicznie chcialabys miec,to co mnie przychodzi bez problemu.
> Pamietasz chyba piosenke JOHN "COUGAR"Mellenkamp'a w ktorej refren brzmial:
> "Sometimes love doesn't feel like it should,
> so HURT ME GOOD"
>
> > Jego najnowsze argumenty:
> > 1. Amerykanie lepiej znaja geografie poniewaz czesciej od Polakow jezdza n
> a
> > Floryde i do Las Vegas. Po powrocie z holiday'u dalej nie potrafia pokazac
> na
> > mapie gdzie byli ale to nie istotne bo maja zdjecia pod kasynem i pamiatki
> z
> > Disney World.
>
> Dokladnie tak.
>
> > Sa oczywiscie tacy, ktorzy podrozuja do starej Europy celem
> > zobaczenia poczatkow europejskiej kultury, ale z takimi Maciej nie ma do
> > czynienia - inna klasa spoleczna.
>
> Tu grubo bladzisz.
> Ton obecnej cywilizacji swiatowej nadaja USA i to pod kazdym
> wzgledem:muzyka,kino ,teatr,nauka.
> Reszta swiata albo nadaza,albo zostaje w tyle i tu byl podal wlasnie ciebie
> jako dobry przyklad.
> Bo jak Amerykanie wg ciebie powinni jezdzic do Europy w poszukiwaniu
poczatkow
> kultury,to Europejczycy powinni jezdzic do Egiptu i Iraku(Mezopotamia).
> Bo jesli Europejczycy jak ty uwazaja ze Egipt i Irak to 3-ci swiat,to co
> Amerykanie maja powiedziec o Europie?
> Teraz szczerze NAT.
> Kiedy ostatnim razem bylas w Egipcie i Iraku w poszukiwaniu zaczatkow kultury?
>
>
> > Przecietny Polak, w oczach Macieja, jezdzi na
> > wakacje raz na 10 lat do Grojca, chociaz Las Vegas znajdzie na mapie bez
> > wspolpracy z uniwersyteckim wydzialem geografii.
>
> Jesli przecietny Polak zarabia 6,ooo doll rocznie a przecietny Amerykanin
36,00
> 0
> doll rocznie,to kto sobie moze pozwolic na jakie podroze?
>
> > Pytalam kiedys znajomych z USA czy potrafia wymienc wszystkie stany USA -
> zaden nie potrafil bo, tak jak mowilas, w szkolach nie ucza nic spoza
> bezposredniego podworka.
>
> Tak dla sprawdzianu.
> Departamentow we Francji jest ok 50.
> Ile z nich potrafisz wymienic?
> W Polsce wojewodztw jest stosunkowo malo,wiec dodajmy do tego landy w
Niemczech
>
> i kantony w Szwajcarii.
> Moglabys z pominieciem jednego wymienic wszystkie?
> Na dodatek,ci znajomi z USA zartowali,bo ja sie nie urodzilem w Stanach i 50
> stanow znam.
> Ty nawet nie lapiesz dowcipow amerykanskich.
>
> > 2. Szkolnictwo w USA jest lepsze, bo produkuje wiecej laureatow Nobla.
> > a/ Wiecej niz kto? Polska? Porownaj ludnosc obydwu krajow oraz sposob
> > fundowania wyzszych uczelni i idiotyzm porownania widoczny bedzie dla
> kazdego, tzn oprocz Macieja.
> > b/ Ilu sposrod okolo 200 'amerykanskich' laureatow Nobla, np na polu fizyk
> i,
> > urodzilo sie, chodzilo do szkly i konczylo uniwersytety w innych krajach,
> zanim podjeli prace naukowa w USA? Ciekawa statystyka, dostepna na Nobel
Prize
> > website.Bierze sie to stad oczywiscie, ze najlepsze amerykanskie
> uniwersytety,
> > zwlaszcza te z Ivy League, sa bardzo zamozne i moga takie badania fundowac
> . .
>
> I tu postawilas sobie niezwykle trudne zadanie do rozwiazania.
> CZY RESZTA SWIATA POWINNA NASLADOWAC USA ,CZY RACZEJ POTEPIAC JAK TY TO
ROBISZ?
> Jesli Amerykanie sie bogaca i wiedza jak to robic,to czy nie lepiej brac z
> nich przyklad,zamiast szukac dziury w calym jak ty to robisz.
> Pisalas ,ze jestes pracownikiem naukowym i ja sie domyslam na jakim poziomie.
>
> > c/ Ciekawostka. Laczna ilosc nagrod Nobla przyznanych naukowcom
> uniwersytetow
> > krajow Europejskich takich jak Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Holandia,
>
> > Szawjcaria rowna sie z grubsza biorac ilosci nagrod przyznanych naukowcom
> > universyetow amerykanskich. Statystycznie na ilosc ludnosci nie ma
> specjalnej roznicy.
> > d/ Ciekawostka. Wedle afiliacji uniwersyteckiej, w dalszym ciagu najwiecej
>
> > laureatow (77) powiazanych bylo z Cambridge University( ten w Anglii, nie
> > Massachusettes, USA)
> >
> > 3. Maciej, ktory wedle kola jego wielbicieli, kocha Polske ponad wszystko,
>
> > zdolal jak na razie obwiescic, ze:
> > - polskie szkolnictwo jest bezndziejne, bo nie ucza grac na mandolinie
> > - polskie dzieci nie nadaja sie jako towarzystwo dla jego potomkow i powin
> ny
> > pozostac 'pod kluczem' kiedy Maciej & Co zjezdzaja na, jedyne finansowo
> > dostepne, wakacje w starej ojczyznie
> > - polska grypa czepia sie delikatnych gosci polonijnych.ZGROZA
> > - polska kuchnia uniemozliwia rozwoj fizyczny i umyslowy obywateli, chyba
> ze
> w
> > pore uciekli na lono hamburgerow i hot dogs
> > - Warszawa smierdzi i wislane ryby maja plamy
>
> Tu juz zaczynasz swoja stara spiewke,czyli poziom lub depresja do ktorej sie
> nikt poza toba nie bedzie znizal.
>
> > MACIEJA SWIADOMOSC KSZTALTUJE JEGO BYT. Ot, obrazek bytu Macieja jasny i
> > klarowny dla wszystkich. Niecierpliwie oczekuje na nowe rewelacje celem
> > uzupelnienia traktatu: MACIEJ KOCHA POLSKE.
>
> Wyraznie bylo widac,ze Agata zalowala,ze cie poczatkowo poparla.

Droga Lulu z tego co sobie przypominam to celem tego postu i jego odpowiedzi
bylo pomoc w zorientowaniu sie jak sie zyje w NBI. Dlatego zaskoczyl mnie twoj
delikatnie mowiac konfabulujacy mail. Z przyjemnoscia wyjasnie co mam na mysli
dokonam wszelkich staran by zachowac sie poprawnie, unikac jadu i plwocin:

Po pierwsze piszesz...
> Zona ambasadora powiedziala np. do mojej przyjaciolki ktora jest
> mulatka: "taak, kocham Afryke, ale ci Czarni to taki prymityw!"
> To tylko jeden z wielku kwiatkow, nie wspominajac o jej totalnym braku
> znajomosci geografii itd. Nie bede pisala o innych, o wiele bardziej
haniebnych

Rozumiem ze to slyszalas od przyjaciolki a nie uczestniczylas w tej rozmowie
osobiscie. Rozumiem tez ze Twoja przyjaciolka jest w 100 proc. pewna ze to byla
zona ambasadora a nie np zona jednego z kilku pracownikow ambasady lub co
wiecej ktos z Polonii ktora tez w ambasadzie bywa. Rozumiem ze relacje
kolezanki przyjelas za dobra monete. Problem jaki masz ze mna to to ze ja z
tymi ludzmi bylem w bliskim kontakcie przez rok. Masz wiec racje piszac ze
swoje wiem.

> > Proponuje rowniez dobre spojrzenie na mape, Zanzibar to czesc Tanzanii
> > (powstalej ze zjednoczenia Tanganiki i Zazibaru).
> Wyobraz sobie ze wiem. Ale z Kenii jest bardzo blisko na Zanzibar, a to
miejsce warte odwiedzenia.

11 godzin autobusem z MSA lub godzina lotu mala cessna. Ja podaje tylko fakty
nie chce sie spierac a tym bardziej cie opluwac (hi hi hi).

> > Mysle sobie takze ze pomysly typu wez sobie 100 z Warynskim sa dokladnie
> takim
> > samym dzialaniem jak dzialania niektorych cwaniaczkow z Polski, ktorzy na
>
> > straganach przy drodze do Naivashy zaplacili 500 z Kosciuszka wmawiajac z
> e to
> > kupa kasy.
> Nie musisz mnie w ten sposob obrazac. Jesli wiem, ze jade przez granice
> polnocna z Etiopia, gdzie grasuja bandy Somalijczykow,ktorzy jak im nie dam
> kasy to mnie w jakichs krzakach zabija, albo jesli mam takie srodki na
ZLODZIEI
>
> ktorzy mnie napadna, to chyba nie jest nie wporzadku jesli ich oszukam. Ty
bys
> pewnie dal im z radoscia cala kase, cieszac sie jak bardzo wsparles
materialnie
>
> lud Kenijski.
> Ja mam do Kenijczykow i Tanzanczykow wiele szacunku i te slowa bardzo mnie
> obrazily, nigdy nie oszukalabym uczciwych ludzi. Przykro mi, ze osadzasz
kogos,
>
> o kim zupelnie nic nie wiesz. Ten jad i opluwanie kogos- pomysl o tym, czy
> jestes w porzadku.

Juz odpowiadam. Po pierwsze robiac taki numer byc moze sobie ratujesz zycie ale
jesli ta sama droga (a wiadomo jak niebezpieczne jest pogranicze z Somalia
nawet dalej od granicy vide droga Malindi - Lamu) ale drugi Polak sluchajacy
twoich rad zaklada sobie petle na szyje, nie mowiac o innych wiozacych banknoty
inne niz KSH lub USD. Oceniam wiec bez opluwania cie ze jest to co najmniej nie
najlepszy pomysl. Wreszcie Nairobi jakkolwiek nie Ciechocinek to do pogranicza
i prowincji polnocnej czy pln wsch mu daleko. W Nairobi o pieniadze poprosi
zebrak, chory na Heine Medina i w tym wypadku Twoja rada to juz nie tylko
nienajlepszy pomysl.

> > Co do bezplatnych wizyt u masajow - oczywiscie jest to mozliwe. Przestrz
> egam
> > jedna przed draznienem tych dumnych ludzi robieniem im zdjec z ukrycia,
> lepiej
> > zaplacic pare USD.
> Ja mowilam o zobaczeniu autentycznych Masajow, w zwyklych sytuacjach
zyciowych,
>
> a nie fotografowaniu ich w czyms na ksztalt rezerwatu. Chodzi tylko o
> przyjrzenie sie im, poczucie atmosfery, autentycznej kultury, codziennosci,
za
> mienienia z nimi paru pozdrowien... Pozowane zdjecia za kase mnie osobiscie
nie
>
> interesuja, chociaz inni tylko po to chca spotkac Masajow, czy inne plemiona.
> Co do darmowych fotografii- to nie sa zwierzeta albo obiekty muzealne zeby
> fotografowac ich bez zgody. A to ze moga byc agresywni kiedy nie zaplacisz za
> zdjecie, jest truizmem. Kazdy to wie, i tylko ludzie bez krzty szacunku robia
> takie rzeczy.

Tutaj zgoda. Zwracam tylko twoja uwage iz masz tendencje generalizowac.
Japonczyk zostal zaciukany i takie sa fakty wiec tylko na podstawie tego faktu
(nie mowiac o zachowaniu turystow z bialuch Nissanow) wnioskuje ze nie dla
kazdego kwestia odpowiedniego szacunku do Massaiow jest oczywista.

> Czasami ktos wybiera sie gdzies, i chce poznac opinie innych. To bardzo
> pomocne, ja tez zasiegalam wielokrotnie rad Internautow przed wyjazdami.
> Porownywalam rozne opinie i na ich podstawie probowalam cos wyciagnac dla
> siebie. Tym bardziej, ze czesto relacje w kolorowych mahazynach pokazuja
> wylacznie pozytywne strony, na miejscu jednak okazuje sie ze zycie nie do
konca
>
> jest rozowe.
> NIe kazdy zamierza siedziec tylko w jednym miescie i poznawac je od
podszewki.
> Kazdy ma prawo do osobistych odczuc.Sa jednak pewni ludzie, ktorzy uzurpuja
> sobie prawo do wyglaszania jedynych slusznych opinii.
> Pozdrwaiam

Rozumiem ze ci pewni ludzie to ja (hi hi hi). Bardzo mnie rozweselilas tym
ostatnim zdaniem zostawiam je bez komentarza:-)
Pa



Podobne strony:

Geografia Przemysł Okręgi przemysłowe
Geografia Polski Ukształtowanie terenu
Geografia Austro Węgier
Geografia opis Polski
Geografia Siatki Kartograficzne
Geografia Skala na mapie
Geografia stanu Utah
geografia stara matura
Geografia Unii Europejskiej
Geografia województwa Polski
Geografia województwa wielkopolskiego
Geografia wyborcza Wybory sam
geograficzna Mapa gór
geograficzna Mapa poski
geograficzny środek Europy
zimowisko 2007 Przemyśl
"http://szukaj.pisz.pl/Przemy:B6l.dla.poet:F3w.nr.4734874.htm"> Przemyśl dla poetów "http://szukaj.pisz.pl/Przemys:B3aw.Gintrowski.w.Rzeszowie.dla.Kaczmarskieg.nr.4719665.htm"> Przemysław Gintrowski w Rzeszowie dla Kaczmarskieg "http://maxwap.pl/a/27/zlece,zwektoryzowanie,mapy.php">ZLECĘ ZWEKTORYZOWANIE MAPY "http://maxwap.pl/m/57/mapy,do,call,of,duty.php">mapy do call of duty "http://maxwap.pl/k/18/61,dzisiejszy,dzien,moje,przemyslenia.php">dzisiejszy dzien - moje przemyslenia Nowe Mapy(xbox,ps3)
Mapy