DOMOWE ZOO
/Piosenka domowa -Fasolki/

I
Kiedy wracam ze szkoły /do domu/ i otworzyć chcę drzwi, już od progu dobiega
zawsze wierny głos psi.
Na dywanie w pokoju do mnie łasi się kot,
a w pudełku pod stołem chomik chowa się w kąt.

REF.
Każdy ma jakiegoś bzika,
każdy jakieś hobby ma,
a ja w domu mam chomika,
kota, rybki oraz psa.
II
Kiedy smutno mi czasem przyjdzie do mnie pan pies,
poda łapę, zapyta: Nie martw się, co ci jest?
Kot zamruczy pod nosem, chomik także da znać
i od razu weselej już zaczynam się śmiać.

REF.
Każdy ma jakiegoś bzika,
każdy jakieś hobby ma,
a ja w domu mam chomika,
kota, rybki oraz psa.

· 

Dobry fachowiec????Nie no,prosze bez takich!!!Przez tą "pania doktor",która
leczyła mnie kilka lat jakimis konskimi dawkami antybiotyków co wcale nie było
konieczne,nabawiłam sie powaznych problemów z żoładkiem,miałam początki zrostów
w jajowodach po ciagle niedoleczonych stanach zapalnych przydatków a pani
doktor zamiast zlecic jakies usg czy inne specjalistyczne badanie dopisywała
tylko kolejne antybiotyki.Dzieki Bogu znalazłam wreszcie wspaniałego
lekarza,który szybciutko wyprowadził mnie z moich babskich dolegliwosci i od 5
lat jestem odpukac zdrowa jak ryba.Doktor Wojtys omijac szerokim łukiem!!!!!A
juz dla dzieciuszka to zgrozaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!

dr Koper - nie wiem. Byłam u niego raz z tzw. "nagłym przypadkiem" i nigdy
więcej do niego nie wróce, choćby był został jedynym ginem na Ziemi! Dostałam
krwawienia międzyokresowego (brałam pigułki antykoncepcyjne) + dosyć silne bóle,
a ten stwierdził, że to normalne i nic mi nie jest - to powiedział jak byłam u
niego na fotelu, w szpitalu na jego oddziale, wyjmując zakrawioną dłoń ze mnie.
Pfff "Nic Pani nie jest, jest Pani zdrowa jak ryba, proszę iść do domu!",
ciekawe... Na szczęście poszłam do innego lekarza w Rybniku i się z tego jakoś
wykaraskałam

Nie wiem, jaki dr Koper jest naprawdę. Może to był tylko incydent, ale ten
incydent, tzw. pierwsze wrażenie, odepchnęło mnie dosyć skutecznie.

A co powiecie o Witoldzie Rybskim i Bożenie Lech? Chodziłam do Rybskiego ale
ostatnio przepisałam się do Lech, ale sama nie wiem czy dobrze robię. Uważam,
że dobrego lekarza można poznać dopiero "w chorobie" a nie "przy zdrowiu" a tak
się skłąda, że jestem zdrowa jak ryba (dzięki Bogu!) lecz staram się wybrać
lekarza myśląc przyszłościowo, czyli o ciąży, która planuję za ok. rok.

· 

Ja byłam u niej po raz pierwszy i zarazem ostatni - nie polecam. Wg mnie
naciągaczka na kasę! Cytologii nie chciała mi zrobić bo kazała najpierw zjeść
jakieś tabletki i przyjść na następną wizyta - wytłumaczenie było GŁUPIE: bo
bez tego niewiele będzie widać!!!! Poźniej pytałam innych ginekologów i szeroko
oczy otwierali ze zdziwienia jak mówiłam o tabletkach i nigdy jak robiłam
póxniej cytologię czegoś takiego nie słyszałam że najpierw tabletki ( a dodam
że byłam zdrowa jak ryba!) a potem dopiero możliwa jest cytologia!
No i koleżanka też tam była. Kobieta bez pytania jej o zgodę zrobiła zabieg
mrożenia nadźerki azotem i stwierdziła, że pacjentka sama by się nie
zdecydowała a tak ma już problem z głowy! Fajne podejście! Ponadto koleżanka
nie chcący usłyszała kiedyś jej telefoniczną rozmową - kobieta zamawiała jakieś
środki farmakologiczne i prosiła żeby jej przywieżli nieprzeterminowane jak
ostatnio i z rozmowy wynikało że takowych używała! Po prostu większość
ginekologów powinno się pozbawić możliwości wykonywania zawodu! Juz po takim
jednym razie!

witaj
Jeśli chodzi o tego doktorka to odradzam sama się na niego nieźle nacięłam.
Koleżance powiedział że ma nadżerkę średniej wielkości i natychmiast do
usunięcia oczywiście koszt 450zł . Poszła do 2 innych lekarzy sprawdzić i
okazało się że jest zdrowa jak ryba i nie ma żadnej nadżerki!!Poza tym dużo
moich znajomych miało podobne sytuacje więc ja ODRADZAM!!!Jak wcześniej pisałam
polecam dobrego lekatza dr. Niemcewicza koszt 50zł z usg. Pozdrawiam

ja też ufam rayowi, ronnie mówił kiedyś że on mu [maga i jest zabawny ponadto
radzi mużeby grał lewą ręką. ray na pewno chce dobrze dla Rońka.ktoś się pytał
na czym byłam?no więc byłam na rybkach z ferajny a niedawno jeszcze na
teksańskiej masakrze piłą mechaniczną.obydwa filmy były SUPER!!!!polecam rybki
wszystkim lubiącym bajki a texańską masakre lubującym się w horrorach. już
niedługo usiąde przed tv hurraaa!!!

a ja nie widziałam włosków!!!! musze je zobaczyć wieczorem! tylko z tego
przejecie już zapomniałam o której sie zacyna ta transmisja?zaraz sprawdze.
Rybki były fajne śmieszne, głos podkładał C. Pazura i było dużo tekstów z
Killera. ale cóż z tego skoro Ronnie'go nie widziałam! widziałam za to Cleo w
autobusie...

Małysz 19? juz sie domyslam, jakie bylo narzekanie komentatorow: ach,
spodziewalismy sie lepszego lotu Adama"itd. no, chyba ze juz sie im znudzilo. ja
Hanavalda nigdy zbytnio nie lubilam, ale szkoda go:-(((((( w szkole nudy, w
domu...hm...dopiero przyszlam do domu, wiec tez wlasciwie nudy:P zdrowko nawet
dobrez, odrobine katar mnie meczy, ale ogolnie zdorwa jak ryba jestem:P wypilam
sobie wczoraj goracego Graya i pomogl:P szkoda, ze ten parwdziwy wogole nsie nie
spisal:-((((( Gdzie jest RONNIE???????

O przypomniało mi się coś!
W meczy Maguire-O'Sullivan dali taką "zagadkę" żeby na forum ES odpowiadać.
I zagadka: "jakie zwierzęta hoduje S.Maguire?"
Ktoś tam trafił że ryby.
"Hoduje rybę po grecku, łososia i śledzia [w czymśtam już nie pamiętam
dokładnie]"- taki śmiech komentatorów :)))
A potem mówili że hoduje ryby drapieżne.
"Może go pokąsały [bo pokazywali akurat ręke Maguire'a, którą walnął stół"
I co się okazało?
"S. Maguire hoduje rekiny. Ale nie takie 6-metrowe, ale małe rekinki"

To było fajne :))

heh, rzeczywiscie sa dwie ryby i miecz!:D szczerze mowiac tez mialam porblem z
rozszyfrowaniem co to jest:D herbu Legnicy nie da rady zrobic ze znakow, no bo
jak zrobic lwa trzymajacego w podwojnym ogonie dwa klucze?:D
kiedys na ES pamietam lecial pool podajrze... e nie wiem jaki, ale sa tam bile
czerwone i zoltw i jedna czarna:D kiedys myslalamz e to wlansie byl snooker, ale
na szczescie syzbko mnie oswiecilo:d

wprawdzie jak uslyszalam Ronnie gra od 12, ale transmisja jest dopiero od 14:30
do 18:45, wiec na koncowke meczu zdaże skoro seans zaczyna sie o 13:20 :) ale i
tak licze na opisanie chociaz tej pierwszej polowy kótrej nie zobacze :( bede
ogladac rybki z ferajny i mam nadzieje ze mój humor sie nie zmieni po tym jak
przyjade do domciu :)

ja jestem ryba i, niech skisne, duzo w tym prawdy!:D serio:) tylko kazdemu ze
mna zle, albo obojetnie:/:D dobrze, ze to tylko horoskopy:) a w tym Ronniowym
horoskopie tez troche prawdy bylo, ale napewno nie do konca, bo nie mozna
przeciez wszystkich ludzi tak do jednego worka wrzucac, prawda?:D
PS wiem, ze prawda:D

Co do amnestii maturzystów i tych niezdanych a jednak zdanych matur...
wiersz pana Awersja na forum tvn24 "Szkła Kontaktowego" ładnie to podsumuje :)
(w świetnym wykonaniu Marka Kondrata)

Pytanie do Ministra Oświaty.

Pułaski w Afryce, pod Moskwą - Batory,
Ryba to wieloryb, kwiatem - metafory,
Wektorem - odległość, tesla miarą siły,
Niobe wraz z Mariannami Odysa kusiły,
"Potop" to satyra na Wikingów stroje,
Poezją klasyczną - teksty od "Ich Troje",
Łukasiewicz rozpalał kaganek oświaty,
W Łodzi rosną sekwoje, w Arktyce - pataty,
Narzędnik - przyrządem do głęboszowania,
Maria Curie-Skłodowska ma na imię Ania,
Liczba trzy miliony - liczbą urojoną,
Prohibicja była Sokratesa żoną,
Herostrates słynnym antycznym strażakiem,
Czekan - czasownikiem, a Krezus - biedakiem...

A teraz, ministrze Gierytchu Romanie
Mam do Pana proste i łatwe pytanie:

Jakie jeszcze trzeba powymyślać bzdury,
Aby w Polsce skutecznie nie przebrnąć matury...?

Pozdrawiam :)

Po Essaouirze byłam w Safi
Safi jest jednym z najważniejszych portów Maroka i wszędzie czuje się rybki,
widzi rybaków, myśli o sardynkach..., chociaż miasto to raczej znane jest z
wyrobów garncarskich, z barwnej ceramiki wypalanej tradycyjnymi metodami w
starych piecach. W pośpiechu zwiedzam medinę, bo dzisiaj przede mną jeszcze
Casablanka oraz Rabat.

Bory Tucholskie 31.21.-1.01.-195zł-końcówka miejsc
Pieczyska to mała turystyczna osada, malowniczo położona pośród lasów nad
jeziorem Koronowskim, ok. 20 km od Bydgoszczy, na skraju Borów Tucholskich.
Zimą można uprawiać narciarstwo biegowe a także łowienie ryb spod lodu.

W cenie-nocleg ze śniadaniem, bal sylwestrowy z bogatym menu, parking, sauna...

stepmum napisała:

> Z czasem jak dziecko
> podrosnie, nie bedzie juz potrzebowal tyle czasu ojca co teraz i nie bedzie
> musial siedzac tam calych weekendow, a beda sie widywac np. na obiad czy piwo.
>

a moze byc odwrotnie - chlopak bedzie dorastal i bedzie mial coraz wiecej
wspolnego z ojcem. Po prostu beda lubic spedzac ze soba czas (obiad raz na 3
tyg. nie wystarczy im) - tym bardziej ze sie kochaja. Tak jest w przypadku
mojego meza i jego I syna - lubia oprocz chodzenia na piwo ogladac razem
mecze,lowic ryby, majsterkowac, dyskutowac o polityce itp. - ich kontakt jest
czesty i to wlasnie moj maz twierdzi ze taka zazylosc przychodzila w miare
dorastania Piotrka.

agnieszka

Staram się też traktowac problemy jako zadania do rozwiązania. Jak wiem, że mam
rację, to czuję się, jakbym miała na sobie "liliowy kapelusz"
i nie tyle przestaje mnie interesować zdanie innych, co wiem, że i tak bedę
potrafiła obronić własne.
Staram się sobie samej zapewnić max. poczucia bezpieczeństwa, bez niemiłych
gości w domu, bez nadmiaru zadań, do których muszę doskakiwać, jak najwięcej
tego, co oswojone, lubiane, przyjazne i znane.
Dobrze mi robią wakacje nad morzem, bo ciśnienie spada i czuję się jak śnięta
ryba, przestaję myśleć, tylko "trwam", słuchajac szumu... uwielbiam to.
Staram się w ten stan bezmyślenia, którzy amerykanie nazywaja relaksem, zapadać
też czasem w ciągu dnia - nie mam jeszcze dzieci, więc mogę sobie na to
pozwolić.
I lubię od czasu do czasu coś słodkiego zjeść, ale żeby czekoladowe było i
najlepiej z orzechami.

Z mojego doswiadczenia u mnie to by nie przeszlo, bo mojemu zalezy, zeby
spedzic chociaz jedna noc z dzieckiem. Wiec sytuacja jest rozwiazana,
spotykaja sie u babci, czyli jego matki.
Mysle jednak ze za 2-3 lata chlopak bedzie na tyle duzy, ze nie bedzie chcial
spac z tata i skonczy sie na 'miescie', obiedzie, czy tych przyslowiowych
rybach, jak ktos tu zaproponowal.

Czy znacie Gibrana?
Cześć

W wątku o przyjaźni między byłymi a obecnymi pojawiła się uwaga,
bodajże "rybki", na temat przekonania niektórych matek o tym, że posiadają
swoje dzieci na własność. Przypomniało mi to o istnieniu pewnego pieknego
wiersza autorstwa nieżyjącego już libańskiego poety Khalila Gibrana, którego
twórczość bardzo sobie cenię. Zapewne wielu z Was jest on znany, jeśli
jednak nie, pozwolę przytoczyc sobie wspomniany wyżej wiersz.

"Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami Życia, które pragnie istnieć.
Rodzą się dzięki wam, lecz nie z was.
I chociaż z wami przebywają, nie należą do was.

Możecie obdarzać je waszą miłością,
lecz nie waszymi myślami.
Albowiem mają swoje własne myśli.
Możecie dać schronienie ciałom ich,
ale nie duszom.
Albowiem ich dusze zamieszkują dom jutra,
do którego nie możecie wstąpić nawet w snach.

Możecie usiłować upodobnić się do nich,
lecz nie starajcie się, aby one stały się
do was podobne.
Albowiem miłość nie cofa się wstecz, ani
nie ociąga się, by pozostać w dniu wczorajszym.

Jesteście łukami, z których wystrzelono
wasze dzieci jak żywe strzały.
Łucznik dostrzega cel na drodze
do nieskończoności i napina was swą mocą,
aby jego strzały pomknęły szybko i daleko.
Niech napięcie dłonią Łucznika
napełni was radością.
Albowiem Ten, który kocha lecącą strzałę,
nie mniej miłuje nieruchomość łuku."

pozdrawiam gorąco

Kasjusz

Juz kiedys pisalam ale nie pamietam w ktorym watku.
Postanowilismy to zorganizowac na neutralnym gruncie (w razie czego odwrot bylby mozliwy dla obu stron)
Na spotkanie ja nalegalam M byl przeciwny.Mial durny argument na to:juz sie Gosia naogladala roznych pań.
Tak mopwil na poczatku , nie moglam nic na to powiedziec bo mial racje w pewnym sensie.Ale gdy nasz zwiazek przybral powazniejszy obrot i razem
zamieszkalismy w nowym mieszkaniu to zaczelam wiercic mu dziure w brzuchu.
Pojechalam na wczasy z Bartkeim , on z Malgosia dojechali.Do dzis pamietam ta zwstydzona dziewczynke w aucie.Podeszlam i poprosilam zeby wyszla to pojdziemy
gdzies na spacer.Poszlismy na rybe i dalej to juz nie wiem jak bylo.Wracala ze mna za reke do naszej kwatery , zszokowany M poszedl spac , Bartek tez , a my przy
latarce gadalysmy do pierwszej w nocy o jej pierwszych koloniach z ktorych wlasnie wrocila.Miala wtedy 8 lat.

Wynieść? chciałabym...i to nie wiesz jak ale M powiedział mi kiedyś że to jest
jego dom w nim się urodził itp. smuty o przywiązaniu się do miejsca, a po za
tym nie zostawi mamusi bo kto sie nią będzie opiekował jak zachoruje...itp
argumenty (jest zdrowa jak ryba!) oczywiście w przypadku choroby to zupełnie
inny temat bo nie jestem aż tak bezduszną osobą za jaką być może mnie uważa ale
T jest po 50 i chyba nie uważacie że jest staruszką którą trzeba się zajmować?
Nie wiem czy mam jeszcze na tyle siły żeby walczyć z M o to

Ja jestem zadowolona. Ale mój mąż ma niskie alimenty tylko dlatego, że ex
pojęła w końcu, po prawie roku, że albo rybki, albo akwarium. Albo niskie
alimenty i my spłacamy jej długi, albo wysokie alimenty i komornik przyjdzie
też do niej. W końcu jakby podzielić te ok. 20 tysięcy na miesiące, licząc ok.
500 zł miesięcznie, to i tak byśmy mieli parę lat alimentowania z głowy...

A więc nie jesteś Lidią! Kamuflujesz się:)) Ja też nie uważam, żeby nadawanie
imion po rodzicach było zbyt sprytne – chociażby ze względu na komunikatywność.
Mnie też się podoba powrót do starych imion, nawet do tych bardzo starych.
Kiedy z początku rozważałem możliwość zaniechania rodzinnej tradycji, myślałem
o Ksawerym, Konstantym lub nawet Krzesimirze:) Ale na żadne z nich i tak bym
się nie zdecydował, bo się nie zdrabniają. Podobnie jak Joachim zresztą – i
dlatego przegrywa w moich rankingach z Juliuszem:) Z drugiej strony jednak nie
chcę robić afrontu bratu, z trzeciej – niech on ma pięć córek z rzędu i imię
się zmarnuje;)) Zresztą zostaje nam jeszcze w puli Jarek, Jonasz i Jeremi:)
Reszta chyba już wykorzystana. A może nie Juliusz a Julian? Do Tuwima mam
większy sentyment niż do Słowackiego.
Do listopada czekać... Ech! Ja już się doczekać nie mogę. To przykre wciąż
mówić o własnym dziecku per ono.
Wiesz, nawet nie patrzyłem, jaki znak zodiaku będzie w marcu!:) Ryby. To nawet
dobrze, bo ja też wodny;) A Twoje na jaki znak wypada?:)
Pozdrowienia serdeczne. Jakub – naprawdę Jakub:)

W kuchni
Po awanataurze o............
O mycie rak w kuchni.
W domu mojej zony nie myje sie rak w kuchni, bo jak ktos chce umyc rece to
myje w laziece (opinia zony i tesciowej, tesciu sie nie odzywa).

Czyli jak robici sobie kanapki i pobrudzicie sobie rece np ryba to co idzicie
do lazienki czy myjecie w kuchni. Rozumiem ze przed jedzeniem mozna umyc rece
w laziece, ale czy w trakcie mam isc do lazienki, obsmarowac olejem wszystkie
klamki a potem wrocic???

Piszcie bo mam wrazenie ze zaczynam wariowac.

a jaaaaa? ja nic nie pisze? dlaczego? ;-)
hmm... moze nie mialem dostepu do kompa? czyzbym byl na urlopie? juz nie
pamietam, niestety... chyba to bylo gdzies jakos na polnocy, jakas woda byla,
ryby sprzedawali... i duzo piasku... to musialo byc na polnocy gdzie. kabaretow
nie ogladalem ostatnio zadnych... bo to, jak wiadomo, nieroby... a poniewaz ja
na urlopie tez bylem nierobem, bo nic nie robilem, to przeciez nie moglem robic
sobie konkurencji ogladajac innych nierobow, prawda? wystarczy ze ogladalem
mojego szwagra ;-) hm... nie wiem czy to logiczne bardzo bylo, ale juz nie chce
mi sie escapa wciskac ;-)
aha. teraz jestem w pracy, super, nie? powiedzcie, ze tez byscie chcieli
(niedziela 18:15)
kk

Wesołych Świąt!
Ostatnio rzadko tu zaglądam ale nie mogłam nie złożyć Wam życzeń. A więc życzę
Wam...
...dobrego zdrowia, miłych niespodzianek losu, grona prawdziwych przyjaciół,
niewyczerpanych pokładów energii, uśmiechu na co dzień, drogi usłanej różami,
satysfakcji z pracy, genialnych pomysłów, niskich podatków, głównej wygranej
na loterii, pozytywnej aury, pogody ducha, pomyślnych wiatrów, gorącej iłości,
wygodnych butów, żadnych trosk, powodzenia u płci przeciwnej, wysokich lotów,
rześkich poranków, pomyślności, trafnych decyzji, pękatego portfela, szerokiej
drogi, miłego szefa, jasności umysłu, niebanalnych wyzwań, miłych snów,
pewności siebie, wielkiej fortuny, wielu uśmiechów, dobrego fryzjera,
osiągnięcia wyznaczonych celów, pełnego sejfu, połamania pióra, góry
pieniędzy, samych słonecznych dni, poczucia humoru, anielskiej cierpliwości
przy czytaniu tych życzeń, wiecznej młodości, licznego potomstwa,
niewieszającego się komputera, sławy i chwały, wielkiej przygody, słodkich
snów, wystrzałowej zabawy sylwestrowej, zgranej ekipy, pomyślnych wieści,
radości życia, dobrego serca, pełnego szkła, suto zastawionego stołu, złotej
rybki, kilku odkryć i kilku wynalazków, owacji na stojąco, zniewalającego
uśmiechu, szczęśliwego trafu, płomiennych uczuć, pomocnej dłoni, niezawodnej
pamięci, nieprzemijającej urody, dużo rodzynek w cieście, zmysłowych nocy,
gwiazdki z nieba, wiernego psiaka, czterolistnej koniczyny...
... i jeszcze miliona innych dobrych rzeczy :)

Spróbowałem jeszcze raz podejść do wypowiedzi Pana Artura. To wszystko, co
udało mi się zrozumieć (wymyślić?). Chodzi o skecz z wersji TV. Na skeczu z
kasety Potemu wszystko zagłuszają reakcje widzów. A więc:

Więc kiedyś Pan mówił wyraźnie?
Ja, normalnie, pojechałem kiedyś do Kołobrzegu. Normalnie pojechałem do
Kołobrzegu, tam fajni wędkarze są. Fajnie wędkują spiningiem tam, łowią ryby.
Kto to łowi ryby? Bo to była zima. Gdzie w śniegu ryby? ................. Ja
mówiłem, słuchajcie, ............ A oni nie rozumieli. Oni mówili do mnie:
Jaaaanek, nie?. Ja w pewnym momencie do nich mówię i powiedziałem, że zaśpiewam
piosenkę: ................................................
Kurcze!

Wykropkowałem fragmenty, gdzie moje natchnienie było zupełnie nieprzytomne.

Pozdrawiam

Witam, bardzo sie ciesze ze znalazlam to forum,
Sama bardzo czesto stosuje babcine sposoby, ale do rzeczy.

Nie znam wprawdzie tej tybetanskiej kuracji ale sama z ogromnym powodzeniem
stosuje czosnek w leczeniu grypy. W momencie gdy poczuje lamanie w kosciach i
tzw. stan przedgrypowy aplikuje sobie kanapke z czosnkiem. 2-3 duze zabki
czosnku na chleb a dla latwiejszego przelykania casami dodaje kapusty
kiszonej, lub co tam mam pod reka. Objawy znikaja zwykle po godzinie, i jestem
zdrowa jak ryba.
Gdy przegapie ten poczatkowy moment musze sie leczyc i meczyc troche dluzej

wjot1 napisał:

> Oh ,jak dawno tego nie robiłem
> Kiecki oprócz swoje nie widziałem
> lat już z dziesięć chyba
> Bo w klasztorze tylko się modli
> i nie mówi nic jak RYBA
> O jejku ale się rozmarzyłem............

O jejku skąd Ty nadajesz swe rymy?
czy my juz nic nie zobaczymy?
ale ważniejsze jest czy to czemu życie swe poświęcasz
jest czymś, co i Ciebie dobrze nakręca???

odpisze Ci tu,by tamtego watka znienarawiac....
jako ciekawostke skandynawska dla Wszystkich

zdziwiles sie ze juz mysle swiatecznie??

w skandynawi okres swiateczny zaczyna sie
z pierwsza niedziela Adwentu,
gdzie ludziska w okancha stawiaj swieczniki
lub wieszaja gwiady w oknach,oczywiscie na prad,
przystrajaja drzewka w swiatelka,
przyozdabiaja wejcia domow w wianki wieszajac na drzwiach,
to znak ze sa goscinni,
jednym slowem zaczyna sie histeria swiateczna..,
ktora trwa niemal az do Wigilji.

ja np.dzis polski bigos dogotowywalam,
bo maja tez to na stole Wigilijnym,
ale smakowo niepasuje nam...
skandynawska Wigilja jest obfitoscia miesiwa wszelakiego
rybki:losos/wegoz w roznym wydaniu,
i tylko chyba ich ryba taka "gumowa" jak sie je...
jest to ususzona ryba,pozniej wkladaja ja do -lut-
jakies wodniste paprajstwo,ryba w tym lezy nabierajac mocy,
podaje sie gotowana z musztardowym sosem...takie sobie;))
na dzis wystarczy....

jak Was ciekawi moge dopisac wiecej;))

My w tym czasie powoli zaczęliśmy się nudzić pięknymi dzwiękami, bo jak wszyscy
wiedzą nic co piękne nie trwa wiecznie, a grymas na naszych obliczach przyjął
wyraz zmęczenia i duchowej udręki.
Wladca podwodnego miasta dał nam kilka dni na przyzwyczajenie się do obecnej
sytuacji. W ciagu tego czasu zwiedziliśmy dokładnie całe miasto, żadne z
ludzkich miast nie mogło się równać z tym w którym obecnie się znajdowaliśmy,
wspaniałe budynki, a wśród nich największy i najpiękniejszy pałac, otoczone
pienymi ogrodami z przepięknymi, nieznanymi nam roslinami, a to wszystko
otoczone wodą w której pływały róznokolorowe ryby.

Wpuscilam nowe rybki
Wpuscilam dzis do akwarium nowe rybki - dwie pary proporczykowcow. Mam nadzieje
ze sie szybko zaaklimatyzuja w nowym miejscu :). A teraz przysuwam sobie fotel
i posiedze troche przed akwarium, zaloze sluchawki na uszy i poslucham
Vagelisa, podgladne rybki, przemysle pare spraw...

kubatka napisała:

> No czas najwyzszy posprzatac w akwarium - odkurzyc dno - i wymienic wode.
> Musze tez rybkom jakies witaminki wkropic do wody, zeby nie chorowaly. Wiec
> teraz mi nie przeszkadzac i nie straszyc mnie, zebym domku nie zalala przy
> wymianie wody...wrrrrrr...
>
>
oj i rybki macie!!!!!!! ????....
to wasze hobby??
tzn.kubatko masz w realu akwarium?????
myslam wiele razy sobie takie zakupic,
ale niechce duzego,
takie w ksztalcie kuli.

W skandynawi okres swiateczny zaczyna sie
z pierwsza niedziela Adwentu,
gdzie ludziska w okancha stawiaj swieczniki
lub wieszaja gwiady w oknach,oczywiscie na prad,
przystrajaja drzewka w swiatelka,
przyozdabiaja wejcia domow w wianki wieszajac na drzwiach,
to znak ze sa goscinni,
jednym slowem zaczyna sie histeria swiateczna..,
ktora trwa niemal az do Wigilji.

ja np.dzis polski bigos dogotowywalam,
bo maja tez to na stole Wigilijnym,
ale smakowo niepasuje nam...
skandynawska Wigilja jest obfitoscia miesiwa wszelakiego
rybki:losos/wegoz w roznym wydaniu,
i tylko chyba ich ryba taka "gumowa" jak sie je...
jest to ususzona ryba,pozniej wkladaja ja do -lut-
jakies wodniste paprajstwo,ryba w tym lezy nabierajac mocy,
podaje sie gotowana z musztardowym sosem...takie sobie;))
na dzis wystarczy....

jak Was ciekawi moge dopisac wiecej;))

Pewnego dnia Jezus zastępował świętego Piotra przy bramie niebios. Dał mu
wolne, a tu, szurając nogami, idzie do nieba jakiś człowiek.
- Czym sobie zasłużyłeś na wejście do królestwa niebieskiego? - pyta Jezus. Na
co tamten:
- Nie zrobiłem nic wielkiego, jestem biednym stolarzem, który prowadził
spokojne życie. Właściwie tylko jednym mogę się pochwalić: synem.
Jezusa to zainteresowało, więc pyta:
- Synem?
- Tak, nieźle mi się udał. Miał bardzo niezwykłe narodziny, a potem przeszedł
wielką przemianę. Stał się znany na całym swiecie i do dziś kocha go bardzo
wielu ludzi.
Chrystus chwyta go w ramiona, ściska i krzyczy:
- Ojcze! Ojcze!
A tamten też go przytula i pyta:
- Pinokio?

Daniel Wallace
Duża ryba

Dobra porcja dowcipów!!
W domu Jasiu słucha muzyki: "...mniej niż zero, mniej niż zeroo...", "...jesteś
szalona mówię Ci i zawsze byłaś...", "...mocniej, mocniej, mocniej. Mocniej,
mocniej, mocniej tydzień szalony się kończy...", "...przeżyj to sam... przeżyj
to sam...."
Na następny dzień idzie Jasiu do szkoły i pani od matematyki go pyta:
- Jasiu, ile jest 2 razy 2?
- "...Mniej niż zero, mniej niż zero..."
- Jasiu bo pójdziemy do dyrektora!!
- "... Jesteś szalona mówię Ci..."
Nauczycielka poszła z Jasiem do dyrektora i dyrektor daje Jasiowi w skórę, a
Jasiu krzyczy:
- "...mocniej, mocniej, mocniej. Mocniej, mocniej, mocniej tydzień szalony się
kończy..."
Wraca Jasiu ze szkoły do domu i tata pyta się go:
- Jak tam w szkole?
- "...przeżyj to sam, przeżyj to sam..."

Lekarz do pacjenta:
- Badam pana i badam, i szczerze mówiąc nie bardzo mogę dojść przyczyny
pańskich dolegliwości. Myślę, że to alkohol...
- Dobrze panie doktorze, przyjdę jak pan wytrzeźwieje.

Dwóch facetów wypłynęło na środek jeziora aby łowić ryby. Wyciągają piękne
sztuki jedna za drugą, ale po pewnym czasie przyszedł wieczór i jeden z nich
mówi:
- Słuchaj, musimy jutro wrócić w to miejsce, bo świetnie biorą ryby.
- Nie ma problemu - mówi drugi, po czym bierze kredę i na dnie łódki rysuje
kółko.
Na to jego kolega:
- Idioto, co ty robisz?! Skąd wiesz, że jutro przypłyniemy tą samą łódką?

Dawno temu mialam 2 papuzki faliste, niestety po pieciu latach opuscily ziemski
padol i wiecej sie na te ptaszki nie zdecydowalam. Teraz za to mam rybki (co
prawda nie sa moje tylko mojego brata, ale jego i tak prawie ciagle nie ma i to
ja dokarmiam rybusie) no i oczywiscie mam kocura....yyy to znaczy sie juz nie
kocura - Szczurek ma na imie :-)

pozdro

Marucho,
to masz "krzyzowa alergie"-brzozowa,tez nie mozesz jesc pestkowych
owocow_((
to strasznosci....

moja alergia jest na jeden "Chwast"-zaczyna sie na powaznie w
czerwcu i trwa do wrzesnia, tez wiele warzyw mnie ucczula,najgorzej
ze i rybki tez a tak je lubie,
co prawda lekarz radzil by w duzych odstepach probowac zakazene
produkty jesc,moze organizm sie przelamie,ech,tak robie z roznym
skutkiem,ale nieraz stawiam wszystko na jedna karte i wcinam co sie
da ) rano lub za pol godzinki zaczynam "bablowac",ewentualnie
tabletki pare dni polykam )

zycze nam zdrowka Marucho.
a pamietaj,ze przy alergiach wlasnie czlek sie czuje tak,jakby go
deprecha zaczynala lapac,
wiec niemartw sie to skutek uboczny alergii )

A, nie, to katar jesienny już. To szczepionka właściwie naturalna. Za darmo ja
dostałam od dzieciarni. Nie będę się musiała kłuć i mam nadzieję, że tak jak w
zeszłym roku po zaliczeniu "chrztu bojowego" we wrześniu, co najmniej do wiosny
będę zdrowiuutka jak ryba I żadne zmutowane grypy mnie nie dosięgną
Za to jednak... pogoda piękna- a ja ledwiem żywa i nie skorzystam
Dobranoc...

Mrouh.. tylko się nie przestrasz...
przepłucz nosek zimna wodą dokładnie, wskocz do łózia, wyspij słodko, a gdy
świt zawita powinnas byc zdrowiutka jak ryba i.. korzystać z uroków pięknej
pani jesieni.

Życze Ci dobrej nocy i dobrej całej niedzielki.

Ja też już mówię Tobie i Wszystkim papapa Ludkowie

Witajcie dziewczatka,,,,

widze,ze dzis mimo wszystkiego
macie sobie lepiej niz wczoraj,,,,

siedzac z Mrouh herbatka przed obiadkowa,
mysle ze dzis zupke pomidorowa sobie zrobie,a slubne niech je MIECHO
Mrouch ,chyba Cie poprosze o pare tipsow obiadkowych bez mieska.
Jem juz od tygodnia kurczaka ,ryby i zielone lodyzki,
i czuje sie jakby lzejsza,,,,,
moze to mi dobrze zrobi ????

Kasikku,a baranka????
to gdzie sie pomiescimy w naszym lozu z psiuna,
co zajmuje prawie cale lozko i wielkie slubne,,,,,
dobrze,ze ja kruszyna,to w klebuszek sie zwine
i jakos sie mieszcze hi,hi,

Pędzę z ....
Kochany Megxxiku!

Jakiś trudny czas masz w ostatnich dniach, jak widzę. Smutki dopadają Cię
jesienne? Ja na chandrę stosuję spanie. Po prostu śpię we wszystkich momentach
gdy nie muszę czuwać. Po 13 godzin na dobę. I mam wtedy w głębokim poważaniu
wszystko co może poczekać. Wysyłam też rozpaczliwe sms-y wszystkim
przyjaciółkom i czekam na wsparcie. One przysyłają mi sms-ki pełne troski i
ciepełka i... raźniej mi się robi na świecie. Pozdrawiam Cię i ściskam -
Kochana Kobitko! Nawet jeśli masz teraz sporo kłopotów to myślę,że latem nie
wydawałyby ci się one takie okropne jak teraz, jesienią. A poza tym - jeśli
masz ochotę napisać z jakiego powodu ta chandra to moja skrzynka e-meil czeka!
Może razem coś wymyślimy na te smutki i doły. Całuski - kluski i dwie rybie
łuski posyłam i peełno ciepłych uśmiechów.
A nie jesteś czasem przepracowana?

Sloneczko już się robi hehehe :-)
slo-onko napisała:

> a Ty Nictus nie zapomnij nam tu ziuknac jakims obiadkowym drobiażdżkiem
a właściwie się ziuka obiadkowym wcale nie takim drobiażdżkiem hehehe
Czerwony barszcz z "brudnymi" uszkami. Wiecie? Było w nich mięso! Hehehe
Ziemniaki, surówka z kapusty i panierowana jakaś ryba. Nie wiem jaka, bo jak
już była panierowana to nie widać było co to za ryba.
Teraz piję kolejną kawę i dziobię słonecznik

nasza WIECZERZA WIGILIJNA
Tradycje wigilijne w moim rodzinnym domu są troszkę nagięte do obecnych czasów,
tak jak pewnie w większości domów.
Po pierwsze choinke ubiera się dopiero w samą Wigilię. Jakoś bardziej cieszy,
może dlatego, że nie zdąrzy się opatrzeć.
Po drugie staramy się by potraw było dwanaście, ale różnie to wychodzi ze
względu na czas...
Dzielimy sie opłatkiem i zasiadamy do Kolacji. Jest barszcz czerwony z uszkami,
paszteciki z kapustą i z grzybami, sałatka śledziowa i śledzie w różnych
postaciach - co roku inaczej, karp smażony, ryba w galarecie, kluski z makiem
(jeśli jest to kolacja u Babci ), borowiki smażone w panierce (pyszności!!),
pierogi z kapustą i grzybami i sama kapusta w różnych postaciach (patrz: jak
śledzie ), kompot z suszonych owoców i ciasta - sernik i makowiec. Sam zestaw
zmienia się i jest urozmaicany w zależności od fantazji gospodyni.
Żałuję, że nie możemy być przy stole z całą rodziną - za dużo nas i nie
mieścimy się, niestety ) Kiedy byłam mała, Kolacje Wigilijne odbywały się u
Babci i były to najwspanialsze spotkania w całym roku. Wszyscy przy jednym
stole. Duża choinka przybrana w orzechy, słomkowe zabawki i ręcznie malowane,
bardzo stare bombki. Ten zapach żywicy, lasu i siana pomieszany z zapachem
potraw na stole... I śnieg skrzypiący pod butami, kiedy wracaliśmy do domu. A
nad głową wszystkie gwiazdy... Cud!!
Jak mogłabym nie kochać tego jedynego w roku wieczora?

ludziki,ja bez kawki bym niezastartowala dnia,
chodzilabym snieta ,jak ryba bez wody,
choc pije tylko jedna szklaneczke(polska)
to jednak dobry doping dostaje....

Megxx
pewnie sie czegos nabawiala z brzusiem
i kawusie odstawila na razie....
a moze herbate jaka ziolowa polecic...np.rumiankowa/z lipy/?? )

List do Matki Boskiej
W pierwszych słowach donoszę nic się nie zmieniło
żółta pliszka się cieszy swoim czarnym dziobem
łosoś wraca do rzeki w której się urodził
mrówki się oblizują jak na nie przystało
sarna leczy się ślazem więc mniej pokasłuje
las tak rzeczywisty że zdaje się zjawą
pszczoła nie zna Szopena ale jest muzyką
śmierć jak zwykle niziutko układa na ziemi
świętym można tu zostać nawet na podwórku
rzucając kurom ziarno staroświecką modą
znów najpiękniejszy w Polsce jest lipiec nad wodą
a piękno jest najbliżej gdy czas się oddala
żadna ryba nie traci nawet jednej łuski
sroka z wąskim ogonem powtarza dowcipy
rzeczy mają własną po umarłych pamięć
więc pamięta mą matkę czajniczek rozbity
dla słowika w czerwcu każda noc za mała
ponieważ wierzy w miłość nie boi się ciała
śpiewa że serce całe a już nieśmiertelne
bocian dalej podnosi tylko lewą nogę

piszę list bo Cię przecież zobaczyć nie mogę
myślę jednak że chyba czasem Ciebie słyszę
bo skąd się nagle bierze ten szept kiedy zasnę

Jan Twardowski

...Potrawy wigilijne
W zwyczajach wigilijnych obecnych było wiele elementów zaczerpniętych
z pogańskiej obrzędowości, które w formie szczątkowej, nie zawsze
uświadomionej, zachowały się do dnia dzisiejszego.

Obecnie w kolacji wigilijnej związki z tymi wierzeniami zachowały się przede
wszystkim w potrawach przyrządzanych głównie z ziaren zbóż, maku, miodu,
grzybów, a więc typowych dla styp pogrzebowych oraz w trzymaniu pustego miejsca
przy stole dla nieznanego gościa.

W zależności od regionu, tradycji rodzinnych, zestaw wigilijnych potraw jest
różny, ale na wigilijnym stole powinny znaleźć się wszystkie płody ziemi.
Potraw powinno być dwanaście.
Każdej należy spróbować, co ma zapewnić szczęście przez cały rok.
Do najbardziej typowych należą:
- barszcz z uszkami (wymiennie w niektórych regionach Polski z białym żurem lub
zupą grzybową),
- ryby przyrządzane na różne sposoby, (z najbardziej tradycyjnym karpiem),
smażonym i w galarecie,
- kapusta z grochem,
- pierogi z kapustą,
- paszteciki z grzybami,
- kotleciki z ryżu z sosem grzybowym,
- kluski z makiem, cukrem i miodem,
- kompot z suszonych owoców,
- zupa migdałowa czy z tradycji wschodniej kulebiak
- kutia mające moc zabezpieczającą przed chorobami.

ale...to nie wyczerpuje wigilijnego menu i w różnych regionach bywało i różnie
nadal bywa

...pogadam sama z sobą o moich własnych NIE i TAK
Nie ukrywam jestem łasuch, ale...NIC TO!

W odstawkę całkowitą idzie cukier,czekoladki,ciastka, i z tej "półki" małmazyje;

W odstawkę całkowitą idzie mięsko i wędlinki i tłuszcze zwierzęce - choć to
myśli mi się nie będzie jak dla mnie coś równie trudnego jak odstawienie
słodkości, ale mawiają, że "zakazany owoc kusi najbardziej" to niech będzie, że
i to jest dla mnie zakazane i niech sobie kusi a ja powiem NIE! O! i JUŻ!

Z przegryzajek zostają suszone owoce, a z tłuszczów oliwa.

Niech będzie, że zostają powidełka, sery i jajka też, śledzie i inne ryby
jadalne także samo, a poza tym: ziemniaki, kasze, grochy i kapusta pod każda
postacią i owoce i jarzynki też zostają, bo ...cósik jeść trzeba

Poza tym:

- niech będzie treningiem mojej woli i pokonywaniem słabości i grzechu lenistwa
codzienny obowiązek tuptania nogami chociaż pół godziny i tyle samo rowerkowania

a reszta...- tym razem nie "dla kelnera" tylko "wyjdzie w praniu"

...............grudzień
01.12 Światowy Dzień Walki z AIDS
01-10 Dni Walki z Gruźlicą i Chorobami Płuc
03.12 Światowy Dzień Niepełnosprawnych
04.12 Barbórka
04.12 Dzień Naftownika i Gazownika
05.12 Międzynarodowy Dzień Wolontariusza - Dzień Pomocy Cierpiącym
06.12 Św. Mikołaj
07.12 Dzień Lotnictwa Cywilnego
10.12 Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka
10.12 Międzynarodowy Dzień Praw Dziecka
11.12 Dzień Chruścika
13.12 Dzień Księgarza
13.12 Dzień Telewizji Dla Dzieci
18.12 Dzień Imigrantów
20.12 Dzień Ryby
24.12 Wigilia
25.12 I dzień Świąt Bożego Narodzenia
26.12 II dzień Świąt Bożego Narodzenia
28.12 Dzień Pocałunku
29.12 Dzień Różnorodności Biologicznej
31.12 Sylwester

4wilk napisał:
>
> Teraz moje słowa: Po co komu trzymać kawałki w szufladzie jak
całość na półce stoi?

A po co ludzie zbierają muszle na plaży?
Po co kamienie znoszą do szuflady i troskliwie je przechowują?
Po co kolekcjonują pejzaże na fotografiach?
Po co kupują książki kiedy można je wypożyczyć w bibliotece?

Przecież można pójść na spacer, do kina, teatru, na koncert czy
dyskotekę, można poczuć się jak ryba
w wodzie na basenie,a jednak... z jakiegoś powodu przychodzimy do
SZUFLADY.

...hmmm
Ja wiem czemu to robię.
Ty nie wiesz?

> 10.12. Grudzień
01.12 Światowy Dzień Walki z AIDS
01-10 Dni Walki z Gruźlicą i Chorobami Płuc
03.12 Światowy Dzień Niepełnosprawnych
04.12 Barbórka
04.12 Dzień Naftownika i Gazownika
05.12 Międzynarodowy Dzień Wolontariusza - Dzień Pomocy Cierpiącym
06.12 Św. Mikołaj
07.12 Dzień Lotnictwa Cywilnego
10.12 Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka
10.12 Międzynarodowy Dzień Praw Dziecka
11.12 Dzień Chruścika
13.12 Dzień Księgarza
13.12 Dzień Telewizji Dla Dzieci
18.12 Dzień Imigrantów
20.12 Dzień Ryby
24.12 Wigilia
25.12 I dzień Świąt Bożego Narodzenia
26.12 II dzień Świąt Bożego Narodzenia
28.12 Dzień Pocałunku
29.12 Dzień Różnorodności Biologicznej
31.12 Sylwester

a więc tak... po kolei:

OSTATKI szaleństw karnawałowych, a ŚLEDZIÓWKA, bo dawno, dawno temu w polskiej
ziemi bywało, że gdy Ludkowie OSTATKOWO dokazywali i dogadzali sobie wszelako
i rozmaite breweryje czyniąc, to o północy do takiej rozbawionej izby wchodził
dziad ze śledziem na kijku i rozpędzał wszystkich, którzy OSTATKI na POPIELEC
przez swoje rozbawienie chcieli przeciągnąć.

O północy wkracza ŚRODA POPIELCOWA i...zaczyna się już całkiem inna historia...
ale o tym to dopiero jutro

Masz rację Kendo...jutro POST i to nawet ŚCISŁY. Trzy posiłki - w tym 2 lekkie,
jeden do sytości obowiązkowo bez mięsa, ale... ten OBOWIĄZEK nie wszystkim
jest w smak, choć śledziki i inne rybki raczej Ludkowie powszechnie lubią

Jest tez cała mnogośc innych postnych potraw całkiem całkiem smacznych...
Jak dla mnie nawet bardziej niż wszelakie mięsko

Tak przy niedzieli cos Kofty..ja go lubie..Wszystkim Caluski i Usmiechy
Cieple..Mala

"Ostatni Ikar wczoraj spadł
Tam za przylądkiem opadł na dno
Spokojnie słońce grzeje świat
Nie ma już takich, którzy pragną

Na białym dnie spoczywa tam
Trąca go ryba czarną płetwą
A on otwarte oczy ma
I jakby się uśmiechał lekko

Szalony, innym spokój kradł
Nie wierzył w szczęście płowych zwierząt
Pod okiem słońca zastygł kwiat
Nastała błogość - martwy sezon

Ostatnia plaża, wieczny sezon
Wszyscy istnieją, wszyscy leżą
Już nic nie grozi z nieba
Na ziemi nic nie trzeba
Najmniejszej skazy na błękicie
Wieczna pogoda
Wieczna błogość
Wieczna zabawa
Wieczne życie

Ostatni Ikar wczoraj spadł
Nakryła go powieka fali
Ulgę mu przyniósł wody chłód
Bo kiedy spadał, to się palił

Podniósł się srebrny pary kłąb
Kiedy uderzył w wodę, krzycząc
Potem się wygładziła toń
Nieobecności płaską ciszą

Wygładził się ostatni ślad
W mózgach wspaniałych płowych zwierząt
Pod okiem słońca zastygł świat
Nastało szczęście - martwy sezon

I tylko ci są wyklęci
Co nie stracili pamięci"

przypomnialo mi sie jeszcze,ze nieraz robie zapiekanke z
kroje w cienkie slupki kartofelki,i przekladam szynka,tak samo pokrojona,
troche cebuli lub pory cieniutko pokrojonej.
zalewam slodka smietana z przyprawami wedlg smaku i do piekarnika na 30-min.lub
40-min.w zaleznosci od gatunku kartofelka.

Do tego oddzielnie salata + pomidor + papryka(ki),zdziebko oleju i przyprawy
np.bazylika.
albo ucieram marchewke + seler + pora w cieniutkie krazki + majonez i przyprawy
slubnego favorit salad - pychotka do rybki panierowanej.

mozna uzyc do zapiekanki miesa z kurczaka czy jarzyn

Smacznego.....mniam,,,mniammmmmm.

Już nie wiem, który to list Mrouh do Kendo
Kendo!
Ryb też nie jadam z założenia, chociaż parę razy mi się zdarzyło w ciągu tych 12
lat- w Wigilię i jeszcze u Babci będąc- nie chciałam jej robić kłopotu.
Natomiast po dłuuuugiej przerwie kiedyś zjadłam kurczaka gotowanego. I nie wiem
czy to dlatego, że taka długa przerwa to była, ale nie czułam się po nim dobrze,
cały czas go czułam w żołądku. Nie wspominając o tym, że mi nie smakował.
Najbardziej chyba nie znoszę zapachu gotowanego indyka i kiełbasy. Jak dla mnie
smród . Inne mięsa też nie pachna dla mnie miło, ale jakoś jeszcze zniosę
(długo po tym jak zostałam wege gotowałam obiady w domu rodzinnym dla
mięsożernej rodziny ).
Szczęśliwaś że nie musisz się martwić o tłustość owych kotletów... Ja strasznie
lubię takie kotletki z ryżem np i marchewką. I naleśniczki, ale kiedy ja je
jadłam?... Przypomniało mi się coś a propos placków ziemniaczanych... Kiedyś
robiłam placki z cukini i marchewki. Trzeba je utrzeć i dalej postępować jak z
ziemniaczanymi. Bardzo mi to smakowało, ale leżało na wątrobie ze dwa dni. Dla
lubego robię też placki ziemniaczane z domieszką cukinii- sa takie delikatne
wtedy... tak naprawdę to ja prawie nic nie mogę jeść, bo od łyżeczki cukru
przytyję. Takie mam głupie trybiki od przemiany materii. Strasznie lubię
pichcić, wymyślać nowe rzeczy, czytać o jedzeniu i jeść W każdym razie jak
"nic" nie ma to i tak jakoś zawsze da się zrobić coś na obiad

,,Sliczne dzieki Mrouch

usch,faktycznie sie napisalas.
Poddalas mi duzo inspiracji np.z nalesnikami,
mozna zrobic placki kartoflane z wazywkami
lub sosem i pieczarkami,,,
Kapuche robie przewaznie ,jak TY,ale kotlecikow z niej to jeszcze nie robilam,
ale warte sprobowania,napisze,jak zrobilam i zjadlam.
Pomidorowa robimy tak samo.....
Sojowy kotlet kiedys jadlam i mi smakowal,u nas w slepie z zdrowa zywnoscia
mozna kupic toto,jak rowniez make sojowa,przejade sie tam i zobacze co nowego
sie pokazalo....
probowalam kiedys mleko sojowe,ale jest fuuuuuu

A Mrouh,rybek tez nie jadasz wcale?????
wiesz ,ja nie dla odchudzania,szukam innej diety,
ale po prostu na moj stan zdrowia,
zauwazylam,ze nie jedzac przez tydzien miecha,poczulam sie zdziebko lepiej
a moja kolegowna,spytala,czy skonczylam juz przesiadywac na kompie,hi,hi,
bo wygladam wypoczeta,czyli efek jakis tam jest,ze sie nie przeciaza organizmu
na ciezka prace trawienna.
Ale jutro mam lydke z kurczaka i duzo wazywek,a i kartofelka w osemki usmaze.

Znam Twoj odruch w zapachach na mieso,
ja zaczelam to odczuwac teraz,na wolowine i wieprzowine,
na kurczaka i ryby jeszcze nie reaguje "wymiotnie"
Jeszcze raz dzieki i Milego popoludnia i Nocy ....PA;..

mysle,ze ja jestem chyba juz na drodze,
zeby papusiac tylko roslinki,
ale puki co to bede jadla biale mieso z rybami i roslinki.

Wvczoraj zjadlam kielbase grilowana,bo nie mialam innego wyjscia
i wlasnie do dzis czuje takie uczucie ucisku w zoladku....
jak TY,
a myslalam,ze tylko ze ma jest cos nie tak,
a jak widze,ze to normalna reakcja.
Dziekuje Ci Mrouh za wszystkie tipsy,
postaram sie do nich wracac,bo leza w jednym miejscu w szufladuni,
jakie to wspaniale miejsce,,,prawda,,,,
PA;..I Milej Nocy Zycze,,,,

Oczywiscie ,nie poszcza tak wstrzemiezliwie jak Polacy.
Ale ze spozywaja duzo ryb i sledzi w roznych postaciach to niechcaco mozna by
bylo powiedziec,ze poszcza przez przypadek.
Wielkanoc najbardziej widac na zewnatrz domu,wystawiaja donice z zoltymi
kwiatami;bratkami,zonkilami,
drzewa ubieraja w farbowane piorka na rozne kolory,

W domu tez sa akcesesoria wielkanocne;serweteczki,garnuszki,ozdobki w formie
kurczaczkow i zoltych kolorach.

Jedzonko,szynka,duzo sledzikow,losos w roznej postaci,pieczenie,paszdety domowe.
Traktuja te swieta jako wolny dzien od pracy i wypelzaja do pracy w ogrodach.

Sa organizowane coroczne rundy ze sztuka;rozne wernisarze, wystawy
malarskie,rzezbarskie,
wszystko co zwiazane z praca rak - bardzo ciekawe.
Okazja do spotkan rodzinnych i towarzyskich.

To chyba wszystko w duzym skrocie,jak zobacze cos nowego to dopisze.

ooobiad, ooobiad jedzie :-)
Prosiłam:
Ratunkuuuuuu! Brakuje mi pomyślunku co dziś zrobić na obiadek?

I co? I nico
Nict żadnego pomyślunku nie podesłał hihihi

Dlatego, proszę siadać i bez szemrania zajadać to co jest, a jest...
obiad jednodaniowy czyli ryba, ryba, ryba, ryba i surówki z czego tylko można
było sobie wymarzyć o tej porze w... pobliskim barze

Co Wy na to?

"- Przepraszam panią - rzekła jedna morska ryba do drugiej
- jest pani starsza ode mnie i bardziej doświadczona, pewnie będzie mi pani
mogła dopomóc. Proszę mi powiedzieć, gdzie mogę znaleźć to, co nazywają
oceanem? Szukałam już wszędzie - bez rezultatu.
- Oceanem jest miejsce, gdzie teraz pływasz - odpowiedziała stara ryba.
- To? Przecież to tylko woda... A ja szukam oceanu - odparła rozczarowana młoda
ryba odpływając, by szukać gdzie indziej.

(...)

Przestań szukać, mała rybko. Nie ma czego szukać. Musisz tylko stanąć
spokojnie, otworzyć oczy i patrzeć. Nie możesz Go nie zobaczyć. "

Anthony de Mello

z tęczą jest dokładnie tak samo..
znjadziesz..
tylko stań spokojnie...
otwórz oczy..
i patrz..

Twoja B.

No to ci współczuję - musisz mieszkać na bezludnej wyspie i ze światem masz
kontakt tylko przez internet, skoro nie chcesz mieszkać koło zarażonych na ospę,
odrę. Co powiesz o ptasiej grypie? Nie jesz zapewne drobiu, wołowiny,
wieprzowiny (uwaga tam bywają włosienie!) ryb również (ocean i morza skażone
DDT). Zostaje samotność i warzywa. Jeśli nie zostałeś pustelnikiem z wyboru,
tylko ze strachu, to straszne masz więzienie. W klatce swego umysłu.

W obronie ryby
Tuba to sensacja? Brytyjscy naukowcy??? A polscy dokładnie też to stwierdzają!!
Zabijanie karpi w marketach na oczach często dzieci, lub sprzedaż w
zapakowanych workach (żywych karpi!!!)zdychajcych na ladzie do kasy! To jest
sensacja!!!, która przyrosła do naszego społeczeństwa jak zwyczajna
normalność!!! Ustawe o ochronie zwierząt ma sie jak papier (w tym momenice) do
duu!!! To o tym trzeba pisać i powiedzieć , że to jest karalne!!
Gdzie świadomość?, jakie świeta? Dobroć, poszanowanie???
Żenada! Snobizm i tyle!!

Masz rację. Może do naszych rodaków przemówi inny fakt. W naszym prawicowym
i "chrześcijańskim" kraju tradycja na karpia narodziła się w komunizmie, bo tuż
po wojnie nie była rozwinięta gałęź przemysłu związana z połowami morskimi z
racji tego, że co dopiero odzyskaliśmy wybrzeże. Trzeba było więc
zapotrzebowanie na ryby zapewniać rybami hodowlanymi i tu upatrzono sobie
karpia - najtańszego i łatwego w hodowli, który z resztą w Australii jest
traktowany za rybiego chwasta z racji "mulastego" smaku. A zwyczaj kupowania
(ledwo) żywego karpia wziął się stąd, że klienci nie ufali świeżości ryb
obrobionych, nie wiedząc ile przeleżały na wystawie. Od dawien dawna na
polskich stołach królował śledz. Jak ktoś jest antykomunistą, to niech porzuci
wszystkie zwyczaje z tamtego okresu. A poza tym teraz jest taki wybór sklepów i
ryb, że o ich świeżość martwić się nie trzeba. A karpie niech żyją z Bogiem.
Zróbcie prezent karpiowi na święta i wypuśćcie go do pobliskiego czystego stawu.

happening w najbliższą sobotę 17 XII
-Sobota, 17 grudnia, godzina 16, przejscie podziemne przy Galerii Ł.
/AnimAliA zapraszają na happening - przedstawienie uliczne z udziałem
publiczności, jeżeli ta będzie tego chciała...
weźcie puste torebki foliowe!! przydadza sie na pewno!!/
-Może znajdziecie chwilę między przedswiątecznym bieganiem a pracą?

Wege Łódź na Dzień Ryby-> przepisy, informacje, lista sklepów
www.toya.net.pl/~alt/wegelodz/wegelodz2b.pdf
"Jaki byłby nasz świat bez zabijania ?"
Bogatszy.

Zadnych problemow z tuba nie bylo i w ogole nie rozumiem czemu pojawil sie ten
watek, a brakuje najwazniejszych informacji. Po pierwsze, nie tylko brytyjscy
naukowcy odkryli, ze ryby odczuwaja bol i stres tak samo jak inne kregowce, a z
tekstu wynika, ze jedynie oni i brzmi to tak, jakby sprawa byla watpliwa. Po
drugie, nie napisano nic o tragicznych warunkach w jakich sa przetrzymywane
ryby w marketach, sklepach i na bazarach. Przeciez tu wlasnie o los tych ryb
chodzi, nie o techniczne problemy organizacji prozwierzecych, zwlaszcza ze, jak
wspomnialam, nic takiego nie mialo miejsca.

> A marchewki - wyrywane,skrobane,krojone i dodawane do karpia.Brrrr.
W tym jesteśmy podobni do ryb, że mamy również (uwaga!trudne słowo!) centralny
układ nerwowy. Chcesz jeść mięso-proszę bardzo nikt nie zabrania ale skorzystaj
ze swego centralnego układu nerwowego i chociaż nie wywołuj niepotrzebnego
cierpienia u istot, które zjadasz. Tylko tyle i aż tyle. Wystarczy trochę
(uwaga!kolejne trudne słowo!) empatii. Widać wciąż dominuje u nas,
charakterystyczne zwłaszcza dla kultury terenów ruralnych, wzór traktowania
zwierząt jak rzeczy. Jak widać spuścizna św. Frańciszka jeszcze nie zagosciła u
nas...a podobno taki chrześcijański ten naród...

Gdyby nie te ości...
Karp jest pyszny. Gdyby nie te ości, na które trzeba uważac, byłby potrawą
idealną :-)

Niech mi nikt nie wmawia, że jestem roślinożerny. To wolny kraj - jeśli ktoś
chce, niech się żywi trawą. Ale ja mam ostre kły do roszarpywania mięska. I mam
zamiar ich używać. Wołowinka, drób i ryba oczywiście, pyszny smażony karp na
święta.

OK
Ok, zgadzam się. Nie jestem jakimś sadystą, który chce męczyć ryby czy świnki.
Wręcz przeciwnie. Nie chciałem być tak zrozumiany, Ja tylko walczę z
twierdzeniem, że ludzie mogą nie jeść mięsa i zdrowo żyć... szczególnie w
Wigilię.

... I jeszcze walczę z twierdzeniem, że dorosłe ssaki pijają mleko. Chyba tylko
Bogusław Linda.

a właściwie...

to dlaczego ryba u nas (nie wiem czy tylko u nas) pojmowana jest jako roślina?
zdarzyło mi się, że przez pewien okres czasu nie jadłem mięsa i na porządku
dziennym były sytuacje "no ale rybkę zjesz, prawda?" albo nawet "no to dla
ciebie będzie ryba". co te stworzenia zrobiły, że należy im się tyle szacunku co
sałacie?

Ryby czują ból
Ryba odczuwa dotknięcie tak jak człowiek odczuwa bezpośrednie dotknięcie
źrenicy oka. Wyobraźcie sobie teraz, jaki ból odczuwają ryby kiedy się nimi
rzuca, przeładowuje do wiader, toreb itp.. zresztą sam widok pływających w
czerwonej od krwi wodzie karpi podczas przedświątecznej sprzedaży jest
porażający. To samo tyczy się zresztą nie tylko ryb, ale np. ptaków (popatrzcie
jak się wymordowuje profilaktycznie ptaki w regionach zagrożonych ptasią grypą,
żywe kury upychają do pojemników i worków...) NIe próbujcie sobie nawet
wyobrażać cierpienia i bólu tzw. brojlerów hodowanych na mięso - one od od
chwili narodzin do śmierci żyją w bólu i cierpieniu.

To jest kwestia kultury i wychowania - w obecnej światowej kulturze traktujemy
zwierzęta jak rzeczy i sztuki mięsa, a na zwracanie uwagi reagujemy
zdziwieniem, oburzeniem, agresją i tekstami w stylu "bez mięsa rzyć sie nie
da"..

Do tych oburzonych: dlaczego nie zabijacie i nie jecie np. dzieci, kotów,
psów ?? Przecież "odpowiednio" przyrządzone będą bardzo smaczne i dadzą tyle
potrzebnej wam do życia energii...

Jaki byłby nasz świat bez zabijania ?

Gość portalu: skandalista napisał(a):

> jeśli komuś Wilia nie pasuje niech spitala do Afryki!!!

Nie zauważyłem nigdzie w artykule potępienia wieczoru 24 grudnia. A do Afryki
wysłałbym krzykaczy nawołujących do spitalania.

Jak dla mnie mogą sobie jarosze pikietować i jeść trawę. Za rybami ogólnie nie
przepadam, ale raz w roku smażony ogon mogę zjeść. Jak od czasu do czasu nie
zjem na obiad mięsa, też mi nie ubędzie.
Powinni protestować na rynkach, gdzie się ryby maltretuje, a nie zawracać głowę
przechodniom, kupującym najczęściej już martwe zwierzątko.

Człowiek jest omnivorem i do prawidłowego rozwoju potrzebuje troszkę białka
zwierzęcego. Najgorzej, kiedy weg(etari)anie narzucają swoją dietę własnym
dzieciom.

ja tam karpia nie lubię, bo co to za ryba? w ogóle słodkowodne ryby nie są
specjalnie smaczne ani zdrowe. oczywiście nie należy maltretować zwięrząt co
jest normalnością w naszym kraju, bo kto by tam przestrzegał prawa... ci którzy
je stworzyli? neeeee

co do traworzerców i lekarzy: popatrz na nasz układ trawienny i powiedz mi, że
jest przystosowany do ciężkostrawnych roślin. potem spójrz na układ pokarmowy
krowy (diagramy w podręczniku najlepiej) i powiedz, że jest taki sam jak twój.
nie wiem też jakie masz uzębienie, ale większość ludzi zdecydowanie posiada kły,
które pewnie wg. ciebie są niezbędne podczas obierania jabłka ze skóry. lepiej
nikomu więcej nie mów jaki jest wynik porównania bo jeszcze się okaże, że
wylądujesz w masarni. moim zdaniem dzieci nie należy zmuszać do jedzenia
czegokolwiek, soi również albo przede wszystkim. życie jest za krótkie na
substytuty :) chociaż ze względu na rosnącą populacje homo sapiens w końcu
zabraknie miejsca na cholowle zwierząt i będziemy się żywić "kapsułkami" a
posiadanie potomka będzie dane tylko wybrańcom :}

pozdrawiam roślino i mięsozjadaczy :^)

Domyślam się, że to było niemal równie niewesołe jak filmik o futrzakach, który
tu ktoś ostatnio zlinkował (nie dałem rady zobaczyć więcej niż początek), ale
czy coś na to poradziłeś? Czy ja coś na to poradzę?
I tak w następną sobotę będę jadł rybę w różnych odmianach.

Idą wybory...ale dzieci i ryby...nie maja głosu...
...ale prawo głosu mają rodzice i dziadkowie. I rodzice zagłosują za
ugrupowaniem, któremu będzie leżała na sercu sprawa ogródków jordanowskich,
sprawa należytej ilości miejsc w przedszkolach i żłobkach - drodzi kandydaci na
rajców - to jest konieczność nie luksus!!!

NIE ZABIJAJ
Nie jest po Człowieczemu zabijać i popierać zabijanie świętując zjadaniem ryb,
drobiu, mięsa czujących istot. Jesteśmy opiekunami zwierząt na Ziemi, a nie ich
właścicielami i zjadaczami. Zwłaszcza w Takie Święta trzeba uświadomić sobie,
że zwierzęta też cierpią, a my nie powinniśmy zwiększać ich cierpienia. Nie
trzeba bezmyślnie naśladować złej "tradycji". Można świętować po Człowieczemu.

buahahaha
Tak rbya po grecku z kotletów sojowych. Mniam pycha micha... Ryba z soi :D. A
to rośnie czy pływa??

Święta = karp smażony i karp w galarecie. Kupowany żywy zabijany w domu. Ja
tego nie zmieniam... Taka jest tradycja i już... Jak się komuś nie podoba, nie
musi kupować...

ależ momencik
Ja rozumiem, że niektórym nie podoba się sposób mordowania karpi. Ale z
niektórych komentarzy wynika, że w święta i wigilię Bożego Narodzenia wogóle
nie powinniśmy jeść tej ryby...
A więc czym ona się różni od śledzia, oraz od wyrobów mięsnych, które spożywane
są już w pierwszym dniu świąt...

No nie wiem. Jeśli ktoś czuje się z tym źle niechaj poprostu nie kupuje
karpia... Ja jestem całkowicie niewierzący w takie cuda jak bóg, jezus itp. i
święta stanowią tradycję, której nieodzownym elementem jest karp...

Zwierzęta jak dzieci
Mam 5 kotkow, 2 pieski, 4 rybki i 1 zolwika.
Wszystkie zwierzatka maja imiona.
Zadne nie dostanie EXTRAprezentu. Ze wszystkimi (nawet z gluchym zolwiekiem)
rozmawiamy. Pieski i kotki spia w naszym lozku (rybki i zolwik nie bo maja
zimne konczyny).Tak, mam dosyc siersci i kup. Nie, nie sadze, by zwierzeta
roznilo od nas cos wiecej niz chwytne konczyny - gdyby je posiadaly, tez
moglyby wysadzic cos w powietrze.
Mamy normalne, LUDZKIE dziecko, wiec nie przelewamy na zwierzatka uczuc
rodzicielskich a jednak... One maja takie kochajace oczy i male, bijace
miloscia serdeszka. I... Maja tylko nas.
P.S.
Nie jestesmy wierzacy.
.

Fatalne warunki sprzedaży karpi w Łodzi
To najprawdziwsza prawda!!! Widziałem w Tesco w Galerii Łódzkiej coś
okropnego! W tych dwóch baliach było zdecydowanie za dużo ryb! W jednej z
nich był martwy karp obskubany przez pozostałe! A co najbardziej mnie
zbulwerowało to to, że w drugiej piana, która powstawała podczas oddychania
ryb wylewała się z tej bali!!! Ja rozumiem, że karp to tradycja a dla
marketów to zysk ale do cholery karp też czuje! Chyba nigdy nie dorośniemy do
humanitarnego traktowania tych ryb ;-/

PS - do GW
Po serii artykułów odnośnie za dużego brzuszka Marty, bolączek przy
niwelowaniu cellulitu, relacjach z leżenia ryby pod Centralem i pseudopromocji
Big Stara oraz Manufaktury w artykułach o tym że gawiedź sra ze szczęścia na
widok Dody, zacząłem kupować z powrotem Dziennik Łódzki, ale widzę że jednak
czasem ktoś u was pomyśli i stać Was na ciekawy wywiad z mądrym człowiekiem -
chciałbym więcej takich tekstów czytać na Waszych łamach, bo chociażby ten
wiele wyjaśnia w tak ważnej sprawie jak projekt lokalizacji kopalni, pozdrawiam.

to wszystko zaczelo sie za czasow Ziobry!
Nic dziwnego ze Ziobro musial zniknac bo za duzo zagrazal. Wszystkie
akcje przeciwko ukladom chronionym przez PO zostaly wstrzymane
(remonty na A-4 kolo Krakowa, afera paliwowa, itp.). Tylko male
rybki na peryferiach ukladow korupcyjnych beda cierpiec, aby PO sie
wykazalo, ze cos sie robi z ta korupcja w Polsce.

ABW - jeszcze PiSiORną deerekcję Orlenu do mamra
skutki partyjnych obsad i zatrzymania reformy zdrowotnej prze
PiSdęta!

Dopadniemy szatana, a kuku, dana dana!

Szanowni koledzy i koleżanki
medykom na obiecanki cacanki
dajemy łapanie w płynie rybek.
My mamy wędki i ojciec grzybek.
Ten strajk to szatańska masówka.
Rybki w płynie to dla nich kroplówka.
Gdy wsuwałem „obiatek” rządowy,
genialny pomysł wpadł do mej głowy.
Egzorcyzm włączyć w medyczną sztukę,
„wykształciuchom” podniesiemy naukę.
Poprzez wsparcie w duszpasterstwa liczne,
wzmocnimy nasze służby medyczne.
Pacjent, ksiądz mają ducha potrzeby,
w leczenie włączy się pogrzeby.
Wpływ gotówki wiedzie do dostatku,
z kościołem unikamy podatku.
Biskupów wraz z naczelnym grabarzem,
robimy szpitali gospodarzem.
Leczenie w pieleszach domowych,
też ma być w warunkach głodowych!
Kamasze, strój dadzą zakony,
liczymy na kasę i masowe zgony!

Policjantka: nie znam się na amunicji
Wygląda na bałagan. Jaki Pan-taki kram. Ryba psuje się od głowy.
Daleko nam do niemieckiej precyzji-więc są ofiary. Może ktoś z
rządzących w Polsce miał i ma uczulenie na porządek. W mętnej wodzie
łatwiej łowić. Można się obłowić. Ja bardzo dużo straciłem z powodu
bałaganu w Polsce.

zbigniew795321 napisał:

> Wygląda na bałagan. Jaki Pan-taki kram. Ryba psuje się od głowy.
> Daleko nam do niemieckiej precyzji-więc są ofiary. Może ktoś z
> rządzących w Polsce miał i ma uczulenie na porządek. W mętnej wodzie
> łatwiej łowić. Można się obłowić. Ja bardzo dużo straciłem z powodu
> bałaganu w Polsce.

i pewnie dlatego mowie: "Ich bin ein Deutscher".
Podziwiam.

Niestety-ale kibole sami sobie takie świadectwo wystawiają, że społeczeństwo ma
o nich mniemanie: KIBOL=BANDYTA
Dzisiaj jechałem o 17-ej tramwajem ul. Kilińskiego. Wsiadł taki jeden wygolony
ubrany na czerwono z szalikiem Widzewa na łbie i karku. W łapie trzymał telefon
z którego na cały tramwaj puszczał jakąś piosenkę innego debila- o tym jak to w
latach 90-tych były złote czasy dla kibiców, a teraz nie , i jak to sie honorowo
kibice biją itp dyrdymały. Jechał z 5 przystanków, i niestety debilowi nie
wpadło do łba że cały tramwaj nie musi słuchać jego dziadowskiej muzyki.
Tak samo jest w czasie meczów: co mnie obchodzi że jakiś Widzew gra z jakimś
ŁKS-em czy innym diabłem? To nie jest powód, żeby pół miasta blokować,
organizować za moje-podatnika pieniądze obstawę policji, helikopter nad miastem
etc środki bezpieczeństwa.
Kiedy mój klub wędkarski jedzie na ryby to nie drzemy mordy na całą Piotrkowską:
"Złowie suma -złowie suma-taaaka jest wędkarza duuuma!!" I nie paradujemy z
wędkami w obstawie policji przez całe miasto żeby pokazać mieszkańcom jak ważne
jest moje hobby. I nie drzemy sie: "Jee...ć straż rybacką"!!
Niestety: piłka nożna=zdziczenie obyczajów.

Ja widzę jakie samochody jeżdżą po ulicach, jak są ubrani ludzie,
jakie sieci mają swoje sklepy na reprezentacyjnej Piotrkowskiej, ile
ludzi korzysta z basenu po 18 zł/h, jaki jest asortyment np. ryb w
delikatesach Alma. Ale widać masz lepszą wiedzę, podziel się nią z
nami, może coś nas olśni.

kłusownicy na zalewie sulejowskim
wiem gdzie mieszka cała rodzina kłusowników w Sulejowie. Jezeli na moj apel
zreaguje policja to podam swoje i ich dane.
byłem i przyłapałem ich na gorącym uczynku. 12kg szczupak na przykład nie
złowiony na blache tylko na 100 metrową sieć. co wy na to? a ile tych
mniejszych jest deptanych.... wiem gdzie te ku... mieszkają. bo miałem
wynajętą kwatere.
cały sulejów dostaje od nich ryby za darmo zeby zamknąc im usta przed policją.
policja sulejowska to cieniasy ze wsi. nie maja jaj ale lubia dobrze pojesc.
cały tydzien robiłem sonde tego tematu. sprawa jest powazna.
moj email : tzdevil666@wp.pl

A we mnie rynek budzi tylko trzy skojarzenia: Obrzydliwy smrod ryb (no moze teraz jest go troche mniej), tlum ludzi, przepychajacych sie niemilosiernie i ten okropny (dla mnie) sposob rozmowy z kupujacym. Byc moze dlatego nie jestem na rynkach czestym gosciem :)))

ps. Wlasnie przezylem malego zonka komputerowo - mleczarskiego, poniewaz cala zawartosc nowoprzyniesionej szklanki kefiru wylala mi sie na: myszke, kalwature, pudlo od komputera. Juz wszystko wyczyszczone, klawiatura przy okazji doczekala sie oczyszczenia ze wszystkich resztek ktore ladowaly miedzy klawiszami (tak, tak: nie jedz przy komputerze!!!:) Ale smrod mleka chyba pozostanie :))) Pozdraiwam smakoszy kefiru!!! Maruda

Gość portalu: roksana napisał(a): pozna przystojnego kawalera najlepiej z duzym
portfelem i własnym domem i samochodem miły ,uprzejmy,szczery i romantyczny.
> poniewaz nie mogę zamiescic zdiecia na forum opisze jak wyglądam 160 cm
> wzrostu,ruda,przy kosci ,lubię pisac na komputerze i oglądac telewizję.a
> najbardziej leniuchować.

No, to bedziesz miała kłopoty z zadaniem pierwszym, czyli
przystojnym... Oni rzadko wystepuja w domu, przy komputrze i TV- a jesli to przy
własnym . Rusz sie z domu, ale wtedy nie zostaniesz Kafelkiem- braknie Ci czasu !
Albo rybki, albo akwarium !
I prosze mi tu nie chichotac z prima, bo prim czyli znaczek ' nie jest oznaką
prymusostwa tylko wyznacznikiem wtórnika czegos, w tym przypadku jakichs innych
Kaś, z którymi przy logowaniu (przeczytaj watek LOGOWANIE NA FORUM) nie chciałam
byc mylona !

zamku...
dzięki bardzo...
to, co piszesz - to mądre słowa, ale...
ja to wszystko rozumiem...
wiesz, są ludzie tolerancyjni i nie...
ja należę do tych 1szych (tak jak tu zdrowo siedzę) i na pewno w związku staram
się jeszcze bardziej rozumieć empatycznie drugą osobę...
to nie to, że ja nie chcę zaakceptować kogoś z jego wadami.. wszyscy je mamy...
jednak chodzi o jedno... tak ja szukam w związku uczucia...
a w tymże ostatnim go nie doznawałam ... to smutne... bo niby wszystko było ok,
ale "x" nie mógł się zdecydować czy chce być ze mną czy nie... a miał już swoje
lata... wiesz, teraz wiem, że wiek nie oznacza dojrzałości życiowej...
bo ponoć "życie nie jest białe lub czarne"... ok, fakt... no ale w kwestii chęci
bycia lub nie bycia z kimś musi być czarne lub białe...
albo chcę - z całą stanowczością i próbujemy, poznajemy się, albo nie - i wtedy
sprawa jasna.. A facet miał problem, co utoksyczniało mnie...
bo jak byś się czuł, jesli ktoś by Cię traktował parabolicznie???
raz - apogeum szczęścia, raz - z wyrazem na twarzy "intruz".... no albo rybki
albo akwarium (w tejże kwestii)...
więc - dear zamek - to nie chodzi o to, że ja zauważyłam Jego wady.... wiesz,
jeśli ja oddawałam siebie (duchowo), angażowałam się (bo po to jest chyba
związek...) a z drugiej strony w parabola uczuć..... no, myślę, że każdy
zasługuje na uczucie - jeśli sam chce je dać, a jeśli ktoś nie wiem czy chce je
otrzymać - sorry, bardzo mi przykro i smutno, ale toksyczność to nie dla mnie...
pa ;-(

Yaa po prostu lubię być ubrany "oficjalnie". Nic na to nie poradzę, że
najlepiej czuje się gdy mam na sobie koszulę z krawatem i marynarkę. Chodzę tak
codziennie, może poza wychodzeniem ze śmieciami i do sklepu ;-)
Do pracy zawsze tak chodzę na uczelnie w 99% też. Co zresztą odbija się
niekorzystnym echem, bo mój szef nie lubi "garniturowców".
A co do prawideł ubierania się to jest podobnie jak z zachowaniem. Powinniśmy
się ubierać i zachowywać tak jak jest to przyjęte w danym środowisku i w danej
sytuacji. Na trening FC KFL nie przyjdę w garniaku a na spotkanie z Premierem w
kaloszach. Podobnie jak nie będę jadł ryby nożem, pchał się przez drzwi nie
przepuszczając kobiet a na forum skakał komuś do oczu...
Pozdrawiam
Yaa


> Apropos, kto zgadnie o kogo chodzi?
> "W nazwisku niesympatyczna ryba
> Prześladuje mnie z bladym drzewem"

Robert "Idol" Leszczyński:) uczczony został też przex Kasię Nosowską w
kawałku "Zoil":)

greetz

O jaki jestem rozpieprzony...

Prawdę mówiąc, to nie lubię żadnych fast foodów, pizz, chińszczyzny,
hamburgerów, etc. Bez porządnego żarcia bardzo cierpię. Umiem usmażyć rybę i
kotlet schabowy a także udka z kurczaka.

Słuchajcie, to ostatnie jest naprawdę proste. Kupuje się udka z kurczaka
(będzie napisane w supermarkecie, gdzie indziej sprzedawca powinien wiedzieć
które to) i przyprawę do kurczaka (taka torebeczka z proszkiem i
napisem "przyprawa do kurczaka"). Dalej trzeba umyć te udka, położyć na tacce
(mam taką chyba dołączoną do kuchenki z piekarnikiem) i posypać przyprawą z
torebki. Wrzucić to wszystko do piekarnika na 20 minut w temp. jakieś 150-180
stopni. Nie pamiętam czy musi być termoobieg, ale jakoś zawsze wychodzi. Potem
trzeba wyjąć, przewrócić udka na drugą stronę, posypać tą samą przyprawą i
huzia do pieca na kolejne 15 minut. Potem wyjąć i zjeść.

Jak ktoś umie, to możne do tego obrać i ugotować ziemniaki.

Smacznego :)

Ja byłam tak z 400 lat temu kotem. Ale nie żadnym domowym Ciapkiem, tylko kotem
dzikim, gibkim i szybkim. Ja wiem, może pumą?
Sto lat temu byłam chorującą na gruźlicę arystokratką, jeździłam po
europejskich kurortach w górach, umarłam młodo. Większość życia spędziłam w
górach Szwajcarii. Takie klimaty z "Czarodziejskiej góry" Manna, to chyba nawet
moja biografia.

Jeszcze miałam parę wcieleń, ale nie potrafię ich tak dokładnie określić.
Pewnie byłam też kiedyś syreną albo rybą, słodkowodną, ale to juz było naprawdę
dawno.

Poza tym jestem zupełnie normalna :))

Gdzie na ryby ?
Gdzie w okolicach Łodzi można pojechać na ryby ? Ostatnio jak wiecie jestem
nieco "uziemiony" i z braku auta muszę korzystać z tzw. (przepraszam za
wyrażenie publicznych środków transportu. Gdybyście znali jakiś zboiornik
wodny w którym można by coś złowić a byłoby w miarę blisko i dojazd nie
trudny to bardzo bym prosił o namiary. Ostatnio mam trochę dosyć i muszę
gdzieś odsapnąć i na kilka godzin wyjechać z miasta.
Pozdrawiam
Yaa

ixtlilto napisała:
> Gość portalu: kasiaprim napisał(a): [..]jestes skrzyzowaniem niedzwiedzia
polarnego z chartem afganskim.
> Postura misia i maść chatra? :)))

No, dooobra, niech Ci bedzie...
OTÓZ JESTES SKRZYZOWANIEM bardzo wychudzonego dlugotrwalą zimą, ciagnącą sie
miesiącami,bez zadnej rybki ani nawet konserwy z mielonką, na domiar zlego
przemarznietego i przemoczonego do suchej nitki, co utrzymujac sie trwale-
spowodowalo u Ciebie galopujące suchoty, te zas wplynely na zanizenie poziomu
samozadowolenia, co musialo wywolac bulimie , anoreksje i szkieletowosc ogolną
NIEDZWIEDZIA POLARNEGO z całkiem dobrze podpasionym CHARTEM AFGANSKIM.

Gość portalu: kasiaprim napisał(a):

> No, dooobra, niech Ci bedzie...
> OTÓZ JESTES SKRZYZOWANIEM bardzo wychudzonego dlugotrwalą zimą, ciagnącą sie
> miesiącami,bez zadnej rybki ani nawet konserwy z mielonką, na domiar zlego
> przemarznietego[..]

[woda w bałytku była zimna, ale nie aż tak]

> [..]i przemoczonego do suchej nitki, co utrzymujac sie trwale-
> spowodowalo u Ciebie galopujące suchoty, te zas wplynely na zanizenie poziomu
> samozadowolenia,[..]

[nigdy w życiu!!!] :)

> [..] co musialo wywolac bulimie , anoreksje i szkieletowosc ogolną
> NIEDZWIEDZIA POLARNEGO z całkiem dobrze podpasionym CHARTEM AFGANSKIM.
Szkiletowatość ogólną? :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

pozdroofka, Ixtlilto, faunka

Byłam w szpitalu w Rydułtowach 20.01-25.01-2005r -poronienie w 6tc. Nie polecam
tego lekarza,ani żadnego innego z tego szpitala,nie polecam tego szpitala ani
pielęgniarek.Hmm "tylko ryba nie bierze"!!! Nie polecam nikomu!

A ja wczoraj bylam na...hmmm... 'Costam zlotej rybki' nIe pamietam tylko co;P
No niby posmiac sie mozna bylo, ale film ogolne slaby. Przynajmniej mi sie nie
podobal:/

to z tymi rybami było tak:

Hoduje karpia po grecku, śledzie w oleju i makrele wędzoną
:))

a z tymi rybami Maguirea to sobie najpierw tak pomyslalam (ak jeszcze nie bylo
wiadomo, ze to ryby): pewnie hoduje osy:D a potem jak juz wiedzialam, ze to
ryby, tos obie mysle: pewnie piranie:D albo rekiny:D i co sie okazuje? ze
rekiny!:D zostane mysliwym, bo umiem strzelac:D

Hehe, nie wiem czy mi się udało, ale ja widzę w niej dwie ryby i miecz.
Jedna patrzy na Zachód, druga na Wschód. Dziwnie mi przypomina herb Gdyni :))

Ja chce na Upadek a koleżanka na rybki, wiec idziemy na rybki :)
wiersz...utkneliśmy w martwym punkcie. obiecuje go w srode poprawić bo w sobote
ide do kina wiec sroda jest taka troche wolniejsza :)

taaa. a jest ktos, kto by sie nadawal na miano "Rybki"?:-D bo sa takie
zwierzatka ladowe, a nie ma rybki:-)))) badzmy tolerancyjni dla wszystkich
zwierzatek:-DDDDD

ja tez oczywiście przyłączam sie do życzeń ;))
najważniejsze czego wam życze,to obejrzenia wymarzonego meczu snookerowego ;))
oraz zdrówka,pełno miłości,ryby bez ości ;) duuużo prezentów i całusów od
ukochanych ;))
no i oczywiście życzenia poniżej ;)

Dużo śniegu, smacznej rybki, lekkiej i niegroźnej chrypki, uśmiechu od ucha do
ucha i pogody ducha w nadchodzące święta, życzę snookerowej rodzince;)

"Spustoszone wybrzeże, zatrute morze"Nasz Dziennik
Izraelski atak na Liban spowodował groźbę katastrofy ekologicznej w tym kraju.
ONZ-owska agenda ds. ochrony środowiska UNEP wyraziła wczoraj "głębokie
zaniepokojenie" skalą zanieczyszczenia, jakie spowodował wyciek ze
zbombardowanego przez Izrael składu paliw na libańskim wybrzeżu. Plama mazutu z
zakładów w Dżijjeh zalega obecnie na odcinku 80 km libańskich plaż.
Miejscowi obrońcy środowiska twierdzą, że wyciek mazutu z libańskich zakładów
jest katastrofą dla tamtejszego środowiska naturalnego. Agencje zachodnie
przypominają, że ilość mazutu, która wyciekła do Morza Śródziemnego na skutek
izraelskiego bombardowania, jest porównywalna z największą w historii
katastrofą ekologiczną, którą było zatonięcie tankowca Exxon Valdez u wybrzeży
Alaski.
ONZ oraz inne organizacje pomagają obecnie libańskim władzom w działaniach
zmierzających do ograniczenia rozmiarów katastrofy ekologicznej spowodowanej
przez izraelskie bombardowania. - Władze Libanu poprosiły o międzynarodową
pomoc i zamierzamy zrobić wszystko, by to uczynić - oświadczył dyrektor
wykonawczy UNEP Achim Steiner.
Stacja BBC poinformowała, że wiele krajów śródziemnomorskich, które także mogą
ucierpieć wskutek spowodowanych przez izraelskie wojska zanieczyszczeń, ma
zamiar dostarczyć specjalistyczny sprzęt i personel. Libańskie ministerstwo
ochrony środowiska alarmuje tymczasem, że zarówno sprzęt będący w posiadaniu
libańskich władz, jak i dotychczasowa międzynarodowa pomoc są niewystarczające.
Do zbombardowania przez izraelskie lotnictwo zakładów w Dżijjeh, 30 km na
południe od Bejrutu, doszło 13, 14 i 15 lipca. Początkowo szacowano, że z
uszkodzonych zbiorników wyciekło 10 tys. ton paliw, później jednak stwierdzono,
iż ta ilość wzrosła do 35 tys. ton. Dla porównania, podczas największej na
świecie katastrofy tankowca Exxon Valdez u wybrzeży Alaski do oceanu
przedostało się 40 tys. ton paliw. Eksperci szacują, że obecna katastrofa
ekologiczna w Libanie stanowi potężny cios dla turystyki oraz rybołówstwa w tym
kraju. Większość paliwa zalega dno morskie, co zagraża ławicom ryb. Chociaż w
mniejszym stopniu, katastrofą zagrożone są także inne kraje wschodniej części
basenu Morza Śródziemnego

witamy na forum :)

"samak" to poprostu ryba :)

a w jakiej arabskiej restauracji pracujesz? moze wykradniesz jakies przepisy na
orientalne smakolyki? ;)))

ach, fajnie Ci :)

nie nie, samak to wiem ze ryba, ale oni jak graja w karty i jak sie kloca to
czesto tak mowia hihi
a ja pracuje w chicago ;))))

Maroko-Sud Bahia 6.01-1597-3*BB+150HB, +150singiel
Agadir niegdyś był spokojnym portem handlowym. Obecnie jest jednym z
największych na świecie portów połowu sardynek. Miasto stanowi największy w
Maroku ośrodek turystyczny z siecią nowoczesnych hoteli oraz dobrze rozwiniętym
zapleczem kulturalno-rozrywkowym. Pozostałością po starym mieście są dawne
rezydencje berberyjskie położone na północ od portu. Agadir ze swoimi hotelami
i domami mieszkalnymi ciągnącymi się wzdłuż plaży, jest najnowocześniejszym
miastem Maroka. W przybrzeżnych wodach żyje wiele gatunków ryb i zwierząt
morskich, takich jak rekiny i kałamarnice. Najważniejsza dla turystów jest
jednak piaszczysta plaża z bardzo dobrze rozwiniętą infrastrukturą turystyczną.
Tu można pływać, żeglować, jeździć na nartach wodnych, nurkować, łowić ryby,
uprawiać windsurfing, jeździć na wielbłądach oraz opalać się, słońce świeci
tutaj bowiem 300 dni w roku.

3*HB-1647-tydzień
Bardzo dobrze usytuowany hotel Adrar to kilkupiętrowy, nowoczesny budynek z
ładnie urządzonym przylegającym terenem. Okrągły basen z fontanną i tarasem
słonecznym jest otoczony dużym, tropikalnym ogrodem pełnym wielobarwnych
kwiatów i zadbanych palm. Wspaniała wakacyjna atmosfera i otoczenie bujnej
zieleni dającej wytchnienie nawet w najbardziej upalny dzień, pozwolą spędzić
fantastyczne wakacje pełne niezapomnianych wspomnień.

PLAŻA:
Ok. 500 m do ogólnie dostępnej, dużej, piaszczystej plaży (przejście na plażę
przez ulicę).

POŁOŻENIE:
W dzielnicy hotelowej, przy bulwarze Mohameda V, w sąsiedztwie centrum
handlowego, wielu sklepów, restauracji i kawiarni, 500 m do centrum miasta
Agadir.

WYŻYWIENIE:
Śniadania i obiadokolacje w formie bufetu.

SPORT I ROZRYWKA:
Tenis, sauna i salon masaż, dyskoteka, sporty wodne na plaży. Możliwość
organizacji zajęć jeździeckich, gry w golfa, rejsów statkiem połączonych z
łowieniem ryb.

INFORMACJE DODATKOWE:
Leżaki, materace i parasole na terenie hotelu są bezpłatne, na plaży - za
dodatkową opłatą.

Ja sie uchytrzyłam i uszka zamówiłam. Jutro odbiór. Ale ryby, śledzie, miesa,
sałatki i reszta ciast - to plan na jutro. Szczęśliwie mam urlop.

eva2412 napisała:

> Ja sie uchytrzyłam i uszka zamówiłam. Jutro odbiór. Ale ryby, śledzie, miesa,
> sałatki i reszta ciast - to plan na jutro. Szczęśliwie mam urlop.

rany to zabierze caly dzien

1."Islamiści podminowują Europę"-Franciszek L. Cwiek
Grozi nam status mniejszości na własnym kontynencie

2."Winny jest liberalizm"-dr M. Ryba zKUL

3. z dr Adamem Bieńkiem o grożbie islamizacji Europy rozmawia Mariusz Bober

Jesli beda sie spotykac na piwku, jechac gdzies wspolnie jak na te przykladowe
ryby, to czemu nie?? Mi chodzilo glownie o fakt, ze oprocz swoich zajec moj
kochany wyjezdza jeszcze dodatkowo. Pozniej jesli wlaczy go do swoich
zainteresowan i beda je robic razem, to jeszcze lepiej.

A dlaczego inteligentni ludzie śmierdza rybą?

Super, że napisałeś, zastanawiałam się, jak Wam idzie.

Wygląda na to, że poczuła się jak ryba w wodzie i się mści.
Przykre to będzie, co teraz powiem, ale... pozwól Jej jeszcze trochę na to.
Nie mówię, że masz tak trwać przez lata, ale wytrzymaj trochę.
Tym bardziej, że Jej zachowanie przynosi efekty - zauważyłeś już, z czego
wynikało Jej zachowanie przez wszystkie te lata, głównie wtedy, gdy byłeś
wściekły na Nią, że nie potrafi być "dorosła". To już BARDZO wiele.
Niestety, niektóre lekcje są bolesne :(
Jeśli zarzuca Ci brak ambicji (czy nie zarzuciłeś Jej kiedyś czegoś podobnego i
Ją to zabolało? Bo to dość dziwny zarzut w ustach kobiety w opisywanej
sytuacji...), zawsze możesz odpowiedzieć, że przemyślałeś Sobie wiele rzeczy i
wyżej od ambicji cenisz sobie możliwość porozumienia się z Nią (bo przecież tak
właśnie jest).
A prezentu mikołajkowego nie przyjęła, bo zapewne wiedziała, że Cię to zaboli.

> Wczoraj doszukałem sie w jej ustach ...." czemu się tak mnie uczepiłeś ? "

Doszukałeś się, czy wprost Ci to powiedziała? Bo to spora różnica.

> Nie wiem co ją tak napędza , do takiej wręcz nienawiści do mnie .

Oczywiście, że wiesz - Twoje postępowanie przez te wszystkie lata!

> Mam już dość tej sytuacji .

Ona wytrzymała w takiej sytuacji wiele lat. Wytrzymaj, uśmiechaj się, nie bocz
się, staraj się trzymać twarz osoby zdecydowanej, a nie cierpiętnika czy
furiata, który ostatkiem sił trzyma nerwy na wodzy.

> "Idą" święta , dziecka ta atmosfera też nie rozpieszcza .

Właśnie dziecka mi żal najbardziej w tym wszystkim :(

> Gdzie ona "idzie" .... ?

Jeszcze nie teraz, bo to za wcześnie. Ale za kilka tygodni wprost Ją o to możesz
spytać.
Zawsze możesz Jej przypomnieć, że Twoje zachowanie, które kopiuje, doprowadziło
do tego, że - jak sama mówi - przestała Cię kochać. I czy naprawdę chce, żebyś
Ty przestał Ją kochać?

co robić?
Z mężem od paru tygodni nie układa się dobrze. Nie ma dnia bez kłótni. Na
początku kłótnie o teściów, teraz o wszystko. Dzisiaj mąż oznajmil mi, że
jedzie na miesiąc do pracy za 2 dni. Próbowałam z nimm rozmaiwac,
wytłumaczyć, że nie dam sobe bez niego tutaj rady. Mamy małe dziecko, które
wymaga ciągłej opieki. Z moim zdrowiem też nie jest najlepiej. Czesto robi mi
się słabo i mdleję. Byłam u lekarza - po badaniach nic nie wyszło dlaczego
tak się czuję. Bywają dni, że boję się zostać z dzieckiem sama w domu, albo
wyjść na spacer, żeby się po drodze nie przewrócić. Już nie chodzi o mnie,
ale o dziecko. Mąż to skomentował "Ty się źle czujesz jak Ci wygodnie. Nie
chce Ci się nic robić to mówisz, że źle sie czujesz, jak masz jakieś plany to
zdrowa jak ryba". Albo mówi - idź do innego lekarza. Poszłabym.... tyle, że
na dziń dzisiejszy nie stać mnie na wizytę u kardiologa (za 100zł) a na
wizytę refundowaną muszę czekać do listopada.
Jakoś niewiele go obchodzi, że jego wyjazd do pracy jest zupełnie
niepotrzebny. Tutaj na miejscu tydzień temu otrzymał 2 propzycje pracy takiej
samej. Tyle, że na miejscu, a nie gdzieś dalej.
Wkurza mnie to. Siedzę w domu, czuję się jak rasowa kura domowa, która tylko
sprzata, pierze, prasuje, gotuje i wychowuje dziecko a jemu się kariery
zawodowej zachciało. Do tego oboje mamy poprawki i obronę prac na wrześień.
Obawiam się, że jego wyjazd spowoduje, że ani on ani ja nie zdazymy
przygotowac sie do poprawek. Za miesiac mamy zaplanowany urlop. Wplacilismy
juz zima, wiec szkoda, zeby pieniadze przepadly.
Co robic? Namawiac go jesli argumenty o pracy na miejscu i studiach nie
przemawiaja? Olac go i pozwolic jechac? Moze sama sobie i jemu udowodniłabym,
ze bez niego sobie tez umiem poradzic?

nie wiem dlaczego mi sie nie chce
JA TEZ NIE WIEM , ALE ZACZYNASZ DOŁACZAS DO KREGU "ZIMNYCH RYB"

A dlaczego jest Ci mnie żal? Dlatego, że potępiam takie zachowanie? I żal Ci
mojego męża dlatego, że ma żonę, która mu nie przyzwala na agencje? Niestety
rybki albo akwarium.

Może trzeba wezwać lakarza?
Lekarzuuuuuuuuuuu, leeeekaaaaaarzuuuuuuuuuu...

kk ;-) zdrow jak ryba

Oh ,jak dawno tego nie robiłem
Kiecki oprócz swoje nie widziałem
lat już z dziesięć chyba
Bo w klasztorze tylko się modli
i nie mówi nic jak RYBA
O jejku ale się rozmarzyłem............

dobrze ci... ja pewnie dopiero jutro zasiade w ciszy i spokoju (a moimi
towarzyszkami beda tylko rybki w akwarium) przed kompem i sobie obejrze :-)

Sieci zapuszczone, o ich wytrzymalosc sie nie martw ;) To sieci na grube ryby
;-)

No rybki nakarmilam :).Teraz jeszcze tylko mi kwiaty podlac zostalo i mozna
odpoczac po ciezkim dniu :)

mOrze jest SzeroKie i gLEboKie.. w Morzu Plywa ryba i siE nazyWa chyBA:|:P:D:D

No to ja sobie odwracam fotel i siadam w nim. Będę sobie siedział i oglądał
rybki. Jeszcze tylko słuchawki na uszy, jakaś fajna muzyka i moge udawać
admina, który słucha i czuwa :)

Tylko skąd ty masz rybki ??

Akwarium
Posiadanie akwarium jest dobrym sposobem na odstresowanie sie, patrzenie jak
rybki sobie plywaja uspokaja i relaksuje i my na forum tez mamy akwarium. Nasze
akwarium ma 360 litrow pojemnosci i plywa w nim kilka bardzo ciekawych i
egzotycznych gatunkow ryb. Ale zaczne od poczatku.
Dno naszego akwarium wysypane jest piaskem i kolorowymi kamyczkami. Na tylnej
sciance akwarium przyklejona jest fototapeta. Na dnie akwarium sa dwa korzenie
oraz zatopiony okret, ktory sluzy naszym rybkom za kryjowke. Oprocz tego
oczywiscie jest tez glaz napowietrzajacy oraz wysokiej klasy filtry i grzalka,
naszym rybkom nie moze byc zimno przeciez. Roslinnosc posadzona jest stopniowo,
od przodu najnizsze roslinki a potem coraz wyzsze, np żabienica amazonska.
Teraz rybki, wieksza czesc naszej hodowli stanowia rybki ktore pochodza z
Amazonki, ale sa rowniez rybki z Tajlandii. I tak w akwarium plywaja: 30sto
centymetrowy czarny duch (a moze dorosnac nawet do 50cm), sa bocje wspaniale i
bocje tygrysie. Bardzo ciekawie prezentuja sie rybki zwane drewniakami -
wygladaja jak kawalki drewna lub suche liscie i leza sobie na piasku.
Oczywiscie mamy tez niezastapione glonojady, ktore czyszcza szyby i korzenie z
glonow oraz kosiarki, ktorych zadaniem jest obgryzanie roslinek z glonow. W tak
duzym akwarium nie moze rowniez zabraknac malutkich skalarow. Dolozymy
wszelkich staran zeby nam pieknie urosly. I wreszcie ostatnie rybki w akwarium -
20 neonow czerwonych plywajacych sobie przy przedniej szybie i ladnie
mieniacych sie na czerwono-niebiesko.
Na razie tyle mamy rybek, ale niewykluczone ze zostana jakies nowe dolaczone do
nich. Niech to akwarium cieszy nasze oczy :).
Opiekunami akwarium jestesmy ja i Sebastian i to do naszych obowiazkow nalezy
karmienie rybek, ale jesli znajdzie sie ktos chetny do pomocy to chetnie ja
przyjmiemy.

No dobra,Wieloryba wstawimy dopiero rano bo teraz rybki spia, nakrylam juz
akwarium pokrowcem zeby im swiatlo nie przeszkadzalo.

Wiesz ze ja sie nie znam wiec mi nie mów co jest co dla mnie to ryby. Nie warto
sie tez do nich przyzwyczjac.

Ja sie juz przyzwyczailam... a teraz gasimy swiatlo w akwarium i przykrywamy
pokrowcem... dobranoc rybki, do jutra ;)

No rybki nakarmione i swiatlo w akwarium zgaszone wiec teraz mozna sie na
kanapie wygodnie usadowic, goraca herbatke sobie zrobic i zrelaksowac sie :)

To mu powiedz ze nie ma przeciagania kanapy, ta kanapa ma byc w salonie i
koniec. Jak chce to niech sobie kupi kanape. Mnie w pokoju zwierzen wystarczy
fotel, na ktorym siadam codziennie i przygladam sie jak rybki jedza :). Jak to
niesamowicie uspakaja i wycisza czlowieka...;)

Oczywiscie ze mamy rybki, zapraszam do pokoju zwierzen - mozna sobie usiasc i
podziwiac nasze forowe akwarium :).
A w realu mam akwarium (240 l), to znaczy nie ja lecz moj brat, ale poniewaz
nie ma go przez wiekszosc czasu to ja sie tym akwarium opiekuje :)

Ja tam rybki lubie i z samej ciekawosci bym ja sprobował :)

wojciasf napisał:

> Ja tam rybki lubie i z samej ciekawosci bym ja sprobował :)

tez smakuje jak jestem na "szwdzkim stole"
ale w domciu tradycyjnie karp i juz.

Kącik - numer 42
Dowcip aktualny
- Czym się różnił cesarz Kaligula od Andrzeja Leppera?
- Kaligula był cwaniakiem, a udawał idiotę, natomiast Lepper...

Ksiądz pyta Jasia:
- Ile masz lat?
- Siedem.
- A do kościółka chodzisz?
- Chodzę.
- Co niedziela?
- Co niedziela.
- Z całą rodziną?
- Z całą.
- A do którego?
- Do Carrefoura.

Do windy wchodzi blondynka z facetem. Facet pyta się:
- Na drugie?
- Aneta - odpowiada blondynka.

Wróciła żona z zakupów do domu. Weszła do pokoju i spytała męża:
- Kochanie, czy wiesz jak wygląda pomięte 100 złotych?
Mąż zaprzeczył głową, ona wyjęła z portfela banknot 100-złotowy, pomięła go i
pokazała mężowi. Za chwilę znów pyta:
- Kochanie, a czy wiesz jak wygląda pomięte 200 złotych?
Sytuacja się powtórzyła - mąż zaprzeczył, ona wyjęła z portfela banknot
200-złotowy, pomięła go i pokazała mężowi. Po chwili znowu pyta:
- Kochanie, a czy wiesz jak wygląda pomięte 45.000 złotych?
Mąż znowu nie wie. Na to ona:
- To wejdź do garażu i zobacz.

Zmarła teściowa. Na ceremonii pogrzebowej zięć klęczy i tuli swą twarz do
policzka teściowej. Żałobnicy znając wieloletnie, napięte relacje zięcia z
teściową, podchodzą i pytają go:
- Widzę ze pogodziłeś się z teściową przed jej odejściem.
- Nie o to chodzi. Jak się wczoraj dowiedziałem, że umarła, to piłem ze
szczęścia z kumplami całą noc. A teraz tak mi głowa nap.....ala, a ONA taka
zimniutka!...

Wnuk prosi babcię:
- Babciu, wyciągnij kopyta
- A co to za zabawa, wnusiu?
- Tatuś powiedział, że jak babcia wyciągnie kopyta, to sprzedamy babci domek i
kupimy sobie mercedesa.

Anegdota muzyczna
Kompozytor, dyrygent, pedagog i skrzypek niemiecki węgierskiego pochodzenia,
założyciel znakomitego kwartetu smyczkowego Józef Joachim (1831-1907) po jednym
z koncertów otrzymał od pewnej hrabiny list:
Zachwycona koncertem pańskiej czteroosobowej orkiestry, załączam czek na dwa
tysiące marek, abyś pan mógł ją powiększyć.

Super Zagadki
* * *
- Do czego można porównać narzeczoną?
- Do butelki dobrego wina.
- A żonę?
- Do butelki po winie.

* * *
- Jak nazywa się skrzynia z bombami?
- Bombonierka.

Humor z zeszytów szkolnych
= Pod broń powołano całą młodzież od 16 do 60 lat.
= Skrzydła husarskie ważyły pół metra.
= Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako nauczyciele.
= Na mordy carów państwa Europy patrzyły złym okiem.
= Dorsza zaliczamy do ryb wędzonych.



Podobne strony:

gejzery ogrodowe
GEOGLE.PL
Get Well
gdzie kupi YTONG
gegle.com
Genesis Częstochowa
Gerlach Tatry
Gdynia silwer Screen
GG Zakładanie konta
Gerard Lopez
geometria na płaszczyźnie
giełda Dolnośląska Motoryzacja
generator kodow heyah
GG niewidoczny 14 download
Gięcie drewna
gdzie dostać próbki Vichy
"http://szukaj.pisz.pl/Gdzie.w.necie.film.o.wi:B1zaniu.MT:3F.nr.2252265.htm"> Gdzie w necie film o wiązaniu MT? "http://szukaj.pisz.pl/Gdzie.Mo:BFna.zda:E6.Fce.w.POZNANIU:21:21:21.:28NIE.W.W-WIE:21:21:21.nr.2071992.htm"> Gdzie Można zdać Fce w POZNANIU!!! (NIE W W-WIE!!! "http://maxwap.pl/a/74/46,gdzie.php">gdzie ? "http://maxwap.pl/h/28/centrala,622,gdynia.php">centrala 622........ Gdynia Gdzie są wszyscy?
Miodowe Lata-Mecz derbowy czy nie wiecie gdzie dostac?...