| | Trzeba było jej od razu pokazać, jak się kasuje, to nie byłoby problemu.
| |
| | ROTFL.
|
| A co w tym śmiesznego. Może nie wiedziała? Trza było spytać.
|
| I gdyby odparła, że nie wie, to pozwolić skasować? Trzymajcie mnie bo pęknę...

Po prostu mi tu coś nie pasuje... Jeśli było jak piszesz, to po co w ogóle go miała.
Jak sobie usiadła jak gdyby nigdy nic, to chyba nie spodziewała się kontroli?
W przeciwnym razie powinna czatować przy kasowniku.
Małgosia przedstawiła tą sytuację tak, jakby ta pani pochodziła z innej planety.

| Ale w ogóle to dla mnie nie do pojęcia, jak można mieć
| satysfakcję z tego, że kogoś się pognębi?
|
| Typowe dla osób o mentalności złodziejaszka i cwaniaka.

To Twoja opinia. I nie życzę sobie z Twojej strony takich porównań.

| I nie kogoś się pognębi, tylko złapie i ukara się złodzieja. To szczytne i
| zacne.

Bezczelnością jest twierdzić, że gapowicz, (za którego tylko Ty go masz),
jest złodziejem. Jeśli ja nie zdążyłbym skasować biletu i na podobnej
podstawie zostałbym nazwany przez Ciebie złodziejem, to spotkalibyśmy
się w sadzie. Twoja buta i Twa wiara w to, żeś świętoszek, jest głupia,
ale i niebezpieczna.


· 

Kimi, to widać jak silna twa wiara. Błędy ludzie są zdolni odciągnać ciebie. To żeś najlepszy student - to raczej wpędza ciebie w pychę , bo myślisz ,żeś wszystki rozmumy pozjadał i wiesz jak bybyło gdyby.... ja bym taka pewna nie była.

Tak też mówisz ludziom, którzy dostrzegają błędy .. że jak co przeciez mogą swobodnie zmienić wiarę albo stworzyć sobie nową ?

Ja sie ciesze i dziekuje Bogu ze moja walka jest zwyciezka - mam Hanie!!
ja już kiedyś pisałam o tym tu, na forum, że moja Mela tez jest takim darem, dlatego, że ja w ciążę zaszłam mając 19 lat....dla wszystkich była to głupota, a ja czulam, że musze i już.....moja matka jak się dowiedziała chciała porozmawiać z moim ginem (kolega z pracy), żeby pozbył mojego "ciężaru" i tak zaczęła sie nasza wojna...zimna wojna, która twa do dziś....moja córka nie zna babci......babci która chciała zrobić wszystko by jej nie było...po wizycie zadzwoniłam do matki i powiedziałam, że to 14/15 tydzień.....słowa moej atki nie podbudowały mnie...powiedziała"osz kur...teraz to już się nic nie da zrobić"......ona dalej swoje

i tak sobie pomyslałam, że równie dobrze mogłam się wtedy złamac i ulec......

teraz gdy jestem po 3 poronieniach wiem, że Amelka przyszła do nas wcześnie.....2 tygodne przed jej narodzinami skończyłam 20 lat....ale gdyby nie ona to kto wie, czy miałabym kiedykolwiek dziecko.........bo kto da mi gwarancję, ze kiedys sie uda....mogę w to jedynie wierzyc, ale to tylo ślepa wiara.....

pamietam gdy wróciłam po 1 zabiegu do domu całą noc nie spałam i patrzyłam i patrzyłam na tego śpiącego Okrusia......nie mogłam uwierzyć w to, że ona jest, że ja urodziłam......dopiero wtedy zrozumiałam, że to był prawdziwy cud.......jak każde narodziny......

Anik ...
Jestem w neokatechumenacie 6 lat, najpierw w Polsce teraz tutaj w Anglii. Jestem dopiero po I Skrutinium. Sama doswiadzczalam wielu rozterek, rozmyslan, refleksji, buntow... to po prostu droga czlowieka, ktory chce byz blizej Boga. Czasem jest bardzo ciezko, bo wiara to jest ciezka praca. Moi bliscy tez mysleli moze i nawet mysla ze jestem nawiedzona, a neo to sekta, teraz to troche zelzalo i wielu z nich stara sie zrozumiec ze to po prostu moja droga do Pana, bo tyle jest drog w Kosciele( pieknym bo Katolickim -Powszechnym ) ile nas ludzi. Pan Bog chce dotrzec do kazdego z nas a ze jestesmy wszyscy tak rozni, dlatego blogoslawi nam roznymi wspolnotami. Po pierwsze dziala w nich ON nawet gdyby innym wydawalo sie inaczej, to zalezy od punktu widzenia, dziasiaj jest taki jutro inny. Wzrost duchowy jest po prostu dojrzewaniem, nie zawsze jest to proces uslany rozami.
Wrogosc Twojej corki nie musi wynikac ze skrutinium, moze ale nie musi. Mysle ze Twa coreka mimo to potrzebuje modlitwy, bo ona potrafi wiecje pomoc niz jakiekolwiek nasze tutaj na forum oceny czy rady. Zycze Ci abyscie sie na siebie otworzyly, i zeby w wasze relacje wszedl Pan, to czasem boli, bo sa w nas rozne rany, ktore sobie trzeba otworzyc aby On mogl je uleczyc.
Pozdrawiam

· 

Anik ...
Jestem w neokatechumenacie 6 lat, najpierw w Polsce teraz tutaj w Anglii. Jestem dopiero po I Skrutinium. Sama doswiadzczalam wielu rozterek, rozmyslan, refleksji, buntow... to po prostu droga czlowieka, ktory chce byz blizej Boga. Czasem jest bardzo ciezko, bo wiara to jest ciezka praca. Moi bliscy tez mysleli moze i nawet mysla ze jestem nawiedzona, a neo to sekta, teraz to troche zelzalo i wielu z nich stara sie zrozumiec ze to po prostu moja droga do Pana, bo tyle jest drog w Kosciele( pieknym bo Katolickim -Powszechnym ) ile nas ludzi. Pan Bog chce dotrzec do kazdego z nas a ze jestesmy wszyscy tak rozni, dlatego blogoslawi nam roznymi wspolnotami. Po pierwsze dziala w nich ON nawet gdyby innym wydawalo sie inaczej, to zalezy od punktu widzenia, dziasiaj jest taki jutro inny. Wzrost duchowy jest po prostu dojrzewaniem, nie zawsze jest to proces uslany rozami.
Wrogosc Twojej corki nie musi wynikac ze skrutinium, moze ale nie musi. Mysle ze Twa coreka mimo to potrzebuje modlitwy, bo ona potrafi wiecje pomoc niz jakiekolwiek nasze tutaj na forum oceny czy rady. Zycze Ci abyscie sie na siebie otworzyly, i zeby w wasze relacje wszedl Pan, to czasem boli, bo sa w nas rozne rany, ktore sobie trzeba otworzyc aby On mogl je uleczyc.
Pozdrawiam

I to jest właściwa odpowiedź na problem aniki i jej córki. Modlitwa i tych z Neo i tych z Rodzony radia Maryja i tych z Odnowy w Duchu Świętym. Modlitwy o to, by zarowno anika jak i jej córka dostrzegły, że mogą się niepotrzebnie ranić. Powinny iść obie do spowiedzi i komunii świętej, a następnie szczerze porozmawiać ze sobą.

I jutro dołączę to do codziennego rożańca.

Lucki wiara i miÅ‚oś㇠skierowana do Boga oraz Jana PawÅ‚a II jest silniejsza niż Twa miÅ‚oś㇠i wiara w klub żużlowy, dlatego też powinieneÅ› uszanowa㇠rozpacz i smutek innych osób. Nawet ludzie z caÅ‚ego Åąwiata, którzy wierzć… w innych Bogów albo i nie, sć… z Papieżem i zapewniam Cić™, że nie majć… teraz ochoty na imprezy sportowe. Wszystko to pokazuje jak Wielkim czÅ‚owiekiem jest Ojciec Åąwić™ty.

p.s.
Nie podlega wć…tpliwoÅ›ci, że gdyby nastć…piÅ‚o to najgorsze, mecz w KroÅ›nie nie powinien sić™ odby㇠w planowanym terminie.

Zawsze kiedy Ciebie nie rozumiem
Ty zadajesz mi pytania

Zawsze kiedy nie chcę być blisko Ciebie
Wzrok Twój we mnie tkwi…

Zawsze kiedy chcę latać
Jak gdyby jednym ruchem skrzydła ściągasz mnie na ziemie

Wielki jest Twój lot Boże nad moim marzeniem
Wielkie jest Twoje Niebo w dzień Narodzin
Wielkie dzieło śmierci spełnionej ludźmi… przenikające wszystko co stworzyłeś Zmartwychwstanie
I Nadzieja, która resztkami sił trzyma życie

Pętla zaciąga się coraz bliżej szyi
Noc przykryta chmurą… zasłania Niebo
A Twa Wiara pozwala nadal oddychać…

Rozkosz rozmowy z duchem Twym Boże

Z Góry wypływa strumień
Woda wytacza nowy szlak chłodnym górskim pędem
Darem oczyszczenia w nurcie swym niesie Miłość…

Wielka Łąka Pełna Kwiatów…
Niebo pełne Ciebie…

Odpowiedź…

Umarł ktoś bliski, żal serce ściska.
Ale cóż, tu my ludzie możemy.
Że teraz grób, wcześniej kołyska?
Takie jest życie… to wszyscy wiemy.

Winimy siebie, innych i los srogi.
Za to, co w życiu nam nie wychodzi.
Własnej miłości łamiemy nogi.
Przecież nam wolno! Jesteśmy młodzi!

„Jezus, Maria!” Zwróć nam dłoń ku sobie.
Bo miłość nas rani, wiara upokarza.
Brak nam wszystkiego w bólu i chorobie.
Dlaczego!? Co Bóg sobie wyobraża!!!

Ten krzyk rozpaczy to moja modlitwa.
Bo nie jest mi łatwo kochać i wierzyć.
Życie bez Ciebie jest ostre jak brzytwa.
Jestem zbyt mały by daleko mierzyć.

Mój grzech i pycha czyni niewolnikiem.
Przepraszam, że dotąd żyłem nieskromnie.
Nie jestem godzien!!! Jestem grzesznikiem…
A mimo wszystko Bóg zwrócił się do mnie.

Jezusa Ci dałem, idź Jego drogą.
Bo kiedy umrze twa wiara, miłość-dusza bratnia.
Syn mój rozpali Nadzieję mnogą.
A Nadzieja? Z nich wszystkich umiera ostatnia…

”I za to Chwała Panu”

Wczoraj rozesłałem kilka Naszych płyt moim bliskim...
Gdyby nie nasz upór i dąrzenie w radości do jednego celu
pewnie nie mieli by czego posłuchać przy wigilijnym stole
Jakieś Światło nagrałem mojej Babci kilka razy!
A niech się cieszy że ma Fajnego Wnuczka

Milego dnia i do zobaczenia:)



W ogóle w logiczny sposób nie ustosunkowujesz się do tego co piszę. Nie ma w tym racjonalnego podejścia

Ty tak piszesz, co oczywiści nie znaczy, że masz rację. Najłatwiej tak odpowiedzieć, że jeżeli się czegoś nie rozumie- to jest nielogiczne. No trudno. Zauważyłem, że Twą bronią jest próba wmówienia mi, że niczego nie dowodzę. Ja może nie, ale On tak wiele pokazał, udowodnił, że moje słowa tutaj są zbędne.
Gdyby nasza wiara była logiczna,nie była by wiarą.

Twe serce jest przewrotne, szukasz odpowiedzi nie tam gdzie trzeba.
Jeśli nie ufasz, nie wierzysz nikt Cię o to nie prosi, nie namawia. Daj sobie spokój z wypisywaniem na forum "mojadroga", że Bóg jest niedobry i być w domyśle negujesz jego istnienie.
Zrozum, Twoje obraźliwe słowo jest NICZYM w porównaniu z wiarą ludzi. Możesz wymyślać różne rzeczy, nikt nie uwierzy w Twoje bluźniercze słowa.
Bo "Jezus siłą mą, Jezus pieśnią mego życia!"

gorąco pozdrawiam.

A długo sie tak po świecie włóczysz bracie ? I skąd znasz tego elfa z którym niedawno miałem nie przyjemność... coś wydaje mi sie że chłodem do mnie paja... Kiedy twa myśl naszła by Javela harem tu utworzyć ? Czy kiedy przybyłeś do Redoranu samotny nie byłeś ? Jak przyjaciół poznałeś ? Tak czy inaczej chcę Ci powiedzieć bracie że ciesze sie mając Ciebie za mego przyjaciela... nie wiem co by było gdyby nie ty... Jesteś mą bratnią duszą...

*wziął kufel i rzekł*

Nie martw sie... niedługo napitków tutaj będzie od groma.. mam zamiar wejść w końcu do mojej spiżarni i piwniczki hiehiehie

*zaśmiał sie szatańsko z dziwnym błyskiem w oczach*

Tak ... ja wierze tylko w przeznaczenie.. gdyby nie ta moja wiara... nie wiem co by sie działo... czy to nie dziwne że kiedy byłem młody zaledwie parę lat miałem zabiłem oprawcę, zabójcę mych rodziców ? Parę lat później zabiłem dorosłego wilkołaka przez co i ja nim jestem teraz... Następnie przeszedłem przez szeregu pierwszych pełni.. jak wiesz ponad połowa wilkołaków wtedy umiera a już o wiele bardziej w tak młodym wieku... następnie wyszedłem żywy z walki z magiem potężnym wrogiem naszym który wszystkich mych mistrzów zabił jedynie ja przeżyłem... z jaskini przeklętej wyszedłem żywy choć każdy który by tam wszedł już by nie wyszedł.. Sam Kars mi sie objawił... Bóg mój nad którym modły wznoszę i który nade mną czuwa i ma dla mnie jakąś misje... was spotkałem przyjaciele... czy to nie przeznaczenie ?

moja mama na pewno by tak o mnie nie powiedziała.
Ale dziękuję.
To bardzo pocieszające i pomaga w cięzkich chwilach, kiedy się myśli, że nie warto. Warto, bo:

Doskonały przez cierpienia

Bóg nigdy nie zesłałby ci ciemności,
gdyby wiedział, że światłość będzie ci służyć.
Lecz nie lgnąłbyś do Jego Opiekuńczej dłoni
gdyby twa droga zawsze jasna była.
Nie dbałbyś, by kroczyć wiarą,
gdybyś zawsze mógł chodzić widzeniem.

Prawda to, że On zsyła ci wiele udręk,
napawa twe serce smutkiem
i na biedną, strudzoną twą głowę nakłada koronę cierniową
On wie, jak niewielu w ogóle osiągnęłoby Niebo
gdyby ból nie przywiódł ich tam.

Tak więc zsyła ci oślepiającą ciemność i piec
ognisty siedmiokroć rozgrzany
Jedyna to droga, wierz mi,
byś pozostał u jego stóp.
Łatwo bowiem zbłądzić, gdy życie staje się gładkie i przyjemne.

Dlatego wtul swoją dłoń w Jego Ojcowską dłoń
i śpiewaj po drodze, jeśli możesz.
Twa pieśń pocieszy może kogoś, czyja odwaga opada
Jeśli zadrżą ci usta przy pieśni,
tym więcej będzie Bóg cię miłował.

Dziękuję Panie za to
że dajesz mi siłę.
Dziękuję też za wojnę. Za to że tyle myśli zabiłem.
Poprostu zakatrupiłem.
Za samo kontrolę i wybuchy gniewu.
Za mego brata i moją siostrę.
Za to że uczę się ciągle.

Będziesz malować sufity
będziesz malować podłogi
czyścić kible też
A może przyjdzie Ci w śmietniku spać
A jeśli będziesz dzieckiem ulicy?
Wiara nie ulegnie zachwianiu?
Czy w chwilach złych modlić się będziesz?
A złemu bratu wybaczysz pobicie?
Zlekceważysz i ominiesz poniżenie?
Będziesz spokojnie dążyć do celu?

Są ludzie którzy zginęłi za wolność
Wierzysz w Boga, czcisz Jegomość
Modlisz się w pokorze o spokojne życie
Wielu się tak modliło za niego.
I cóż przyszło im z tego?
Zginął na wojnie, na domiar złego.
Pomimo modlitwy zginął.Dlaczego pozwalasz dzieciom umierać zgłodu
Dlaczego ludzie się różnią skórami?
Dlaczego różni stanowiskami?
Czemu na świecie są alkocholicy?
I odrzucają ich jak trendowatych?
Każdy przecież nosi miano człowiek
Bez względu na to czy jesteś dobry czy zły
Nie ma dobra i zła.
Są tylko czyny
A gdyby ufo zniszczyło ludzi
Twa wiara by się nie zachwiała?

| male obracaja mala kasa     .........  sa cztery duze tyko   ......
| smiem watpic w ten argument ....
male sie nie licza
| a kto im kazal wchodzic ....czy akcje sa obowiazkowe ?
zdaje sie ,że im kazali. Mówie o ustawodawcy. I niezależnie od obecnej
sytuacji, musisz sie zgodzić, że założenie jest słuszne: Wspieranie
polskiego przemysłu, polskich spółek.


zgoda ...wspieranie ale na  rozsadnych warunkach ......
{gdyby Optyk sobie zazyczyl podwyzszenie kapitalu
w lutym ub roku  ...i ,,rozdawal '' by  akcje po 350
pewno by sie pozabijali    ...toc to defraudacja twoich pieniedzy
.........  pobudka .....

Dletego nie mogą lokować za granicami.

I choć już widze odpowiedzi, że źle to robią, że rozkradaja i takie tam to
powtarzam: założenie jest słuszne. Jest to jeden ze sposobów na zdobycie
kapitału dla działalności firm. Gdyby nie było ofe, i wig był 650 to może
Ty
byś sie cieszył.


tu nie ma nic do cieszenia ...tu trza ubolewac .....
i znow nie czytales postow powyzej i dalej mitologizujesz Ofe   !!!
a dlaczego nie powiesz gdyby nie Krasnale   !!! to  dzieki podbieraczom
akcji jest na tak wysokim poziomie ......

Ale naszą giełdę wykupiłby jeden arab za kase z ropy i na

czym bys grał? A czytałeś, że np.Talibowie pałkami ludzi do meczetów pędzą
gdyż tylko wiara w Mahometa daje prawdziwą wolność? Chodzi mi tylko o to,
żeby się nie zagalopowywać w misiowatości, żeby zauważyć, że spadek
wartości
akcji to nie tylko zysk dla krótkich.


pewno ze nie .......ale kazdy orze jak moze .....
misiowatosc wg mnie to patrzenie na przyszlosc
bez rozowych okularow ........  dostrzeganie rzeczy
ktorych wiekszosc nie widzi a moze nie chce widziec .....
jeszcze duzo osob mysli ze gielda to maszynka do zarabiania
pieniedzy    ... {jestesmy dziecmi hossy }
czem szybciej dostrzega swoj blad tem lepiej  ...
szybciej twa upragniona hossa przyjdzie ;-)

Pozdrawiam
Nalle


Jara


| Głupotą byłoby negować
| istniejące świadectwa opisujące pracę tych ludzi. Spór idzie tu
| o ich interpretację: o cel ich pracy i o jej rezultat.
| Odrestaurowanie Piramidy - zgoda, do tego dorywcza praca
| ciemnych chłopów w zupełności by wystarczyła, podobnie zasoby
| materiałów i narzędzia robotników. Ale stawianie Piramidy ich
| rękami od zera to już na jakiś ponury żart zakrawa. BTW czy ktoś
| kiedyś podważył wyliczenie ilości bloków składających się na
| Wielką Piramidę (ZTCP 2,3 miliona)? To by oznaczało, że każdego
| dnia 20-letniej budowy - dzień i noc - układano średnio jeden
| kilku(nasto/dziesięcio/set) tonowy blok co 5 minut. Największe
| bloki miały wagę 200 ton. A gdzie czas potrzebny na ich wyciosanie
| ze skały?

Latwo wyliczyc, ze te 2,3 miliona (mi wyszlo 2,5) to m^3, a nie
bloki. Gdyby  bloki mialy miec srednio 1 m^3, to by wazyly srednio
kilka ton, co juz nie  jest przesadnie koszmarnym wynikiem. I

Wykuwanie, transport  i wciąganie bloków o wadze kilku ton i kilkuset
ton (są i takie) to jakby nieco inne poziomy abstrakcji.

oczywiscie nie znaczy to, ze  wyciosanie, transport i ulozenie
kazdego bloku zajmowalo 5 minut - praca  byla seryjna i wysoce
rownolegla. W koncu z fabryki nowy samochod moze  wyjezdzac co 5
minut, co nie znaczy, ze tyle trwa jego produkcja.


Czyli nie masz żadnych wątpliwości i rozterek? A jeśli dodam, że według
Herodota praca trwała tylko 4 miesiące w roku i tylko przez część dnia?
Tak tylko testuję, do jakiej granicy posunie się Twa wiara w oficjalne
tłumaczenia ;-).


Witam,

| Latwo wyliczyc, ze te 2,3 miliona (mi wyszlo 2,5) to m^3, a nie
| bloki. Gdyby  bloki mialy miec srednio 1 m^3, to by wazyly srednio
| kilka ton, co juz nie  jest przesadnie koszmarnym wynikiem. I

Wykuwanie, transport  i wciąganie bloków o wadze kilku ton i kilkuset
ton (są i takie) to jakby nieco inne poziomy abstrakcji.


Tak, ale zeby srednia wyszla kilka ton, to te kilkusettonowe musialyby byc
bardzo nieliczne. Mogli sie z nimi meczyc calymi dniami, a w nastepnych
latach nadrobic czas przenoszac male bloki.
BTW, ja slyszalem, ze najciezsze maja po kilkanascie, a nie kilkaset ton.

Czyli nie masz żadnych wątpliwości i rozterek? A jeśli dodam, że według
Herodota praca trwała tylko 4 miesiące w roku i tylko przez część dnia?
Tak tylko testuję, do jakiej granicy posunie się Twa wiara w oficjalne
tłumaczenia ;-).


Watpliwosci mam, jak zawsze wobec starozytnych historykow spisujacych
zdarzenia o tysiace lat starsze od nich. Mogli budowac dluzej, niz pisal
Herodot, mogli tez troche przy budowie oszukiwac (czy na pewno cala objetosc
piramidy to bloki skalne, a nie np. piasek?). Ale nie budzi mojego
zasadniczego sprzeciwu fakt powolania kilkudziesieciu tysiecy ludzi do tego
typu budowy, co znacznie zwieksza szanse calosci.

Przydzielmy po 500 osob do jednego bloku (wliczajac nadzorcow, aprowizatorow
itp.) - az nadto, zeby go w systemie tasmowym wykuc i przetransportowac, w
koncu to srednio tylko pare ton. Dla 50 tys. robotnikow to by dawalo 100
rownoleglych watkow pracy. Niech wykucie, transport i ulozenie zajmuje w
sumie pol dnia pracy, przy czym system tasmowy pozwala tej 500-osobowej
grupie zajmowac sie na raz trzema blokami. Czyli 6 blokow dziennie razy 100
watkow, czyli 600. To daje 3833 dni roboczych, czyli okolo 30 lat (liczac po
4 miesiace w roku).

Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski


Oj, oj, coś mi tu ogromnie nie gra i to w obu obozach w tej dyskusji.

Przede wszyskim łączenie duszy z mózgiem nie jest chyba trafne i argument, że tego akurat nie da się przeszczepić, albo, że bez mózgu nie da się życ, a bez nogi owszem, jest chyba nie na miejscu. Bo co, kilkaste lat temu, jak się niczego nie przeszczapiało, to dusza była wszędzie, a teraz się przeprowadziła do mózgu tylko?
A może jak niektórzy po obcięciu nogi też umierają, to oni akurat tam mają duszę?

Inna sprawa, dusze u zwierząt i roślin.
Jeśli opieramy się na biblii, to duszę mają tylko ludzie i koniec. Kościół zresztą twierdzi tak samo. A jeśli ktoś przyjmuje założenia biblii, sam je przerabia, czy nadinterpretuje, a jednocześnie neguje twierdzenia Kościoła, to ja tu widzę TOTALNY brak konsekwencji.

I jeszcze gdzieś wyczytałem, że owszem, człowiek duszę ma nieśmiertelną, ale zwierzęta też jakąśtam, to pytam: ile jest rodzajów duszy, jaki są kryteria podziału i kiedy dusza jest, a kiedy jest nieszczerze, jak podobno u zwierząt...
I gratuluję olśnienia, bo ja jako istota ludzka nie jestem w stanie takich rzeczy postulować.

Co do wykorzystania umysłu, to owszem, jest to malutki procent, ale umysł to nie tylko takie zdolności, z jakimi się go często utożsamia. To też na przykład takie odruchy, jak bicie serca, czy mrużenie oczu, i nad tym już więcej procent pracuje.

Nie widzę też powodu, by duszę utożsamiać z dna. I nawet nie będę tego uzasadniał, bo musiałbym wtedy ustosunkować się do argumentów przeciwnych, a sęk w tym, że żadnego konkretnego na poparcie tezy, że w DNA jest dusza jeszcze nie słyszałem.

Zaś jeśli chodzi o ewolucję, to nie jest ona sprzeczna ze stworzeniem świata przedstawionym w Piśmie.
Nie wiem, DUDESS, jak Twa wiara może być głęboka, jak nie wiesz, że religia to NIE nauka ścisła i jedno nie przeczy drugiemu. Na religii już w podstawowym nauczaniu tego uczą.
A dowody na istnienie australopiteca są. I tyle, bo to fakt.
Ale GREEN, popełniasz ten sam błąd, traktując Biblię dosłownie. Gdyby to była książeczka do takiego odbioru, to nie wyszła by poza podania ustne przed tysiącami lat. My nawet nie poznalibyśmy jej. Zresztą żadnej świętej księgi żadnej religii nie traktuje się dosłownie. Więc jak możesz tak kategorycznie oceniać znaczenie i zawartość Pisma, jeśli najwięksi badacze siedzą czasem dziesiątki lat głowiąc się nad znaczeniem jednego tylko wersu?

--
Hoevding Roede Ygg Oernulf Enfoldig Kahan fra Lomsteg Jarl Gammel-Bjoerndal

Ygg opieką teraz zmęczonych mieczem otoczy (...)
Zbliż się, jeśli się ważysz.

Edda, Grimnismaal

,,Ziarenko"

,,Gdyby Twa wiara była tak wielka jak gorczycy ziarnko te słowa mówi Ci Pan..."

[ Dodano: 7 Lipiec 2007, 12:20 ]

Nie mam zamiaru się z Tobą kłócić.
Nie mam zamiaru Cię nawracać.
Sądziłem, że na takim forum będzie luźna wymiana zdań, poglądów.
Cytaty podaję po to, aby każdy sam próbował zinterpretować Słowo, aby nikomu nic nie narzucać, ale z tego co piszesz wynika że, lepiej objaśnić.
Asteisto, Ty się tak burzysz jak fale na morzu, spokojnie.
Ty tak piszesz, co oczywiście nie znaczy, że masz rację. Najłatwiej tak odpowiedzieć, że jeżeli się czegoś nie rozumie- to jest nielogiczne.
Zauważyłem, że Twą bronią jest próba wmówienia mi, że niczego nie dowodzę

Gdyby nasza wiara była logiczna,nie była by wiarą.

Twe serce jest przewrotne, szukasz odpowiedzi nie tam gdzie trzeba.
Jeśli nie ufasz, nie wierzysz nikt Cię o to nie prosi, nie namawia. Daj sobie spokój z wypisywaniem na forum "mojadroga", że Bóg jest niedobry i być w domyśle negujesz jego istnienie.
Zrozum, Twoje obraźliwe słowo jest NICZYM w porównaniu z wiarą ludzi. Możesz wymyślać różne rzeczy, nikt nie uwierzy w Twoje bluźniercze słowa.


Nie mam zamiaru nikomu czegoś wpajać, wiara ludzi sobie jest, i jest już coraz mniejsza swoją drogą i nic mi do tego hehe I TAK JEST DZIEŁEM PRZYPADKU.

Bo "Jezus siłą mą, Jezus pieśnią mego życia!"
Bo "Dogmat siłą mą, dzieło przypadku pieśnią mego życia"

Pozdrawiam. I zachęcam do refleksji.

PS. teraz skapowałem, że jesteś "NIM" a nie "NIĄ" przepraszam:P ale nie chce mi się całego postu poprawiać lol




=================================================

Ale nie  chce mi się wierzyć że zostaliście uszczęśliwieni obywatelstwem na
siłę, chociaż w tym burdelu  wszystko wydaje się możliwe. Co chwilę ktoś
wpada na genialny pomysł jakby tu jeszcze uszczęśliwić obywateli nowymi
obowiązkami. Najlepiej gdyby wiązało się to jeszcze z pobieraniem kasy za to
uszczęśliwianie. Uwierz mi, nie ma się do czego spieszyć.
================================================


Twoja wiara nie ma tu nic do rzeczy-takie sa przepisy prawa a to,
ze rozumujesz zdroworozsadkowo, swiadczy tylko o tym jak
daleko jestes nieprzystosowany do funkcjonowania w Polsce.

Żadna demagogia i żadne emocje, czyimi głosami został wybrany Wałęsa ? A
ileż to było
narzekania na niemożność głosowania bodajże w drugiej turze wyborów.  Jeżeli
masz zamiar
powrócić do kraju, to po co Ci obce obywatelstwo, a jeżeli nie masz takiego
zamiaru z takiego czy innego względu, to po co Ci Polskie? Pamietaj że ja i
inni z braku możliwości wyjazdu MUSIMY żyć i pracować tu gdzie jesteśmy, i
przynajmniej ja / a mam nadzieję że i inni / będę robił wszystko aby ktoś
kto od x lat przebywa za granicą nie narzucał mi prezydenta, i nie decydował
o tym co mi wolno, a czego nie.


Wspolczuje ci braku mozliwosci. Co do glosowania nie masz racji.
Do czasu gdy na sile beda nam Polakom mieszkajacym na stale
poza Polska, obywatelom krajow zamieszkania, polskie paszporty,
roscimy sobie prawo do urzadzania wam w Kraju zycia, tak jak wy
robicie to nam. Wszak jestesmy obywatelami tego samego
panstwa-prawda?

Czegoś tu nie rozumiem, czy odesłanie paszportu do konsulatu wraz ze
stosownym oświadczeniem nie załatwia sprawy,  czy ktoś jest w stanie Cię
przymusić abyś odebrał go ponownie ? Nawet tu na miejscu niektórzy już
zwracają dowody osobiste, sam nad tym myślę, tylko że tutaj nie rodzi to
żadnych skutków prawnych, wręcz jest zagrożone odpowiednim paragrafem.


Juz co mowilem, ze zdrowy rozsadek to niezbyt praktyczny instrument
funkcjonowania w polskiej realnosci, zwlaszcza prawnej.
Nie wystarczy odeslac paszport. Nie ma to skutkow prawnych-trzeba
wykupic u pana prezydenta zgode na zrzeczenie sie obywatelstwa
to kosztuje i trawa ponad rok.
A teraz cos co moze rozwieje twa wiare w zdrowy rozsadek przepisow
i stosowania prawa w kraju nad Wisla.
Wyobraz sobie, ze z mocy polskiego prawa sa tacy obywatele
co urodzili sie poza Polska, co nigdy nie mieli jakiegokolwiek
dokumentu wystawionego przez polskie wladze, malo tego
nawet nie wiedza, ze sa polskimi obywatelami. Taki ktos
dowiaduje sie o tym fakcie i ma trzy drogi postepowania
olac a to moze skutkowac miemoznoscia wjazdu do Polski.
/obywatel np kanady nie dostanie polskiej wizy do paszportu/,
wyrobic paszport polski, zrzec sie obywatelstwa polskiego.
Zatrzymam sie na tym ostatnim. Taki delikwent aby sie zrzec
musi udowodnic, ze takie obywatelstwo ma, zaczac musi
od umiejscowienia swej metryki urodzenia w polskim
urzedzie stanu cywilnego. Tlumaczenia dokumentow,
legalizacja tlumaczen, dokumentow w konsulacie, oplaty
za czynnosci konsularne. Dalej kolejne papierki majace
wykazac, ze nie jest sie wielbladem. Znowu tlumaczenia,
legalizacja legalizacji, oplaty. Jak juz sie ma kwit potwierdzajacy
obywatelstwo to mozna przystapic do procedury jego
zrzeczenia sie. Na poczatek trzeba wykupic u pana prezydenta
owa zgode na zrzeczenie sie obywatelstwa. A pan przezydent
nie musi sie zgodzic. Aby pana prezydenta przekonac to musisz
przedstawic kwity, ze Wojsko Polskie sie o ciebie nie upomina,
ze nie masz morgow czy innych nieruchomosci,
ze nie zalegasz z podatkami, ze nie ciaza na tobie niedopelnione
wyroki sadowe, ze nie sciga cie funduz alimentacyjny, ze ....
a to wszystko nawet wtedy gdy twa stopa nigdy na ziemi
polskiej nie stanela.

PS. A podatki to nalezy placic!


| Latwo wyliczyc, ze te 2,3 miliona (mi wyszlo 2,5) to m^3, a nie
| bloki. Gdyby  bloki mialy miec srednio 1 m^3, to by wazyly srednio
| kilka ton, co juz nie  jest przesadnie koszmarnym wynikiem. I

| Wykuwanie, transport  i wciąganie bloków o wadze kilku ton i
| kilkuset ton (są i takie) to jakby nieco inne poziomy abstrakcji.

Tak, ale zeby srednia wyszla kilka ton, to te kilkusettonowe
musialyby byc  bardzo nieliczne. Mogli sie z nimi meczyc calymi
dniami, a w nastepnych  latach nadrobic czas przenoszac male bloki.
BTW, ja slyszalem, ze najciezsze maja po kilkanascie, a nie
kilkaset ton.

| Czyli nie masz żadnych wątpliwości i rozterek? A jeśli dodam, że
| według Herodota praca trwała tylko 4 miesiące w roku i tylko
| przez część dnia? Tak tylko testuję, do jakiej granicy posunie
| się Twa wiara w oficjalne tłumaczenia ;-).

Watpliwosci mam, jak zawsze wobec starozytnych historykow
spisujacych  zdarzenia o tysiace lat starsze od nich. Mogli
budowac dluzej, niz pisal  Herodot, mogli tez troche przy budowie
oszukiwac (czy na pewno cala objetosc  piramidy to bloki skalne, a
nie np. piasek?). Ale nie budzi mojego  zasadniczego sprzeciwu
fakt powolania kilkudziesieciu tysiecy ludzi do tego  typu budowy,
co znacznie zwieksza szanse calosci.


Piasek nie. Rozjechało by się to wszystko. Jest taka hipoteza, że cała
Piramida stoi na skalnym wzgórzu, więc materiału do wykucia teoretycznie
byłoby mniej potrzebne.

Przydzielmy po 500 osob do jednego bloku (wliczajac nadzorcow,
aprowizatorow  itp.) - az nadto, zeby go w systemie tasmowym wykuc
i przetransportowac, w  koncu to srednio tylko pare ton. Dla 50
tys. robotnikow to by dawalo 100  rownoleglych watkow pracy. Niech
wykucie, transport i ulozenie zajmuje w  sumie pol dnia pracy,
przy czym system tasmowy pozwala tej 500-osobowej  grupie zajmowac
sie na raz trzema blokami. Czyli 6 blokow dziennie razy 100
watkow, czyli 600. To daje 3833 dni roboczych, czyli okolo 30 lat
(liczac po  4 miesiace w roku).


Wiesz co - ktoś kiedyś wyliczył, z jaką prędkością musiałby zasuwać
nieprzerwany szereg robotników tachających te kilkutonowe skalne bloki.
Wyszło mu 100 m/minutę, i to jeszcze przy założeniu, że materiał ten
leżał przygotowany w pobliżu miejsca budowy. A gdzie etap wykuwania
bloków, gdzie ich transport z oddalonych o kilkadziesiąt km
kamieniołomów, gdzie wtaczanie po tych nieistniejących w Egipcie balach
drewnianych, gdzie ich precyzyjne układanie na placu budowy? Komory,
korytarze, równiutkie kanały Gantenbricka ciągnące się przez całą
Piramidę też sobie tak spontanicznie, od niechcenia układano?? Nie
wierzę, że tego nie widzisz.......

Nie twierdzę bynajmniej, że zatrudniwszy odpowiednią liczbę ludzi,
ściągnąwszy potrzebną ilość materiałów i mając o wiele, wiele więcej
czasu niż nam to Herodot przekazał nie dało by się tego wykonać. Ale w
takim razie po pierwsze jasno widać, że Herodot w swym przekazie się
drastycznie pomylił, a po drugie - czemu nam się jego omyłkę przedstawia
jako prawdę? To jest zwykły blamaż oficjalnej nauki. Nic dziwnego, że
ludzie za grosz w jej tłumaczenia nie wierzą i szukają własnych
wyjaśnień.

Zresztą, tak czy tak, obaj faraonowie panowali za krótko żeby te
piramidy wybudować. Nie ma też praktycznie żadnych przekazów
świadczących o tym, że rozpoczęto ich budowę wcześniej, przed ich
panowaniem, ani że dokończono ją po nich. Nie ma śladu po przekazach
sławiących faraonów za ich niezwykłe dzieło. Za wiele jest tych zbiegów
okoliczności i niewyjaśnionych założeń, żeby przyjąć, że Piramidę
postawiono w sposób w jaki się to dzieciom w szkołach przedstawia. Co
innego, gdyby zrobić jedno jedyne założenie: że ona *już stała*. . .


I. "Nie jesteś sama"

Od jakiegoś czasu wszystko jest tak samo, ale jednak nie tak samo. Zakręcony truizm? Być może. Patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość z zupełnie innej perspektywy. Dwiema parami oczu. Dziwna rzecz. Retrospekcje lat minionych przesuwają się mimowolnie przed oczyma. Rok 2002. Sierpień. Październik. Ból. Złość. Alkohol. Dużo. Bardzo dużo. Najlepszy mój artykuł, który wówczas powstał. Silny. Mocny. Prawdziwy. Ludzie, którzy zapchali mi skrzynkę mejlową po jego przeczytaniu. Potem zginął w czeluściach mego dysku. A szkoda. Tuż Rok 2003. Maj. Piąty. Radość i zniechęcenie. Rozczarowanie i wściekłość. Zdziwienie. I lata następne. Wakacje 2005 roku. Piękny lipiec. Zakończony dziwnie. Wszystko do tej pory było dziwne. I jesień. I zima. Jeszcze bardziej dziwna. Typowanie,wybieranie. Granie wysokich kursów i ciągłe pudłowanie, używając mej ulubionej terminologii. I AMX - mający świętą cierpliwość wysłuchiwania mnie. I za to dziękuję. A z drugiej strony płynęły ciągłe podszepty. Od dobrych kilku lat. Ciągłe. Stałe. Złowieszcze. "Dołącz do nas". Na resztę pluń. Widzisz, że twa wiara gówno znaczy. Że się ośmieszasz, jak kiedyś my się ośmieszaliśmy. Widzisz, że się kompromitujesz, identycznie, jak my kiedyś. Patrz! Podajemy ci rękę. Pomocną dłoń. Wylecz się ze swojej naiwności. Zniszcz ją, zdepcz w sobie. Rozbij na atomy. Przecież stoisz już na granicy. Zrób krok w naszą stronę. W odpowiednią stronę. Poczujesz się lepiej. Pewniej. Raźniej. Weselej. Poczujesz się silniejszy. Z nami będziesz zawsze wygrywał. Ale zapomnij o tym, w co wierzyłeś. O tym, co się jeszcze w tobie tli. Bo to bzdura. Niszcząca ciebie z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Sam to przecież widzisz.
Jak widać, jednak nie zapomniałem. Ale byłem już innym człowiekiem.
25 marca. Późna noc. Tuż przed północą. Zabawne - coraz bardziej utwierdzam się w tezie, iż życie składa się z sumy przypadków. I dostajemy to, czego pragniemy, gdy tego nie szukamy. Wtedy, gdy umiejętnie wykorzystamy przypadkową, nadarzającą się nam sytuację. Cholerne żółte "ciągle padam" słoneczko. I przypadkowa rozmowa, która przerodziła się w wielce interesującą dysputę do 3 nad ranem. Ruszyła lawina. A cztery dni później Cię zobaczyłem. Lało wówczas jak z cebra, pamiętasz? I włos w kawie z mlekiem. I zero sztuczności. Full opcja - pełen spontan. I się potoczyło. Pamiętasz maj? Gdy Ci to powiedziałem? Po policzku pociekła Ci łezka. To było bardzo trudne. Mało rzeczy mnie przeraża, ale tego się obawiałem. Bezpodstawnie. A lipiec? Gdy to usłyszałem? To jedna z niewielu chwil, kiedy nie wiedziałem, co powiedzieć. Po prostu mnie zatkało. Rzadko się to zdarza, bym zamilkł. Aż musiałem wstać.. Dziękuję. Że spotkaliśmy się w odpowiednim czasie. Gdyby to nastąpiło parę lat wstecz - z pewnością bym to spieprzył. Dziękuję tym z "ciemnej strony", gdyż wbrew różnym światopoglądom wiele się od nich nauczyłem, zachowując swój moralny kręgosłup. To dopiero początek drogi. Trudnej. Najeżonej wybojami i kłopotami. Ale wiemy, czego oboje pragniemy, do czego dążymy i czego oczekujemy. A to najważniejsze.
Bundy.

Lionel Demarc

Heironeousie, miej nas wszystkich w opiece... Obdarz nas Twoją łaską i wesprzyj sługę Twoego w tej ciężkiej godzinie... Panie mój... Niech spłynie na mnie siła, wytrwałość i mądrość z rąk Twoich, abym mógł uczynić to, co musi zostać zrobione, by uwolnić świat od tej plugawej kreatury, lubującej się w rzezi i krwi rozlewie... Heironeousie, Panie mój... Obdarz mnie mocą i spraw by spłynęła na mnie Twa łaska i dostojność, abym mógł zakończyć tę rzeź niewinnym i czyny sprzeciwiające się prawom ludzkim i boskim... Wspomóż mnie, i nas wszystkich, w walce przeciw sługom fałszywego boga oraz jego potępionemu akolicie, a zrobię ode mnie czego zażądasz, teraz i na wieki...
Heironeousie, Panie mój...
Gdy kapłan stał w kamiennym portyku, złączywszy dłonie i zamknąwszy oczy, zatopiony w modlitwie, odcinając się od bodźców zewnętrznych, nagle zrozumiał. I uwierzył.
Słowa odmawiane codziennie, puste i pozbawione mocy, rozbrzmiały w jego umyśle niczym bicie spiżowego dzwonu, sprawiając, że uwierzył - prawdziwie uwierzył.
Gdy otworzył oczy, jaśniały one blaskiem chwały Heironeousa, Prawdziwego Boga. Czuł moc wypełniającą jego ciało, przepływającą przez każdą, najdrobniejszą nawet cząsteczkę jego jestestwa. W jego umyśle, który teraz wydawał mu się tak mały i wątły w obliczu tego co sobie uświadomił, rozbrzmiewała radośnie Pieśń Heironeousa, napawając go odwagą, siłą i niewysłowioną radością. Energicznym ruchem dobył oręża, który zalśnił mimo skrywającego go półcienia, czując emanującą energię. Zacisnął dłoń na rękojeści miecza, tak mocno, że aż zbielały mu kostki i przytknął broń do czoła. Zimny metal ochłodził jego rozpalone czoło i poczuł lekką wibrację w dłoni dzierżącej klingę. Wyprostował się unosząc dumnie głowę, emanując godnością, siłą i dumą. Wydawało się, że jego postać urosła i lśniła srebrzystym blaskiem.
Powiódł wzrokiem po towarzyszach i dziwnie widok człowieka, ktory był im niemal obcy, dodał im otuchy. Prałat był tak natchniony i emanowała z niego taka potęga, iż uwierzyli, że może im się udać. Skinął głową czarodziejce i bardowi, dając znak by robili co do nich należy. Spojrzał na Lauciana i nieznajomego, którzy również wyciągnęli broń, przygotowując się do ataku. Nie zdążył się zaprzyjaźnić z tymi ludźmi, ale jeśli tę walkę przeżyją, trubadurzy będą śpiewać o niej pieśni i będą dla siebie jak bracia. Tylko krew cementuje przyjaźń, tylko krew - jak u dzikich...
Prałat wiedział, że przeżyją tę bitwę. Po raz pierwszy Heironeous odpowiedział na jego modlitwy i natchnął go Jego łaską. Jego łaska będzie mym orężem, a Jego wiara mą tarczą...
W duchu powtórzył sobie słowa, które wypowiadał każdy członek jego Zakonu na łożu śmierci, i które on szeptał przed każdą bitwą, na wypadek gdyby nie zdołał ich wypowiedzieć przed śmiercią, swoiste wyznanie wiary, credo kapłana-wojownika, który zbrojnym ramieniem niósł objawione nauki Prawdziwego Boga w świat, mając udział w Jego chwale i odgrywając swą drobną, lecz mimo to jakże istotną, rolę w Jego wielkim dziele. Zdanie to, do tej pory będące jedynie frazesem, stało się łącznikiem prałata z Bogiem i gdy je wypowiedział, poczuł ogarniąjacą go radość, moc, wiarę, ale i spokój.
Wychodząc z zacienionego portyku wypowiedział je raz jeszcze, tym razem na głos, dając świadectwo wiary.
- A teraz, Panie, sługę Twego puść z pokojem...

Znak krzyża

Znak krzyża - rytuał stanowiący ważny element liturgii w Kościele katolickim i prawosławnym, pojawia się także w katolickich kościołach wschodnich oraz anglikanizmie. Znak ten, rozpoczynający i kończący modlitwę oraz liturgię, stanowi wyznanie, że wierni tych religii oczekują zbawienia tylko od krzyża Chrystusowego. Znakowi może towarzyszyć wypowiedzenie słów "W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. (Amen.)".

Znak krzyża w Kościele Katolickim

Duży znak krzyża w Kościele katolickim wygląda następująco: prawą ręka, z wyprostowanymi palcami (symbolika 5 ran Chrystusa) kreśli się linię od głowy do serca, później od lewego do prawego boku. Kreśleniu znaku krzyża towarzyszą słowa W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Mały natomiast polega na nakreśleniem na ciele (zwykle kciukiem prawej ręki) trzech krzyżyków: na głowie, ustach i sercu. Wyraża on gotowość do rozumienia, głoszenia i realizowania w życiu Słowa Bożego.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Znak_krzy%C5%BCa


Znak krzyża

Oto czynisz znak krzyża, czynisz go w sposób właściwy. Nie jest to jakiś tam gest niezdarny i pospieszny, nie wiadomo co oznaczający. Nie! Czynisz należyty znak krzyża, powolny, duży, od czoła do piersi, od jednego ramienia do drugiego. Czy czujesz, jak on obejmuje ciebie całkowicie? Zechciej skupić się, jak należy; wszystkie swe myśli i całe swe serce zbierz w jedno w tym znaku, co idzie od czoła do piersi, od ramienia do ramienia. A wtedy odczujesz, iż znak ten opasuje ciebie całego, ciało, twe i duszę, iż cię ogarnia, udostojnia, uświęca.

Czemuż to? Bo jest on znakiem wszystkiego i jest znakiem zbawienia. Na krzyżu Pan nasz odkupił wszystkich ludzi. Przez krzyż uświęca człowieka aż do najmniejszej tkanki jego istoty.

Przeto znak ten czynimy przed modlitwą, by nas natchnął ładem i skupieniem, by naszą myśl, wolę i serce zespolił z Bogiem. Czynimy ten znak po modlitwie, by w nas przetrwało to, czym Bóg raczył nas obdarzyć. Czynimy ten znak w pokusie, by nam dodał siły. W niebezpieczeństwie, by nas ochraniał. Podczas błogosławieństwa, aby pełnia żywota Bożego wstąpiła w duszę, żeby zapłodniła i uświęciła wszystko w jej wnętrzu.

Myśl o tym, ilekroć czynisz znak krzyża świętego. Jest to najświętszy znak, jaki istnieje. Czyń go w sposób właściwy: powoli, szeroko, z namysłem. Wówczas ogarnie on całą twą istotę, postać i duszę, twoje myśli i twą wolę, rozum i uczucie, pracę i wytchnienie; wszystko będzie przezeń utwierdzone, określone i uświęcone mocą Chrystusa, w imię Boga w Trójcy jedynego.

http://liturgia.wiara.pl/...&dzi=1115658719


Nie wiedziałem że do robienia znaku krzyża dorobiona jest taka definicja jednak kiedy byłem katolikiem robienie znaku krzyża pomagało mi w modlitwie gdyż "przeżegnanie się" przed rozpoczęciem modlitwy zawsze zamykało mnie na świat zewnętrzny i znaczyło tyle że będę rozmawiał teraz z Bogiem i nikt ani nic nie będzie mi teraz przeszkadzać ani rozkojarzać.

Sądzę też że dlatego ludzie żegnają się w sytuacjach dla nich niebezpiecznych tak jak gdyby poprzez ten gest chcieli otworzyć się na rzeczywistość bliskości bycia z Bogiem.



Podobne strony:

Geometria wykreślna download
Gerlach Tatry
gięcia blachy
General Electric Aircraft Engine
gdzie kupić Gothic
gdzie winiety w Katowicach
Gellner śnieg
Gdynia biuro paszportowe
GeForce 7900GT
Ghotic solucje
gesler Restauracja
ghotic Game
Geneva Watch
Gery tapety
Getaway jak przejść grę
"http://wyszukaj.elk.pl/id;847292;Ceny;transakcyjne-Dziennik;29.04.08.php"> Ceny transakcyjne-Dziennik 29.04.08 "http://wyszukaj.elk.pl/id;1291861;Zawy:BFali;ceny;akcji;na;gie:B3dzie;i;zarobili;600;....php"> Zawyżali ceny akcji na giełdzie i zarobili 600 ... "http://maxwap.pl/l/64/po,planowane,ceny,biletow,mpk,na,lata,2003,2007.php">(Po) Planowane ceny biletów MPK na lata 2003-2007 "http://maxwap.pl/a/26/do,szefow,optimusa,sa,i,nie,tylko,skad,bierzecie.php">Do szefow Optimusa SA i nie tylko - skad bierzecie takie ceny? "http://maxwap.pl/a/20/autocad,ceny,promocje.php">AutoCAD ceny / promocje ? Czy ten rower jest wart swojej ceny? Jakie ma wady?
szukam DERMATOLOGA Rumia, Gdynia, okolice